Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Rynek rosyjski już nie ten sam

Znaczenie Rosji w wymianie handlowej Polski, a zwłaszcza w polskim eksporcie, zmniejszyło się znacząco po 1989 roku, jednakże kraj ten pozostał dla nas ważnym partnerem gospodarczym. Rosja zajmuje obecnie szóste miejsce na liście największych odbiorców polskich towarów oraz drugą pozycję na liście naszych najważniejszych dostawców. W 2007 r. skierowano tam 4,6% polskiego eksportu; z Rosji pochodziło 8,8% polskiego importu. Mijają blisko dwie dekady, odkąd Polska układa swoje stosunki handlowe z Rosją na nowych zasadach. Dlatego warto przeanalizować, jak zmieniały się warunki konkurencyjne na rosyjskim rynku, a wraz z nimi polski eksport do tego kraju.

Rynek rosyjski i polski eksport do Rosji w latach dziewięćdziesiątych

Niski poziom konkurencji ze strony rosyjskich przedsiębiorstw stworzył okazję, którą wykorzystały małe przedsiębiorstwa z Polski niezdolne do konkurencji na rynkach Europy Zachodniej.

W ubiegłym dziesięcioleciu ze względu na długoletni spadek produkcji rosyjski przemysł nie był w stanie zaspokoić zapotrzebowania rodzimego rynku na wiele towarów, w tym również na wyroby niskogatunkowe – w szczególności tańszą żywność. W konsekwencji także towary niższej jakości były sprowadzane z zagranicy. Niski poziom konkurencji ze strony rosyjskich przedsiębiorstw stworzył okazję, którą wykorzystały małe przedsiębiorstwa z Polski niezdolne do konkurencji na rynkach Europy Zachodniej. W latach dziewięćdziesiątych prawie 1/3 wartości polskiego eksportu do Rosji realizowały przedsiębiorstwa o zatrudnieniu nieprzekraczającym 9 osób (mikroprzedsiębiorstwa). Małe firmy były szczególnie aktywne w eksporcie na rynek rosyjski taniej żywności. W tym okresie żywność stanowiła prawie połowę wartości polskiej sprzedaży do naszego wschodniego sąsiada, w której wypracowaniu bardzo duży wkład miały właśnie nieduże przedsiębiorstwa. Do wybuchu kryzysu rosyjskiego w 1998 roku wiele małych zakładów przetwórstwa spożywczego eksportowało do Rosji tanie wyroby, w tym m.in. wędliny niższej jakości, jak np. parówki, które stały się hitem eksportowym Polski na ten rynek. Wartość wyeksportowanych z Polski do Rosji w 1997 roku tylko samych niskogatunkowych kiełbas wyniosła ponad 200 milionów USD, co stanowiło w tym czasie 10% wartości całego polskiego eksportu wysyłanego do rosyjskiego partnera. Polskie mikroprzedsiębiorstwa eksportujące do Rosji obsługiwały przede wszystkim segment niezamożnych Rosjan, wypełniając istniejącą ówcześnie lukę podażową.

Obecna sytuacja na rynku rosyjskim

Wybuch kryzysu finansowego w Rosji w 1998 r. zmienił sytuację rynkową. Drastyczna dewaluacja rubla, która zdecydowanie zmniejszyła konkurencyjność importowanych towarów, w rezultacie doprowadziła do ożywienia rosyjskiego przemysłu przetwórczego i wzrostu rodzimej produkcji. Dodatkowo impulsy w tym kierunku zostały silnie wzmocnione dzięki zmianie koniunktury na światowym rynku surowcowym, co doprowadziło do wzrostu dochodów ludności i przedsiębiorstw w Rosji. W wyniku tych procesów zmieniła się struktura zapotrzebowania na produkty z importu. Wzrosło zapotrzebowanie na import towarów inwestycyjnych oraz wyrobów konsumpcyjnych wyższej jakości, natomiast zdecydowanie ograniczony został popyt na import niskogatunkowych wyrobów konsumpcyjnych.

Obecnie ponad połowę wartości rosyjskiego importu stanowią maszyny, urządzenia i środki transportu. Wysokiej dynamice importu wyrobów tego sektora sprzyja bardzo duże zużycie majątku trwałego w Rosji, niska konkurencyjność rosyjskiego przemysłu elektromaszynowego wobec produkcji zagranicznej oraz postępująca modernizacja rosyjskiej bazy produkcyjnej. Wprawdzie ze względu na trwający w tym momencie na świecie kryzys, dynamika inwestycji w majątek trwały w Rosji obniży się, jednakże według prognoz nadal będzie ona na tyle wysoka w najbliższych latach, aby z dużym prawdopodobieństwem pozwolić na utrzymanie wysokiego zapotrzebowania na import maszyn i środków transportu.

Szanse dla eksporterów żywności stwarzają zmieniające się preferencje konsumpcyjne Rosjan oraz szybszy wzrost popytu niż podaży krajowych towarów żywnościowych.

Udział żywności w rosyjskim imporcie zmniejszył się blisko dwukrotnie pomiędzy ubiegłą a obecną dekadą. Wzrost konkurencyjności cenowej krajowej żywności, wynikający ze spadku wartości rubla, zaktywizował rosyjski przemysł spożywczy i rolny. Zdecydowana poprawa opłacalności produkcji rolnej i spożywczej zwiększyła zainteresowanie inwestorów tym sektorem, prowadząc do wzrostu inwestycji w tej branży. Zwiększenie rentowności rosyjskiej branży rolno-spożywczej oraz napływ inwestycji zagranicznych zaowocował znaczącym wzrostem produkcji, który trwa w tym kraju do chwili obecnej. Rosyjska produkcja żywności zastąpiła w znaczącym stopniu importowane dotychczas towary, w tym także te kierowane do uboższego segmentu konsumentów. Ponadto ze względu na zdecydowaną poprawę sytuacji materialnej Rosjan segment ten znacząco się zmniejszył. W związku z tym możliwości eksportu taniej żywności na ten rynek zostały zdecydowanie ograniczone. Szanse dla eksporterów żywności stwarzają jednak zmieniające się preferencje konsumpcyjne Rosjan oraz szybszy wzrost popytu niż podaży krajowych towarów żywnościowych. Struktura popytu na produkty żywnościowe ewoluuje w kierunku wyrobów lepszych jakościowo, markowych oraz produktów gotowych do spożycia, a ponadto rośnie zainteresowanie różnorodnością produktową. Natomiast eksport na ten rynek niskogatunkowych produktów żywnościowych przestał być konkurencyjny.

Rysunek 1. Udział żywności i wyrobów elektromaszynowych w rosyjskim imporcie

ppg_3_2008_rozdzial_16_rysunek_1

Źródło: Opracowanie własne na podstawie Russian Federation: Recent Economic Developments, IMF Staff Country Report No 99/100, September 1999, IMF, s. 119 oraz www.gks.ru.

Zmiany w polskim eksporcie do Rosji

Zmiana warunków konkurencyjnych na rynku rosyjskim nie pozostała bez wpływu na strukturę polskich eksporterów. Przedsiębiorstwa bardzo małe, które w latach dziewięćdziesiątych stanowiły filar polskiego eksportu do Rosji, zaczęły wycofywać się z rynku rosyjskiego. W nowych okolicznościach oferta tych przedsiębiorstw przestała być cenowo i jakościowo konkurencyjna, a ze względu na swoją słabą siłę ekonomiczną firmy te nie były w stanie dostosować się do zmienionych potrzeb rynkowych. W ostatnich latach udział mikroprzedsiębiorstw w generowaniu wartości polskiego eksportu do Rosji zmniejszył się blisko dwukrotnie. Zwiększyła się natomiast rola średnich firm (o zatrudnieniu powyżej 49 osób) i firm z kapitałem zagranicznym. Wraz ze zmianą profilu polskich eksporterów zaczęła się także zmieniać struktura towarowa polskiego eksportu na rynek rosyjski. W latach 1997-2007 ponad czterokrotnie zmniejszył się udział żywności, a przeszło trzykrotnie wzrósł udział wyrobów elektromaszynowych w eksporcie Polski do Rosji.

Rysunek 2. Udział żywności i wyrobów elektromaszynowych w polskim eksporcie do Rosji

ppg_3_2008_rozdzial_16_rysunek_2

Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych GUS.

Polscy eksporterzy na rynku rosyjskim – wyniki badań ankietowych

W 2007 roku pod patronatem Ministerstwa Gospodarki zostały przeprowadzone ogólnopolskie badania 1014 polskich przedsiębiorstw eksportujących do Rosji. Na ankietę pocztową odpowiedziało 108 firm. W grupie badanych przedsiębiorstw znalazły się także firmy z województwa pomorskiego.

Zmiana sytuacji konkurencyjnej na rynku rosyjskim związana z aktywizacją przemysłu rosyjskiego znalazła swoje odzwierciedlenie w odpowiedziach badanych firm. Badane przedsiębiorstwa do najważniejszych swoich konkurentów najczęściej zaliczały firmy z kapitałem rosyjskim. Na drugim miejscu pod względem częstości wskazań znalazł się kapitał niemiecki, który był jednak dwukrotnie rzadziej wybierany niż kapitał rosyjski. W przypadku zsumowania odpowiedzi dotyczących wszystkich krajów unijnych (z wyłączeniem Polski) okazuje się, że konkurencja ze strony przedsiębiorstw z kapitałem rosyjskim nadal była wskazywana najczęściej.

Rysunek 3. Najważniejsi konkurenci badanych przedsiębiorstw na rynku rosyjskim (pod względem kraju pochodzenia kapitału)

ppg_3_2008_rozdzial_16_rysunek_3

Podane udziały nie sumują się do 100, ponieważ respondenci mogli zaznaczyć więcej niż jedną odpowiedź.
* Nie obejmuje kapitału polskiego i niemieckiego.
Źródło: Opracowanie własne na podstawie badań własnych.

Wyniki badań pokazują również, że w nowych warunkach rynkowych cena nie jest najważniejszym czynnikiem, którym ankietowane przedsiębiorstwa konkurują na rynku rosyjskim. Najczęściej wskazywanym czynnikiem była bowiem jakość produktu, którą wybrało 71% pytanych firm. Cena, którą wybrało 53% badanych, znalazła się na drugim miejscu. Kolejna pod względem liczby wskazań była jakość obsługi klienta zaznaczana przez 1/3 ankietowanych. Zmniejszone znaczenie konkurencji cenowej jest pozytywnym sygnałem, nadal jednak słabością polskiego eksportu do Rosji jest brak silnych marek, które mogłyby mieć istotne znaczenie w walce o rosyjskiego klienta, o czym świadczy tylko 19% wskazań na markę produktu jako czynnika konkurencyjności.

Rysunek 4. Czynniki konkurencyjności na rynku rosyjskim według wskazań badanych przedsiębiorstw

ppg_3_2008_rozdzial_16_rysunek_4

Podane udziały nie sumują się do 100, ponieważ respondenci mogli zaznaczyć więcej niż jedną odpowiedź. Kolejność powyższych czynników ukształtowała się podobnie, gdy uwzględnione została kolejność miejsc, na których były one wskazywane przez przedsiębiorstwa
Źródło: Opracowanie własne na podstawie badań własnych.

Badania pokazują, że rynek rosyjski zmienił się także pod względem ryzyka. Ponad połowa firm, która udzieliła odpowiedzi, oceniła, że ryzyko związane z ich działalnością eksportową w Rosji jest średnie. Liczebność pozostałych dwóch grup, tj. grupy przedsiębiorstw, które oceniły w/w ryzyko jako większe od średniego i grupy, która oceniła to ryzyko jako niższe od średniego, jest zbliżona i wynosi odpowiednio: 21,5% oraz 22,4%. Wskazuje to jednoznacznie, że rynek rosyjski nie jest oceniany przez badane przedsiębiorstwa jako wysoce ryzykowny.

Rysunek 5. Ocena ryzyka związanego z działalnością eksportową na rynek rosyjski

ppg_3_2008_rozdzial_16_rysunek_5

Źródło: Opracowanie własne na podstawie badań własnych.

Interesujące wnioski płyną także z odpowiedzi przedsiębiorstw na pytanie o wpływ, jaki mają na ich eksport polsko-rosyjskie stosunki polityczne. Z badań wynika, że dla prawie 63% ankietowanych przedsiębiorstw stan polsko-rosyjskich relacji nie miał wpływu na ich działalność na tym rynku. W grupie respondentów spoza branży rolno-spożywczej udział ten wyniósł 65%. Wprawdzie przedsiębiorstwa, które odczuły negatywny związek między stanem relacji polsko-rosyjskich a swoją działalnością w Rosji stanowiły niewiele ponad 1/3, jednak dla ponad połowy z nich stopień negatywnego wpływu był silny lub bardzo silny. Po wyłączeniu z tej grupy przedsiębiorstw z branży rolno-spożywczej, które doświadczyły na rynku rosyjskim restrykcji importowych związanych z embargiem, okazuje się, że siła wpływu stosunków politycznych nie jest już oceniana tak negatywnie. Udział przedsiębiorstw wskazujących negatywny wpływ jako silny lub bardzo silny spada z 51% do 44%.

W oparciu o wyniki badań można stwierdzić, że czynniki polityczne nie miały znaczącego wpływu na działalność na rynku rosyjskim w przypadku większości ankietowanych przedsiębiorstw zajmujących się eksportem towarów spoza listy produktów objętych rosyjskimi restrykcjami.

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Pomorskie w Szwecji, Szwecja w Pomorskiem

Na równi z postępującą integracją bałtycką wzmocnieniu ulegają społeczne i gospodarcze więzi między poszczególnymi krajami i regionami. Dotyczy to zwłaszcza tych terytoriów, które – rozdzielone akwenami morskimi – nie były w stanie korzystać z dobrodziejstw współpracy przygranicznej na równi z obszarami położonymi wzdłuż granic lądowych.

W tym kontekście warto przyjrzeć się wyobrażeniom na temat regionu pomorskiego, które ukształtowały się w południowej Szwecji przez ostatnie kilkanaście lat ożywionych kontaktów, a także potencjalnym obszarom współpracy.

Od wypraw odkrywców do podboju SPA

Kontakty pierwszej połowy lat 90. miały cechy wypraw odkrywców. Wśród Szwedów rosło zainteresowanie nowym sąsiadem, a zwłaszcza Gdańskiem jako kolebką „Solidarności” i ośrodkiem o ponadtysiącletniej historii. Magnesem przyciągającym mieszkańców Szwecji stały się podróże promowe z Gdyni do Karlskrony, oferujące rozrywkę i duży wybór tanich produktów.

Wkrótce do Szwecji dotarły oferty handlowe pomorskich hipermarketów. Dzięki wprowadzonym przez Stena Line ułatwieniom w przewozie przyczep bagażowych i kampanii promocyjnej tej firmy (Sveriges lägsta priser finns i Polen, czyli: „Najniższe szwedzkie ceny są w Polsce”), rozpoczęły się wyjazdy o charakterze aprowizacyjnym. Wielką popularnością cieszyły się zwłaszcza materiały budowlane, artykuły wyposażenia wnętrz oraz wyroby alkoholowe. Niektóre markety pokusiły się nawet o wydanie po szwedzku broszur informacyjnych oraz zatrudnienie osób posługujących się tym językiem.

Na początku obecnej dekady zestaw atrakcyjnych na rynku szwedzkim produktów markowych Pomorza uległ znacznemu rozszerzeniu. Wynikało to przede wszystkim z przełamania przez Szwedów pewnej bariery psychologicznej wobec jakości usług „dla ciała i ducha” oferowanych przez polskie (w tym pomorskie) gabinety stomatologiczne, ośrodki rehabilitacyjne, sanatoria oraz gabinety odnowy biologicznej. Nie bez znaczenia pozostawała konkurencyjność cen tych usług w stosunku do rodzimej oferty, przy tej samej – jeżeli czasem nie wyższej – jakości, a także ich oprawa promocyjna. Wiele pomorskich gabinetów prowadzi strony internetowe w języku szwedzkim; z pracownikami można się również porozumieć po angielsku lub niemiecku. W ślad za zapotrzebowaniem w południowej Szwecji powstały małe firmy prowadzone przez Polaków bądź polsko-szwedzkie pary oferujące Szwedom pakiety wyjazdowe. Do wizyty w danym gabinecie zwykle dołącza się aranżację przejazdu promem i pobytu w hotelu, wypoczynek w SPA oraz zwiedzanie Trójmiasta, połączone z zakupami w galeriach handlowych.

Polacy w Szwecji

Istotnym zjawiskiem w budowaniu relacji handlowych między Pomorzem a południową Szwecją stały się procesy integracyjne w Europie, a szczególnie otwarcie rynku pracy Szwecji dla nowych państw członkowskich Unii Europejskiej. W efekcie zjawisko odwracania się proporcji udziału Polaków i Szwedów wśród pasażerów promów między tymi krajami przybrało na sile. Obok polskich kierowców zatrudnianych przez firmy przewozowe coraz częściej w południowej Szwecji zaczęli się pojawiać pracownicy sezonowi szukający ofert zatrudnienia w budownictwie, rolnictwie czy gastronomii. Powstały nawet zarejestrowane w Szwecji małe przedsiębiorstwa remontowo-budowlane, z powodzeniem konkurujące ceną i terminami wykonania z firmami miejscowymi.

Wraz ze wzrostem zamożności Polaków zwiększyła się liczba turystów odwiedzających południową Szwecję w ramach wypoczynku letniego, nastawionych na aktywne spędzanie wolnego czasu i zainteresowanych tutejszą przyrodą, historią i kulturą. Przybywa zwłaszcza zorganizowanych grup rowerzystów, korzystających z gęstej sieci tras rowerowych i dróg o dużych walorach krajobrazowych.

Osobną grupę Polaków zatrzymujących się w Szwecji stanowią specjaliści rekrutowani do pracy w firmach sektora IT oraz publicznych placówkach służby zdrowia. Ze względu na bliskość i dostępność komunikacyjną z ofert pracy w szpitalach i przychodniach południowej Szwecji (szczególnie regionu Blekinge) korzystają pomorscy lekarze. Tworzą oni swoistą nową polską emigrację, dobrze opłacaną i szybko integrującą się z miejscową społecznością.

W kontekście położenia geograficznego południowej Szwecji, w regionie pomorskim można upatrywać nowej „bramy do Europy”.

Coraz więcej nas łączy?

Za punkt wyjścia do rozważań nad potencjałem eksportowym Pomorza w południowej Szwecji niech posłuży poniższa rycina. Przedstawia ona obraz naszej części Europy widzianej oczami mieszkańców Szwecji.

Rys. 1. Południowa część regionu Morza Bałtyckiego w oczach mieszkańców Szwecji

ppg_3_2008_rozdzial_15_rysunek_1

Źródło: Blekinges transportsystem 2004–2015. Förslag till Länstransportplan 2004–2015.

W kontekście położenia geograficznego południowej Szwecji, w regionie pomorskim można upatrywać nowej „bramy do Europy”, zwłaszcza do jej odzyskanej części. Świadczą o tym wciąż rosnące potoki ładunków przewożonych promami między Karlskroną i Gdynią, częste wzajemne wizyty władz lokalnych i regionalnych, aktywna współpraca szkół, klubów sportowych oraz organizacji społeczno-kulturalnych czy wspólne przedsięwzięcia rozwojowe w ramach programów i projektów finansowanych ze środków Unii Europejskiej.

Czy pod względem skomunikowania Pomorze stanowi atrakcyjny kierunek dalszej ekspansji handlowej Szwecji?

Warto zastanowić się, czy pod względem skomunikowania Pomorze stanowi atrakcyjny kierunek dalszej ekspansji handlowej Szwecji. Jest to pytanie szczególnie istotne w świetle konkurencji między stałą przeprawą mostowo-tunelową przez cieśninę Sund (Öresund) i lepszym (w przyszłości) powiązaniem z systemem transportowym Europy poprzez podobną przeprawę przez cieśninę Fehmarn (Fehmarn Belt). Oddanie tej inwestycji do użytku planowane jest na rok 2018.

W roku 2005, w trakcie konferencji poświęconej wstępnemu projektowi „Zaktualizowanej strategii rozwoju województwa pomorskiego”, przedstawiłem referat dotyczący miejsca i roli Pomorza w Europie Bałtyckiej. Postawiłem wówczas pytanie o ułomność potencjału rozwojowego naszego regionu, posiłkując się zapisami ówczesnej wersji dokumentu. Znalazły się w nim, na pierwszy rzut oka, pewne sprzeczności pomiędzy atutami i słabościami sfery transportowo-komunikacyjnej, do których zaliczono odpowiednio: z jednej strony nadmorskie, przygraniczne położenie na skrzyżowaniu dwóch transeuropejskich korytarzy transportowych oraz istnienie silnego węzła transportowego, a z drugiej strony – niską dostępność transportową na tle innych regionów Polski i Unii Europejskiej.

Od tego czasu ową ułomność znacznie zminimalizowano, m.in. dzięki pozyskanym przez podmioty województwa pomorskiego środkom. Należy wręcz przypuszczać, że po zrealizowaniu inwestycji infrastrukturalnych powiązanych z EURO 2012, jak i pozostałych, zaplanowanych w ramach funduszy strukturalnych na lata 2007–2013, dostępność komunikacyjna Pomorza przewyższy analogiczny wskaźnik dla regionu Blekinge w odniesieniu do systemu transportowego Szwecji.

Dla pełnego wykorzystania potencjałów rozwojowych obu regionów niezbędne będzie urzeczywistnienie idei pomostu bałtyckiego.

Wydaje się jednak, że do pełnego wykorzystania potencjałów rozwojowych regionu pomorskiego i południowej Szwecji niezbędne będzie urzeczywistnienie idei pomostu bałtyckiego. Potrzebne jest w tym celu zwiększenie częstotliwości obsługi promowej portów Pomorza i Blekinge, na przykład poprzez wsparcie przez samorządy starań o wprowadzenie na linię Gdynia–Karlskrona konkurencyjnego przewoźnika dla Steny Line. Powinno to poskutkować niższymi cenami biletów (obecnie ich ceny są szczególnie dotkliwe przy dokonywaniu rezerwacji z niewielkim wyprzedzeniem). Zachodzi również konieczność podjęcia wysiłku stworzenia trwałego połączenia lotniczego między obu regionami poprzez rzetelną kampanię marketingową i ustalenie optymalnego terminarza odlotów.

Co Pomorskie może dać południowej Szwecji?

Mocnymi stronami regionu pomorskiego z punktu widzenia przedsiębiorców i mieszkańców południowej Szwecji są:

  • dobrze wykształceni mieszkańcy,
  • coraz sprawniejsza infrastruktura transportowa,
  • atrakcyjny rynek handlu i usług,
  • Trójmiasto jako obszar łączący możliwości biznesowe z dziedzictwem historycznym,
  • stopniowe otwieranie się oferty produkcyjno-usługowej całego regionu na odbiorców szwedzkich.

W związku z powyższym powstaje pytanie o potencjalne produkty eksportowe naszego regionu, z myślą o kierunku północnym. Z doświadczenia kilku lat spędzonych w tym kraju jestem skłonny zaliczyć do nich:

  • kapitał ludzki – wysoko wykwalifikowanych specjalistów uzupełniających niedobory na południowoszwedzkim rynku pracy (w dalszym ciągu lekarzy oraz informatyków, ale także pracowników opieki społecznej, nauczycieli i pedagogów),
  • usługi rehabilitacyjno-lecznicze wysokiej jakości,
  • żywność ekologiczną, wytwarzaną z zasobów naturalnych Pomorza,
  • wyroby spirytusowe produkowane według lokalnych tradycji,
  • artykuły tzw. infrastruktury czasu wolnego (np. łodzie motorowe, żaglówki).
Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Niemcy – strategiczny partner handlowy gospodarki Pomorza?

Od wielu lat najważniejszym partnerem handlowym Polski i jednym z najważniejszych partnerów inwestycyjnych naszego kraju są Niemcy. Choć ich pozycja jako rynku eksportowego Polski ulega w ostatnich latach stosunkowo szybkiemu osłabieniu (szczególnie po akcesji Polski do UE), to odległość między Niemcami a partnerem na pozycji nr 2 jest wystarczająco duża, by móc stwierdzić, że jeszcze przez lata będzie to najważniejszy partner handlowy Polski z ponad 20-procentowym udziałem w naszym eksporcie (por. rysunek 1). Udział kolejnych partnerów eksportowych Polski oscyluje wokół 4–7%, co oznacza, że o rynku niemieckim możemy mówić jako o rynku strategicznym dla polskiej gospodarki.

Rysunek 1. Najważniejsze rynki dla polskiego eksportu w 2007 roku (udziały procentowe)[1]

ppg_3_2008_rozdzial_14_rysunek_1

Jakie jest znaczenie najważniejszych rynków eksportowych w przypadku województwa pomorskiego? Czy jest ono podobne w sensie geograficznym do układu ogólnopolskiego? Czy ma jakąś specyfikę specjalizacji towarowej? Jak ważne są Niemcy w tej relacji?

Nawet pobieżne spojrzenie na geograficzną strukturę eksportu województwa pomorskiego wskazuje na wiele odmienności w stosunku do relacji ogólnopolskich (por. tabela 2). Należą do nich następujące:

  • Niemcy również dla Pomorskiego są najważniejszym partnerem handlowym, ale udział rynku niemieckiego wynosi tu jedynie niecałe 16%.
  • Udział następnego pod względem wielkości rynku (Norwegia) jest niewiele mniejszy od rynku niemieckiego. Tak więc trudno stwierdzić, że Niemcy są partnerem strategicznym dla pomorskiej gospodarki. To partner najważniejszy, ale obok niego są też niewiele mniej ważni, czyli inaczej niż w przypadku całej polskiej gospodarki.
  • Wyraźnie widoczne jest znaczenie rynków skandynawskich (o dużo mocniejszej pozycji niż w przypadku całej Polski) – co nie dziwi. Nieco większe jest znaczenie takich partnerów handlowych jak Wielka Brytania, Francja i Niderlandy.
  • Na liście najważniejszych partnerów handlowych pojawiają się takie „egzotyczne” państwa jak Bahamy, Liberia, Wyspy Marshalla. Jest to konsekwencją eksportu statków do państw „taniej bandery”.
  • Odnotować należy również, że dla gospodarki Pomorza niewielkie znaczenie ma rynek USA (1,2%), co jest zjawiskiem częściowo pozytywnym w kontekście globalnego kryzysu finansowego i przenoszenia słabej koniunktury gospodarczej na gospodarkę naszego regionu.

Rysunek 2. Najważniejsze rynki eksportowe województwa pomorskiego w 2007 roku

ppg_3_2008_rozdzial_14_rysunek_2

Zestawienie struktury pomorskiego i ogólnopolskiego eksportu do Niemiec w 2007 roku pozwala na ujawnienie specjalizacji Pomorskiego w eksporcie do tego kraju (por. tabele 1 oraz 2). Województwo to w ogólnopolskim eksporcie do Niemiec miało udział w wysokości 4,5%, co stanowi wartość nieco niższą niż udział potencjału ludnościowego i niższą niż PKB województwa w ogólnopolskim PKB (około 5,7%). Cały eksport Pomorskiego do Niemiec wyniósł w 2007 roku 1,2 mld euro. Specjalizacja eksportowa województwa w eksporcie do Niemiec może być najprecyzyjniej wychwycona, gdy zestawimy udział poszczególnych sekcji towarowych w eksporcie do Niemiec i przyrównamy do analogicznego udziału na poziomie ogólnopolskim. Sekcja, której udział w eksporcie województwa pomorskiego do Niemiec w stosunku do eksportu Polski do Niemiec istotnie przekracza wymieniony 4,5-procentowy udział, stanowi jego specjalizację eksportową na ten rynek. Należy zauważyć, że sekcje to znaczne agregaty, grupujące wiele różnorodnych towarów (np. sekcja 16 – maszyny i urządzenia mechaniczne i elektryczne), a także agregaty o mniejszej liczbie towarów – np. perły i kamienie szlachetne. Na tle ogólnopolskim województwo pomorskie w eksporcie do Niemiec wyspecjalizowało się w sześciu sekcjach (według malejącego udziału):

  • zwierzęta żywe i produkty pochodzenia zwierzęcego,
  • ścier drzewny i papier,
  • tłuszcze i oleje,
  • produkty pochodzenia roślinnego,
  • skóry i skórki,
  • wyroby różne – zasadniczą pozycję stanowią tu meble.

Specjalizacja eksportowa Pomorskiego do Niemiec nie jest imponująca. Koncentruje się na grupach produktów o niskim lub bardzo niskim stopniu przetworzenia. Jedynym wyjątkiem są meble. W pozostałych siedemnastu sekcjach polskiego eksportu do Niemiec odpowiednie udziały województwa nie odbiegają istotnie od analogicznych udziałów w eksporcie ogólnopolskim do tego kraju. W obszarze dwóch wartościowo i technologicznie najważniejszych sekcji w polskim eksporcie do Niemiec (pojazdy, statki oraz maszyny, urządzenia mechaniczne i elektryczne) stosowne udziały województwa pomorskiego są prawie identyczne jak udziały ogólnopolskie.

Z punktu widzenia wartości pomorskiego eksportu do Niemiec znaczenie podstawowe mają cztery następujące grupy towarów: aparatura odbiorcza dla telewizji, w tym z odbiornikami radiowymi, statki, ryby suszone i solone oraz konstrukcje z żeliwa i stali. Te cztery grupy towarów stanowią prawie 40% pomorskiego eksportu do Niemiec.

Niemcy są najważniejszym odbiorcą pomorskiego eksportu, ale zarówno ich udział, jak i struktura nie pozwalają nazwać Niemiec strategicznym partnerem handlowym Pomorskiego.

Analiza relacji eksportowych Pomorskiego do Niemiec prowadzi do stosunkowo prostego wniosku. Niemcy są najważniejszym odbiorcą pomorskiego eksportu, ale zarówno ich udział, jak i struktura nie pozwalają nazwać Niemiec strategicznym partnerem handlowym Pomorskiego. Najbliższe lata mogą przynieść spadek udziału rynku niemieckiego dla Pomorza, co wynika nie tylko z gwałtownego spadku tempa wzrostu niemieckiego PKB, ale również ze znacznej aktywności pomorskich przedsiębiorców na innych rynkach.

Umocnienia pozycji Niemiec jako partnera ogólnogospodarczego Pomorskiego należałoby zatem poszukiwać w intensywniejszych relacjach kapitałowych oraz w obszarze świadczenia usług transgranicznych. Będzie to zapewne tematem kolejnych artykułów w Pomorskim Przeglądzie Gospodarczym.

ppg_3_2008_rozdzial_14_tabele_1_i_2

[1] Wszystkie tabele w niniejszym tekście zostały zestawione przez autora na podstawie statystyki handlu zagranicznego polskich województw 2007.

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Pomorskie w Unii Europejskiej – osiągnięcia, potencjał, bariery

Województwo pomorskie od lat buduje swój wizerunek regionu o dużym potencjale, sprawnie wykorzystującego instrumenty rozwoju gospodarczego i społecznego, otwartego i solidnego partnera we współpracy międzynarodowej.

Dobrym przykładem efektywnej realizacji tej strategii jest reprezentacja interesów województwa w Brukseli. Mieszczące się w sercu dzielnicy europejskiej Biuro Regionalne Województwa Pomorskiego uzyskało w ciągu ostatnich lat renomę jednego z najbardziej dynamicznych spośród ok. 280 przedstawicielstw regionalnych z całej Europy.

Sprawna działalność kluczem do sukcesu

Biuro działa w ramach partnerstwa regionalnego – Stowarzyszenia „Pomorskie w Unii Europejskiej”, którego celem jest budowanie podstaw dla efektywnego rozwoju województwa. Członkami Stowarzyszenia są samorządy wszystkich szczebli, uczelnie wyższe i instytucje działające na rzecz rozwoju regionu, takie jak Agencja Rozwoju Pomorza, Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Regionalne Centrum Informacji i Wspierania Organizacji Pozarządowych. Inicjatorem powstania Stowarzyszenia i jego przewodniczącym jest marszałek województwa pomorskiego, Jan Kozłowski. Stowarzyszenie stanowi forum, na którym dyskutowane są kierunki rozwoju naszego regionu, w szczególności na podstawie instrumentów wspólnotowych. Partnerstwo jest otwarte i przyjmuje nowych członków, pragnących aktywnie włączyć się w jego działalność.

Efektywność działań biura regionalnego w znacznym stopniu zależy od ich umiejętnego osadzenia w nurcie dyskusji toczących się w Unii Europejskiej i wykorzystania dostępnych instrumentów wpływania na kształt polityk i regulacji wspólnotowych. Wieloletnia i stabilna obecność Pomorskiego w Brukseli skutkuje nie tylko wiedzą na temat mechanizmów funkcjonujących w UE, ale także praktycznymi umiejętnościami poruszania się w tym dość złożonym systemie. Zapewnia to również rozległą sieć kontaktów, pozwalających na szybkie znajdowanie i przekazywanie informacji, wymianę opinii oraz pozyskiwanie wsparcia w zakresie rzecznictwa interesów regionu. Województwo pomorskie bardzo dobrze wykorzystuje zinstytucjonalizowane formy dialogu z Komisją Europejską i innymi instytucjami UE, takie jak konsultacje publiczne, tzw. dialog systematyczny czy debaty europejskie dotyczące kluczowych polityk. W tym celu współpracuje z korporacjami samorządowymi, a zwłaszcza Związkiem Województw RP oraz polską delegacją do Komitetu Regionów. Odgrywając wiodącą rolę w przygotowaniu projektów stanowisk tych ciał w ważnych dla Pomorskiego kwestiach europejskich, województwo zwiększa własną siłę oddziaływania, działając jednocześnie na rzecz innych polskich samorządów wszędzie tam, gdzie nasze interesy są zbieżne.

W obliczu rozmaitych barier prawnych, formalnych i finansowych, które napotykają polskie województwa, brakuje czasu na refleksję, że prawdopodobnie właśnie teraz mamy do czynienia z najbardziej komfortową sytuacją finansową.

Bariery i wyzwania

Pod wieloma względami województwo pomorskie doskonale radzi sobie w działaniach na rzecz swoich strategicznych celów na forum Unii Europejskiej, niemniej jednak wciąż zmaga się z wyzwaniami. Pośród nich warto wskazać konieczność dostosowania się do cyklu planowania w Unii Europejskiej. Ogrom zadań samorządów i codzienne trudności w ich realizacji sprawiają, że trudno im o dystans i koncentrację na długofalowych celach strategicznych. Tymczasem, choć rok 2013 wydaje się odległy, już od kilkunastu miesięcy trwa batalia o to, jak będzie wyglądała polityka spójności w następnej perspektywie finansowej. W obliczu rozmaitych barier prawnych, formalnych i finansowych, które napotykają polskie województwa, wdrażając programy operacyjne, brakuje czasu na refleksję, że prawdopodobnie właśnie teraz mamy do czynienia z najbardziej komfortową sytuacją musimy bowiem „tylko” spełnić ustalone wcześniej warunki, aby sięgnąć po przeznaczone dla nas pieniądze. W konsekwencji, polskie samorządy przywiązują zbyt małą wagę do zaangażowania wszystkich sił do walki o to, aby przyszła perspektywa finansowa oparta była na zasadzie solidarności, aby Polska otrzymała szansę rozwoju umożliwiającego naszym regionom konkurowanie na rynkach europejskich i światowych.

Wyzwanie stanowi nie tylko doprowadzenie do przyjęcia spójnego stanowiska polskich województw, ale także przekonanie do naszych racji innych krajów członkowskich i instytucji europejskich.

Województwo pomorskie zainicjowało proces przyjęcia przez Związek Województw RP wspólnego stanowiska w ramach konsultacji na temat przyszłości polityki spójności, ogłoszonych przez Komisję Europejską w ubiegłym roku. Kilka tygodni temu, wraz z ogłoszeniem Zielonej Księgi na temat spójności terytorialnej, rozpoczęła się kolejna runda konsultacji. Prawdziwe wyzwanie stanowi nie tylko doprowadzenie do przyjęcia spójnego stanowiska polskich województw, ale także przekonanie do naszych racji innych krajów członkowskich i instytucji europejskich. Polskie województwa potencjalnie mogą być największym beneficjentem polityki spójności po roku 2013. Spór o to, czy tak się stanie, toczy się już dziś i to dziś polskie regiony muszą z całym przekonaniem walczyć o swoje przyszłe interesy.

Przykład idzie z… Pomorskiego

Co pozytywnie wyróżnia województwo pomorskie pośród innych regionów europejskich? Jakimi doświadczeniami możemy się podzielić, jakie rozwiązania i modele promować? Na pewno wart upowszechniania jest model partnerstwa regionalnego, zaangażowanie różnych partnerów w wypracowywanie kierunków rozwoju regionu, budowanie forum, na którym można się wzajemnie przekonywać do nowatorskich rozwiązań i lepiej oceniać zasoby, instrumenty oraz identyfikować obszary trudności. Dobrą podstawą do wypracowania takiego modelu były długoletnie doświadczenia województwa pomorskiego w efektywnym budowaniu współpracy pomiędzy sektorem publicznym a organizacjami pozarządowymi, a także pomiędzy samorządami różnych szczebli.

Na upowszechnienie zasługuje też pomysł oparcia na partnerstwie regionalnym rzecznictwa interesów województwa w Unii Europejskiej. Model ten, który zaowocował efektywną działalnością Biura Regionalnego Województwa Pomorskiego w Brukseli i jego bardzo wysoką pozycją na tle europejskich przedstawicielstw regionalnych, może być szczególnie interesujący dla regionów z nowych państw członkowskich i krajów kandydackich.

Ważnym wkładem naszego województwa w działania na rzecz interesów polskich samorządów jest przyjmowanie wiodącej roli we włączaniu się w europejskie procesy konsultacyjne i debaty. Przykładem może być wspomniana już inicjatywa w sprawie wspólnego stanowiska w ramach konsultacji na temat przyszłości polityki spójności.

Województwo pomorskie ma wiele do zaoferowania swoim partnerom w Unii Europejskiej. Jest aktywnym uczestnikiem prac nad strategicznymi europejskimi projektami, takimi jak strategia dla Morza Bałtyckiego, proces lizboński, monitoring subsydiarności. Do współpracy na szczeblu europejskim wnosi otwartość, dynamikę rozwoju gospodarczego i społecznego, gotowość uczenia się i wprowadzania zmian, a także dobrą znajomość procesów i procedur wspólnotowych. Połączenie efektywnego wykorzystania dostępnych dziś instrumentów ze strategicznym, długofalowym działaniem na rzecz przyszłych możliwości, a także uwzględnianie procesów globalnych dają szanse na to, aby województwo pomorskie szybko stało się jednym z ważniejszych regionów europejskich.

Biuro Regionalne Województwa Pomorskiego w Brukseli jest punktem kontaktowym pomiędzy instytucjami i organizacjami z województwa pomorskiego a instytucjami europejskimi i innymi reprezentacjami w Brukseli. Ważną częścią aktywności biura są działania informacyjne. Biuro pozyskuje, opracowuje i kieruje do zainteresowanych podmiotów informacje na temat kierunków rozwoju polityk europejskich, dostępnych instrumentów finansowych, planowanych inicjatyw i regulacji wspólnotowych. Jest też rzecznikiem interesów województwa pomorskiego w odniesieniu do priorytetowych dla nas polityk i regulacji wspólnotowych. Ponadto organizuje przedsięwzięcia o charakterze promocyjnym, takie jak wystawy oraz prezentacje projektów, a także uczestniczy w targach i forach tematycznych organizowanych w Brukseli.

Ważną częścią działalności biura jest wspieranie rozwoju kadr samorządowych. W tym celu organizuje tematyczne wizyty studyjne dla ekspertów z naszego województwa, podczas których przedstawiciele regionu spotykają się z członkami Komisji Europejskiej odpowiedzialnymi za poszczególne programy i inicjatywy, a także z przedstawicielami innych instytucji europejskich i organizacji międzynarodowych. Umożliwia to uzyskanie szczegółowych informacji, nawiązanie bezpośrednich kontaktów z urzędnikami europejskimi, a także przekazanie im informacji o potrzebach, opiniach i obszarach trudności.

Więcej informacji na temat działalności biura można znaleźć na stronie www.pomorskie-eu.pl.

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Samorząd oknem na świat dla przedsiębiorstw?

Z Krystyną Wróblewską , dyrektor Departamentu Współpracy Zagranicznej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego, rozmawia Leszek Szmidtke, dziennikarz PPG i Radia Gdańsk.

Czy ostatnia wizyta pomorskich samorządowców w Stanach Zjednoczonych miała również charakter gospodarczy? Czy szukaliście rynków zbytu dla naszych przedsiębiorców?

To wydarzenie było w dużej mierze ukierunkowane na pokazanie Stanom Zjednoczonym, że cała Polska, w tym Pomorskie, jest nastawiona na nowoczesność, nowe technologie czy szerzej – innowacyjność. Konferencja w Waszyngtonie z jednej strony pokazała nasz potencjał i kierunki rozwoju, z drugiej zaś wywołała dyskusję z amerykańskimi partnerami (z sektorów administracyjnego, badawczo-rozwojowego i przemysłowego) o kierunkach rozwoju światowej gospodarki oraz nauki. Koncentrowaliśmy się na służbie zdrowia, energetyce i szeroko rozumianej innowacyjności. Mniej na szukaniu rynków dla naszych firm, a bardziej na pozyskaniu nowych technologii i partnerów.

Żebyśmy mogli korzystać z rządowych funduszy, musi zostać uproszczony do nich dostęp. Mniej biurokracji, a większe możliwości wykorzystania pieniędzy np. na targi.
Jeżeli nie zmienią się przepisy, samorządów regionalnych nie będzie stać na finansowanie pomocy dla firm chcących próbować swych sił za granicą.

Czyli nadal głównie szukamy inwestorów i technologii. Nie doszliśmy jeszcze do etapu poszukiwań zagranicznych rynków zbytu czy wręcz inwestowania poza granicami kraju.

Rzeczywiście. Polacy, szczególnie pomorscy przedsiębiorcy, częściej koncentrowali się na krajowym rynku. Regionalne samorządy szukają inwestorów, ale warto podkreślić, że nie wszyscy inwestorzy budzą nasze zainteresowanie. Szukamy inwestorów z tzw. czystych sektorów, sektorów innowacyjnych, i to szeroko rozumianych – zarówno w postaci produktów, jak i usług. Póki co, nasze misje są właśnie na to ukierunkowane. Województwo prezentuje się również na zagranicznych targach, na które zapraszamy pomorskie firmy, ułatwiamy im kontakty z firmami oraz rynkami zagranicznymi. Niestety, możliwości dofinansowania naszych przedsiębiorców są ograniczone z powodów formalnych. Duże firmy radzą sobie samodzielnie, natomiast małe i średnie bardzo potrzebują wsparcia. Niestety, nie możemy bezpośrednio pokryć ich kosztów. Możemy sfinansować stoisko, ale to nie jest zbyt interesujące dla tych firm. Bardzo pomocne były rządowe programy organizowane z zagranicznymi partnerami, jak na przykład Rok Polski w Szwecji, Rok Polski na Ukrainie, Rok Polski w Niemczech. Przeznaczano na to spore pieniądze, szczególnie na Rok Polski w Szwecji. Dzięki temu wiele naszych firm mogło wyjechać i próbować swoich sił na tamtejszych rynkach. Bardzo ciekawy był też program polsko-amerykańsko-kanadyjsko-ukraiński. Razem ze Stowarzyszeniem Wolna Przedsiębiorczość zbudowaliśmy ciekawą, moim zdaniem, ofertę wymiany handlowej. Ten kilkuletni projekt w naszym przypadku umożliwiał kontakty przedsiębiorców z obwodu odeskiego i województwa pomorskiego. Konkluzja jest jednak smutna; jeżeli nie zmienią się przepisy, samorządów regionalnych nie będzie stać na finansowanie pomocy dla firm chcących próbować swych sił za granicą. Żebyśmy mogli korzystać z rządowych funduszy, musi zostać uproszczony do nich dostęp. Mniej biurokracji, a większe możliwości wykorzystania pieniędzy np. na targi. Nie czekamy jednak na działania rządu i sami z unijnych środków, które są do naszej dyspozycji, tworzymy wsparcie dla małych i średnich przedsiębiorstw na wyjazdy targowe oraz uczestnictwo w misjach.

To najlepszy sposób wspierania zagranicznej działalności firm?

Uczestnictwo w misjach oraz imprezach targowych to skuteczne sposoby wspierania przedsiębiorstw. Kiedy na dwadzieścia firm, które dzięki nam spotkały się z holenderskimi partnerami, trzy podpisują porozumienia, to mamy dobrą skuteczność. Jeżeli trzy firmy nawiązały współpracę z ukraińskimi partnerami, jeżeli cztery przedsiębiorstwa skorzystały ze współpracy polsko-szwedzkiej, to może wydawać się, że nie są to znaczące wielkości. Nie wiemy też, jak dalej to się toczy, ale ową furtkę otworzyliśmy, daliśmy szansę. Pokazaliśmy, że to jest możliwe, że trzeba przełamywać różne bariery, w tym strachu, że warto to robić. Podobnie zachowują się inne kraje i inne regiony. Wzorujemy się na sprawdzonych sposobach pomocy firmom wchodzącym na zagraniczne rynki. Potrzebne są pieniądze i mniej biurokratyczne, prostsze programy. Jeżeli się nie zainwestuje, nie będzie sukcesu. Rząd lub w naszym przypadku samorząd otwierają furtkę – pomagają w nawiązaniu kontaktów. Później firmy muszą już sobie radzić same. Po drodze pojawiają się jednak dodatkowe problemy, choćby językowe. Zatrudnienie tłumacza jest kosztowne i kłopotliwe. Jeżeli mały lub średni przedsiębiorca nie posługuje się swobodnie angielskim, niemieckim czy rosyjskim, będzie miał problemy z komunikacją. Jeżeli nie będzie też gotów na pewne ryzyko, to nawet gdy doprowadzimy do spotkania, niewiele z tego wyjdzie.

Jak bardzo przedsiębiorcy bądź organizacje zrzeszające przedsiębiorców chcą korzystać z możliwości, które im stwarzacie?

Zainteresowanie jest duże, chociaż czasami brakuje większej aktywności pojedynczych firm. Ponadto organizacje zrzeszające firmy powinny być mocniejsze finansowo i same wspierać wyjazdy. Zwykle to my rozsyłamy informacje o regionalnym stoisku, które będzie obecne na danych targach, i o możliwościach prezentacji danej firmy. Są też przypadki, kiedy izby same zwracają się do nas z prośbą o wsparcie wyjazdu lub misji. Ale wtedy samorząd oczekuje, że finansowanie będzie spoczywało również na barkach inicjatorów.

Co budziło największe zainteresowanie w tym roku?

W tym roku proponowaliśmy uczestnictwo w targach Seafood w Brukseli, chociaż wiele firm jeździ tam, nie korzystając z pomocy samorządu. Podobnie jest z targami BioFach w Norymberdze. Dla naszych firm jest to o tyle trudna impreza, że trzeba mieć certyfikat zdrowego, czystego produktu. Staramy się, by nasi przedsiębiorcy uczestniczyli również w mniejszych imprezach targowych w Niemczech czy Szwecji.

Rynki wschodnie to teren, któremu powinniśmy poświęcić zdecydowanie więcej uwagi.

Cały czas mówi Pani o tzw. starych krajach Unii Europejskiej. Tymczasem wiele polskich firm działa na rynkach ukraińskim czy rosyjskim. Czy samorząd regionalny nie wspiera tego kierunku?

Rzeczywiście, najczęściej są to tzw. stare kraje europejskie. Na wschodnim kierunku dominuje Ukraina. Mamy tam dobrego partnera, ale jest to też zasługa wspomnianego programu polsko-amerykańsko-kanadyjsko-ukraińskiego. Sporo uwagi w ostatnim czasie poświęcamy Białorusi. Jest to bardzo interesujący teren, ale też bardzo trudny. Inicjatorem wyjazdów była Pomorska Izba Rzemieślnicza Małych i Średnich Przedsiębiorstw. W pewnym sensie owocem tych kontaktów jest niedawno zakończone polsko-białoruskie forum gospodarcze. Do Rosji w ostatnim czasie nie organizowaliśmy wyjazdów ani spotkań. Żywe kontakty były w połowie lat 90. i zdaje się, że w 2003 miało miejsce forum gospodarcze z dużym udziałem przedstawicieli rosyjskich. Duże firmy same szukają tam kontaktów. Nam zaś brakuje partnera, który pomagałby w poszukiwaniu tamtejszych przedsiębiorców. To nie jest łatwy rynek i dlatego małe i średnie firmy bez odpowiednich zabezpieczeń i gwarancji boją się tam wchodzić. Jest to teren, któremu powinniśmy poświęcić zdecydowanie więcej uwagi.

Czy Ministerstwo Gospodarki chce dzielić się z samorządami kompetencjami oraz środkami, dzięki którym można zachęcać przedsiębiorców do większej aktywności na zagranicznych rynkach?

Ministerstwo ma oczywiście program wsparcia eksportu i są to fundusze, o które mogą się ubiegać firmy. Można je otrzymać na misje lub jako dofinansowanie do prezentacji na imprezach targowych. Czasami pokazujemy firmom, na co naszym zdaniem warto zdobyć pieniądze. Problem jest taki sam od lat – zbyt duża biurokracja, zbyt wiele przeszkód. Poważnym mankamentem jest długi czas oczekiwania na zwrot pieniędzy. Dla małych i średnich przedsiębiorstw jest to poważny problem.

Jeżeli premier wybiera się do Peru lub Chin, zwykle obok urzędników towarzyszą mu również przedsiębiorcy zainteresowani danym rynkiem. Tylko że tam jest miejsce wyłącznie dla największych. Rola samorządów przy organizowaniu misji powinna więc polegać m.in. na dbaniu o małe i średnie firmy. Czy ministerstwo to zauważa?

Nie ma jednoznacznego wsparcia dla działań samorządów. Zwykle sami coś takiego organizujemy. Tak było rok temu – gdy marszałek, wraz z kilkoma prezydentami, pojechał do Chin; towarzyszyło im grono pomorskich przedsiębiorców. Dla krajów położonych na Wschodzie towarzystwo władz państwowych czy choćby regionalnych ma duże znaczenie. Jest to wskazanie, że taka firma ma pozycję, jest wiarygodna i warto z nią robić interesy. Widzieliśmy to choćby w Szanghaju. Między innymi dlatego takich wspólnych misji powinno być więcej.

Czy prezydenci, burmistrzowie, starostowie próbują coś robić na własną rękę?

Niektóre samorządy organizują samodzielnie misje czy też fora gospodarcze. Czasami dzieje się to z naszym udziałem, niekiedy zupełnie niezależnie. Wiele oczekuję po współpracy w ramach trójmiejskiej metropolii. Wspólne działania związane z promocją gospodarczą, wspólne pomysły oraz finansowanie pomogą nie tylko w ściąganiu oczekiwanego kapitału, ale również w zdobywaniu nowych rynków dla naszych przedsiębiorców.

Dziękuję za rozmowę

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Dotychczas ściągaliśmy inwestorów, teraz czas na podbój rynków zagranicznych

Z Marcinem Szpakiem , wiceprezydentem Gdańska , rozmawia Leszek Szmidtke, dziennikarz PPG i Radia Gdańsk.

Zapoznał się pan z informacjami o pomorskim eksporcie. Dynamika wzrostu nie jest zbyt imponująca.

Jeżeli spojrzymy na wartość eksportu i udział w PKB całego kraju, to jesteśmy na równorzędnej, pierwszej pozycji z województwem dolnośląskim. Natomiast jeżeli chodzi o wartość eksportu per capita , jesteśmy na trzecim miejscu za województwami dolnośląskim oraz śląskim. Dynamika wzrostu eksportu rzeczywiście lokuje nas pośrodku krajowej stawki. Do tej pory największy udział w eksporcie miały produkty przemysłu stoczniowego. Jednak w tym sektorze może nastąpić spowolnienie. W południowych województwach powstało w ostatnich latach sporo nowych fabryk nastawionych właśnie na eksport i może dlatego podkarpackie czy też małopolskie mają lepszą dynamikę wzrostu niż my. Na Górnym Śląsku na przykład dobrze rozwija się przemysł motoryzacyjny, pod Wrocławiem i Toruniem – elektroniczny.

W naszym przypadku dominują właśnie produkty przemysłu okrętowego oraz chemicznego.

To chyba wynika ze struktury naszego przemysłu i silnej pozycji przemysłu petrochemicznego oraz stoczniowego. Nie ma u nas dużych zakładów motoryzacyjnych czy też elektronicznych. I decyduje o tym głównie położenie geograficzne, w tym brak autostrad. Oddanie do użytku pierwszego odcinka autostrady A1 dopiero otwiera pewne możliwości pozyskania inwestorów z branży motoryzacyjnej oraz elektronicznej.

Jako Gdańsk czy też cały region nie nastawiamy się na wielkich inwestorów. Bardziej interesują nas średniej wielkości przedsiębiorstwa.

Nie jestem pewien, czy powinno nam tak bardzo zależeć na dużej fabryce samochodów. Na Pomorzu mamy natomiast coraz więcej firm sektora IT, w tym usługowych. Nie widać tego wśród najważniejszych pozycji eksportowych.

Ja też nie myślę o dużych fabrykach. Jako Gdańsk czy też cały region nie nastawiamy się na wielkich inwestorów. Bardziej interesują nas średniej wielkości przedsiębiorstwa. Również międzynarodowe koncerny, które u nas zainwestowały i reprezentują nowoczesne technologie z nastawieniem na eksport – japońska Suruga Seiki czy Johan Krauze z grupy Thyssen Krupp – nie zbudowały wielkich fabryk. Tej wielkości firmy są bardziej stabilne i mniej skore do szybkiej zmiany miejsc. A nawet gdyby do tego doszło, to strata dla gospodarki Gdańska czy też całego regionu będzie mniejsza niż na przykład gdyby LG opuściło Wrocław albo Sharp – Toruń. Czy w ciągu 2–3 lat usługi informatyczne i finansowo-księgowe mogą stanowić poważną pozycję w naszym eksporcie? Myślę, że to dłuższa perspektywa i trzeba poczekać 10–15 lat. Być może wtedy będą w czołówce naszych produktów eksportowych.

Pośrednio, ściągając takich inwestorów, macie wpływ na nasz eksport. Tylko że to bardziej kibicowanie niż na przykład wsparcie dla naszych przedsiębiorców w eksportowaniu ich produktów oraz usług.

Powinniśmy być bardziej aktywni. Do tej pory działania samorządu gdańskiego i pomorskiego były skupione na pozyskiwaniu inwestorów oraz rozwoju naszych małych i średnich przedsiębiorstw. Myślę, że kolejnym etapem wsparcia rozwoju przedsiębiorczości w naszym regionie będzie pomoc w zdobywaniu zagranicznych rynków. To oczywiście zadanie dla stowarzyszeń przedsiębiorców, ale na całym świecie państwo i samorządy dbają w ten sposób o swoich przedsiębiorców. Organizują misje gospodarcze, różne instrumenty wsparcia – w tym dotacje dla firm chcących eksportować.

Musimy pomagać naszym przedsiębiorcom w zdobywaniu zamówień na zagranicznych rynkach. Potrzebna będzie współpraca z organizacjami pracodawców, gdyż samodzielnie samorządy nie są w stanie sprostać temu zadaniu.

Co do tej pory powstrzymywało polskie samorządy przed udzielaniem takiej pomocy przedsiębiorcom? Co możecie zaoferować oprócz wsparcia przy wyjazdach na zagraniczne imprezy targowe?

Możemy też organizować misje gospodarcze z udziałem władz regionu, miasta i naszych przedsiębiorców. Do tej pory przyjmowaliśmy takie misje z Niemiec, Finlandii, a nawet z Indii. Jako samorząd mamy za sobą tzw. roadshow inwestycyjne, ale były one nastawione raczej na pozyskiwanie inwestorów. Wyjeżdżaliśmy do Niemiec, Wielkiej Brytanii, Indii, a ostatnio do Stanów Zjednoczonych. Dostrzegamy jednak potrzebę zmiany i promowania naszych firm, produktów oraz usług za granicą. Musimy pomagać naszym przedsiębiorcom w zdobywaniu zamówień na zagranicznych rynkach. Potrzebna będzie współpraca z organizacjami pracodawców, gdyż samodzielnie samorządy nie są w stanie sprostać temu zadaniu. Należy zacząć od identyfikacji firm, które mają potencjał eksportowy i są zainteresowane szukaniem nowych odbiorców. Ministerstwo Gospodarki przygotowuje specjalny program finansowany z funduszy unijnych, który zakłada zbudowanie regionalnych sieci wsparcia eksportu. W każdym województwie ma powstać instytucja wspomagająca firmy zainteresowane działalnością na rynkach zewnętrznych. Ten projekt nie ma jeszcze ostatecznego kształtu. Tym bardziej że nawet w skali kraju taka polityka wspierania eksportu dopiero raczkuje. Istniejący system w postaci biur przy ambasadach i konsulatach nie sprawdził się. Dlatego postulujemy stworzenie agencji promocji inwestycji i eksportu, czyli czegoś, co w wielu krajach Europy Zachodniej od lat skutecznie działa. Inna możliwość to rozszerzenie kompetencji Państwowej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych o promocję eksportu; stworzenie sieci placówek odpowiadających za poszukiwania zagranicznych rynków zbytu dla naszych przedsiębiorców. Należy taką strukturę zbudować od podstaw, dać jej nowe kompetencje, nowych ludzi i, oczywiście, pieniądze.

To władza państwowa powinna ustalać preferencje eksportowe, dobierać narzędzia, przyznawać środki i rozdzielać role.

Mówi pan cały czas o poziomie centralnym. Jak powinna na tym polu wyglądać aktywność samorządów? Czy są prawne i finansowe możliwości wspierania eksportu?

Prawne możliwości oczywiście są. To się mieści w obszernej sferze wspierania rozwoju gospodarczego miasta. Nie ma więc formalnych przeszkód, chociaż trudno z poziomu samorządowego prowadzić politykę międzynarodową. Dlatego należy stworzyć spójną strukturę i trzeba ją zbudować od góry. To władza państwowa powinna ustalać preferencje eksportowe, dobierać narzędzia, przyznawać środki i rozdzielać role.

Duże firmy radzą sobie same. Pomocy potrzebują małe i średnie przedsiębiorstwa.

Dużym firmom wsparcie publiczne też nie zaszkodzi. Gdy nawiązujemy kontakty z krajami o silnej władzy centralnej, na przykład w Azji, to wspólna obecność w jednej delegacji polityków, wysokich urzędników i przedsiębiorców uwiarygadnia tych ostatnich. Zacieśniamy współpracę z Berlinem i widzimy, jak tamtejsza organizacja przedsiębiorców współpracuje z władzami właśnie przy ekspansji na obce rynki. Berliński przykład pokazuje też, jak wiele rzeczy można zrobić bez angażowania wielkich środków.

Gdańsk ma wiele miast partnerskich. Czy poza wizytami władz, współpracą kulturalną oraz sportową jest miejsce na współpracę gospodarczą?

Przedstawiciele firm z Turku, Bremy czy Lipska przyjeżdżali do Gdańska; pomagaliśmy aranżować ich spotkania z naszymi przedsiębiorcami. Z tego co wiem, niektóre rozmowy kończyły się podpisywaniem kontraktów.

To znowu tylko ściąganie inwestorów zagranicznych.

Nie. Te kontrakty zwykle oznaczały wchodzenie naszych przedsiębiorców na tamtejsze rynki. Chociaż te działania były prowadzone na niewielką skalę. Jestem pewien, że warto zainwestować w ten kierunek.

Mówił pan o budowaniu struktur i decydującym znaczeniu władzy centralnej. Może rzeczywiście powinien się tym zajmować rząd i jego agencje oraz samorząd regionalny, a pozostałe szczeble samorządów już nie?

Pierwsze skrzypce powinny grać instytucje państwowe i samorządu regionalnego. Jednak, moim zdaniem, musi być też miejsce dla samorządów pozostałych szczebli, szczególnie dużych miast o charakterze metropolitalnym. Występujemy na arenie międzynarodowej, prowadzimy wymianę kulturalną, współpracują organizacje pozarządowe, więc jak najbardziej jest pole do działań promocyjnych związanych z gospodarką, szukaniem nowych możliwości dla naszych firm.

Jak odległy jest moment, w którym do Gdańska będą przyjeżdżały misje, próbując namówić tutejszych przedsiębiorców do inwestowania w innych częściach świata?

Nasze firmy jeszcze nie są tak silne i okrzepłe, żeby na dużą skalę inwestować za granicą. Natomiast jest sporo takich, które mają na tyle dobre produkty i bazę kapitałową, że mogą szukać okazji do zakupów w takich krajach jak Węgry, Czechy czy Stany Zjednoczone. Tamtejsze problemy gospodarcze powodują, że dla naszego kapitału, który myśli o globalnej ekspansji, pojawiają się możliwości zakupu przedsiębiorstw.

Pozostańmy jednak przy konkretnej pomocy, której można teraz udzielać naszym firmom chcącym wejść na zagraniczne rynki. Na co stać Gdańsk?

Nie jest to tania rzecz. Nie stać nas na poręczenia czy gwarancje eksportowe. Natomiast działania promocyjne, różnego typu misje handlowe są w naszym zasięgu. Niestety, nie jesteśmy jeszcze na to przygotowani organizacyjnie. Trzeba do tego zadania zbudować struktury. Należy też pamiętać, że na takie cele są całkiem pokaźne środki unijne w programie Innowacyjna Gospodarka.

Dziękuję za rozmowę.

Skip to content