Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Między konkurencyjnością a spójnością – jaka rola regionów?

Pobierz PDF

Nowoczesny rozwój gospodarczy jest w swej istocie stałą, strukturalną zmianą społeczną, która cechuje się kilkoma niezmiennymi prawidłami. Po pierwsze, innowacje technologiczne, będące rodzajem przemijającego monopolu na dane dobro lub rozwiązanie, zawsze są formą kreatywnej destrukcji. Tworzące się nowe rozwiązania niszczą dotychczasowe rynki, a wraz z nimi firmy, które nie zaadaptowały się do nowych warunków. Po drugie, innowacje mają swój lokalny wymiar geograficzny. Rodzą się często w skupiskach (clusters) bardzo specyficznych kompetencji, pozwalających zrozumieć ich rynkową i technologiczną specyfikę. Innymi słowy, kwitną one tam, gdzie jest krytyczna masa talentów zdolnych do ich rozwijania i stosowania, co określa się w ekonomii jako oszczędności bliskości (economy of proximity). Po trzecie, tam gdzie następuje taka aglomeracja specyficznych aktywów (talentów, technologii, infrastruktury), następuje też szybkie podniesienie wartości dodanej, a co za tym idzie – akumulacja kapitału i tzw. polaryzacja. Po czwarte, w rozwoju kraju kluczową rolę pełnią, konkurujące globalnie, duże – najlepiej rodzime – organizacje technologiczne, które integrują złożone łańcuchy wartości.

Procesy gospodarcze niemal zawsze mają swój rewers w postaci procesów politycznych, prowadzących albo do ich akceleracji, albo wyhamowania. To pierwsze kończy się konfliktami związanymi z nierównościami dochodowymi, a drugie – tyranią status quo i stagnacją. W pewnym sensie społeczeństwa mogą wybrać, które spory będą osią ich polityki. W praktyce widzimy, że konflikty pierwszego rodzaju coraz silniej organizują politykę w USA, drugiego zaś – coraz bardziej ciążą krajom UE. Z czasów transformacji ustrojowej wiemy, że hamowanie przemian zachodzi nie tylko ze strony tych, którzy są przegranymi zachodzących procesów, ale bardzo często ze strony tych, którzy są etapowymi zwycięzcami (np. oligarchowie lub korporacje) – uzyskali przemijającą przewagę i starają się ją utrzymać jak najdłużej, wykorzystując środki polityczne. Taki układ interesów tworzy zazwyczaj bardzo dobre podstawy dla rozwoju układów patronacko­‑klientelistycznych, prowadząc do powstania koalicji na rzecz zahamowania kreatywnej destrukcji. Nie można przy tym zapominać, że źródła polityki klientelistycznej sięgają w Polsce co najmniej XVII wieku i do dziś nie zanikły.

Z czasów transformacji ustrojowej wiemy, że hamowanie przemian zachodzi nie tylko ze strony tych, którzy są przegranymi dziejących się procesów, ale bardzo często ze strony tych, którzy są etapowymi zwycięzcami. Taki układ interesów tworzy zazwyczaj bardzo dobre podstawy dla rozwoju relacji patronacko­‑klientelistycznych.

Nawigowanie między Scyllą a Charybdą polityki rozwojowej zostało nazwane przez Darona Acemoglu i Jamesa Robinsona „wąskim korytarzem”1. Jak dotąd (po upadku komunizmu) Polsce udawało się całkiem zgrabnie nawigować w jego obrębie. Nie da się ukryć, że przez ostatnie 30 lat Polska odniosła wielki sukces rozwojowy, z którym mierzyć się mogą jedynie takie kraje, jak Irlandia czy Korea Południowa2.

Powyższy (mocno uproszczony) opis procesów gospodarczych jest niezbędnym tłem dla zrozumienia uwarunkowań unijnej polityki regionalnej w Polsce w 2024 r. Świadomie użyłem sformułowania „polityka unijna”, ponieważ mam duże wątpliwości, czy Polska od czasu wejścia do UE posiadała swoją własną, autonomiczną wizję rozwoju regionalnego, oderwaną od unijnego programowania polityki spójności. Jednak kiedy poziom PKB per capita najszybciej rozwijających się polskich regionów przekroczy średnią unijną, zniknie także warunkowość ex ante dużej części polityki rozwojowej Polski. A ewentualne przyjęcie Ukrainy do UE jeszcze bardziej przyśpieszy ten proces.

Ekonomia polityczna tej zmiany nie polega tylko na tym, że 7‑letnie budżety na rozwój przestaną być kształtowane w toku rozmów DG Regio z Ministerstwem Funduszy i Polityki Regionalnej. Przede wszystkim, polski system polityczny – zarówno ten lokalny, jak i krajowy – nie będzie już dysponował środkami publicznymi zewnętrznego pochodzenia, co mocno zaostrzy polityczne spory o redystrybucję krajowych środków publicznych z danin i podatków. Będziemy więc, z jednej strony, bardziej suwerenni w decyzjach inwestycyjnych, ale z drugiej – staniemy przed rzadkim w ostatnich dwóch dekad pytaniem, jak inwestować własne środki we własny rozwój. W tym kontekście, aktualnie toczące się dyskusje wokół CPK, elektrowni atomowych czy innych kosztownych przedsięwzięć celu publicznego stanowią zapowiedź dużo poważniejszych sporów, z którymi przyjdzie nam zmierzyć się za około siedem lat.

Kiedy poziom PKB per capita najszybciej rozwijających się polskich regionów przekroczy średnią unijną, zniknie także warunkowość ex ante dużej części polityki rozwojowej Polski. Z jednej strony będziemy bardziej suwerenni w decyzjach inwestycyjnych, ale z drugiej – staniemy przed nieznanym od dwóch dekad pytaniem, jak inwestować własne środki we własny rozwój.

Dyskusję na ten temat warto zacząć od zastanowienia się nad kształtem dotychczasowej unijnej polityki spójności. Czy faktycznie odniosła ona sukces?3 Trzeba jasno powiedzieć, że unijna polityka rozwojowa opiera się na kilku dogmatach, które mają raczej słabe uzasadnienie w teorii ekonomicznej.

Przede wszystkim, nie istnieją w niej żadne ugruntowane dowody na istotną rolę rozwojową średnich i małych przedsiębiorstw. Oczywiście, „tajemniczy mistrzowie” – jak określił ich Hermann Simon4 – byli przez dekady źródłem ekonomicznych przewag kilku europejskich gospodarek. Niemniej, był to raczej dowód na gospodarcze znaczenie efektów aglomeracji (clustering)5 niż na jakieś przewagi średniej i małej skali. Po drugie, pozostawanie długotrwałym biorcą polityki spójności jest dowodem na brak jej sukcesu i skazywaniem się na układ de facto klientelistyczny, ale w szerszym, niż tylko krajowy, kontekście. Po trzecie wreszcie, niewiele jest dowodów na to, że pomoc publiczna jest w stanie doprowadzić do zbudowania gospodarki opartej na wiedzy – dokładnie rzecz ujmując – na wysoce specyficznych aktywach niematerialnych. Aby uczestniczyć w gospodarce opartej na wiedzy, trzeba albo tę wiedzę już posiadać (np. zdobyć ją dzięki pracy w globalnej korporacji), albo zdobywać ją w praktyce – metodą uczenia się przez działanie (a więc eksperymentalną, tj. startupową). Oznacza to zatem, że tej samej zasadzie powinna podlegać właściwie cała pomoc publiczna udzielana w formie grantów i zamówień publicznych. Innymi słowy, albo uczymy się na błędach i płacimy za nie, co w legalno­‑kontrolnym kontekście oznacza niegospodarność, albo jesteśmy gospodarni, ale premiujemy tych, którzy już wiedzę posiadają.

Aby uczestniczyć w gospodarce opartej na wiedzy, trzeba albo tę wiedzę już posiadać, albo zdobywać ją w praktyce. Tej samej zasadzie powinna podlegać pomoc publiczna udzielana w formie grantów i zamówień publicznych. Albo uczymy się na błędach i płacimy za nie, co w potocznym sensie oznacza niegospodarność, albo jesteśmy gospodarni, ale premiujemy tych, którzy już wiedzę posiadają.

W jaki sposób przygotować się do wygaszenia polityki spójności w formie, jaką znamy od kilku dekad? Przede wszystkim – opierając ją na aktualnych podstawach teorii ekonomicznej. A także dostosowując naszą politykę do dwóch nadrzędnych celów Europejskiego Zielonego Ładu: dematerializacji gospodarki (cyfryzacji) oraz domykania obiegów materiałowych. Innymi słowy – stawiając na rozwój gospodarki cyfrowej oraz niskoemisyjnej gospodarki o obiegu zamkniętym.

W kontekście regionalnym oznacza to, iż zróżnicowanie między regionami będzie istnieć zawsze, a relatywny awans lub spadek powinien być poniekąd wynikiem ich rywalizacji – nie tylko w skali krajowej. Dobrym przykładem skuteczności takiej filozofii jest droga, jaką w ostatnich dekadach przeszedł Rzeszów i Podkarpacie, które skutecznie inwestowały wraz z Doliną Lotniczą oraz największą polską firmą IT. Po drugie, podstawą szybkiego wzrostu jest obecnie akumulacja kompetencji związanych z wytwarzaniem i obrotem różnymi aktywami niematerialnymi – przede wszystkim zaawansowanych technologii. Proces ten w ostatniej dekadzie skutecznie zachodził w takich ośrodkach, jak Kraków, Wrocław czy Trójmiasto za sprawą coraz bardziej wyspecjalizowanych centrów usługowych wielkich korporacji. Bynajmniej nie oznacza to, że powinniśmy przestać promować inwestycje w bazę przemysłową. Wręcz przeciwnie, aby utrzymać konkurencyjność przemysłu, stale rosnąć musi jego nasycenie technologiami cyfrowymi (nazwijmy to symbolicznie „tartakiem 4.0”).

Przygotowania do wygaśnięcia obecnego kształtu polityki spójności powinny opierać na rozwoju gospodarki cyfrowej oraz niskoemisyjnej gospodarki o obiegu zamkniętym, a więc inwestowaniu w specjalistyczny kapitał ludzki, wiedzę i kompetencje.

Po trzecie, oznacza to, iż zwrot z inwestycji w betonową infrastrukturę i aktywa trwałe będzie relatywnie maleć na rzecz inwestycji w kapitał ludzki, wiedzę i dane – z tym zastrzeżeniem, że o ostatecznym ich powodzeniu będzie decydować stopień wzajemnej komplementarności. Innymi słowy, inwestując intensywnie w technologie, musimy tak samo inwestować w dane czy kompetencje oraz specyficzną infrastrukturę. Inaczej nie ma to ekonomicznego sensu. W kontekście regionalnym oznacza to, że ośrodki posiadające głębokie zaplecze akademickie i badawcze będą absorbować zagraniczne inwestycje o znaczeniu globalnym, a te, które takowego nie posiadają – o znaczeniu jedynie regionalnym. Dla tych, których nie stać na dużą skalę, drogą jest oczywiście inteligentna specjalizacja (bardzo dobrym przykładem jest firma Ekoenergetyka i jej współpraca z Uniwersytetem Zielonogórskim).

Skąd wziąć pieniądze na zasypanie dziury po znikających funduszach unijnych? Odpowiedź nieco brutalna, ale jednocześnie prawdziwa, brzmi – z naszych wspólnych podatków oraz prywatnych oszczędności (niekoniecznie krajowych). Oznacza to, że czeka nas bardzo bolesna dyskusja na temat dystrybuowania budżetu krajowego. W kontekście polityki regionalnej oznacza to, że premię redystrybucyjną powinny otrzymywać ośrodki, które inwestują zgodnie z podaną powyżej logiką – w wiedzę, dematerializację i zieloną transformację. Również przedsiębiorstwa powinny być objęte ulgami podatkowymi na szeroko rozumiane inwestycje w wiedzę (tym większymi, im mniej atrakcyjny jest to region) – w szczególności na fundowanie stanowisk akademickich i grantów badawczych, które pomogą naukowcom oderwać się od zinstytucjonalizowanej nauki. W kontekście czysto finansowym, radykalnemu ograniczeniu ulegać powinny instrumenty pomocowe oparte o pomoc bezzwrotną (dotacje i granty) oraz instrumenty, których realizacja odbywa się bez udziału kapitału prywatnego.

W niedalekiej przyszłości czeka nas bardzo bolesna dyskusja na temat dystrybuowania budżetu krajowego. Premię redystrybucyjną powinny otrzymywać ośrodki, które inwestują w wiedzę, dematerializację i zieloną transformację. Natomiast radykalnemu ograniczeniu ulegać powinny instrumenty pomocowe oparte o pomoc bezzwrotną (dotacje i granty) oraz instrumenty, których realizacja odbywa się bez udziału kapitału prywatnego.

Jaką rolę w polityce rozwojowej powinny pełnić regiony i jaki powinien być rodzaj interwencji z tym związanych? Przede wszystkim, regiony powinny stać się faktycznymi właścicielami uczelni wyższych. Pozwoli to wówczas poszerzyć ich misję i funkcje, nadając im rolę wielowymiarowych narzędzi, tworzących nie tylko spójny z niższymi szczeblami system formacji kwalifikacji, dostosowany do lokalnych priorytetów rozwojowych, ale również faktyczne ośrodki inkubacji i akceleracji nowych przedsięwzięć gospodarczych (nie tylko prywatnych) i kompetencyjnych. Musi być to uzupełnione o budowę parków technologicznych i zaangażowanie prywatnych funduszy venture capital, które powinny otrzymać zastrzyk kapitału z PFR Ventures. Takie sprzęgnięcie musi być oczywiście objęte kompleksową i spójną stymulacją w formie ulg podatkowych. Ponadto państwo w ścisłej współpracy z regionami powinno fundować nowe instytuty w ramach Sieci Badawczej Łukasiewicz – tak jak się to dzieje w przypadku niemieckiego Fraunhofer‑Geselschaft6.

Drugim filarem rozwojowej funkcji regionów powinna być szeroko rozumiana funkcja komunikacyjna. Mam tu na myśli z jednej strony przywrócenie lub doprowadzenie linii kolejowych do każdego miasta powiatowego w Polsce i puszczenie po nich regionalnego transportu szynowego. Bez tego nie tylko nie da się szybko zredukować emisji z sektora transportowego, ale przede wszystkim opanować rosnących kosztów życia w metropoliach (i presji na ich rozlewanie się). Z drugiej strony, regiony powinny też wziąć na siebie rolę pośredniego ogniwa cyfrowej infrastruktury państwa – zapewniając zarówno centra obliczeniowe (np. współdzielone z uczelniami), jak i przede wszystkim tzw. zarządzane usługi cyberbezpieczeństwa dla gmin i powiatów.

Trzecim filarem rozwojowej roli regionów powinno być aktywne zaangażowanie się w zieloną transformację, a w szczególności substytucję paliwową. Z jednej strony, wymaga to regionalizacji polityki odpadowej (która w skali gmin ma z duże koszty i zbyt małą specjalizację), z drugiej zaś – konieczne jest sprzęgnięcie jej z polityką energetyczną – poprzez budowanie spalarni, klastrów energetycznych i regionalnych obszarów samobilansujących się, dolin paliw alternatywnych (np. wodorowych) czy lokalnych systemów ciepłowniczych w partnerstwie z firmami przemysłowymi. Transformacja ta jest tak wielowymiarowa, że wymaga głębokiego zaplecza kompetencyjnego oraz wyspecjalizowanych regionalnych agencji, w których pracować muszą osoby o profilu menedżersko­‑eksperckim, sprawnie łączące logikę celów publicznych i współpracy z biznesem, co oznacza w praktyce szeroko rozumiane partnerstwa publiczno­‑prywatne.

Należy podkreślić, że dla powodzenia zaawansowanej aktywności inwestycyjnej, konieczna jest zdolność pokonywania tzw. coordination failures. Kluczem do powodzenia nowej polityki regionalnej będzie więc przede wszystkim zdolność do wielopoziomowej współpracy instytucji publicznych, organizacji not‑for‑profit i firm. A zatem pojawienie się nowej klasy menedżerów publicznych, którzy umieją budować praktyczne zaufanie.

Udział regionów w polityce rozwojowej Polski powinien opierać się na trzech filarach: wiedzy, komunikacji (transport, cyfryzacja) oraz zielonej transformacji. Kluczem do powodzenia nowej polityki regionalnej będzie również zdolność do wielopoziomowej współpracy instytucji publicznych i organizacji prywatnych.

1 D. Acemoglu, J.A. Robinson, Wąski korytarz. Państwa, społeczeństwa i losy wolności, tłum. F. Filipowski.

2 Oczywiście z zastrzeżeniem, że są one bardziej zaawansowane rozwojowo od Polski. Korzystały także ze specyficznych rent geopolitycznych, a także bardzo znaczącego – przynajmniej okresowo – wsparcia gospodarczo-politycznego z zewnątrz. W przypadku Irlandii były to inwestycje amerykańskich firm farmaceutycznych, elektronicznych oraz IT. W przypadku Korei – stałe wsparcie finansowe i militarne, gwarantujące bezpieczeństwo.

3 Trudno jednoznacznie ocenić skuteczność unijnej polityki spójności. Niemniej warto zauważyć, że 20 lat po artykulacji strategii lizbońskiej średnie unijne PKB per capita spadło relatywnie do poziomu połowy PKB per capita w USA. Być może nie stało się to przez przypadek. Podobna różnica między UE a USA ma miejsce w nakładach na aktywa niematerialne, takie jak skomputeryzowana informacja, własność intelektualna i specjalistyczne kompetencje ekonomiczne.

4 H. Simon, M. Dietl, Tajemniczy Mistrzowie XXI wieku. Strategie sukcesu nieznanych liderów na światowych rynkach.

5 Por. M.E. Porter, Competitive Advantage of Nations.

6 Dobrą ilustracją skuteczności takiej współpracy jest Drezno, które mimo lokalizacji w dawnym NRD, stało się jednym głównych centrów rozwoju półprzewodników w Niemczech.

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Zmiany klimatu i środowiska – czy przekroczyliśmy punkt krytyczny?

Pobierz PDF

Artykuł powstał na podstawie wystąpienia podczas Food & Agro Conference 2023, organizowanej przez Bank BNP Paribas.

Żyjemy w świecie wzrostu. Chcemy się bogacić; firmy natomiast dążą do maksymalizacji zysku. Gdyby ich zarządy albo prezesi podejmowali decyzje hamujące ich rozwój, byłaby to podstawa do ich odwołania. Kraje w globalnej gospodarce również swój postęp mierzą tym, jak szybko rośnie im PKB. Wszyscy gramy w tę grę. Co więcej, wydaje nam się, że w niej wygrywamy – zarabiamy coraz więcej, produkujemy coraz więcej i nas (ludzi) też jest coraz więcej.

Jest tylko pewien drobny problem – ta coraz większa gospodarka zużywa też coraz więcej zasobów, rośnie „głód” na zasoby Ziemi, zarówno odnawialne, jak i nieodnawialne. Wpływ ludzi na środowisko gwałtownie rośnie – emitujemy coraz więcej różnych zanieczyszczeń, przyspiesza wymieranie gatunków, zużywamy zapasy czystej wody… W rzeczywistości świata wzrostu są to dwie strony tej samej monety.

Naszą cywilizację w ponad 80% zasilają paliwa kopalne: dają nam prąd z elektrowni węglowych czy gazowych, wprawiają w ruch nasze samochody, samoloty, zasilają fabryki. Nawet sektor produkcji żywności jest od nich uzależniony – na jedną kalorię, którą mamy na talerzu, w rolnictwie przemysłowym zużywamy blisko 10 kalorii paliw kopalnych1. Nasze rolnictwo to (w pewnym uproszczeniu) przetwarzanie energii paliw kopalnych w żywność, z pewną pomocą gleby i słońca.

Naszą cywilizację w przeważającym stopniu zasilają paliwa kopalne. Nawet rolnictwo to (w pewnym uproszczeniu) przetwarzanie energii paliw kopalnych w żywność, z pewną pomocą gleby i słońca. Na jedną kalorię, którą mamy na talerzu, w rolnictwie przemysłowym zużywamy blisko 10 kalorii paliw kopalnych.

Ilustracja 1. Świat wzrostu – gospodarka oraz zasoby i środowisko

Ilustracja 2. Zużycie energii w latach 1850⁠–⁠2022

Ilustracja 3. Światowa emisja CO2 z podziałem na rodzaj paliwa lub branży przemysłowej w latach 1750⁠–⁠2021

Na czym polega pozyskiwanie energii z paliw kopalnych? Na ich spalaniu. Jako produkt uboczny tego procesu nieuchronnie powstaje usuwany przez kominy albo rury wydechowe dwutlenek węgla. Ktoś mógłby jednak powiedzieć – nasze emisje są duże (coraz większe), ale to nadal jest tylko jakieś 4⁠–⁠5% emisji naturalnych – z wulkanów, oceanów itp. To prawda. Ale jest to stała, niczym niezbilansowana nadwyżka tych naturalnych emisji. To są nowe atomy węgla w obiegu. Nie wyrównujemy tego poprzez zdolność absorpcji węgla z atmosfery, a wręcz zmniejszamy swoje możliwości w tym zakresie poprzez wylesianie i degradację gleb. To zaś powoduje szereg sprzężeń zwrotnych, bo dalsza zmiana klimatu może w dużym stopniu napędzać się sama. Przykładowo – wieczna zmarzlina to taka wielka zamrażarka naszej planety. Od setek tysięcy lat gromadzą się tam zamrożone resztki organiczne (martwych roślin czy mamutów w bagnach syberyjskich). Przez to, że podgrzaliśmy Ziemię, ta zmarzlina się teraz rozmraża i zaczyna emitować do atmosfery dwutlenek węgla i metan, potęgując zmianę klimatu. W wyniku ocieplenia planety płoną też lasy, przyspiesza rozkład materii organicznej w glebach, znika lód morski w Arktyce, jak wielkie zwierciadło odbijające dotychczas energię słoneczną, aktywują się też inne sprzężenia wzmacniające zapoczątkowaną przez nas zmianę klimatu. Destrukcyjna dla życia na Ziemi spirala może zacząć sama się napędzać2.

Ilustracja 4. Stężenie CO2 w atmosferze w ostatnich 10 tys. lat

Ilustracja 5. Stężenie CO2 w atmosferze z uwzględnieniem zakresu zmienności w cyklu epok lodowych

Pod względem stężenia CO2 wyszliśmy już daleko poza zakres wahań, jaki wyznaczał cykl występujących na planecie epok lodowych i interglacjałów (okresów ciepłych). Dwutlenek węgla zachowuje się bowiem trochę inaczej niż inne zanieczyszczenia – kumuluje się w środowisku. Najprościej można to wytłumaczyć na przykładzie wanny – gdy wlejmy przykładowo 10 litrów wody, to poziom wypełnienia prostopadłościennej wanny wzrośnie o wartość x, gdy wlejemy 20 litrów – ten poziom wzrośnie o dwa razy tyle (2×) – to liniowa zależność. Tak samo jest z CO2 w środowisku – im więcej go „wpompujemy”, tym większy będzie wzrost globalnej średniej temperatury. Nie wchodząc w szczegóły fizyki i upraszczając – kiedy wyemitujemy w sumie 2000 miliardów ton CO2 do atmosfery, to klimat planety ociepli się o stopień; kiedy wpuścimy dwa razy tyle, to ocieplenie będzie dwukrotnie większe itd. Teraz wyobraźmy sobie wannę, która jest wypełniona po brzegi, z której zaraz zacznie się przelewać. Jak bardzo trzeba zmniejszyć strumień wody, żeby jej poziom w wannie przestał rosnąć, żeby się nie przelało? Przykręcić kurki o połowę? A może niech wlewa się tylko jeden litr zamiast 10 litrów na godzinę? Nie, trzeba całkowicie zakręcić kurek. Analogicznie: jak bardzo trzeba „zakręcić” proces dodawania nowych atomów węgla do obiegu, żeby globalna temperatura przestała rosnąć? Do zera. I to jest ten olbrzymi problem, bo jak to zrobić w modelu gospodarczym nastawionym na ciągły wzrost i zasilanym głównie paliwami kopalnymi?

Jak zatrzymać proces dodawania nowych atomów węgla do obiegu, żeby z czasem globalna temperatura przestała rosnąć? Zmniejszyć go do zera. Jak to jednak zrobić w modelu nastawionym na ciągły wzrost?

Zaznaczyłem już, jak ważną rolę odgrywają paliwa kopalne w całej naszej gospodarce. To dlatego tak trudno ściąć emisje do zera – nie wystarczy obniżyć je o 20%, 30% czy 50%.

Ktoś może jednak powiedzieć – nie ma czym się przejmować, znamy przecież tylko dane historyczne, analizujemy stan obecny, a przyszłość jest niewiadomą. To fakt, naukowcy też jej nie znają, ale można ją prognozować w oparciu o scenariusze przyszłości.

 

Ilustracja 6. Dwa skrajne scenariusze zmiany średniej temperatury powierzchni Ziemi do 2100 roku

Przyjrzyjmy się dwóm skrajnym scenariuszom, uwzględniającym wpływ emisji na zmianę temperatury (ilustracja 6). W pierwszym scenariuszu (kolor czerwony) mieszkańcy Indii i Afryki stwierdzają: „będziemy żyć tak, jak Polacy i działać tak, jak inne gospodarki rozwinięte – też sobie postawimy elektrownie na węgiel, też będziemy masowo latać samolotami i jeździć wszędzie samochodami, kupimy do domów lodówki, pralki, zmywarki”. Czyli w tym scenariuszu świat idzie utartymi ścieżkami „rozwoju” i „wzrostu”. I drugi scenariusz (kolor niebieski) – ścinamy emisję do zera, jeszcze za życia większości z nas. Zwróćmy uwagę, że nawet w niebieskim scenariuszu temperatura nie przestaje od razu rosnąć, dzieje się tak dopiero po wyzerowaniu emisji, a właściwie to po rozpoczęciu aktywnego usuwania węgla z atmosfery netto. W czerwonym scenariuszu widzimy zaś niezwykle gwałtowny wzrost rzędu 4,5°C. Ale dlaczego linie prognozowanego wzrostu temperatury w zadanych scenariuszach emisji nie są precyzyjnie określone, lecz są rozmyte? Cóż, nie jesteśmy do końca pewni, jak w szybko ocieplającym się klimacie zachowają się chmury, węgiel w glebach czy cyrkulacja oceaniczna… Na powyższym wykresie prognozy urywają się na roku 2100. Ale moglibyśmy ten wykres rysować dalej – czerwona linia pięłaby się wtedy do wzrostu o ok. 8°C w 2300 roku. Ale mógłby to być wzrost o kilkanaście stopni. W takiej sytuacji mówimy już o zupełnie innej planecie niż Ziemia, którą dzisiaj znamy.

Takie „straszenie” wzrostem globalnej temperatury o 2⁠–⁠3 czy nawet o 6°C jest jednak dla wielu osób zupełnie niezrozumiałe. Żeby zobrazować skalę zmiany klimatu, porównajmy więc zmiany temperatury powierzchni Ziemi od epoki lodowej (20 tys. lat przed naszą erą), temperatury Ziemi w epoce przedprzemysłowej (upraszczając, koniec XIX wieku) i obecną sytuację. Epoka lodowa to średnia temperatura Ziemi niższa o 5, może 6°C. To była zupełnie inna planeta. Mój rodzinny Gdańsk znajdował się wtedy pod grubym na ponad kilometr lądolodem, podobnie Nowy Jork. Gdzie indziej były strefy klimatyczne, pustynie czy linia brzegowa. Gdy stopniały lądolody, poziom mórz wzrósł o 120 m.

Ale ociepliło się i Ziemia się zmieniła. Trwało to ok. 10 tys. lat i sterowały tym naturalne zmiany orbity naszej planety. Średnia temperatura wzrosła przez 10 tys. lat o 5°C – rosnąc średnio o ok. 0,05°C na stulecie. Może to i duża zmiana, ale powolna. Co więcej, naszą infrastrukturę przenosiło się wtedy łatwo: gdy rósł poziom morza, to położony nad morzem szałas nasi praprzodkowie mogli postawić kilka kilometrów dalej i było po temacie. Dzisiaj nad oceanami mamy takie miasta, jak Szanghaj, Nowy Jork, Tokio czy Miami, a średnią temperaturę podnosimy już nie 0,05°C na stulecie, lecz wielokrotnie szybciej.

Stabilny klimat dawał naszej cywilizacji niezwykle korzystne warunki do rozwoju. Nie przesuwały się strefy klimatyczne ani linia brzegowa, a pory roku (okresy wegetacji) były przewidywalne. Jak założyliśmy Gdańsk jako miasto portowe, to cały czas był nad brzegiem morza, a nie raz 20 kilometrów od brzegu, a raz 20 metrów pod wodą.

Stabilny klimat dawał naszej cywilizacji niezwykle korzystne warunki do rozwoju. Nie przesuwały się strefy klimatyczne ani linia brzegowa, a pory roku (okresy wegetacji) były przewidywalne. Przez ostatnie stulecia sami rozregulowaliśmy jednak naturalne mechanizmy stabilizujące klimat planety. Ostatnia dekada była najcieplejszą od ponad 100 tys. lat.

Przez ostatnie stulecia sami wywołaliśmy gwałtowny skok temperatury i rozregulowaliśmy naturalne mechanizmy stabilizujące klimat planety. Stężenie dwutlenku węgla jest najwyższe od 800 tys. lat. Ostatnia dekada była najcieplejsza w całym holocenie. A ponieważ wcześniej była epoka lodowa, to można powiedzieć, że ostatnia dekada była de facto najcieplejszą od dobrze ponad 100 tys. lat. Co więcej, wzrost temperatury nie nadąża za stężeniem gazów cieplarnianych, więc pełnych konsekwencji zachodzących zmian jeszcze nie doświadczamy. Posłużę się znów prostą analogią – jak w piekarniku ustawimy na termostacie temperaturę 200°C, to nie uzyskamy jej natychmiast – nagrzewanie trochę potrwa. Nasza planeta też dopiero się nagrzewa. Na razie ociepliła się o niewiele ponad 1°C, ale obecne stężenie gazów cieplarnianych już chciałoby podnieść globalną temperaturę o 2⁠–⁠3°C.

Ktoś mógłby powiedzieć – „okej, ale w historii Ziemi bywało przecież nawet cieplej. W epoce dinozaurów o kilka stopni, a w takim eocenie było jeszcze cieplej, więc w sumie w czym problem?”. Problemem nie jest taka czy inna stabilna temperatura Ziemi, tylko jej szybkie zmiany. Dla porównania: ocieplenie klimatu o 5°C podczas wychodzenia Ziemi z epoki lodowej trwało 10 tys. lat – teraz możemy zrobić dwukrotnie większą zmianę w ciągu 2⁠–⁠3 stuleci.

Ludzie zasiedlili niemal całą Ziemię, więc widać, że jesteśmy w stanie dopasować się do skrajnie różnych warunków. Problemem nie jest jednak taka czy inna stabilna temperatura, inne warunki klimatyczne itp. Problemem są zmiany, a właściwie ich (nieznane naszej cywilizacji) tempo. Przyzwyczailiśmy się do tak (wydawałoby się) stabilnych elementów krajobrazu, jak lądolód Grenlandii, lodowce alpejskie, rafy koralowe u wybrzeży Australii czy lasy deszczowe Ameryki Południowej. Nic dziwnego – one były z nami w czasach Kleopatry, Mieszka I, Napoleona, jak i wtedy, gdy upadał mur berliński. Ich stałość świadczyła o stabilności całego systemu klimatycznego planety. Ale to się kończy. Lodowce alpejskie w ostatnich dwóch latach straciły 10% masy, lądolód Grenlandii w tym stuleciu również dynamicznie zanika. Prawdopodobnie przekroczyły już one punkt krytyczny ocieplenia klimatu i po prostu je stracimy.

Na całym świecie jest wiele istotnych punktów dla systemu klimatycznego i naukowcy, monitorując sytuację, starają się ustalić, przy jakim progu ocieplenia przekroczymy punkt krytyczny. Straciliśmy już połowę raf koralowych (nie tylko w wyniku ocieplenia klimatu – wpływ miały też przełowienia czy wzrost poziomu zanieczyszczeń), ale wiemy, że przy ociepleniu o 1,5°C pozostanie jeszcze jakieś 10% tropikalnych raf koralowych, a przy 2°C może 1%. To już nie będzie działający ekosystem. Z różnych stron świata docierają sygnały, że wystarczy zmiana o stopień, dwa czy trzy i kolejny element lokalnego ekosystemu ulegnie nieodwracalnemu zaburzeniu. Zresztą nie tylko lokalnego – topnienie lądolodów Antarktydy czy Grenlandii oznacza globalny wzrost poziomu morza, a stepowienie Amazonii wpłynie na opady w skali kontynentalnej.

Lodowce alpejskie w ostatnich dwóch latach straciły 10% masy, lądolód Grenlandii również dynamicznie zanika. Prawdopodobnie przekroczyły już one punkt krytyczny ocieplenia klimatu i po prostu je stracimy. Z różnych stron świata docierają sygnały, że wystarczy ocieplenie klimatu o stopień, dwa czy trzy i jakiś element lokalnego ekosystemu ulegnie nieodwracalnemu zaburzeniu.

Im więcej wiemy oraz im lepiej rozumiemy procesy zachodzące na naszej planecie (np. procesy rządzące dynamiką rozpadu lądolodów czy cyrkulacją oceaniczną), tym bardziej zdajemy sobie sprawę, że punkty krytyczne są bliżej, niż nam się wcześniej zdawało. Przykładowo – chociażby w świetle raportów Międzynarodowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) – jeszcze kilkanaście lat temu zdawało nam się, że ocieplenie o 2⁠–⁠3°C nie wiąże się z poważnym ryzykiem przekroczenia punktów krytycznych. Niestety, dzisiaj widzimy, że już zmiana o 1,5⁠–⁠2°C wiąże się z takim ryzykiem.

Ilustracja 7. Średnia roczna temperatura na lądach

Spójrzmy na średnie roczne temperatury na świecie (ilustracja 7). Czarne plamy w Afryce to rejony ze średnią roczną temperaturą powyżej 29°C. To oznacza upiorny gorąc – dla porównania, w Polsce mówimy o upalnym dniu, gdy temperatura maksymalna sięga 30°C. A w tych rejonach temperatura powyżej 29°C jest całoroczna średnią – uwzględniającą noce i okresy zimowe! To warunki skrajnie trudne albo wręcz uniemożliwiające bytowanie człowieka. Z kolei przestrzenie kreskowane pokazują obszary z taką temperaturą przy ociepleniu o 3,5°C – co w scenariuszu wysokich emisji miałoby miejsce już za 50 lat. Co zrobią mieszkający tam obecnie ludzie w obliczu tak dużej zmiany klimatu? Oczywiście najpierw spróbują się adaptować, ale w takich warunkach nie tylko rolnictwo będzie mocno utrudnione, ale właściwie jakakolwiek praca na zewnątrz. Wyzwaniem będzie również stabilne zaopatrywanie tych terenów w wodę. Dlatego bardzo szybko formą adaptacji stanie się migracja. A w takim scenariuszu mówimy o terenach zamieszkałych przez 3,5 miliarda ludzi… Dokąd będą migrować? Na północ. Mieliśmy już próbkę sytuacji kilka lat temu, gdy na granicach Unii Europejskiej pojawiło się 2⁠–⁠3 miliony migrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Już przy takiej liczbie migrantów zrobiło się niemiło, a w takim scenariuszu mówimy o nieporównywalnie większej skali. Co wtedy zrobimy? Wpuścimy ich czy będziemy stawiać zasieki? Co więcej, ci ludzie powiedzą, że oni w Afryce to nie spalali paliw kopalnych i nie zmieniali klimatu, ale że to my – naszymi elektrowniami węglowymi, samochodami, wakacjami na Malediwach oraz konsumpcją dokonaliśmy tych zmian. Zmieniliśmy klimat tak, że oni nie mogą mieszkać tam, gdzie ich rodzice. To, co będzie w obliczu takiej sytuacji, niewątpliwie stanowi materiał na bardzo ciekawą dyskusję, ale lepiej, żeby pozostała ona w domenie rozważań teoretycznych, bo jak do tego dojdzie, to – jeśli historia może być tu nauczycielem – wydaje się, że nie będzie dobrych, miłych i przyjemnych odpowiedzi – będzie boleć tak czy inaczej. Jedyną sensowną reakcją na to wyzwanie jest zrobienie wszystkiego, co w naszej mocy, aby do takiej sytuacji nie dopuścić.

Świat budzi się stopniowo z letargu i zasadniczo nie chce popełnić zbiorowego samobójstwa. Kilka lat temu narody świata uzgodniły, że choć poważna zmiana klimatu jest już nieunikniona, to powinniśmy zatrzymać ocieplenia na poziomie maksymalnie 1,5⁠–⁠2°C. Taka zmiana klimatu i tak będzie boleć, ale nie będzie jeszcze katastrofalna. Co trzeba zrobić, żeby dochowanie tych założeń stało się możliwe? Wracając do analogii wanny – bardzo szybko „zakręcić kurek”. Bo woda już się przelewa… W tym roku globalna temperatura wzrośnie już o 1,5°C, a w przyszłym prawdopodobnie jeszcze bardziej (w związku z niewielkimi naturalnymi fluktuacjami klimatu w kolejnych latach temperatura powinna lekko spaść, ale trend wzrostu będzie na razie trwać).

Co zatem trzeba zrobić? To niestety niewygodna prawda, ale nie zmienimy nic bez głębokiej korekty naszych działań i przyzwyczajeń. Nie da się „zakręcić kurka” i żyć dokładnie tak samo – wykorzystywać elektrownie na węgiel i gaz, jeździć wszędzie samochodami spalinowymi, latać co wakacje w tropiki odrzutowcem, jeść często mięso itd. To niewygodne gospodarczo, politycznie, społecznie i psychologicznie. Nasza pierwsza reakcja, kiedy stajemy w obliczu takiego problemu i wyzwania zarazem, to oczywiście wyparcie. Ludzie nie dlatego negują kwestie związane ze zmianą klimatu, bo znają się na efekcie cieplarnianym lepiej od fizyków atmosfery i dawnym klimacie lepiej od paleoklimatologów. Negują i wypierają, bo nie podobają im się implikacje wynikające z tej wiedzy. Niestety jest z tym drobny problem: prawa fizyki mają w bardzo głębokim poważaniu, co nam się podoba, a co nie, po prostu robią swoje.

To bardzo niewygodna prawda, ale musimy mieć świadomość, że nie zmienimy nic bez głębokiej korekty naszych przyzwyczajeń. Jeśli jednak nie zrobimy tego teraz, to zostawimy nasze dzieci z bardzo poważnym problemem.

Konfrontacja z tymi faktami to jednak nie tylko pytanie o to, czy chcemy dalej oszukiwać samych siebie, ale także o to, czy chcemy ten problem zostawić naszym dzieciom. Nie zmieniając nic, de facto mówimy im – „to byłoby dla mnie zbyt dużym wysiłkiem, lubię latać samolotem i jeździć terenówką, jeść często mięso i kupować. Mam tu fajną imprezę, ale to nie ja zapłacę rachunek, tylko ty i twoje pokolenie”. Zrobienie tego naszym dzieciom byłoby cholernie nie fair.

1 Biorąc pod uwagę cały cykl, który poprzedza naszą konsumpcję – pracę maszyn rolniczych, produkcję nawozów wysokoenergetycznych, nawadnianie, transport, zapakowanie produktu, trzymanie w lodówce, gotowanie itp.

2 Kilka razy w historii Ziemi, np. na przełomie permu i triasu, przerabialiśmy już podobny scenariusz. Wielkie emisje dwutlenku węgla, związane z działalnością wulkaniczną, spowodowały, że do atmosfery przedostały się ogromne ilości CO2 i klimat się ocieplał. Co się wtedy działo w oceanach? Również się ogrzewały. Cieplejsza woda jest mniej natleniona. Ma też mniejszą gęstość, przez co dochodziło do stratyfikacji oceanów – woda powierzchniowa nie chciała mieszać się z głębinową, co też sprzyjało odtlenianiu głębin oceanów. Wraz ze wzrostem temperatury głębiny oceaniczne nagrzewały się, co powodowało destabilizację znajdujących się w dnie oceanicznym pokładów klatratów metanu. Są ich tysiące miliardów ton, ale dzięki niskiej temperaturze i wysokiemu ciśnieniu pozostają w stabilnej postaci lodu. Gdy temperatura rośnie, zaczynają się destabilizować. Metan może przedostawać się na powierzchnię (a jest to bardzo silny gaz cieplarniany, który dalej podgrzewa atmosferę), może też reagować z tlenem w wodzie, co z kolei pogłębia odtlenienie oceanów. W rezultacie w głębinach oceanicznych powstają strefy silnie beztlenowe, w których rozkwitają bakterie siarkowe. Produktem ich metabolizmu jest siarkowodór – morderczy dla życia tlenowego. Bakterie siarkowe przejmują całe oceany, a gdy docierają na małe głębokości, otrzymują energię słoneczną i rozkwitają jeszcze silniej. Siarkowodór trafia do atmosfery, działając zabójczo na organizmy żywe. W ten sposób na przełomie permu i triasu zginęło ok. 90% gatunków zamieszkujących naszą planetę. Nie przeżyło nic większego od dużego psa.

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Barometr Nowoczesnego Przemysłu Pomorza 2024

Pobierz PDF

Badania i raport zrealizowano w ramach naboru o objęcie wsparciem z Planu Rozwojowego dotyczącego realizacji projektu w ramach naboru Inwestycji A.3.1.1 pt. „Zbudowanie systemu koordynacji i monitorowania regionalnych działań na rzecz kształcenia zawodowego, szkolnictwa wyższego oraz uczenia się przez całe życie, w tym uczenia się dorosłych” nr umowy o objęcie wsparciem KPO/22/LLL/U/0013.

zestaw logotypów Krajowego Planu Odbudowy


Strona tytułowa publikacji Barometr Nowoczesnego Przemysłu Pomorza 2024Wstęp

Bodaj najważniejsza z nich jest związana z kluczową rolą dostępności zielonej energii, bez której przedsiębiorstwom produkcyjnym zlokalizowanym na terenie Unii Europejskiej trudno będzie sprostać rygorom nowych regulacji, dotyczących m.in. raportowania emisji generowanych przez siebie oraz swój łańcuch wartości.

Nowoczesny przemysł – w porównaniu z tradycyjnym – będzie też potrzebował trochę innych zasobów pracy. Oprócz inżynierów i pracowników liniowych, wraz z postępującą automatyzacją, robotyzacją oraz digitalizacją procesów, niezwykle ważni będą specjaliści, którzy rozumieją i potrafią wykorzystywać nowoczesne technologie cyfrowe. W zapewnieniu odpowiedniej ich podaży istotną rolę odegra wysoka jakość życia w danej lokalizacji, związana ze stanem środowiska czy jakością otoczenia społeczno­‑kulturowego.

Część czynników lokalizacji pozostanie taka sama, jak do tej pory. Trudno sobie wyobrazić, by potencjalni inwestorzy przemysłowi nie brali pod uwagę aspektów związanych z kosztami pracy, dostępnością transportową, bezpieczeństwem czy poziomem rozwoju gospodarczego poszczególnych lokalizacji.

W jaki sposób – mając na uwadze zarysowaną powyżej sytuację – kształtuje się zatem nowa przemysłowa mapa Polski? Czym będzie się ona różniła od dotychczasowej? Jak w tym układzie wypadają pomorskie podregiony? Jakie są ich najsilniejsze strony, a w jakich obszarach widoczne są deficyty? To tylko niektóre z pytań, na jakie podjęto próbę odpowiedzi w niniejszym opracowaniu. Na potrzeby niniejszego badania pod pojęciem „nowoczesnego przemysłu” rozumie się działalność przemysłową, która wykorzystuje zaawansowane technologie, innowacyjne procesy produkcyjne oraz nowoczesne metody zarządzania, aby efektywnie i w sposób zrównoważony wytwarzać dobra. Z kolei „atrakcyjność inwestycyjna” interpretowana jest jako zdolność nakłonienia podmiotów gospodarczych wyspecjalizowanych w nowoczesnej produkcji przemysłowej do zainwestowania na danym obszarze poprzez zaoferowanie kombinacji korzyści (czynników) lokalizacji, możliwych do osiągnięcia w trakcie prowadzenia działalności gospodarczej.


Cały raport w formacie PDF

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Puls Gospodarczy Pomorza w I kw. 2024 r.

Pobierz PDF

Badania i raport zrealizowano w ramach naboru o objęcie wsparciem z Planu Rozwojowego dotyczącego realizacji projektu w ramach naboru Inwestycji A.3.1.1 pt. „Zbudowanie systemu koordynacji i monitorowania regionalnych działań na rzecz kształcenia zawodowego, szkolnictwa wyższego oraz uczenia się przez całe życie, w tym uczenia się dorosłych” nr umowy o objęcie wsparciem KPO/22/LLL/U/0013.

zestaw logotypów Krajowego Planu Odbudowy


Najważniejsze wnioski

  • W I kwartale br. Barometr Koniunktury Pomorza po raz pierwszy od czterech kwartałów osiągnął wartość ujemną.
  • Stopa bezrobocia wzrosła w województwie pomorskim na przestrzeni I kwartału br. o 0,3 pkt. proc. do poziomu 4,9 proc. Charakter tego procesu jest jednak uwarunkowany sezonowo.
  • Saldo międzynarodowej wymiany handlowej po raz kolejny ukształtowało się na dodatnim poziomie, choć zarówno wartość pomorskiego eksportu, jak i importu uległy zmniejszeniu.
  • Po kwartalnej przerwie Chiny powróciły na pozycję lidera struktury importowej województwa pomorskiego, wyprzedzając Norwegię.

 


Cały raport w formacie PDF

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Barometr Innowacyjności Pomorza 2024

Pobierz PDF

Badania i raport zrealizowano w ramach naboru o objęcie wsparciem z Planu Rozwojowego dotyczącego realizacji projektu w ramach naboru Inwestycji A.3.1.1 pt. „Zbudowanie systemu koordynacji i monitorowania regionalnych działań na rzecz kształcenia zawodowego, szkolnictwa wyższego oraz uczenia się przez całe życie, w tym uczenia się dorosłych” nr umowy o objęcie wsparciem KPO/22/LLL/U/0013.

zestaw logotypów Krajowego Planu Odbudowy


Strona tytułowa publikacji Barometr Innowacyjnosci Pomorza 2024Wstęp

Prawdziwym motorem tych przemian mogą stać się samorządowe regiony, które, podobnie jak przy transformacji z lat 90., mają szansę odegrać kluczową rolę w stymulacji i koordynacji działań w ramach nowego paradygmatu rozwoju.

Aby lepiej zrozumieć szanse rozwojowe Pomorza oraz zidentyfikować bariery, należy poznać punkt wyjściowy przemian, a mianowicie poziom innowacyjności województwa na tle innych polskich regionów. Temu właśnie służy niniejsze badanie. Co istotne, autorska metoda badawcza opracowana przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową bierze pod uwagę nie tylko wewnętrzne czynniki wpływające na poziom regionalnej innowacyjności, ale również kontekst współczesnych uwarunkowań, w których znajduje się Polska i Europa.

Na potrzeby niniejszego badania pod pojęciem innowacyjności regionu rozumie się zdolność danego regionu do tworzenia, rozwijania oraz przyjmowania (adaptacji) nowych pomysłów, technologii oraz procesów prowadzących do postępu ekonomicznego, społecznego i technologicznego. Owa zdolność wynika z wielu czynników. Obszary oferujące ich optymalną kombinację uznać należy za najbardziej innowacyjne. „Barometr Innowacyjności Pomorza” jest analizą wynikową czynników „klasycznych”, znanych z teorii ekonomicznych, oraz czynników nowego typu, uwzględniających m.in. aktualne makrotrendy ekonomiczne. Szczegółowe wyjaśnienie celów, zakresu i metodologii badawczej znajduje się w rozdziale III, zaś zidentyfikowane czynniki innowacyjności zostały szerzej opisane w rozdziale IV.

Wnioski płynące z niniejszej analizy zostały zaprezentowane zarówno w formie analizy cząstkowej (rozdział V), umożliwiającej szczegółowy wgląd w wyniki województwa pomorskiego osiągnięte w poszczególnych ocenianych kategoriach badawczych, jak również w ujęciu syntetycznym (rozdział VI). Ostatni rozdział niniejszego raportu zawiera analizę porównawczą, najważniejsze wnioski badawcze oraz rekomendacje.


Cały raport w formacie PDF

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Puls Gospodarczy Pomorza w 2023 r.

Pobierz PDF

Badania i raport zrealizowano w ramach naboru o objęcie wsparciem z Planu Rozwojowego dotyczącego realizacji projektu w ramach naboru Inwestycji A.3.1.1 pt. „Zbudowanie systemu koordynacji i monitorowania regionalnych działań na rzecz kształcenia zawodowego, szkolnictwa wyższego oraz uczenia się przez całe życie, w tym uczenia się dorosłych” nr umowy o objęcie wsparciem KPO/22/LLL/U/0013.

zestaw logotypów Krajowego Planu Odbudowy


Wstęp

W 2023 roku największy wpływ na Polską gospodarkę miała inflacja oraz wojna w Ukrainie. Wzrost cen osiągnął swój szczyt w lutym 2023 r., sięgając 18,4 proc. w ujęciu rok do roku. Był to najwyższy odczyt inflacji od 1996 r. W kolejnych miesiącach jej poziom spadał, pozostając jednak, do maja włącznie, na poziomie wyższym niż wzrost przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw1, co powodowało spadek realnego poziomu wynagrodzeń Polaków. Inflacja spadała do końca roku, osiągając w grudniu poziom 6,2 proc., będący najniższym od września 2021 r. Trajektoria spadku była zdaniem Rady Polityki Pieniężnej na tyle zadowalająca, że zdecydowała się ona we wrześniu i październiku obniżyć stopy procentowe, które począwszy od września 2022 r. znajdowały się na najwyższym od dwóch dekad poziomie. Warto podkreślić, że trend dezinflacyjny o wysokiej dynamice dotyczył w ub.r. nie tylko Polski, lecz również m.in. strefy euro czy Stanów Zjednoczonych.

Przez cały 2023 r. nie ustała rozpoczęta w lutym 2022 r. rosyjska agresja na Ukrainę. Od tego czasu Polska pozostaje państwem przyfrontowym, co rodzi z naszej perspektywy szeroko idące konsekwencje w niemal wszystkich wymiarach życia społeczno-gospodarczego. Bliskość geograficzna konfliktu, a także nieprzewidywalność tego, jakie może być jego rozstrzygnięcie (i kiedy ono nastąpi) wciąż wzmaga poczucie niepewności wśród polskich przedsiębiorców.

W takich warunkach Produkt Krajowy Polski w 2023 r. wzrósł realnie (tj. w cenach stałych) o 0,2 proc. w ujęciu rok do roku. Odczyt ten był najniższy od 20 lat, a zatem od czasu wejścia naszego kraju do Unii Europejskiej. Główny Urząd Statystyczny wyliczył, że konsumpcja spadła w ub.r. o 1,0 proc. (w 2022 r.: wzrost o 5,2 proc.), inwestycje wzrosły o 8,0 proc. (w 2022 r.: wzrost o 4,9 proc.), popyt krajowy zmniejszył się o 4,1 proc. (w 2022 r.: wzrost o 5,2 proc.), natomiast przemysł skurczył się o 0,7 proc. (w 2022 r.: wzrost o 7,6 proc.). Jak podsumowali ekonomiści ING Banku Śląskiego, odbicie koniunktury rozpoczęło się w II-III kwartale 2023 r., ale osłabło w IV kwartale 2023 r. (…) Odbicie gospodarcze osłabło przed końcem 2023 r., co pokazała słaba produkcja i eksport, ale również wolna poprawa konsumpcji, wbrew wysokiej dynamice dochodów2.

W tym samym czasie w Unii Europejskiej miała miejsce płytka recesja, spowodowana m.in. inflacją, kryzysem energetycznym czy dynamicznymi podwyżkami stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny. Jak określił główny ekonomista portalu bankier.pl, Krzysztof Kolany, na koniec roku Europa przechodziła przez dziwną stagflację: zerowy wzrost gospodarczy, wysoką inflację, ale też najniższe w historii strefy euro bezrobocie i brak rąk do pracy podtrzymujący presję płacową i inflacyjną. Ekonomiści będą musieli poszukać nowego określenia na to zjawisko3.

Najważniejsze wnioski

  • Wartość Barometru Koniunktury Pomorza wyniosła w 2023 r. 0,3 pkt., będąc o 0,3 pkt. niższą niż w 2022 r. i o 7,2 pkt. niższą niż w 2021 r.
  • Choć pomorskie przedsiębiorstwa nadal funkcjonują w dobie wysokiej niepewności i niestabilności, to ubiegły rok dla firm z pięciu spośród siedmiu analizowanych przez GUS branż, był lepszy od poprzedniego – przede wszystkim dla sektorów: informacji i komunikacji oraz zakwaterowania i usług gastronomicznych. Gorzej niż przed rokiem swoją sytuację ocenili reprezentanci: handlu hurtowego oraz przetwórstwa przemysłowego.
  • Na przestrzeni roku stopa bezrobocia uległa obniżeniu w jedenastu pomorskich powiatach, wzrosła w ośmiu, a w jednym pozostała bez zmian. Największy spadek bezrobocia dotyczył powiatów: nowodworskiego, sztumskiego, kartuskiego i malborskiego. Bezrobocie wzrosło natomiast najbardziej w powiecie kwidzyńskim.
  • W 2023 r. wielkość pomorskiego eksportu sięgnęła 15,9 mld euro, natomiast importu – 14,9 mld euro. W obydwu przypadkach były to wartości mniejsze od osiągniętych przed rokiem – odpowiednio o: 7,7 proc. oraz 20,3 proc. Pozwoliło to na wypracowanie dodatniego salda międzynarodowej wymiany handlowej, które ukształtowało się na poziomie +1,0 mld euro.

Rysunek ukazujący porównanie Barometru Koniunktury Pomorza w 2023 roku, kiedy wyniósł on plus 0,3 punktu, do wartości wskaźnika w 2022 roku, wynoszącej plus 0,6 punktu.

Barometr Koniunktury Pomorza
Strzałka biała ukazuje wartość wskaźnika w 2023 r. (+0,3 pkt.), strzałka niebieska wskazuje wynik za 2022 r. (+0,6 pkt.).

Metodologia

Metodologia wyliczania Barometru Koniunktury Pomorza opiera się na dwóch zasadniczych składowych:

  • comiesięcznych wartościach wskaźnika bieżącej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw z branż:
    • przetwórstwa przemysłowego,
    • budownictwa,
    • handlu detalicznego,
    • handlu hurtowego,
    • transportu i gospodarki magazynowej,
    • zakwaterowania i usług gastronomicznych,
    • informacji i komunikacji.
  • zagregowanych w skali roku danych dotyczących przeciętnego zatrudnienia w ww. sektorach w województwie pomorskim.

Dane dotyczące przeciętnego zatrudnienia w ww. sektorach są sumowane, a następnie każdej branży nadawany jest jej procentowy udział. Wartości te sumują się do 100%. Następnie każda z nich jest mnożona przez comiesięczną wartość wskaźnika bieżącej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw z odpowiadającej jej branży. Finalna wartość Barometru Koniunktury Pomorza stanowi sumę siedmiu opisanych powyżej iloczynów. Źródłem danych statystycznych wykorzystanych do obliczenia wskaźnika syntetycznego jest Główny Urząd Statystyczny.

W ramach Pulsu Gospodarczego Pomorza dostarczane są również:

  • cokwartalna analiza działalności przedsiębiorstw regionu m.in. w rozróżnieniu na branże (przemysł, budownictwo, handel detaliczny), w tym w porównaniu do danych dla Polski ogółem oraz uwzględniając międzynarodowe trendy gospodarcze;
  • cokwartalna analiza rynku pracy regionu m.in. analizująca bieżącą kondycję regionalnego rynku pracy, w tym w porównaniu sytuacji województwa pomorskiego z innymi regionami oraz Polską ogółem, jak również biorąca pod uwagę zróżnicowania wewnątrzwojewódzkie (na poziomie powiatów);
  • cokwartalna analiza handlu zagranicznego regionu, obejmująca m.in. wartości eksportu, importu, salda handlu zagranicznego, jak również strukturę towarową oraz geograficzną eksportu oraz importu oraz bardziej szczegółowe dane (np. struktura geograficzna dla danego towaru). Analizowane dane statystyczne są porównywane do poprzednich lat i umiejscawiane w szerszym – ekonomicznie czy geopolitycznie – kontekście.

Koniunktura

Przeciętne wskazanie Barometru Koniunktury Pomorza wyniosło w 2023 r. 0,3 pkt. Było ono o 0,3 pkt. niższe niż w 2022 r., o 7,2 pkt. niższe niż w 2021 r. oraz o 6,1 pkt. wyższe niż w 2020 r. Tym samym ubiegłoroczny wynik okazał się być najniższym w okresie popandemicznym. Przyczyn takiego stanu rzeczy należy szukać przede wszystkim w – nadal dla wielu przedsiębiorców odczuwalnych – skutkach pandemii (w tym inflacji), jak również w trwającej od lutego 2022 r. wojnie w Ukrainie. Przełożyło się to na duże poczucie niepewności, które negatywnie wpływa na postrzeganie bieżącej, jak i przyszłej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw.

Ubiegłoroczne wskazanie Barometru Koniunktury Pomorza było najniższe w okresie popandemicznym. Przyczyn takiego stanu rzeczy należy szukać przede wszystkim w – nadal dla wielu przedsiębiorców odczuwalnych – skutkach pandemii (w tym inflacji), jak również w trwającej od lutego 2022 r. wojnie w Ukrainie.

Analizując odczyty Pomorskiego Barometru Koniunktury na przestrzeni całego ubiegłego roku, można wyróżnić trzy fazy. Pierwsza z nich obejmowała pierwsze półrocze, kiedy to każdego miesiąca – za wyjątkiem kwietnia – wskazania znajdowały się poniżej zera. Stanowiło to kontynuację trendu rozpoczętego w sierpniu 2022 r. Następnie – między lipcem a wrześniem – wartości wskaźnika były już dodatnie i rosły z miesiąca na miesiąc, osiągając apogeum w wysokości 3,4 pkt. Wydawało się wówczas, że pomorska gospodarka w oczach przedsiębiorców z regionu, pierwszy raz od 2021 r. wraca na tory systematycznego, stabilnego rozwoju. Wówczas jednak – począwszy od października – nastąpiło wyraźne przyhamowanie, wskazujące na rosnące problemy i obawy pomorskich firm. Wówczas to odczyty Pomorskiego Barometru Koniunktury wyniosły odpowiednio: 1,5 pkt. w październiku, −0,3 pkt. w listopadzie oraz 1,6 pkt. w grudniu. Z danych tych nie wyłania się póki co żaden nowy trend – wydaje się, że znajdujemy się w fazie oczekiwania na to, czy początek 2024 r. zostanie naznaczony pozytywną, czy też negatywną trajektorią. Nie można też wykluczyć scenariusza z IV kwartału 2023 r., a zatem dalszego fluktuowania analizowanego współczynnika.

Rysunek 1. Barometr Koniunktury Pomorza w latach 2019‑2023

Wykres liniowy przedstawiający zmianę wartości Barometru Koniunktury Pomorza (BKP) w latach 2019–2023 z podziałem na miesiące. Przedział wahań wskaźnika wynosi od minus 100 do plus 100. Wartości ujemne oznaczają przewagę ocen negatywnych, dodatnie – pozytywnych. W okresie od początku 2019 roku do kwietnia 2020 roku widoczny trend spadkowy (z poziomu ponad 15). Szczególnie duży spadek pod koniec I. kwartału 2020 roku (do poziomu blisko minus 20). Następnie widoczny trend wzrostowy aż do października 2021 roku (poziom blisko plus 15). Następnie wyraźny trend spadkowy do marca 2022 r. gdzie odnotowano minimalnie ujemny wynik BKP. Delikatne odbicie w okresie marzec-lipiec 2022 (do poziomu plus 5). Następnie trend spadkowy aż do końca 2022 roku (poziom BKP: minus 5). Początek 2023 roku z widocznym, ale delikatnym, trendem wzrostowym. Od lipca do grudnia 2023 roku wartości BKP – za wyjątkiem listopada – są dodatnie. Szczegółowe omówienie wniosków w treści głównej analizy. Opracowanie IBnGR na podstawie danych Głównego Urzędu Statystycznego.

Możliwy przedział wahań wskaźnika wynosi od −100 do +100. Wartości ujemne oznaczają przewagę ocen negatywnych, dodatnie – pozytywnych.
Źródło: Opracowanie IBnGR na podstawie danych GUS.

Badania koniunktury przeprowadzane przez Główny Urząd Statystyczny, w tym m.in. analizowane w niniejszym opracowaniu wskaźniki bieżącej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw4 oraz przewidywanej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw5, prowadzone są w podziale na siedem obszarów gospodarki: przetwórstwa przemysłowego, budownictwa, handlu detalicznego, handlu hurtowego, transportu i gospodarki magazynowej, zakwaterowania i usług gastronomicznych oraz informacji i komunikacji.

W 2023 r. – podobnie jak w poprzednich latach – swoją bieżącą ogólną sytuację najlepiej ocenili pomorscy przedsiębiorcy z sektora informacji i komunikacji (przeciętna wartość niniejszego wskaźnika wyniosła dla tej grupy 36,7 pkt.). Wskazanie dla tej branży było wyraźnie (o 10,2 pkt.) wyższe niż w poprzednim roku oraz o 9,1 pkt. niższe niż w 2021 r. Generalnie jednak – niezmiennie od lat – utrzymuje się ono na bardzo wysokim poziomie. Co warte podkreślenia, można zaryzykować stwierdzenie, że branża ta została jednym z beneficjentów pandemii. Rozpoczęty w 2020 r. kryzys poskutkował bowiem wyraźnym przyspieszeniem cyfryzacji, w reakcji na rosnące potrzeby zdalnej nauki, pracy, zakupów czy dostępu do innych usług. Wiele przedsiębiorstw przyspieszyło wówczas swoje procesy digitalizacyjne, a te, które opierały się dotąd na tradycyjnych modelach biznesowych, w dużej mierze zdecydowały się na przejście do rzeczywistości online. Wszystko to stworzyło ogromny rynek dla firm informatycznych, które – co należy zauważyć – ze względu na specyfikę branży, są w stanie świadczyć z Pomorza usługi nie tylko lokalnie, regionalnie czy krajowo, lecz globalnie.

Podobnie jak w poprzednich latach można zauważyć, że koniunktura w pomorskiej branży IT należy do najwyższych na tle innych regionów‑konkurentów, do której to grupy zaliczyliśmy województwa: dolnośląskie, małopolskie, mazowieckie, śląskie oraz wielkopolskie. Ich wspólnym mianownikiem jest rzecz jasna występowanie na ich obszarach największych polskich metropolii, oferujących wysoką dostępność talentów, najlepszą infrastrukturę technologiczną czy łatwiejszy dostęp do partnerów biznesowych. Na przestrzeni całego minionego roku wskaźnik bieżącej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw na Pomorzu był na tle ww. województw najwyższy przez sześć miesięcy. Z kolei przeciętne roczne wskazanie, wynoszące w województwie pomorskim 36,7 pkt., było tylko minimalnie niższe od wartości dla województwa małopolskiego (37,3 pkt.), a wyraźnie wyższe (rzędu 15‑20 pkt.) niż w pozostałych województwach z przedstawionego grona. Świadczy to o dalszym dynamicznym – i szybszym niż u większości konkurentów – rozwoju sektora IT na Pomorzu oraz o jego nadal dość sporych rezerwach, które powinny być sukcesywnie zagospodarowywane w kolejnych latach.

Podobnie jak w poprzednich latach można zauważyć, że koniunktura w pomorskiej branży IT należy do najwyższych na tle innych regionów‑konkurentów, tj. województw: dolnośląskiego, małopolskiego, mazowieckiego, śląskiego oraz wielkopolskiego.

Oprócz sektora informacji i komunikacji, dodatnia w skali roku przeciętna wartość wskaźnika bieżącej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw dotyczyła jeszcze dwóch segmentów pomorskiej gospodarki: transportu i gospodarki magazynowej (5,5 pkt.) oraz handlu hurtowego (1,8 pkt.). Warto przyjrzeć się w szczególności pierwszemu z nich, który na przestrzeni ostatnich trzech lat mozolnie wychodził z pandemicznego kryzysu – w 2020 r. analizowane wskazanie ukształtowało się dla tej branży na poziomie −32,5 pkt., rok później na poziomie −6,6 pkt., natomiast w 2022 r. na poziomie 0,0 pkt. W ujęciu miesięcznym, między styczniem 2020 r. a listopadem 2021 r. omawiany sektor odnotowywał wyłącznie ujemne odczyty, natomiast począwszy od sierpnia 2022 r., aż do końca 2023 r. – wyłącznie dodatnie. W tym miejscu zauważyć, że choć pandemia dotknęła całą branżę transportu i gospodarki magazynowej, za sprawą m.in. ograniczeń w handlu międzynarodowym, lockdownów czy zmniejszenia konsumpcji i produkcji wielu sektorów gospodarki, co przełożyło się na ograniczenie popytu na usługi transportowe, to jednak jej negatywny wpływ był szczególnie silny w przypadku przedsiębiorstw posiadających komponent związany z transportem drogą morską, a takich na Pomorzu – z racji nadmorskiego położenie – jest bardzo wiele. Było to spowodowane m.in. zamykaniem portów morskich dla statków handlowych, opóźnieniami w dostawach i rozładunku towarów czy zwiększeniem kosztów operacyjnych, wynikającym chociażby z globalnej nierównowagi w dostępności kontenerów. Obecnie pomorska branża transportu i gospodarki magazynowej znajduje się na dobrej drodze do dalszego odbudowywania swojej przedpandemicznej kondycji – przypomnijmy, że jeszcze w 2019 r. przeciętne wskazanie indeksu bieżącej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw wyniosło na Pomorzu w tym segmencie 22,1 pkt., a zatem o 16,6 pkt. więcej niż w ub.r.

Choć pandemia dotknęła całą branżę transportu i gospodarki magazynowej, to jednak jej negatywny wpływ był szczególnie silny w przypadku przedsiębiorstw posiadających komponent związany z transportem drogą morską, a takich na Pomorzu jest bardzo wiele. Obecnie pomorska branża znajduje się na dobrej drodze do dalszego odbudowywania swojej przedpandemicznej kondycji.

Z kolei przeciętne odczyty dla pozostałych czterech branż ukształtowały się w województwie pomorskim na poziomie ujemnym. W największym stopniu było to widać w przypadku sektora zakwaterowania i usług gastronomicznych (−9,3 pkt.). Analizując jego sytuację, należy mieć w pamięci, że ma on w województwie pomorskim bardzo sezonowy charakter – regionalni restauratorzy i hotelarze liczą na największe obroty w sezonie okołowakacyjnym (czerwiec‑wrzesień), kiedy to na Wybrzeże i Kaszuby przyjeżdżają największe rzesze turystów. Niskie roczne wskazanie omawianego wskaźnika wynika w znacznej mierze z gorszego sezonu wakacyjnego, niż wielu przedsiębiorców zakładało. Był to efekt w głównej mierze dwóch rzeczy: wysokiej inflacji, skłaniającej turystów do pozostania w domach, bądź też wybrania bardziej budżetowych opcji wypoczynku (np. wyjazdy weekendowe czy samodzielne przygotowywanie posiłków podczas wakacji) oraz nienajlepszych na początku sezonu warunków pogodowych, zniechęcających gości do przyjazdu nad morze. Pogoda zaczęła sprzyjać dopiero od połowy wakacji, co dobrze odzwierciedlają pozytywne odczyty za sierpień, wrzesień oraz – co nie jest normą – październik, który był w 2023 r. wyjątkowo ciepły. Nie zmienia to jednak faktu, że przez pozostałych dziewięć miesięcy wskazania znajdowały się na poziomie ujemnym, stąd też wzięła się relatywnie niska przeciętna roczna wartość wskaźnika.

Rysunek 2. Indeks bieżącej ogólnej sytuacji przedsiębiorstwa wg sektorów w województwie pomorskim w 2023 r.

Wykres słupkowy przedstawiający wartości indeksu bieżącej ogólnej sytuacji przedsiębiorstwa wg sektorów w województwie pomorskim w okresie styczeń-grudzień 2023 r. z podziałem na miesiące. Wyszczególnione sektory: przetwórstwo przemysłowe, handel detaliczny, transport i gospodarka magazynowa, informacja i komunikacja, budownictwo, handel hurtowy, zakwaterowanie i usługi gastronomiczne. Dla analizy porównawczej na wykresie umieszczone również wartości Pomorskiego Barometru Koniunktury. Szczegółowe omówienie wniosków w treści głównej analizy. Opracowanie IBnGR na podstawie danych Głównego Urzędu Statystycznego.

Przedział wahań wskaźnika wynosi od −100 do +100. Wartości ujemne oznaczają przewagę ocen negatywnych, dodatnie – pozytywnych.
Źródło: Opracowanie IBnGR na podstawie danych GUS.

Podobnie jak w 2022 r., również w roku ubiegłym przeciętne roczne wskazania indeksu bieżącej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw były na Pomorzu wyższe niż średnio w kraju w czterech spośród siedmiu badanych branż. W największej mierze dotyczyło to pomorskiego sektora informacji i komunikacji (+11,4 pkt. względem Polski ogółem), który charakteryzuje lepsza koniunktura niż przeciętnie w Polsce już czwarty rok z rzędu. Z kolei po raz piąty z rzędu, mieliśmy też do czynienia z wyższą roczną oceną bieżącej ogólnej sytuacji pomorskich firm w obszarze przetwórstwa przemysłowego (+9,4 pkt.), co świadczy o długofalowo lepszej kondycji regionalnego sektora industrialnego względem kraju. Może to w dużej mierze wynikać z jego unikatowej w skali Polski (za wyjątkiem województwa zachodniopomorskiego) specjalizacji w obszarze przemysłu morskiego, którego uwarunkowania i koniunktura są zgoła odmienne od większości innych gałęzi przemysłowych w Polsce.

Zróżnicowanie między sytuacją pomorskiego a ogólnopolskiego przemysłu na korzyść Pomorza może utrzymywać się także w kolejnych latach, w dużej mierze za sprawą Europejskiego Zielonego Ładu, który będzie wymagał od przedsiębiorstw m.in. wykorzystywania w procesach produkcyjnych zielonej energii. W tym obszarze województwo pomorskie należy do krajowych liderów.

Wydaje się, że zróżnicowanie między sytuacją pomorskiego a ogólnopolskiego przemysłu na korzyść Pomorza może utrzymywać się także w kolejnych latach, w dużej mierze za sprawą Europejskiego Zielonego Ładu, który będzie wymagał od przedsiębiorstw m.in. wykorzystywania w procesach produkcyjnych zielonej energii. W tym obszarze województwo pomorskie należy do krajowych liderów i tak też – m.in. za sprawą dogodnych z perspektywy OZE warunków pogodowych – zapewne zostanie w kolejnych latach. Nie można również wykluczać, choć w horyzoncie raczej kilkunastu lat, że na Pomorzu powstanie elektrownia atomowa, dostarczająca nie tylko czystą, ale i wysoko dyspozycyjną, niezależną od warunków atmosferycznych energię. W tym miejscu warto także zauważyć, że za sprawą zmian w unijnej legislacji, w myśl których Specjalne Strefy Ekonomiczne będą mogły udzielać pomocy publicznej również przedsiębiorstwom z branży morskiej, co do tej pory było wykluczone, pomorski sektor stoczniowy może niebawem w jeszcze większym stopniu napędzać gospodarczo region.

Komentarz eksperta  
[foto]

Przemysław Sztandera
Prezes Zarządu Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej w l. 2014⁠–⁠2018

Przed zmianą przepisów europejskich stocznie były wprost wykluczone z możliwości korzystania ze zwolnień podatkowych. Przekładało się to na postępujący spadek ich międzynarodowej konkurencyjności – nie były one w stanie rywalizować przede wszystkim ze stoczniami chińskimi, których warunki funkcjonowania są zgoła odmienne od unijnych. Możliwość skorzystania z ulg podatkowych w tak kapitałochłonnym sektorze jak stoczniowy stanowi bardzo dużą zmianę reguł gry, która może stanowić istotny bodziec do inwestowania w nowoczesne technologie, przy których zastosowaniu być może uda się rzucić rękawicę Chińczykom6.

Pozostałymi dwoma obszarami pomorskiej gospodarki, w których wskaźnik bieżącej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw był w 2023 r. przeciętnie wyższy niż w Polsce ogółem, były: budownictwo (+6,9 pkt.) oraz transport i gospodarka magazynowa (+4,5 pkt.). Gorzej niż średnio w kraju swoją bieżącą sytuację ocenili natomiast regionalni przedsiębiorcy z sektorów: handlu hurtowego (−2,2 pkt.), handlu detalicznego (−2,9 pkt.) oraz zakwaterowania i usług gastronomicznych (−4,2 pkt.).

Porównanie przeciętnych rocznych wartości analizowanego wskaźnika za 2023 oraz 2022 r. wskazuje, że dla pomorskich firm z pięciu spośród analizowanych branż, ubiegły rok był lepszy od poprzedniego. Największa różnica in plus dotyczyła obszarów: informacji i komunikacji (+10,2 pkt. względem 2022 r.) oraz zakwaterowania i usług gastronomicznych (+9,8 pkt.). Oprócz nich w tej grupie znalazły się też segmenty: transportu i gospodarki magazynowej (+5,5 pkt.), budownictwa (+4,7 pkt.) oraz handlu detalicznego (+2,1 pkt.). Jedynymi dwoma sektorami, których koniunktura okazała się być gorsza niż rok wcześniej były: handel hurtowy (−5,4 pkt.) oraz przetwórstwo przemysłowe (−5,9 pkt.)

Analiza przeciętnych rocznych wartości wskaźnika przewidywanej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw wskazuje na to, że w nadchodzących miesiącach poprawy swojej sytuacji oczekują pomorscy przedsiębiorcy reprezentujący sektory: zakwaterowania i usług gastronomicznych (+10,0 pkt.) oraz informacji i komunikacji (+1,8 pkt.). Wśród pozostałych pięciu segmentów, dominują wyraźnie pesymistyczne prognozy. Widać to w szczególności na przykładzie sektora handlu hurtowego (−15,9 pkt.), handlu detalicznego (−10,9 pkt.), budownictwa (−10,6 pkt.) oraz transportu i gospodarki magazynowej (−9,6 pkt.). Nieco wyższe – choć nadal znacząco poniżej zera – wskazanie dotyczy natomiast przetwórstwa przemysłowego (−6,7 pkt.).

W czterech badanych sektorach przewidywania pomorskich przedsiębiorców są bardziej optymistyczne niż w skali Polski ogółem – mowa tu konkretnie o branżach: zakwaterowania i usług gastronomicznych (+22,4 pkt. względem kraju ogółem), przetwórstwa przemysłowego (+6,5 pkt.), informacji i komunikacji (+4,2 pkt.) oraz budownictwa (+3,7 pkt.). Gorzej niż średnio w kraju swoją przyszłość prognozują reprezentanci sektorów: transportu i gospodarki magazynowej (−0,7 pkt.), handlu detalicznego (−2,3 pkt.) oraz handlu hurtowego (−5,5 pkt.). Co ciekawe, średnie ubiegłoroczne wskazania wskaźnika przewidywanej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw są we wszystkich siedmiu analizowanych branżach wyższe niż w 2022 r. – i to, nie licząc przetwórstwa przemysłowego (+1,7 pkt. względem 2022 r.), wyraźnie, mieszcząc się w przedziale +9,2 – +21,6 pkt. Wynika to najprawdopodobniej nie tyle ze znacznej realnej poprawy perspektyw pomorskich przedsiębiorców na przestrzeni 2023 r., co raczej z bardzo pesymistycznych ocen w 2022 r., spowodowanych dynamicznie rosnącym poziomem inflacji oraz szokiem i niepewnością, związanymi z wybuchem wojny w Ukrainie.

Działalność przedsiębiorstw

Na koniec 2023 r. w rejestrze REGON zarejestrowanych było 357,5 tys. przedsiębiorstw posiadających siedzibę w województwie pomorskim. Ich liczba była o 12,9 tys. wyższa niż na koniec 2022 r. oraz o 25,5 tys. wyższa niż przed dwoma laty. Dotychczasowe tempo rozwoju pomorskiej przedsiębiorczości zostało zatem utrzymane.

Rysunek 3. Dynamika produkcji sprzedanej przemysłu (w cenach stałych), budowlano‑montażowej (w cenach bieżących) i sprzedaży detalicznej (w cenach stałych), w województwie pomorskim w latach 2019‑2023

Wykres liniowy przedstawiający dynamikę produkcji sprzedanej przemysłu, budowlano-montażowej i sprzedaży detalicznej w województwie pomorskim w latach 2019–2023 z podziałem na miesiące, z założeniem, że analogiczny miesiąc poprzedniego roku = 100. Szczegółowe omówienie wniosków w treści głównej analizy. Opracowanie IBnGR na podstawie danych Urzędu Statystycznego w Gdańsku.

Źródło: Opracowanie IBnGR na podstawie danych Urzędu Statystycznego w Gdańsku.

Produkcja sprzedana przemysłu

W obszarze produkcji sprzedanej pomorskiego przemysłu (liczonej w cenach stałych), można na przestrzeni 2023 r. wyróżnić dwie zasadnicze fazy. W pierwszej, trwającej od stycznia do lipca, indeks produkcji sprzedanej sektora industrialnego znajdował się na poziomach niższych niż w analogicznych miesiącach 2022 r. W tym okresie kontynuowany był rozpoczęty w sierpniu ub.r. trend, odzwierciedlający recesję mającą miejsce w sektorze. Łącznie, między sierpniem 2022 r. a lipcem 2023 r., analizowany indeks znajdował się na poziomach niższych w ujęciu rok do roku przez dokładnie 12 miesięcy. Z kolei w okresie od sierpnia do grudnia ub.r., wartość indeksu była wyższa niż przed rokiem. Reasumując – po wyraźnym spowolnieniu, trwającym co najmniej rok, począwszy od sierpnia ub.r. można było zauważyć coraz bardziej wyraźne symptomy świadczące o ożywieniu sektora na Pomorzu.

Trudno jednak o nim mówić, mając na uwadze polski sektor przemysłowy ogółem. Na przestrzeni całego 2023 r. indeks produkcji sprzedanej przemysłu (liczonej w cenach stałych) był wyższy w ujęciu rok do roku jedynie w styczniu oraz październiku. W pozostałych miesiącach jego wartości były niższe niż w analogicznych miesiącach 2022 r. Nie widać jak na razie, by dynamika zmian miała ulec poprawie. Świadczą o tym m.in. odczyty indeksu PMI (Purchasing Managers Index), opracowywanego przez Markit Group, który traktować można jako indykator, określający zarówno kondycję sektora przemysłowego, jak również przewidywane kierunki, w jakich (w nadchodzących miesiącach) może rozwijać się gospodarka. Przyjmuje się, że wartość indeksu na poziomie 50 pkt. oznacza stan neutralny, wyższa jego wartość – wzrost aktywności ekonomicznej, natomiast spadek – niższą aktywność ekonomiczną.

W grudniu ub.r. indeks ów po raz 20. z rzędu przyjął wartość poniżej progu 50 pkt, co świadczy o tym, że polski sektor przemysłowy przechodzi przez recesję o długotrwałym charakterze. I choć najprawdopodobniej jej „dołek” jest już za nami, to jednak wcale nie jest powiedziane, że niebawem należy spodziewać się pozytywnego przełamania. Co ciekawe, niedawno jeszcze wydawać się mogło, że jesteśmy relatywnie blisko tego momentu. Między wrześniem a listopadem wskazania analizowanego wskaźnika rosły bowiem przez trzy miesiące z rzędu, a jego listopadowa wartość (48,7 pkt.) nie dość, że była najwyższą od kwietnia 2022 r., to w dodatku – w ujęciu miesiąc do miesiąca – była ona najwyższym (o 4,2 pkt.) „skokiem” w całej, 25‑letniej historii badania, nie licząc pocovidowego „odreagowania” odnotowanego w 2020 r. Ten pozytywny obraz został jednak zmącony przez grudniowy odczyt, w którym odnotowany został spadek do poziomu 47,4 pkt.

W grudniu indeks PMI po raz 20. z rzędu przyjął wartość poniżej progu 50 pkt., co świadczy o tym, że polski sektor przemysłowy przechodzi przez recesję o długotrwałym charakterze. I choć najprawdopodobniej jej „dołek” jest już za nami, to jednak wcale nie jest powiedziane, że pozytywnego przełamania należy spodziewać się już wkrótce.

Nie da się jednak wyjść z recesji, gdy – w grudniu – po raz 22. z rzędu nastąpił spadek wolumenu nowych zamówień dla polskich producentów, co wynika m.in. z osłabionego popytu gospodarek będących najbliższymi partnerami polskich przedsiębiorstw przemysłowych, jak np. niemieckiej czy francuskiej. W tym kontekście warto zauważyć, że zmagają się one obecnie z jeszcze głębszą recesją niż Polska – grudniowe odczyty PMI wyniosły dla nich odpowiednio: 43,1 pkt. oraz 42,0 pkt. Z kolei w strefie euro ogółem wyniósł on 44,2 pkt. Należy spodziewać się, że proces wychodzenia polskiego przemysłu z recesji – gdy nareszcie nastąpi – będzie przynajmniej w pewnym stopniu zharmonizowany z poprawą kondycji sektora przemysłowego w Europie Zachodniej7.

Wydaje się, że pewnego rodzaju receptą na przyspieszenie tempa wychodzenia z kryzysu może być „podpięcie się” polskich, w tym również pomorskich, firm przemysłowych pod najbardziej perspektywiczne obszary unijnego rynku. Wśród nich znajduje się bez wątpienia cała gama zagadnień związanych z zieloną transformacją, w obszarze której Pomorze – za sprawą profilu regionalnej gospodarki oraz korzystnych warunków z punktu widzenia rozwoju energetyki odnawialnej – ma potencjał stać się jednym z krajowych liderów.

Produkcja budowlano‑montażowa

Indeks produkcji budowlano‑montażowej (liczonej w cenach bieżących) wskazuje, że 2023 r. był z perspektywy pomorskich przedsiębiorstw działających w tej branży mniej udany od poprzedniego. Należy w tym miejscu przypomnieć, że przez cały 2022 r. wartości analizowanego indeksu znajdowały się na poziomie wyższym niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Natomiast w ub.r. – w ujęciu miesięcznym – odnotowano siedem takich odczytów: w lutym i czerwcu, a następnie od sierpnia do grudnia. Z kolei w skali kraju ogółem wskaźnik produkcji budowlano‑montażowej (liczony w cenach stałych) uzyskał wartości niższe niż w 2022 r. jedynie w marcu i maju. Grudniowy odczyt był zatem – w ujęciu miesięcznym, rok do roku – siódmym z rzędu wyższym od odnotowywanych rok wcześniej.

W pierwszym półroczu 2023 r. wysoki poziom stóp procentowych przełożył się na wyższe raty kredytów hipotecznych oraz na obniżenie zdolności kredytowej potencjalnych nabywców mieszkań, co odbiło się na sytuacji przedsiębiorstw prosperujących w sektorze budownictwa mieszkaniowego oraz firm wykończeniowych.

Druga połowa minionego roku była z perspektywy sektora budowlanego okresem lepszym niż pierwsza – zarówno na Pomorzu, jak i w całej Polsce. W dużej mierze mogło to być związane z sytuacją na rynku pieniężnym, a konkretniej – z najwyższymi od końca 2002 r. stopami procentowymi NBP (stopa referencyjna na poziomie 6,75 proc.), jakie zostały uchwalone we wrześniu 2022 r., i które zostały obniżone do poziomu 5,75 proc. dopiero podczas ubiegłorocznych wrześniowych i październikowych posiedzeń Rady Polityki Pieniężnej. Wysoki poziom stóp procentowych przełożył się na wyższe raty kredytów hipotecznych oraz na obniżenie zdolności kredytowej potencjalnych nabywców mieszkań, co odbiło się na sytuacji przedsiębiorstw prosperujących w sektorze budownictwa mieszkaniowego oraz firm wykończeniowych.

Sytuacja ta odwróciła się w II połowie roku, wraz ze wspomnianym spadkiem poziomu stóp procentowych, jak również – idącym z nim w parze – spadkiem inflacji. Dodatkowym bodźcem wzmagającym inwestycje w sektorze budownictwa mieszkaniowego stał się rządowy program tanich kredytów hipotecznych „Bezpieczny kredyt 2%”. Co więcej, w tym okresie ożywieniu uległy inwestycje w segmencie budowy obiektów inżynierii lądowej i wodnej. Jak tłumaczył główny ekonomista Banku Millennium, Grzegorz Maliszewski, duży ruch na budowach pod koniec roku wiąże z dopinaniem inwestycji infrastrukturalnych współfinansowanych z funduszy UE na lata 2014‑2020, które było trzeba wykorzystać do końca 2023 r.8

Summa summarum przedsiębiorstwa z obszaru budowlano‑montażowego wchodzą w 2024 r. w relatywnie dobrych nastrojach – ma wówczas wystartować kolejny program preferencyjnego kredytu hipotecznego „Mieszkanie na Start”, który również najpewniej przełoży się na zwiększenie popytu na mieszkania. Można się spodziewać, że reakcją sektora budownictwa mieszkaniowego będzie uruchamianie kolejnych inwestycji. Jako że program ten ma – według zapowiedzi – potrwać do 2027 r., przez najbliższe trzy‑cztery lata tzw. mieszkaniówkę może czekać okres prosperity. Zleceń nie powinno zabraknąć również w segmencie specjalistycznych robót budowlanych, w skład których wchodzą przecież m.in. prace wykończeniowe w mieszkaniach.

Obszarem obniżającym indeks produkcji budowlano‑montażowej w kolejnych miesiącach może się okazać segment budowy obiektów inżynierii wodnej i lądowej, który w najbliższym czasie odczuje zmniejszenie ilości realizowanych inwestycji publicznych. Ma to związek z kalendarzem wyborczym – zazwyczaj realizacja tego typu projektów nasila się w okresie przedwyborczym, po czym następuje kilku‑kilkunastomiesięczne spowolnienie. Podobnie może być i tym razem po kwietniowych wyborach samorządowych9.

Sprzedaż detaliczna towarów

Miniony rok był trudnym okresem dla przedsiębiorstw z branży handlu detalicznego. Zanim przyjrzymy się tego przyczynom, warto przeanalizować dane statystyczne dotyczące tego obszaru – indeks sprzedaży detalicznej towarów (liczony w cenach bieżących) na Pomorzu łącznie przez sześć miesięcy pozostawał w ub.r. na poziomach niższych niż w analogicznych miesiącach 2022 r. – sytuacja taka miała miejsce w marcu oraz między majem a wrześniem 2023 r. Pozytywną wiadomością jest fakt, że analizowany rok zakończył się trzema miesiącami z rzędu, w których poziom sprzedaży detalicznej towarów był wyższy niż w 2022 r.

Kryzys widać także w danych dotyczących sprzedaży detalicznej (liczonej w cenach stałych) na poziomie ogólnopolskim. W ujęciu miesięcznym wskazanie indeksu było wyższe niż rok wcześniej jedynie w październiku – w pozostałych miesiącach poziom sprzedaży był niższy niż przed rokiem. Podobnie jak na Pomorzu – można jednak zauważyć, że im bliżej końca roku, tym wartości indeksu stawały się wyższe, co wskazuje na poprawę sytuacji branży.

Można wskazać trzy zasadnicze powody, za sprawą których od początku 2023 r. obserwowany był spadek realnej sprzedaży detalicznej na polskim rynku. Pierwszym z nich była bardzo wysoka inflacja, skutkująca tym, że ceny produktów rosły szybciej niż płace. Po drugie, bazą porównawczą dla 2023 r. był rok 2022, w którym – ze względu na wojnę – nastąpił masowy przyjazd Ukraińców do naszego kraju, których spora część po relatywnie krótkim czasie wyjechała (a zatem: polski rynek w I połowie 2022 r. „zyskał” nowych konsumentów, których liczba następnie mocno się skurczyła). Po trzecie wreszcie, w następstwie pandemii uległy zmianie trendy zakupowe – doświadczeni tzw. lockdownami konsumenci więcej wydawali na usługi (nieuwzględniane jako sprzedaż detaliczna), a mniej na dobra materialne10.

W drugiej połowie ub.r., kiedy inflacja zaczęła spadać, a realne wynagrodzenia Polaków zaczęły ponownie ulegać wzrostowi, sytuacja przedsiębiorstw z branży handlu detalicznego zaczęła ulegać stopniowej poprawie. Warto jednak zauważyć, że pomimo zwiększania się popytu konsumenckiego, daleko było do boomu zakupowego. Tłumaczyć to można tym, że polscy konsumenci nadal czuli dość wysoką niepewność, a co więcej, wielu z nich mogło mieć potrzebę nie tyle zwiększania konsumpcji, co odbudowywania swoich oszczędności, które mogły mocno ucierpieć w trakcie kryzysu. Analizując sytuację na rynku sprzedaży detalicznej w IV kwartale ub.r., ekonomiści ING Banku Śląskiego zauważyli, że odbicie wydatków nie następuje mimo solidnego wzrostu dochodów realnych. Badania pokazują, że Polacy lepiej oceniają bieżącą sytuację gospodarczą, ale jednocześnie ich długoterminowe plany oszczędnościowe są także bardzo ambitne11.

W drugiej połowie ub.r., kiedy inflacja zaczęła spadać, a realne wynagrodzenia Polaków zaczęły ponownie ulegać wzrostowi, sytuacja przedsiębiorstw z branży handlu detalicznego zaczęła ulegać stopniowej poprawie. Warto jednak zauważyć, że pomimo zwiększania się popytu konsumenckiego, daleko było do boomu zakupowego.

Dalszy spadek poziomu inflacji, idący za nim dalszy wzrost realnych wynagrodzeń Polaków, jak również poprawa kondycji finansowej gospodarstw domowych wraz z podwyższeniem płacy minimalnej czy podwyżki świadczenia 500+ do 800 zł, będą najpewniej skutkowały systematycznym polepszaniem się kondycji przedsiębiorstw z branży handlu detalicznego w 2024 r. Zdaniem wielu obserwatorów rynku, rosnąca konsumpcja może być głównym motorem wzrostu polskiej gospodarki w bieżącym roku.

Rynek pracy

Na koniec 2023 r. stopa bezrobocia w województwie pomorskim kształtowała się na poziomie 4,6 proc., a zatem identycznym jak w grudniu 2022 r. oraz o 0,6 pkt. proc. niższym niż pod koniec 2021 r. Była ona niższa o 0,5 pkt. proc. od stopy bezrobocia dla Polski ogółem (5,1 proc.), podczas gdy na koniec 2022 oraz 2021 r. różnica ta wynosiła 0,6 pkt. proc. na korzyść Pomorza. Na przestrzeni całego 2023 r. wysokość stopy bezrobocia w województwie pomorskim mieściła się w granicach 4,4‑5,0 proc. Jej najwyższe wartości przypadły na pierwszy kwartał ub.r., kiedy wynosiła: 4,9 proc. w styczniu, 5,0 proc. w lutym oraz 4,9 proc. w marcu. Z kolei na najniższym poziomie znajdowała się ona – w dużej mierze za sprawą sezonowych miejsc pracy w sektorach turystyki, rolnictwa oraz handlu detalicznego – w III kwartale 2023 r., kiedy jej wartości ukształtowały się na poziomie: 4,4 proc. w lipcu, 4,5 proc. w sierpniu oraz 4,6 proc. we wrześniu.

Rysunek 4. Stopa bezrobocia w powiatach województwa pomorskiego w 2023 r.

Mapa województwa pomorskiego z podziałem na powiaty przedstawiająca stopę bezrobocia w 2023 roku. Szczegółowe omówienie w treści głównej analizy. Opracowanie IBnGR na podstawie danych Głównego Urzędu Statystycznego.

Źródło: Opracowanie IBnGR na podstawie danych GUS.

Tak samo jak w grudniu 2022 r., również i na koniec 2023 r., województwo pomorskie charakteryzowało się siódmą najniższą stopą bezrobocia wśród wszystkich polskich województw. Sytuacja na rynku pracy niezmiennie najlepiej wyglądała w województwie wielkopolskim (stopa bezrobocia na poziomie 3,0 proc.), a następnie – śląskim (3,6 proc.), mazowieckim (4,1 proc.), małopolskim (4,2 proc.), lubuskim (4,3 proc.) oraz dolnośląskim (4,4 proc.). W zestawieniu z końcem 2022 r., stopa bezrobocia spadła w 11 regionach (najbardziej – o 0,6 pkt. proc. – w województwie lubelskim), w dwóch wzrosła (wielkopolskie oraz świętokrzyskie – o 0,1 pkt. proc.), natomiast w trzech, w tym także na Pomorzu, nie zmieniła się.

W skali wewnątrzwojewódzkiej na koniec grudnia 2023 r. w grupie powiatów o najwyższej stopie bezrobocia znalazły się przede wszystkim: nowodworski (11,4 proc.), lęborski (10,5 proc.), człuchowski (9,9 proc.) oraz bytowski (9,3 proc.). Z kolei najlepsza sytuacja na rynku pracy dotyczyła: Sopotu (1,9 proc.), Gdyni (2,0 proc.), Gdańska (2,5 proc.) oraz powiatu kartuskiego (2,7 proc.).

Dynamika zmian na pomorskim rynku pracy rysuje się pozytywnie, gdy porównamy poziomy stopy bezrobocia odnotowane w grudniu 2023 r. oraz grudniu 2022 r. Wynika z niego, że na przestrzeni roku uległa ona obniżeniu w jedenastu powiatach, wzrosła w ośmiu, a w jednym (lęborskim) pozostała bez zmian. Największy spadek bezrobocia dotyczył powiatów: nowodworskiego (o 1,4 pkt. proc.), sztumskiego (o 1,0 pkt. proc.) oraz kartuskiego i malborskiego (po 0,6 pkt. proc.). Bezrobocie wzrosło natomiast w największym stopniu w powiecie kwidzyńskim (o 1,0 pkt. proc.).

Z porównania stopy bezrobocia odnotowanego na koniec 2022 oraz 2023 r. wynika, że na przestrzeni roku uległa ona obniżeniu w jedenastu pomorskich powiatach, wzrosła w ośmiu, a w jednym (lęborskim) pozostała bez zmian.

Warto mieć na uwadze, że status quo, jakie od wielu kwartałów panuje w obszarze zróżnicowania wysokości stopy bezrobocia wśród poszczególnych regionów, a także w skali wewnątrzpomorskiej, ma swoje źródło przede wszystkim w strukturalnych różnicach gospodarczych – niewątpliwie w lepszej sytuacji znajdują się województwa oraz powiaty, w których znajdują się duże, prężnie rozwijające się miasta, charakteryzujące się dużą różnorodnością gospodarczą, wysoką dostępnością do wysokiej jakości edukacji oraz szkoleń zawodowych, a także szeroką gamą miejsc pracy. Choć różnice międzyregionalne oraz międzypowiatowe w zakresie sytuacji na rynku pracy nie są rzecz jasna stałym punktem odniesienia, to jednak efekty podejmowanych działań czy prowadzonych na szczeblu regionalnym oraz lokalnym polityk widać lepiej dopiero w dłuższych perspektywach badawczych.

Dopełnieniem korzystnego obrazu pomorskiego rynku pracy w 2023 r. mogą być dane dotyczące współczynnika aktywności zawodowej osób w wieku 15‑89 lat za ostatni kwartał ub.r. Wynika z nich, że wyniósł on na Pomorzu 62,1 proc., będąc drugim najwyższym w skali całego kraju. Liderem w tym względzie okazało się Mazowsze (63,5 proc.). Wartość odnotowana na Pomorzu była zarazem o 3,2 pkt. proc. wyższa niż średnio w Polsce. Warto również podkreślić, że odczyt wskaźnika za ostatni kwartał 2023 r. był o 2,0 pkt. proc. wyższy niż rok wcześniej. Oznacza to, że dynamika jego wzrostu w skali całego roku była drugą najwyższą w Polsce, ustępując tylko tej, odnotowanej w województwie małopolskim (wzrost, o 2,5 pkt. proc.), podczas gdy przeciętny wzrost w skali Polski wyniósł jedynie 0,7 pkt. proc.

Handel zagraniczny

W 2023 r. wielkość pomorskiego eksportu sięgnęła 15,9 mld euro, natomiast importu – 14,9 mld euro. W obydwu przypadkach były to wartości niższe od osiągniętych przed rokiem – odpowiednio o: 7,7 proc. oraz 20,3 proc. Z kolei w porównaniu z 2021 r., ubiegłoroczny eksport z Pomorza był o 3,0 proc. wyższy, natomiast import – niższy o 8,4 proc.

Pozytywną informacją jest fakt, że w ub.r. odnotowane zostało dodatnie saldo międzynarodowej wymiany handlowej, które ukształtowało się na poziomie +1,0 mld euro. Sytuacja taka miała miejsce po raz pierwszy od 2020 r. (kiedy poziom owego salda był na identycznym poziomie), gdyż w poprzednich dwóch latach jego wartości były ujemne, osiągając: −1,5 mld euro w 2022 r. oraz −0,9 mld euro w 2021 r. Ujemne wartości salda pomorskiego handlu zdarzały się często – na przestrzeni ostatnich ośmiu lat „na plusie” znalazły się one jedynie w 2023, 2020 oraz 2016 r. Czy ubiegłoroczne przełamanie będzie jedynie odstępstwem od reguły, czy też początkiem nowego trendu?

W ub.r. odnotowane zostało dodatnie saldo międzynarodowej wymiany handlowej, które ukształtowało się na poziomie +1,0 mld euro. Sytuacja taka miała miejsce po raz pierwszy od 2020 r. Czy przełamanie to będzie jedynie odstępstwem od reguły, czy też początkiem nowego trendu?

Trójmiejskie porty morskie od lat stanowią kluczowy element infrastruktury obsługującej prowadzenie międzynarodowego handlu. W ubiegłym roku osiągnęły one rekordowy tonaż przeładunków, sięgający 104,7 mln ton. Było to o 21,5 proc. więcej niż w 2022 r. i aż o 54,5 proc. więcej niż w 2021 r. Świadczy to o dynamicznym rozwoju tak samego pomorskiego handlu zagranicznego prowadzonego drogą morską, jak również o rosnących możliwościach przeładunkowych pomorskich portów, które – dzięki zaplanowanym dalszym inwestycjom – będą w kolejnych latach dalej powiększały swoje możliwości przeładunkowe. W ubiegłym roku port Gdańsk był drugim największym – po rosyjskiej Ust‑Łudze – w akwenie Morza Bałtyckiego12. Warto także zauważyć rosnące znaczenie przeładunków morskich dokonywanych w pomorskich portach morskich w skali całego kraju – w 2023 r. ich udział sięgnął rekordowych 77,3 proc., będąc o 4,8 pkt. proc. wyższym niż rok wcześniej oraz 7,2 pkt. proc. wyższym niż przed dwoma laty.

Warto zauważyć rosnące znaczenie przeładunków morskich dokonywanych w pomorskich portach morskich w skali całego kraju – w 2023 r. ich udział sięgnął rekordowych 77,3 proc., będąc o 4,8 pkt. proc. wyższym niż rok wcześniej oraz 7,2 pkt. proc. wyższym niż przed dwoma laty.

Z kolei w skali całej polskiej gospodarki, eksport sięgnął 351 mld euro, natomiast import – 340,5 mld euro. Wartość towarów wyeksportowanych z Polski była o 1,4 proc. wyższa niż przed rokiem, natomiast sprowadzonych do naszego kraju – o 7,0 proc. niższa. O ile w 2022 r. saldo międzynarodowej wymiany handlowej ukształtowało się na poziomie niemal −20 mld euro, o tyle w minionym roku wyniosło ono +10,6 mld euro.

Import

W minionym roku – po raz drugi z rzędu – liderem struktury kierunkowej pomorskiego importu były Chiny. Przypomnijmy, że w 2022 r. przełamały one wieloletnią rosyjską dominację, co spowodowane było sankcjami gospodarczymi nałożonymi na Moskwę w związku z agresją militarną na Ukrainę. O ile wówczas rosyjski udział w strukturze geograficznej importu do województwa pomorskiego sięgnął 15 proc, to w ub.r. spadł on do poziomu niespełna 1 proc., co świadczy o wysokiej efektywności nałożonych ograniczeń handlowych.

Wracając jednak do czołówki omawianej struktury – udział Państwa Środka sięgnął w 2023 r. 17,8 proc., będąc o 2,0 pkt. proc. niższym niż przed dwoma laty. Tuż za nim – za sprawą przede wszystkim importu paliw oraz ryb i skorupiaków – znalazła się Norwegia z 14,1 proc. udziału. W tym miejscu warto podkreślić, że wyprzedziła ona Chiny w skali IV kwartału ub.r. Czy okaże się ona poważnym konkurentem do zdetronizowania Pekinu w 2024 roku? Piątkę najważniejszych kierunków importowych w ub.r. uzupełniły: Niemcy (7,2 proc.), Arabia Saudyjska (6,1 proc.) oraz Szwecja (5,3 proc.). W porównaniu z 2022 r., z grupy pięciu największych kierunków importowych wypadł Bangladesz (który w ub.r. znalazł się na 6. miejscu), za sprawą Królestwa Saudów, które swój awans zawdzięcza w największej mierze sprzedaży zagranicznej paliw.

Z kolei importowym liderem w skali całej polskiej gospodarki, podobnie jak rok wcześniej oraz w poprzednich latach, okazały się Niemcy z udziałem sięgającym 19,8 proc. W dalszej kolejności znalazły się Chiny (13,9 proc.), następnie: Włochy (4,9 proc.), Stany Zjednoczone (4,4 proc.) oraz Holandia (4,1 proc.). Skład ścisłej czołówki nie zmienił się zatem na przestrzeni roku, pozostając wyraźnie zróżnicowanym w porównaniu do struktury pomorskiej.

Rysunek 5. Struktura kierunkowa importu do województwa pomorskiego w 2023 r.

Wykres kołowy przedstawiający udział największych państw-importerów do województwa pomorskiego w 2023 r., którymi w analizowanym okresie były: Chiny, Norwegia, Niemcy, Arabia Saudyjska i Szwecja. Szczegółowe omówienie wniosków w treści głównej analizy. Opracowanie IBnGR na podstawie danych Izby Celnej w Warszawie.

Źródło: Opracowanie IBnGR na podstawie danych Izby Celnej w Warszawie.

Struktura towarowa pomorskiego importu za 2023 r. była bardzo zbliżona do struktur z wcześniejszych lat. Największą grupą importowanych towarów były – jak co roku – paliwa, których udział sięgnął 19,8 proc. Był on niższy o 2,7 pkt. proc. niż w poprzednim roku, a także jeszcze wyraźniej niższy niż w latach 2021 oraz 2020. O ile przed wybuchem wojny w Ukrainie, grupa ta była tradycyjnie zdominowana przez napływające na Pomorze paliwa z Rosji, o tyle obecnie – po drastycznym ograniczeniu importu z tego kierunku – jej układ jest znacznie bardziej zdywersyfikowany. W ub.r. za 30,5 proc. struktury importowanych do województwa pomorskiego paliw odpowiadała Arabia Saudyjska, za 29,3 proc. – Norwegia, natomiast za 17,2 proc. – Szwecja. Zauważalny był także udział Kazachstanu (5,7 proc.), Belgii (3,9 proc.) oraz Indonezji (3,1 proc.).

Wracając do ogólnej struktury towarowej pomorskiego importu – za grupą paliw znalazły się, podobnie jak rok wcześniej, maszyny i urządzenia elektryczne (12,7 proc.). Trzecie miejsce przypadło grupie ryb i skorupiaków (10,6 proc.), a kolejne: artykułów odzieżowych dzianych (6,1 proc.), statków, łodzi i konstrukcji pływających (5,9 proc.) oraz artykułów odzieżowych niedzianych (5,8 proc.).

Eksport

W strukturze kierunkowej eksportu pomorskich towarów nie doszło w 2023 r. do istotnych przetasowań. Tradycyjnie już jej liderem były Niemcy, odpowiadające za 19,4 proc. sprzedanych za granicę towarów z Pomorza. Udział ten był o 0,3 pkt. proc. niższy niż przed rokiem. W tym miejscu warto podkreślić, że pomorski eksport do Niemiec ma bardzo zdywersyfikowany charakter – choć zdecydowanie najważniejszą grupą towarów okazały się w 2023 r. ryby i skorupiaki (udział rzędu 21,0 proc.), o tyle aż osiem grup towarów mieściło się w granicach 4,4‑8,2 proc. Mowa tu – malejąco, według udziału w omawianej strukturze – o: tworzywach sztucznych i artykułach z nich, drewnie i artykułach z drewna, zbożach, pojazdach nieszynowych oraz ich częściach, artykułach z żeliwa lub stali, meblach, kotłach, maszynach i urządzeniach mechanicznych, maszynach i urządzeniach elektrycznych oraz papierze i tekturze. Wysoka dywersyfikacja eksportu jest, szczególnie w obecnych, niestabilnych czasach, bardzo korzystna – zapewnia wysoką odporność względem potencjalnych szoków oraz zawirowań ekonomiczno‑geopolitycznych.

O ile w latach 2020‑2022 drugie miejsce struktury geograficznej eksportu z Pomorza należało do Szwecji, o tyle w ub.r. spadła ona trzecie miejsce z udziałem 5,1 proc., ulegając Holandii (5,3 proc.). Czołowa piątka została uzupełniona przez Francję (5,0 proc.) oraz Stany Zjednoczone (4,4 proc.).

Nasi zachodni sąsiedzi pozostają również od wielu lat liderem struktury geograficznej polskiego eksportu ogółem – w minionym roku ich udział sięgnął 27,9 proc., a zatem identycznie jak w 2022 r. Na kolejnych pozycjach znalazły się natomiast: Czechy (6,3 proc.), Francja (6,1 proc.), Wielka Brytania (5,0 proc.) oraz Włochy (4,6 proc.).

Rysunek 6. Struktura kierunkowa eksportu z województwa pomorskiego w 2023 r.

Wykres kołowy przedstawiający kraje-największych partnerów eksportowych województwa pomorskiego w 2023 r., którymi były: Niemcy, Holandia, Szwecja, Francja oraz Stany Zjednoczone. Szczegółowe omówienie wniosków w treści głównej analizy. Opracowanie IBnGR na podstawie danych Izby Celnej w Warszawie.

Źródło: Opracowanie IBnGR na podstawie danych Izby Celnej w Warszawie.

Jeśli chodzi o ubiegłoroczną strukturę towarową pomorskiego eksportu, zasadniczą różnicą w stosunku do lat 2020‑2022 jest to, że na jej czele znalazła się druga w poprzednich latach grupa maszyn i urządzeń elektrycznych (11,4 proc.). Wyprzedziła ona w minionym roku będącą dotąd na czele grupę statków, łodzi i konstrukcji pływających (10,7 proc.). Udział tej ostatniej był o 4,7 pkt. proc. niższy niż w 2022 r. oraz aż o 12,2 pkt. proc. niższy niż w 2021 r. Tak wyraźny spadek niekoniecznie musi być skorelowany ze słabą ogólną kondycją pomorskiego przemysłu stoczniowego – kontrakty zawierane w branży produkcji morskiej charakteryzują się bowiem nieraz bardzo dużą skalą finansową oraz długofalowym charakterem. Bywa, że realizacja pojedynczego kontraktu wpływa w bardzo istotnym stopniu na udział całej grupy towarowej w analizowanej strukturze. Nie można zatem wykluczyć, że w kolejnych miesiącach – wraz z finalizacją realizowanych już teraz przez pomorskie stocznie zleceń – udział tej grupy towarów ponownie zbliży się do 20 proc. Szczyt zestawienia towarów eksportowanych w 2023 r. z Pomorza uzupełniony został przez grupy: zbóż (9,4 proc.), ryb i skorupiaków (8,4 proc.), kotłów, maszyn i urządzeń mechanicznych (6,3 proc.) oraz tworzyw sztucznych i artykułów z nich (5,2 proc.).

Na zakończenie warto się też przyjrzeć zestawowi towarów eksportowanych do dwóch stron konfliktu zbrojnego mającego miejsce za naszą wschodnią granicą. Udział Ukrainy w strukturze kierunkowej pomorskiego eksportu wyniósł w ub.r. 3,5 proc., co pozwoliło jej się uplasować na 10. miejscu. Złożyły się na niego w największej mierze sprzedaż towarów z grup: artykułów odzieżowych dzianych (15,3 proc.), broni i amunicji (13,2 proc.), artykułów odzieżowych niedzianych (12,4 proc.), paliw (8,7 proc.) oraz mebli (7,9 proc.). Z kolei Rosja odpowiadała za 0,9 proc. pomorskiego eksportu (26. miejsce). Pod kątem towarowym składał się na to przede wszystkim eksport: produktów farmaceutycznych (40,8 proc.), maszyn i urządzeń mechanicznych (14,1 proc.) oraz tworzyw sztucznych i artykułów z nich (10,7 proc.).

1 Z sytuacją szybszego wzrostu cen niż przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw mieliśmy do czynienia w Polsce od lipca 2022 r.

2 Za: https://businessinsider.com.pl/gospodarka/ostre-hamowanie-polskiego-pkb-gus-podal-dane-za-pelny-2023-rok/sseb25v [dostęp online]

3 Za: https://www.bankier.pl/wiadomosc/10-najwazniejszych-wydarzen-2023-roku-w-swiecie-pieniadza-8661305.html [dostęp online]

4 Niniejszy wskaźnik liczony jest na bazie ankiety koniunktury gospodarczej przesyłanej comiesięcznie przez Główny Urząd Statystyczny wybranym przedsiębiorstwom. Respondenci mogą określić sytuację jako: dobrą, zadowalającą lub złą. Pełna metodologia badania dostępna jest pod linkiem: https://stat.gov.pl/download/gfx/portalinformacyjny/pl/defaultaktualnosci/5516/5/9/1/badanie_koniunktury_gospodarczej_-_zeszyt_metodologiczny_2018.pdf [dostęp online].

5 Niniejszy wskaźnik liczony jest na bazie ankiety koniunktury gospodarczej przesyłanej comiesięcznie przez Główny Urząd Statystyczny wybranym przedsiębiorstwom. Respondenci oceniają, czy w nadchodzących trzech miesiącach ogólna sytuacja gospodarcza przedsiębiorstwa: poprawi się, pozostanie bez zmian bądź też pogorszy się. Pełna metodologia badania dostępna jest pod linkiem: https://stat.gov.pl/download/gfx/portalinformacyjny/pl/defaultaktualnosci/5516/5/9/1/badanie_koniunktury_gospodarczej_-_zeszyt_metodologiczny_2018.pdf [dostęp online].

6 Za: https://ppg.ibngr.pl/pomorski-przeglad-gospodarczy/pomorska-specjalna-strefa-ekonomiczna-jakie-nowe-wsparcie-dla-firm [dostęp online].

7 Za: https://www.bankier.pl/wiadomosc/PMI-Polska-listopad-2023-8656189.html oraz https://forsal.pl/gospodarka/artykuly/9393184,w-jakiej-kondycji-jest-polski-przemysl-mamy-odczyt-waznego-wskaznika.html [dostęp online].

8 Za: https://www.rp.pl/budownictwo/art39726381-produkcja-budowlano-montazowa-wzrosla-znacznie-mocniej-niz-sie-spodziewano [dostęp online].

9 Za: https://makroekonomia.mbank.pl/287248-przemysl-i-budowlanka-z-pozytywnym-zaskoczeniem [dostęp online]

10 Za: https://www.bankier.pl/wiadomosc/Sprzedaz-detaliczna-w-Polsce-czerwiec-2023-8582630.html [dostęp online]

11 Za: https://www.bankier.pl/wiadomosc/Konsumenci-zawiedli-Dane-o-sprzedazy-detalicznej-za-grudzien-ponizej-oczekiwan-8682569.html [dostęp online]

12 Za: https://logistyka.rp.pl/morski/art39948661-najwieksze-porty-na-baltyku-w-2023-roku [dostęp online].

Skip to content