Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Wznieść się ponad interes własny – O współodpowiedzialności biznesu za procesy modernizacyjne kraju

Aktywny udział przedstawicieli sektora prywatnego w debatach krajowych wykracza poza zwykłą prezentację własnych interesów.

Zaangażowanie sektora prywatnego w moderowanie dyskusji publicznej na temat wyzwań stojących przed rozwojem społeczno-gospodarczym (zarówno w wymiarze lokalnym, jak i krajowym) staje się obecnie coraz bardziej znaczące. Jest to wyraz szczególnego rozumienia społecznej odpowiedzialności biznesu, będącego inicjatorem zmian mających na celu podnoszenie jakości życia i poprawę otoczenia gospodarczego. Aktywny udział przedstawicieli sektora prywatnego w debatach krajowych wykracza bowiem poza zwykłą prezentację własnych interesów i ewoluuje w kierunku realizacji misji publicznej związanej ze współodpowiedzialnością za procesy modernizacyjne .

Formy udziału biznesu w debacie publicznej
Aktywność sektora prywatnego w projektach modernizacyjnych jest szczególnie widoczna w krajach o długiej tradycji uczestnictwa biznesu w dialogu publicznym. Realizowane projekty charakteryzują się różną skalą (wymiar lokalny, ponadregionalny), bywają adresowane do różnych grup społecznych (osoby młode, starsze generacje) czy też firmowane są przez jedno przedsiębiorstwo (np. Siemens AG, realizujący w 2004 r. projekt Horizons 2020, czy analiza Deutsche Bank Deutschland im Jahr 2020) lub częściej – rozwijane w kooperacji w sektorem badawczym w ramach działalności think-tanków. Znane są także przypadki przechodzenia długoletnich menedżerów do instytutów badawczych w celu wykorzystywania doświadczenia i autorytetu w intensyfikowaniu dyskusji publicznej. Przykładowo Mikko Kosonen, były wiceprezes Nokii, objął w 2007 r. stanowisko wiceprezydenta fińskiego Narodowego Funduszu na Rzecz Badań i Rozwoju , stając się odpowiedzialnym za zagadnienia związane z innowacyjnością. Jednocześnie wszedł on w skład zespołu zarządzania strategicznego, którego zadaniem jest rozwój i wdrożenie działań realizujących misję tegoż instytutu dotyczącą ożywienia potencjału innowacyjnego Finlandii.

„Udział biznesu w realizacji wspólnych, publiczno-prywatnych projektów (…) jest przede wszystkim systematycznym współudziałem w realizacji bieżących zadań”.

Udział biznesu w realizacji wspólnych, publiczno-prywatnych projektów nie odbywa się wyłącznie w czasach największych przemian, jest to przede wszystkim systematyczny współudział w realizacji bieżących zadań. Stymulowane przez sektor prywatny projekty modernizacyjne charakteryzują się różnym stopniem oddziaływania na otoczenie społeczno-gospodarcze .
Przedstawione poniżej przykłady inicjatyw biznesu pochodzą z różnych krajów (między innymi z Niemiec, Finlandii, Kanady), stojących przed różnymi wyzwaniami rozwojowymi. Wspólną cechą tych działań jest jednakże modernizacja i wydobycie potencjału z krajowych zasobów, postaw lokalnych społeczeństw oraz reprezentowanych w nich wartości.

Niemcy

W Niemczech „liczne organizacje publiczne włączają różnorodne zagadnienia społeczne i gospodarcze do agendy bieżącej debaty publicznej”.

Niemcy – ze względu na silnie rozwiniętą strukturę korporacyjną i znaczący udział dużych przedsiębiorstw w życiu publicznym – są krajem, w którym działalność sektora prywatnego związana jest z różnorodnymi aspektami modernizacyjnymi. Ponadto liczne organizacje publiczne, np. Fundacja Bertelsmanna realizująca projekt 20zwanzig, włączają różnorodne zagadnienia społeczne i gospodarcze do agendy bieżącej debaty publicznej . Podejmuje się też wiele działań wspierających rządowy program „Deutschland – Land der Ideen” (Niemcy – kraj pomysłów), takich jak Jugend denkt Zukunft. To inicjatywa biznesu (Wrigley GmbH, BASF AG, Vodafone Deutschland), mającą na celu włączenie młodzieży w dialog dotyczący procesów innowacyjnych. W tym projekcie, realizowanym m.in. w formule pięciodniowej gry, młodzież obejmuje rolę doradców, których zadaniem jest wspieranie rozwoju innowacyjnych produktów i usług dla przedsiębiorstw. Projekt ma charakter edukacyjny i stymulujący młode pokolenia do stosowania nieszablonowych rozwiązań .

Finlandia
Finlandia stanowi również przykład kraju europejskiego, którego silna pozycja gospodarcza i stabilna sytuacja społeczna nie wykluczają aktywnej debaty publicznej dotyczącej wyzwań modernizacyjnych, prowadzonej przy znaczącym udziale sektora prywatnego. Oznacza to tym samym, że w jednej z najbardziej konkurencyjnych gospodarek świata istnieje ścisła zależność między wzmacnianiem pozycji konkurencyjnej a aktywnością środowisk biznesowych. W Finlandii działa kilka wiodących think-tanków, które aktywnie wpływają na profil dyskusji dotyczącej przyszłej pozycji Finlandii w globalizującej się gospodarce światowej. Jednym z nich jest EVA (Elinkeinoelämen Valtuuskunta) – prorynkowy ośrodek badawczy, stanowiący platformę biznesu dla kształtowania wizji rozwojowej Finlandii. EVA publikuje raporty, organizuje debaty publiczne oraz przedstawia rekomendacje dla działań w sferze gospodarczo-społecznej (np. Municipalities and Markets <Władze Miejskie i Rynki>). Jedną z najbardziej znanych publikacji EVA jest Annual value and attitude survey, badanie analizujące stosunek Finów do procesów gospodarczych, wyznawanych wartości oraz postaw społecznych (np. stosunek do władzy). W 2007 r. odbyło się także pierwsze Forum EVA, poświęcone swoistemu testowaniu potencjalnych kandydatów na stanowisko premiera w zakresie fińskich wartości czy wyzwań stojących przed polityką gospodarczą i edukacyjną Finlandii.

Debata publiczna, dotycząca wyzwań modernizacyjnych w Finlandii, odbywa się przy znaczącym udziale sektora prywatnego.

Dyskusja o przyszłości Finlandii w gospodarce światowej jest zazwyczaj moderowana przy udziale przedstawicieli biznesu, którzy trafnie identyfikują potencjalne czynniki rozwoju i możliwości wykorzystywania fińskich zasobów .

Kanada
Projekty promujące jakość życia, realizowane przy współudziale lub z inspiracji sektora prywatnego, nie są charakterystyczne wyłącznie dla Europy. Ich różnorodność odzwierciedla niekiedy długoletnie zaangażowanie biznesu na wielu polach związanych z poprawą lokalnych warunków życia i pracy mieszkańców.

Rekomendacje dla transformacji gospodarki Kanady Zachodniej powstawały przy aktywnym udziale środowisk biznesowych.

Projekt NEXT West Fundacji Zachodniej Kanady (Canada West Foundation) jest trzyletnią inicjatywą (trwającą do 2008 r.), współfinansowaną m.in. przez Petro-Canada Inc. czy Canadian Western Bank. W październiku 2006 r. opublikowany został raport Shaping Our Future. Creative Ideas for Transforming Western Canada’s Economy (Kształtując Naszą Przyszłość. Kreatywne Pomysły na Transformację Gospodarki Zachodniej Kanady), który odnosi się do wyzwań transformacji w trzech wymiarach: ekonomicznym, społecznym (generacyjnym) i więzi wspólnotowych. Raport uporządkowany jest według zagadnień, którym przypisane są konkretne rekomendacje. Dla przykładu, w obszarze edukacja i szkolenia wskazano na potrzebę trzykrotnego zwiększenia do 2026 r. liczby zagranicznych studentów rozpoczynających naukę na kanadyjskich uniwersytetach i wspierania rozwoju ich kariery zawodowej w Kanadzie. Zalecenia odnoszą się także do rozwoju infrastruktury w celu podniesienia mobilności i poprawy komunikacji między ludźmi, reformy rynku pracy, ochrony środowiska czy innowacyjności. Proces formułowania rekomendacji był aktywnie wspierany przez sektor prywatny poprzez odbywające się spotkania Fundacji z przedstawicielami biznesu.

Programy globalne

„… środowiska biznesowe w coraz większym stopniu angażują się także w kształtowanie uwarunkowań rozwoju przestrzeni miejskiej”.

Mając na uwadze jakość życia mieszkańców, środowiska biznesowe w coraz większym stopniu angażują się także w kształtowanie uwarunkowań rozwoju przestrzeni miejskiej. Przykładem takiego typu współdziałania jest globalny program zainicjowany przez koncern Cisco pod nazwą Connected Urban Development (CUD) , realizowany we współpracy z takimi europejskimi miastami, jak: Amsterdam, Madryt, Lizbona, Hamburg czy Birmingham. Obejmuje on między innymi analizę wpływu technologii informatycznych i telekomunikacyjnych na redukcję gazów cieplarnianych na obszarach miejskich poprzez odpowiednie zarządzanie przepływem ruchu czy rozwojem usług skierowanych do mieszkańców .
Większość projektów inicjowanych przez środowiska biznesowe uwzględnia dłuższą perspektywę czasową, dzięki czemu inicjatywy te mają charakter międzygeneracyjny. Jak pokazują powyższe przykłady, głos sektora prywatnego oraz dzielenie się najlepszymi praktykami mogą być efektywnie wykorzystywane w dialogu z innymi partnerami, przede wszystkim z władzami lokalnymi.

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

System z marginesu czy margines systemu? Kondycja instytucji otoczenia biznesu na Pomorzu

Koncentracja instytucji otoczenia biznesu w metropolii trójmiejskiej jest zjawiskiem naturalnym.

Tytuł jest, być może, łyżką dziegciu w beczce miodu, a dotyczy kwestii mniejszej dostępności usług wspierających przedsiębiorczość oraz ich marginalizacji poza obszarem metropolii trójmiejskiej. Czy tak musi być? Oczywiście, że tak. To w Trójmieście znajduje się serce finansów Pomorza, zawsze w zasięgu czujnego wzroku urzędu marszałka, urzędu wojewody i Regionalnej Instytucji Finansującej (RIF). Ponadto, tu zlokalizowane są praktycznie wszystkie uczelnie i placówki badawczo-rozwojowe (B+R). To tu, przy dużej liczbie klientów, powstają jak grzyby po deszczu jednostki otoczenia biznesu. Tutaj urzęduje i pracuje „kwiat intelektualny” regionu. Tytuł artykułu jest więc nie od rzeczy.
W Pomorskiem dominują mikro- i małe przedsiębiorstwa. Oznacza to, że w przeważającej liczbie jedynym kreatorem rzeczywistości gospodarczej jest właściciel-menedżer. Oznacza to również, że struktura zatrudnienia firmy jest niewielka i nieskomplikowana. Przeciętny właściciel-menedżer, co wynika z analizy doświadczeń i wniosków własnych autora, charakteryzuje się ponadto relatywnie:
• niewystarczającymi kwalifikacjami;
• niską świadomością i wiedzą o działalności rynkowej;
• niską jakością swoich działań rynkowych.

Usługi IOB mają szczególne znaczenie dla mikro- i małych przedsiębiorstw.

Właściciele-menedżerowie, niejednokrotnie pełniąc w swojej firmie wszystkie funkcje naraz, a chcąc sprostać warunkom konkurencyjności, powinni – a właściwie muszą – korzystać z szeroko rozumianego wsparcia instytucji otoczenia biznesu (IOB) i dostępnych im narzędzi; inaczej nie przetrwają lub osiągną etap stagnacji. Dodatkową determinantą konieczności korzystania z usług IOB są ogromne i szybkie zmiany zachodzące obecnie w gospodarce regionu. Powyżej przytoczone, a tylko wybrane argumenty łącznie stwarzają pilną konieczność zaangażowania całego wachlarza różnych instrumentów, które staną się katalizatorem zmian i rozwoju w zakresie konkurencyjności i innowacyjności oraz badań (osobną kwestią jest stwierdzenie, na ile owi właściciele-menedżerowie posiadają świadomość potrzeby skorzystania z usług IOB, a na ile trzeba ją dopiero wykreować lub zostanie ona wymuszona przez rynek) .

Czy pomorskie IOB są przygotowane do wspierania przedsiębiorców na dużą skalę?

Otwarte pozostaje pytanie, czy instytucje te są w wystarczającym stopniu przygotowane do podjęcia działań na ogromna skalę w ramach szybko zmieniających się wymagań rynku. Brak zunifikowanego, wysokiej jakości systemu usług oraz ich nieodpowiednie skomunikowanie powoduje, iż nie są one dobrze widoczne ani rozpoznawalne przez potencjalnych beneficjentów tych usług, czyli sektor MŚP. Działania zmierzające do poprawy tego stanu podjęto w województwie pomorskim; założenia projektowanego systemu wydają się być wzorcowe, a na pewno pilotażowe w tym wymiarze w skali kraju. Zostały one opisane w ostatnim podrozdziale niniejszego opracowania .
W kolejnej części artykułu omówiony został system wsparcia oferowany przez instytucje otoczenia biznesu w województwie pomorskim; należy jednak zaznaczyć, że duża część opisywanej rzeczywistości ma charakter niezwykle dynamiczny, a szczupłość i czasochłonność opracowania nie pozwala na pełną i jednoznaczną, „tu i teraz”, definicję całości uwarunkowań.
Charakterystyka wybranych elementów otoczenia biznesu na Pomorzu
Współczesne nazewnictwo: instytucje otoczenia biznesu, środowisko otoczenia przedsiębiorczości, wspieranie przedsiębiorczości czy sieci wspierania sektora MŚP, zastąpiło bardzo popularne w pierwszych latach transformacji ustrojowo-gospodarczej określenie „trzeci sektor”. Dzisiaj jest ono stosowane częściej dla organizacji non profit działających w sferze społecznej. Dotyczy kwestii wrażliwych społecznie, w których głównym atrybutem nie jest kalkulacja ekonomiczna, zysk, rentowność czy rozwój stricte materialny, lecz wsparcie bezradnych, potrzebujących i nieprzystosowanych osób i środowisk.

Wysoko wykwalifikowane IOB katalizatorem współpracy między MŚP a jednostkami badawczo-rozwojowymi.

Największy udział procentowy firm otoczenia przedsiębiorczości stanowią instytucje młode, mające od 4–5 (powstawały w okresie przystąpienia Polski do struktur UE) do około 20 lat (instytucje powstałe w okresie transformacji). Są to przede wszystkim takie organizacje, jak: centra wspierania przedsiębiorczości, agencje regionalne, inkubatory przedsiębiorczości, jednostki szkoleniowo-doradcze i informacyjne, fundusze pożyczkowe i poręczeniowe oraz jednostki będące głównym produktem Funduszu Współpracy, Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości i Krajowego Systemu Usług. Na drugim biegunie są nieliczne, ale wpływowe instytucje kilkudziesięcioletnie, o ogromnych tradycjach, cieszące się dużym zaufaniem, m.in. ze sfery B+R (uczelnie, instytuty naukowo-badawcze itp.). Stanowią one niewielki procent, ale grają dużą rolę we wspieraniu przedsiębiorczości. Najważniejszym zadaniem dla wysoko wykwalifikowanych IOB jest pośrednictwo w komunikacji biznesowej i informacyjnej na styku dwu grup: B+R oraz MŚP. Współpraca tych dwu światów, dwu „gwar” komunikacyjnych, w dobie innowacyjności i konkurencyjności jest wręcz nieunikniona, jednak niejednokrotnie pozostaje w sferze marzeń. Prowadzi to do niewykorzystania szans rozwojowych regionu .

Wszechstronność pracowników, partnerstwa i konsorcja projektowe to chleb powszedni IOB.

Przeciętna jednostka otoczenia biznesu posiada od 5 do 10 osób personelu. Jednakże jednostki tego typu przy realizacji części usług korzystają ze specjalistów zewnętrznych na zasadzie umów o dzieło lub zlecenia. Przykładem są szkolenia czy projekty realizowane ze środków strukturalnych. Tworzenie partnerstw, konsorcjów projektowych stało się nie tylko potrzebą czasów, ale i koniecznością optymalizacji procesów i kosztów. Dlatego statystyczne zatrudnienie w jednostce otoczenia biznesu jest nieco mylące w stosunku do podejmowanych i realizowanych przez nią działań. Ogromnie ważny wskaźnik wynika z analizy „jakości” osób zatrudnionych w tychże jednostkach. Pracownicy merytoryczni, doradcy, trenerzy stanowią w niektórych z nich do 100% obsady. Następuje u nich wymienność funkcji oraz swego rodzaju wszechstronność. Działają również na zasadzie sieci i kooperacji (np.: Stowarzyszenie „Wolna Przedsiębiorczość” w Gdańsku, prowadzące sieć jednostek wspierających powstawanie i rozwój MŚP w województwie pomorskim) .

„Montaże finansowe” na porządku dziennym działalności IOB.

Przedmiotem osobnej analizy powinny być sposoby i źródła finansowania działalności wszystkich wspomnianych wcześniej jednostek otoczenia przedsiębiorczości. Często głównym źródłem finansowania tychże są środki pozyskiwane w formie grantów z programów Unii Europejskiej. Coraz większy udział procentowy źródeł finansowania stanowią środki pochodzące z różnych szczebli samorządu (najmniej w tej grupie ze szczebla powiatowego, którego większość budżetu – ok. 94 % – finansowana jest dotacjami celowymi i w związku z tym, generując niskie dochody własne, nie może on w istotny sposób wspierać jednostek otoczenia biznesu). Dość znaczna liczba IOB wykazuje własne środki jako główne źródło finansowania działalności. Formą wsparcia przez samorządy lokalne stały się też m.in.: ulgi w podatkach lokalnych, preferencyjne stawki za dzierżawę lokali pod działalność gospodarczą, udział w formie nieruchomości w strefach ekonomicznych, parkach technologicznych itp. Często są to różnego rodzaju dotacje, najistotniejsze dla jednostek badawczo-rozwojowych i naukowych oraz centrów technologicznych i informacji. „Montaże finansowe”, dzięki którym bieżąca działalność IOB jest finansowana łącznie z kilku źródeł, są na porządku dziennym .
Statystyczna lokalizacja typowej jednostki wspierającej MŚP to środowisko miejskie, którego liczebność wynosi powyżej 40 tys. mieszkańców. Z analizy danych GUS i PARP oraz własnych doświadczeń wynika, że struktura typowej jednostki wsparcia jest wynikiem zapotrzebowania adresatów usług, czyli MŚP w danym środowisku.

Pozametropolitalne IOB to często terenowe oddziały trójmiejskich instytucji.

Jak wskazuje przykład Stowarzyszenia „Wolna Przedsiębiorczość” w Gdańsku, często organizacja naturalnie przekształca się w sieć, głównie w celu znalezienia się bezpośrednio przy głównym odbiorcy usług. W ten sposób „w terenie” powstają jej lokalne ośrodki .
Szanse, zagrożenia i bariery systemu wsparcia
Wykonawstwo usług o charakterze doradczym, szkoleniowym i informacyjnym, głównie ze środków przedakcesyjnych PHARE, a także strukturalnych (m.in. z działań 2.3 oraz 3.4 – odpowiednio z Sektorowego Programu Operacyjnego Wzrostu Konkurencyjności Przedsiębiorstw /SPOWKP/ i Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego /ZPORR/), dały autorowi dodatkowy asumpt i uzupełniły obraz stanu i potrzeb oraz szans i zagrożeń sektora MŚP w Polsce, a w szczególności w województwie pomorskim.

Bariery funkcjonowania IOB:

Sferę tę należy omawiać w dwu aspektach. Pierwszy dotyka problematyki i złożoności samego systemu wsparcia. Drugi dotyczy głównie barier i zagrożeń wynikających ze współpracy firm sektora MŚP z instytucjami systemu wsparcia. Główne bariery działalności systemu otoczenia biznesu to :

– biurokracja

• bardzo duża biurokracja; jest ona w tym przypadku usprawiedliwiona, gdyż gros instytucji wsparcia jest w znacznym stopniu dotowanych lub wspieranych różnorakimi grantami i środkami strukturalnymi. Ten fakt powoduje konieczność wypełnienia ścisłych procedur, precyzyjnych rozliczeń i skomplikowanych aplikacji, co w efekcie stworzyło system bardzo pracochłonny i biurokratyczny. Problem ten dotyczy każdego szczebla struktury – od Brukseli, poprzez poziom rządowy i regionalny, po, co ciekawe, organy fiskalne, których „trudności interpretacyjne” powodują ogromne zamieszanie i stres personelu wspomnianych jednostek ;

– brak stabilnych dochodów

• kwestie finansowe; brak stabilnych dochodów jednostek IOB, głównie ze względu na funkcjonowanie na zasadzie „od projektu do projektu” czy niewystarczające środki finansowe na działalność. Duże znaczenie ma również sytuacja gospodarczo-społeczno-polityczna w regionie ;

– trudności komunikacyjne na linii IOB – administracja samorządowa

• trudności komunikacyjne z wojewódzkim i lokalnymi samorządami, które w znacznym stopniu nie orientują się w problematyce pomocy publicznej w ogóle, a w procedurach dotacji w szczególności. Widoczny jest brak odpowiedniej wiedzy zarówno w zakresie funkcjonowania przedsiębiorstw i IOB, jak też zagadnień społeczno-gospodarczych. Jest to tym bardziej dotkliwe, że materia doradcza, szkoleniowa itp. wymaga doskonałego przygotowania merytorycznego, informacyjnego, „narzędziowego” do prowadzenia często zróżnicowanych i skomplikowanych usług ;

– brak jasnych procedur

• brak jasnych i „łatwo przyswajalnych” procedur. Potrzebne są maksymalnie uproszczone formularze, druki i aplikacje stwarzane przez instytucje, które należy tylko „zakreślić” czy zapełnić danymi firmowymi ;

– bariery psychologiczne

• bariery typu psychologiczno-mentalnościowego; przedsiębiorcy „z marginesu” (spoza metropolii), w obawie przed konkurencją i jej nieetycznymi zachowaniami, często nie pozwalają na wgląd w ich źródłową dokumentację wewnętrzną i szczegóły działalności. Utrudnia to komunikację wewnątrz środowiska MŚP oraz pomiędzy przedsiębiorstwami a innymi podmiotami, a także spowalnia (bądź uniemożliwia) proces uczenia się od bardziej doświadczonych ;

– bariery wewnątrz sektora MŚP

• istotną kwestią wydają się również aspekty tkwiące wewnątrz samego sektora MŚP, w tym np.: brak przejrzystych reguł funkcjonowania i rozwoju przedsiębiorstw, niski budżet i brak bezpośredniego wsparcia finansowego (w szczególności na wyposażenie). Sprawia to, że instytucje te nie są w stanie zaproponować skutecznego wsparcia na przykład dla początkujących przedsiębiorców. Często barierą trudną do pokonania są również ścisłe ramy organizacyjne i wymagania narzucone przez organizatorów instytucji wsparcia ;

– chaos form prawnych

• różne formy prawne instytucji otoczenia biznesu. IOB reprezentowane są przez stowarzyszenia, fundacje, spółki, jednostki ogólnouczelniane . Taka mnogość form oraz ich zróżnicowanie powodują po raz kolejny problem komunikacyjny. Mają także wpływ na koszty funkcjonowania IOB, co odbija się na dostępności i proporcjach otrzymywanych przez nie grantów. W skrócie rzecz ujmując, często IOB zatrudniające doskonałych fachowców muszą kalkulować dużo większe budżety i nie są przez to w stanie konkurować z innymi podmiotami. Przedsiębiorca natomiast sięga po najskromniejsze „wydania” usług, które niejednokrotnie są zawodne i nie spełniają podstawowych wymogów skuteczności, prorozwojowości czy poprawienia rentowności. Podobnie rzecz się ma w przypadku formy rejestrowej firm. Konia z rzędem temu, kto potrafi precyzyjnie określić liczebność podmiotów gospodarczych na swoim terenie. Idea wszechstronnego rejestru w Krajowym Rejestrze Sądowym jest ze wszech miar słuszna; póki najprostszy podmiot rejestrujemy tylko w gminie, póty wiarygodności wielu firm w umowach kupieckich nie będziemy w stanie zweryfikować;

– mała dostępność usług wsparcia dla firm spoza Trójmiasta

• niedostateczna liczba odpowiednich instytucji wsparcia w bezpośrednim otoczeniu sektora MŚP – tuż przy nim, w zasięgu ręki. Wydaje się, że w naszym województwie panuje zasada: „im dalej w las, tym mniej drzew”. „Marginesowcy” są zmuszeni niejednokrotnie pokonać barierę dostępu, której wymiar przekłada się na „zmarnowanie” całego dnia w różnego rodzaju instytucjach. Dotychczas instytucje wsparcia funkcjonowały głównie w środowiskach akademickich lub dużych aglomeracjach miejskich, co wiązało się właśnie z trudnością przedsiębiorców w dostępie do świadczonych przez nie usług ;
Zagrożenia dla całego systemu wsparcia MŚP wiążą się z zagrożeniami dla samego sektora. Jednym z nich jest fakt, że popularność idei przedsiębiorczości może stać się mało atrakcyjna w stosunku do roli pracobiorcy. Jest to szeroki problem, uwarunkowany nie tylko bieżącą polityką gospodarczą, ale i mentalnością społeczeństwa, głęboko utrwalonymi społeczno-kulturowymi schematami rozpoznawania i „cywilizowania” rzeczywistości.

Zagrożenia i szanse MŚP i IOB.

Jednocześnie w dziedzinie usług wspierania przedsiębiorczości tkwi duży potencjał rozwoju. Zainteresowanie przedsiębiorczością wzrasta. Przyczyn tego zjawiska można upatrywać w potrzebie poprawy statusu materialnego menedżerów oraz konkurencji, wymuszającej usprawnianie procesów i wprowadzanie innowacji technologicznych. To sprawia, że przedsiębiorcy często zwracają się ze swoimi problemami do jednostek wspierających. Przedsiębiorczość w sektorze MŚP, pomimo istniejących barier, staje się trwałym elementem krajobrazu .
Projekty usprawnienia działania instytucji otoczenia biznesu
Sieć Instytucji Otoczenia Biznesu na Pomorzu budowana jest z myślą o przedsiębiorcach i dla przedsiębiorców. Instytucje zrzeszone w ramach sieci powinny świadczyć usługi na wysokim, stale doskonalonym poziomie. Wówczas przedsiębiorcy będą mieli dostęp do kompleksowej informacji dotyczącej usług doradczych, szkoleniowych i finansowych w regionie. Usługi wsparcia dla przedsiębiorców będą koordynowane i wspólnie wypracowywane, ponieważ celem głównym Sieci Instytucji Otoczenia Biznesu ma być stworzenie podstaw dla skoordynowanego systemu wsparcia przedsiębiorczości w regionie oraz wypracowanie spójnego systemu informacji o sektorze małych i średnich przedsiębiorstw i dla nich.

Sieć Instytucji Otoczenia Biznesu – narzędzie dla przedsiębiorców.

Pierwszym krokiem na drodze do zbudowania spójnego systemu wsparcia przedsiębiorczości było zainicjowanie współpracy pomiędzy instytucjami otoczenia biznesu na zasadzie dialogu i wymiany doświadczeń. Obecnie trwają prace nad identyfikacją usług (doradczych, finansowych, szkoleniowych etc.) instytucji otoczenia biznesu świadczonych na rzecz MŚP oraz ich umieszczeniem w regionalnej bazie usług dla MŚP. Projektowany portal internetowy umożliwi IOB aktualizację swojej oferty on-line. Regionalna baza usług stworzona na tej podstawie będzie współpracowała z portalem Pomorskiego Obserwatorium Gospodarczego oraz z portalem Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego „Wrota Pomorza” .

Regionalna Rada Przedsiębiorczości promuje ducha przedsiębiorczości na Pomorzu.

Należy zauważyć już działającą Regionalną Radę Przedsiębiorczości (RRP) i przyklasnąć zasadom jej funkcjonowania. RRP jako ciało doradcze Marszałka Województwa Pomorskiego skupia przedstawicieli środowisk gospodarczych w województwie: związki pracodawców, agencje rozwoju regionalnego oraz samych przedsiębiorców. Do celów RRP należy m.in.: identyfikowanie i analizowanie potrzeb i możliwości sektora MŚP oraz oferty IOB skierowanej do tego sektora; systematyczna ocena rozwoju przedsiębiorstw/ IOB (np. poprzez przygotowywanie rankingów oraz wydawanie rekomendacji), a także promowanie i budowanie „ducha przedsiębiorczości” na Pomorzu. Rada ma także wydawać zalecenia odnośnie do projektów zgłaszanych do Priorytetu 1 Regionalnego Programu Operacyjnego 2007–2013 Województwa Pomorskiego (zgodnie z wizją rozwoju przedsiębiorczości w regionie, tj. stawianiem na silne, prężnie rozwijające się i innowacyjne przedsiębiorstwa oraz motywowaniem mieszkańców Pomorza do zakładania działalności gospodarczej) .

Kolejne zadania: punkty bezpośredniego kontaktu z przedsiębiorcami i promocja działań IOB.

W kolejnych etapach budowania systemu wspierania przedsiębiorczości trzeba intensywnie promować i spożytkować oferty IOB oraz utworzyć lub wzmocnić istniejące punkty bezpośredniego kontaktu dla przedsiębiorców, które informować będą o usługach świadczonych przez członków sieci IOB. Promocja ta odbywać się będzie m.in. za pośrednictwem Lokalnych Punktów Konsultacyjnych oraz Lokalnych Okienek Przedsiębiorczości. Niezbędne wydaje się ponadto skrócenie czasu wymiany informacji tak, by komunikacja między partnerami stała się sprawniejsza. Obawę budzi jednak jakość zasobów w lokalnym środowisku. Mogą one być „mocne warsztatowo”, jednak słabe doświadczeniem .

Pomorskie jest skazane na sukces. Warunkowo, ale jest.

Wymienione wyżej zmiany to zaledwie preludium do wypracowania uproszczonego systemu wsparcia przedsiębiorców, który powinien charakteryzować się zmniejszeniem liczby wymogów formalnych i koniecznych kontaktów z kolejnymi urzędami, a także generalnym uproszczeniem i przyśpieszeniem działania, zarówno w zakresie czasu uzyskiwania decyzji (a przez to szybkiego reagowania na potrzeby przedsiębiorców), jak i szybkości oraz płynności przepływu pieniędzy. Konieczna dla prawidłowego i efektywnego działania systemu jest identyfikacja i analiza największych i najczęściej występujących barier, z którymi stykają się przedsiębiorcy, oraz próba ich natychmiastowej eliminacji. Marzenie ściętej głowy? Nie – konieczność, obowiązek, przymus. Pomorskie jest skazane na sukces. Warunkowo, ale jest. Trzeba stworzyć mechanizm i wypracować trwałe procedury wzajemnego wsparcia, napędzania się i rozwijania, ku chwale naszego regionu .
Jestem pewien, że tak się stanie, chociaż z różnych względów, czasem od nas niezależnych, jesteśmy spóźnieni już minimum półtora roku.

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Poprzez środki publiczne zachęcamy do budowania czegoś, co popchnie naszą gospodarkę na nowe tory

Z Mieczysławem Strukiem , wicemarszałkiem województwa pomorskiego i Włodzimierzem Szordykowskim , dyrektorem Departamentu Rozwoju Gospodarczego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego rozmawia Leszek Szmidtke , dziennikarz PPG i Radia Gdańsk.

Leszek Szmidtke: Samorząd szczebla wojewódzkiego ma być kreatorem, pomysłodawcą, twórcą kierunków rozwoju regionalnego, czy też kasjerem rozdzielającym pieniądze z budżetu państwa oraz Unii Europejskiej?

Mieczysław Struk: Każdy z tych elementów jest obecny w naszej działalności. Istnieją dziedziny, w których mamy ograniczone możliwości. Niewiele możemy zrobić na przykład na rynku paliw lub rynku energetycznym. Na pewno samorząd powinien być stymulatorem działań sprzyjających rozwojowi regionalnemu. Mam na myśli zarówno kreowanie kierunków strategicznych, planowanie przestrzenne, inwestycje publiczne, jak i tworzenie oraz realizację planów operacyjnych, na przykład rozwój obszarów wiejskich czy system wsparcia innowacji. Mamy też wpływ na kształtowanie szeroko rozumianej atmosfery związanej z przedsiębiorczością. Możemy poprzez środki europejskie, z funduszy strukturalnych oraz Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki wspierać chcących inwestować w innowacyjność oraz podnosić kwalifikacje zarówno kadry menedżerskiej, jak i pracowników.

Skupiamy się przede wszystkim na tworzeniu korzystnych warunków dla małych i średnich przedsiębiorstw i dla rozpoczynających działalność gospodarczą.

L.S.: Cele, czyli poziom strategiczny, są znane. Narzędzia, jakimi dysponuje samorząd województwa, w zasadzie też. Władze regionalne muszą więc zdecydować się na wybór drogi, która będzie najbardziej skuteczna przy rozwijaniu pomorskiej gospodarki, przedsiębiorczości.
M.S.: Skupiamy się przede wszystkim na tworzeniu korzystnych warunków dla małych i średnich przedsiębiorstw i dla rozpoczynających działalność gospodarczą. Robimy to poprzez tworzenie sieci instytucji otoczenia biznesu. W każdym powiecie powinien powstać zespół ludzi, którzy doradzą, jak przebrnąć meandry administracyjne, będą udzielać porad prawnych, podatkowych, ekonomicznych. Mikro-, małe i średnie firmy potrzebują też kapitału na starcie i powinny im pomagać instytucje, które samorząd województwa utworzył kilka lat temu: Pomorski Fundusz Poręczeń Kredytowych oraz Pomorski Fundusz Pożyczkowy. Samorząd województwa musi też dbać o promocję gospodarczą regionu, pokazanie naszych walorów zagranicznemu kapitałowi. Temu służy Centrum Obsługi Inwestorów, utworzone kilka lat temu przy Agencji Rozwoju Pomorza. Ostatnie lata pokazały, że samorząd wojewódzki musi również koordynować budowę związków między środowiskami naukowymi, administracją oraz przedsiębiorcami. Przykładem jest Pomorskie Centrum Innowacji, Bałtyckie Centrum Biotechnologii i Diagnostyki Innowacyjnej oraz Krajowe Centrum Informatyki Kwantowej .
L.S.: Opracowywanie modeli, tworzenie rozwiązań pomagających pomorskiej gospodarce to właśnie zadanie samorządu regionalnego. Wymaga to zaangażowania różnych środowisk, które podzielą się swoją wiedzą, doświadczeniem. Jak wyglądały rozmowy z przedstawicielami środowisk przedsiębiorców przy opracowywaniu Regionalnego Programu Operacyjnego? Jak wygląda to dzisiaj, kiedy powstają nowe rozwiązania na przyszłość?
M.S.: W naszym województwie jest około 200 instytucji okołobiznesowych. Trudno rozmawiać ze wszystkimi. Natomiast są organizacje, przedstawicielstwa przedsiębiorców, z którymi utrzymujemy stały kontakt. Wśród nich warto wymienić BCC, niektóre lokalne izby przemysłowo-handlowe, związki pracodawców czy powołaną niedawno Pomorską Radę Przedsiębiorczości. Właśnie ta rada opiniowała RPO, Program Operacyjny Kapitał Ludzki. Opiniuje też konkretne działania, jak choćby powołanie Pomorskiego Centrum Innowacji.
L.S.: Co znaczy opiniują? Jaki wpływ mają organizacje reprezentujące przedsiębiorców na podejmowane przez samorząd regionalny decyzje?
M.S.: Bardzo duży. Marszałek oraz cały zarząd muszą się liczyć z takimi opiniami. Projekt Pomorskiego Centrum Innowacji był kilkakrotnie modyfikowany ze względu na krytyczne uwagi. Od lat bardzo brakowało nam wspólnej reprezentacji środowisk gospodarczych. Kontakty międzynarodowe owocowały wizytami przedstawicieli zagranicznych organizacji przedsiębiorców. Szukali partnerów, chcieli współpracować, a u nas nie było odpowiednika. Dlatego marszałek wyszedł z inicjatywą powołania takiej reprezentacji przedsiębiorców i Regionalna Izba Gospodarcza Pomorza jest tego efektem. Zależy nam, by z Izbą, Radą Przedsiębiorczości, także z Izbą Rzemieślniczą Małych i Średnich Przedsiębiorstw oraz innymi organizacjami jak najlepiej współpracować.
L.S.: Przed długie lata pracował pan w Pomorskiej Izbie Rzemieślniczej Małych i Średnich Przedsiębiorstw. Czy czuliście się podmiotem, partnerem, którego opinia się liczy?
Włodzimierz Szordykowski: Tak. Oczywiście w tych zagadnieniach, na które władza tego szczebla miała wpływ. Niestety większość decyzji kształtujących naszą gospodarkę zapada w Warszawie i na najważniejsze dla nas sprawy nie mieliśmy wpływu.
L.S.: Dopytuję o podmiotowość tych konsultacji dlatego, że przy tworzeniu Regionalnego Programu Operacyjnego powoływano w każdym z powiatów zespoły robocze. Niestety dominowali w nich lokalni politycy oraz urzędnicy. Mało było przedstawicieli organizacji pozarządowych, przedsiębiorców. Czy dziś konsultacje społeczne, pytanie o opinie różnych środowisk lub organizacji nie będą miały podobnego charakteru?
M.S.: Rzeczywiście w Powiatowych Zespołach Roboczych dominowali samorządowcy i niewielu było tam przedsiębiorców. Samorządowcy skupiali się głównie na rozwiązywaniu własnych problemów, najczęściej komunalnych, czyli dotyczących dróg, kanalizacji itp. Między innymi dlatego organizowaliśmy dodatkowe spotkania z przedstawicielami środowisk biznesowych, organizacjami pozarządowymi, także z duchowieństwem – parafie również mogą ubiegać się o środki z Unii Europejskiej na renowację kościołów i kaplic. W przypadku przedsiębiorców marszałek Kozłowski oraz dyrektorzy i pracownicy odpowiednich departamentów naszego urzędu jeździli i nadal jeżdżą do powiatów na spotkania. Byliśmy w Tczewie, Starogardzie, Wejherowie, Kwidzynie, Chojnicach, Człuchowie i razem z tamtejszymi samorządowcami próbujemy znaleźć wspólny język, chcemy poznać oczekiwania i problemy tamtejszych przedsiębiorców. Prezentujemy przykłady dobrego wykorzystania pieniędzy unijnych w okresie 2004–2006. Uprzedzam pytanie: czy nie za późno na konsultacje? Otóż nie, bo chociaż RPO już istnieje, trzeba wypełnić go treścią. Przedsiębiorcy mają rzeczywisty wpływ na powstawanie instytucji okołobiznesowych, jak na przykład wspomnianego już Pomorskiego Centrum Innowacji. Oczekujemy też, by wskazywali bariery w wykorzystywaniu środków europejskich.
L.S.: A środowiska biznesowe, konkretni przedsiębiorcy, przychodzą z propozycjami takich zmian?
W.S.: Najczęściej przychodzą z propozycjami rozwiązań prawnych o charakterze systemowym. Największe organizacje przedsiębiorców robią ekspertyzy i sugerują rządowi zmiany w prawie. Na szczeblu regionalnym najczęściej zabierają głos w konkretnych sprawach, domagają się na przykład budowy mostu przez Wisłę pod Kwidzynem. Poprawi on warunki funkcjonowania tamtejszych firm, zarówno takich jak Jabil, jak i małych kilkuosobowych.
M.S.: Podobnie przedsiębiorcy Pruszcza Gdańskiego domagają się budowy nowego wiaduktu przez przecinające miasto tory kolejowe.

Naszym celem jest zachęcenie firm do współpracy z uczelniami, instytutami naukowymi, także administracją samorządową.

L.S.: Jednak samorząd wojewódzki ma też realny wpływ na tworzenie mechanizmów, systemów wspierających przedsiębiorczość. Wcześniej mówiliśmy o różnych funduszach wsparcia, innym zaś przykładem są klastry.
W.S.: Słabością naszej gospodarki jest niechęć do współpracy. Widzimy to nie tylko wśród przedsiębiorców, ale też wśród naukowców. Naszym celem jest zachęcenie firm do współpracy z uczelniami, instytutami naukowymi, także administracją samorządową. Wszystkich, którzy są zainteresowani rozwojem gospodarki. Razem z Instytutem Badań nad Gospodarką Rynkową uczestniczymy w projekcie, którego celem jest właśnie budowanie klastrów. Już mamy rezultaty w postaci wielu inicjatyw klastrowych. Powstał też klaster związany z Bałtyckim Centrum Biotechnologii i Diagnostyki Innowacyjnej. Mam nadzieję, że tego typu inicjatywy zachęcą do budowania partnerstwa, do rozwijania gospodarki w naszym regionie .
M.S.: Jednak nie można oczekiwać, żeby to samorząd regionalny tworzył klastry.
L.S.: Ale samorząd może współtworzyć mechanizmy inicjujące i wspierające tego typu pomysły.
M.S.: Nasza polityka klastrowa polega właśnie na pomocy w początkowym etapie, kiedy trzeba określić pola współpracy między przedsiębiorstwami, i to często konkurującymi ze sobą. Możemy wyłożyć pieniądze na przygotowanie strategii, planów operacyjnych, nawet pomóc przy zdobywaniu środków na budowanie tych powiązań. Wspólnie z Instytutem Badań nad Gospodarką Rynkową przygotowaliśmy całą politykę klastrową. Czyli poprzez środki publiczne zachęcamy do budowania czegoś, co popchnie naszą gospodarkę na nowe tory.
L.S.: Czy samorząd regionalny tworzy rynek, gdzie różne instytucje konkurując, będą budować różne formy wsparcia biznesu, tworzyć koncepcje, podsuwać nowe rozwiązania? Czy też będzie zlecał wykonanie takich zadań swoim urzędnikom i spółkom?
M.S.: Nie chcemy tworzyć kolejnych instytucji samorządowych. Chcemy zbudować taki system, który będzie partnerstwem organizacji okołobiznesowych. Wykorzystując doświadczenia Agencji Rozwoju Pomorza, tworzymy projekt o nazwie „Broker pomorski”. Będzie to cały system konsultacyjno-doradczy ze swoimi placówkami w każdym mieście powiatowym. Przy nich powinny powstawać oddziały Pomorskiego Funduszu Pożyczkowego i Pomorskiego Funduszu Poręczeń Kredytowych. Dzięki temu projektowi chętny do zostania przedsiębiorcą otrzyma pomoc, np. przy tworzeniu biznesplanu. Liczymy na to, że w powiatach – za przykładem Gdyni – będą organizowane konkursy na najlepsze lokalne biznesplany.
L.S.: Ale nadal nie wiem, czy to wspieranie firm będzie się odbywać poprzez instytucje samorządowe, jak na przykład Agencja Rozwoju Pomorza, czy też ogłosicie konkurs dla różnych instytucji, organizacji, także firm komercyjnych?
M.S.: Rynek jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem, ale zachęcać będziemy do tworzenia partnerstw przez izby rzemieślnicze, gospodarcze, a także samorządy. Mamy nadzieję, że sami przedsiębiorcy zaangażują się w tworzenie takich instytucji. Będą one miały charakter usługowy i, prędzej czy później, zaczną ze sobą konkurować w tworzeniu biznesplanów czy projektów unijnych.
L.S.: A co powinno zostać w rękach samorządu regionalnego?
W.S.: W administracji istnieją określone procedury. Zlecenie pewnych zadań na zewnątrz przyśpiesza wiele działań. Spółki z udziałem samorządu także pomagają w szybszym załatwieniu wielu spraw. Niestety obowiązujące prawo w odniesieniu do partnerstwa publicznoprawnego nie spełnia oczekiwań.

Priorytetem są działania innowacyjne i dlatego będą one wspierane w szczególny sposób.

M.S.: Samorząd regionalny może oddziaływać poprzez instrumenty finansowe. Priorytetem są działania innowacyjne i dlatego będą wspierane w szczególny sposób. Będziemy ogłaszali konkursy, gdyż dzięki temu otrzymamy lepsze propozycje i dajemy szansę nowym podmiotom. Dysponujemy nowymi instrumentami finansowania, umożliwiającymi wspieranie różnych działań prorozwojowych. I mam nadzieję, że tej szansy nie zmarnujemy.

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Czy i w jakim zakresie potrzebujemy regionalnej polityki innowacyjnej?

Rozważając rolę administracji publicznej w jakiejś sferze życia gospodarczego, należałoby najpierw zadać pytanie, czy w ogóle interwencja jest w tym obszarze potrzebna. Na początku lat 90. nie było w Polsce tylu programów wsparcia, nie było kapitałów, a przedsiębiorczość rozwijała się bardzo dynamicznie. Jednym z powodów tego stanu był z pewnością brak rozlicznych regulacji, które obecnie paraliżują zakładanie i rozwijanie nowych przedsiębiorstw. Może więc warto rozważyć częsty postulat przedsiębiorców i zamiast „wspierać przedsiębiorstwa”, po prostu „nie przeszkadzać”?!
Czy polityka publiczna może być efektywna?

W Polsce w ostatnich czasach niemal powszechnie przyjęło się, że jeśli występuje jakiś problem i dodatkowo są dostępne środki, to jest to wystarczające uzasadnienie dla podjęcia interwencji publicznej.
Wszelkiego rodzaju interwencje publiczne zawsze zakłócają konkurencję, a do tej pory nie wynaleziono lepszego mechanizmu wzmacniającego konkurencyjność i stymulującego przedsiębiorstwa do rozwoju niż konkurencja.

Po pierwsze, należałoby odpowiedzieć na pytanie, czy polityka publiczna w tym obszarze może być efektywna – czy korzyści przewyższą koszty takiej interwencji. W Polsce w ostatnich czasach niemal powszechnie przyjęło się, że jeśli występuje jakiś problem (rzeczywisty, a czasami tylko jako taki postrzegany) i dodatkowo są dostępne środki, które można przeznaczyć na działania w tym obszarze, to jest to wystarczające uzasadnienie dla podjęcia interwencji publicznej. Potwierdzeniem tego jest zdecydowanie większa dostępność środków publicznych na różnego rodzaju wsparcie. Jest to niewątpliwie podejście błędne, a czasem może się okazać również bardzo szkodliwe. Nie uwzględnia bowiem kosztów takiej interwencji. Chodzi tu zarówno o koszty, które da się w sposób bezpośredni przypisać danej interwencji (np. wynagrodzenia osób przygotowujących, realizujących, rozliczających to wsparcie), jak i skalę pomocy bezpośredniej przekazanej beneficjentom. Ale często dużo ważniejsze (i większe) są koszty pośrednie interwencji, w tym takie, których nie da się dokładnie oszacować (a przynajmniej często się to pomija) na etapie planowania i konstruowania programu wsparcia. Przykładem może być koszt innego ukierunkowania wydatków inwestycyjnych – w szczególności przynoszących w przyszłości de facto mniejszą stopę zwrotu. Jako przykład niech posłuży dofinansowanie projektów badawczo-rozwojowych czy współpracy z sektorem nauki: może to spowodować np. zainwestowanie przedsiębiorstwa w działalność badawczo-rozwojową zamiast w zakup gotowej technologii (licencji) lub nowej maszyny, co w efekcie dałoby lepszy wskaźnik nakładów/przychodów. Poza tym wszelkiego rodzaju interwencje publiczne zawsze zakłócają konkurencję, a do tej pory nie wynaleziono lepszego mechanizmu wzmacniającego konkurencyjność i stymulującego przedsiębiorstwa do rozwoju niż konkurencja . Te kwestie są często pomijane przy podejmowaniu decyzji dotyczących realizowania danego program/instrumentu wsparcia .
Mniej wsparcia, ale lepsze ukierunkowanie

Istnieje potrzeba lepszego dostosowania pomocy publicznej do uwarunkowań odpowiedniej grupy docelowej – w szczególności do etapu rozwoju, na którym się znajduje dane przedsiębiorstwo.

Kolejną istotną kwestią jest to, na co jest ukierunkowane wsparcie i do kogo jest adresowane. W najnowszym programie Komisji Europejskiej na rzecz rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP) wskazuje się na potrzebę ograniczenia skali wsparcia i lepszego jego ukierunkowania. Również badania realizowane w ostatnim czasie przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową dotyczące konkurencyjności i innowacyjności małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce wskazują, że MŚP są bardzo zróżnicowane zarówno pod względem potencjału konkurencyjnego i innowacyjnego, jak i potrzeb w zakresie wsparcia publicznego, które byłyby w stanie efektywnie zaabsorbować. Wskazuje to na potrzebę lepszego dostosowania pomocy publicznej do uwarunkowań odpowiedniej grupy docelowej. Pomoc publiczna skierowana do przedsiębiorstw musi uwzględniać w szczególności etap rozwoju, na którym się znajduje dane przedsiębiorstwo. Firmy będące na różnym poziomie rozwoju mają inne potrzeby w zakresie wprowadzania innowacji. Na przykład działania mające na celu stymulowanie inwestycji w prace badawczo-rozwojowe lub współpracę z sektorem nauki skierowane do przedsiębiorstw niemających odpowiedniego potencjału (ludzkiego, finansowego, wiedzy) będą siłą rzeczy nieefektywne. Nie oznacza to oczywiście, że pewne działania nie powinny być ukierunkowane również na tę grupę firm, ale trzeba mieć świadomość, że przedsiębiorstwa te będą raczej w sposób pośredni korzystać z sektora nauki – poprzez doradztwo, wiedzę w zakresie zmian technologicznych – zamiast bezpośrednio inwestować w zakup technologii czy prac badawczych z sektora nauki .

Jaki model wdrażania polityki

Kolejną istotną kwestią w zakresie realizacji wsparcia publicznego jest forma wdrażania pomocy publicznej. Można wskazać przynajmniej trzy modele wdrażania wsparcia publicznego w zależności od skali decentralizacji tego procesu.

Tabela 1. Modele wdrażania polityki publicznej

szultka_t1

Źródło: Opracowanie własne

W pierwszym modelu administracja publiczna jest odpowiedzialna zarówno za definiowanie polityki i koordynację wdrażania, jak i rzeczywistą realizację wsparcia. Przykładem mogą być chociażby działania samorządu w zakresie promocji, wspierania misji handlowych itp. Trochę zmodyfikowanym wariantem tego modelu jest przekazanie wdrażania programów wsparcia podmiotom zewnętrznym, ale którego właścicielem/nadzorcą jest organ administracji publicznej (np. różnego rodzaju agencje rozwoju regionalnego). W rzeczywistości ta opcja niewiele różni się od bezpośredniego zaangażowania samorządu, gdyż w obu wypadkach łączona jest kwestia definiowania polityki (określania kierunków i kształtu instrumentów wsparcia) z jej realizacją – wszystkie etapy znajdują się de facto w rękach publicznych.
Drugim modelem wdrażania polityki jest oddzielenie funkcji definiowania i koordynacji polityki od bezpośredniego świadczenia wsparcia (np. usług doradczych). Sektor publiczny tworzy odpowiednie bodźce (np. poprzez finansowanie doradztwa technologicznego dla firm) dla istniejących podmiotów do wygenerowania podaży określonego rodzaju usług. Administracja publiczna definiuje, co ma być przedmiotem wsparcia (np. usługi doradztwa transferu technologii), zapewnia środki finansowe i zleca wykonanie odpowiednich usług podmiotom zewnętrznym (komercyjnym bądź non profit). Rola sektora publicznego ogranicza się więc tutaj do zaprogramowania wsparcia publicznego oraz kontroli efektów jego realizacji, natomiast sama realizacja usług pozostawiona jest podmiotom zewnętrznym.
Trzecim modelem wdrażania polityki jest przekazanie koordynacji części polityki podmiotowi zewnętrznemu, posiadającemu istotne kompetencje w danym obszarze. Zakłada się, że podmiot ten z racji dotychczasowych działań posiada lepszą wiedzę zarówno w zakresie potrzeb beneficjentów, jak i wdrażania tego rodzaju instrumentów. Przekazanie realizacji polityki następuje zazwyczaj w formie umowy pomiędzy organem administracji publicznej i podmiotem koordynującym wdrażanie polityki. W tym wypadku kluczowa jest systematyczna ewaluacja realizowanego wsparcia, która z jednej strony pozwala na rozliczanie przez władzę publiczną podmiotu wdrażającego politykę z osiąganych efektów, a z drugiej umożliwia tej władzy podjęcie decyzji o ewentualnej modyfikacji lub zaprzestaniu realizacji danego rodzaju wsparcia. Przykładem takiego rozwiązania może być powierzenie wdrażania działania 2.6 ZPORR w Wielkopolsce Fundacji Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, zarządzającej również Poznańskim Parkiem Naukowo-Technologicznym.
Jaki model dla Pomorza – pięć warunków minimum
Nie przesądzając ostatecznie, jaki powinien być kształt regionalnej polityki innowacyjnej, kluczowe dla jej efektywności wydają się następujące zagadnienia:
Po pierwsze, należy oddzielić kwestie definiowania i oceny efektów tej polityki od wdrażania poszczególnych jej instrumentów. Przy słabych efektach wdrażania łączenie tych elementów zawsze będzie rodziło pokusę bardziej elastycznego oceniania, a ponadto może utrudniać podjęcie decyzji o zaprzestaniu realizacji danego instrumentu, gdy okaże się on nieefektywny.
Po drugie, należy przywiązywać zdecydowanie większą wagę do dobrego zdefiniowania instrumentów polityki. Przed wdrożeniem/finansowaniem danego instrumentu trzeba jasno i precyzyjnie wskazać, na jaki problem chcemy oddziaływać, co chcemy osiągnąć, do jakiej grupy docelowej kierować wsparcie. Poszczególne instrumenty muszą być ukierunkowane na wypełnienie konkretnej potrzeby jasno zdefiniowanej grupy docelowej, a nie na ogólne problemy i nie do wszystkich przedsiębiorstw, w tym takich, które takiego wsparcia nie potrzebują, ale z niego korzystają, ponieważ jest dostępne.
Po trzecie, kluczowa jest systematyczna ocena i ewaluacja stosowanych instrumentów i w razie konieczności zaprzestanie finansowania tych, które nie przynoszą efektów. Nieuchronność takiej oceny nie tylko będzie zwiększać presję na wzrost efektywności wśród realizatorów, ale też umożliwi ograniczenie strat w przypadku nieefektywności danego rodzaju wsparcia.
Po czwarte, efektywność wdrażania poszczególnych działań powinna być rozliczana poprzez efekty – osiąganie zakładanych celów, a nie rozliczanie kwalifikowalności kosztów, co powoduje bardzo duże koszty transakcyjne. Pozwoli to podmiotom realizującym wsparcie skoncentrowanie się na jego jakości i efektywności, a nie na kwestiach administracyjnych.
Po piąte, trzeba pamiętać, że rola regionalnej polityki innowacyjnej powinna być uzupełniająca, w miarę możliwości ma ona stymulować (poprzez wsparcie organizacyjne, lepszą promocję, dystrybucję informacji czy mobilizację partnerów) wykorzystanie instrumentów dostępnych na szczeblu centralnym, np. z Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej, Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości czy centralnych programów operacyjnych. W żadnym razie polityka ta nie powinna dublować czy zastępować wsparcia dostępnego na szczeblu centralnym.

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Moda na foresight

Kryzysy energetyczne lat 70. XX wieku, krach teorii konwergencji, załamanie się projektów modernizacji w krajach Trzeciego Świata dowodziły, że idea postępu jako dziejowej konieczności umarła.

„Świat ogarnął kryzys przyszłości” – stwierdził w 1980 r. prof. Krzysztof Pomian, znakomity historyk i filozof. Był to okres ciekawy nie tylko dla Polski przeżywającej rewolucję „Solidarności”. Rewolucja ta bowiem nie oznaczała jedynie fiaska projektu realnego socjalizmu, lecz była również jednym z symptomów wyczerpania całego globalnego systemu społeczno-gospodarczego we wszystkich jego wcieleniach. Kryzysy energetyczne lat 70. XX wieku, krach teorii konwergencji, załamanie się projektów modernizacji w krajach Trzeciego Świata dowodziły, że idea postępu jako dziejowej konieczności umarła. W 1979 r. prezydent Jimmy Carter stwierdził, że po raz pierwszy Amerykanie nie mogą mieć gwarancji, iż kolejne pokolenia będą miały lepsze życie niż ich rodzice .
Świat stanął wobec konieczności głębokiej transformacji społecznej i gospodarczej, która wraz z przejściem do epoki postindustrializmu oznaczała konieczność zmiany metod rządzenia, w tym tworzenia planów strategicznych, określających możliwe działania wobec różnych wariantów rozwoju przyszłości, coraz mniej przewidywalnej. Stare techniki prognozowania oparte na prostych analizach trendów i ich ekstrapolacji przestały spełniać swoje zadanie, bo nie dość, że coraz trudniej było wskazać trendy rozwojowe, to jeszcze trudniejsze okazało się przewidywanie konsekwencji równoległego rozwoju wielu przeciwstawnych tendencji.

Stare techniki prognozowania oparte na prostych analizach trendów i ich ekstrapolacji przestały spełniać swoje zadanie.

Jednym z dogmatów rozwojowych, który załamał się w latach 70. XX stulecia, było przekonanie, że zużycie ropy na świecie rośnie w określonym tempie, co pozwalało projektować strategie rozwoju korporacji naftowych. Po kryzysie w 1973 r. okazało się, że na skutek gwałtownego wzrostu cen ropy wzrost zużycia radykalnie się zmniejszył, a rozwój gospodarczy zaczął odbywać się głównie poprzez zwiększanie intensywności energetycznej. I mimo że ceny ropy w latach 80. radykalnie spadły, to jednak dynamika wzrostu popytu na ropę nie wróciła do przedkryzysowej normy. Olbrzymie floty gigantycznych tankowców, które miały obsłużyć ten oczekiwany powrót „do normy”, poszły na żyletki .
Zmiana w podejściu do zarządzania

„Foresight” nie jest w istocie techniką prognozowania, lecz metodą prowadzenia „konwersacji strategicznych”, których celem jest zbiorowa refleksja nad przyszłością.
Konwersacja strategiczna wymaga bezpośredniego zaangażowania stakeholderów, gdyż przyszłość bardziej należy stworzyć, znając warunki brzegowe rozwoju, niż ją odkryć.

Jedną z nielicznych korporacji naftowych, które uniknęły błędów prognostycznych, okazał się Shell. Firma odeszła od tradycyjnego prognozowania „forecasting”, by zacząć stosować techniki zwane dziś jako „foresight”. Ich istotą nie jest produkcja wiedzy o pewnej przyszłości, bo to okazuje się po prostu niemożliwe. Foresight nie jest w istocie techniką prognozowania (choć wykorzystuje metody tradycyjnego forecastingu jako jedno ze źródeł tworzenie bazy informacyjnej), lecz metodą prowadzenia „konwersacji strategicznych”, których celem jest zbiorowa refleksja nad przyszłością. Analiza strategiczna (czy raczej owa konwersacja strategiczna) nie jest wyłącznie racjonalistyczną procedurą techniczną, którą można zlecić zewnętrznym ekspertom, lecz wymaga bezpośredniego zaangażowania stakeholderów, gdyż przyszłość bardziej należy stworzyć, znając warunki brzegowe rozwoju, niż ją odkryć. Przyszłość nie ma charakteru zdeterminowanego, lecz otwarty.

Sztuka zarządzania w zmiennym kontekście społeczeństwa poprzemysłowego wymaga umiejętności nieustannej weryfikacji celu strategicznego i krytyki środków dotarcia do niego.

Wraz z tym odkryciem nastąpiła zmiana w podejściu do zarządzania dużymi organizacjami: korporacjami, regionami, państwami. Pojawiło się pojęcie „refleksywność”, odwołujące się do kognitywnych koncepcji pojedynczej i podwójnej pętli uczenia, oznaczające najogólniej, że sztuka zarządzania w zmiennym kontekście społeczeństwa poprzemysłowego wymaga umiejętności nieustannej weryfikacji celu strategicznego i krytyki środków dotarcia do niego, by odpowiednio modyfikować etapowe decyzje .

Największym problemem jest oczekiwanie od strategów prostych recept, a nie krytyki działania racjonalnej z założenia władzy.

Węgry jako pierwszy z krajów postsocjalistycznych zastosowały metody foresightu, a ich doświadczenie wyraźnie pokazuje, że największym problemem w wykorzystaniu tej metody był przestarzały aparat zarządzania krajem. Wywodzi się on jeszcze z epoki biurokracji socjalistycznej opartej na sztywnej hierarchii, oczekującej od strategów prostych recept, a nie krytyki działania racjonalnej z założenia władzy. Z tego też względu wyniki foresightu najczęściej lądują na półce, bo władza traktuje je jako bezużyteczne .

W krajach „starej” UE metody foresightu leżały u podstaw modernizacji aparatu władzy, tak by uwolnił się od biurokratycznej skostniałości właściwej dla epoki przemysłowej.

Jednocześnie jednak pojawił się bodziec skłaniający do podejmowania projektów typu foresight, wynikający z procesu integracji z Unią Europejską. W krajach „starej” UE metody foresightu stosowane są od lat 80. XX w. i leżały u podstaw modernizacji aparatu władzy, tak by uwolnił się od biurokratycznej skostniałości właściwej dla epoki przemysłowej. Foresight stał się ważnym narzędziem analizy strategicznej, poprzedzającym ważne decyzje dotyczące alokacji środków na rozwój nowych technologii, nowych przemysłów czy też kierunków rozwoju krajów i regionów .
Jak to się robi w Polsce?
Co sprawdziło się w UE, powinno także sprawdzić się w krajach do integracji aspirujących, stąd zachęty, by foresight stosować, gdzie się tylko da. W Polsce, gdzie w 1999 r. trudno było znaleźć przychylne ucho dla tej formy analizy strategicznej, a pierwsza próba zorganizowania narodowego programu foresight w dziedzinie nauki i technologii spaliła na panewce (brak politycznego zainteresowania), siedem lat później realizowano już blisko 20 programów branżowych, regionalnych oraz narodowy.

Zdecydowana większość projektów realizowanych w Polsce nie spełnia podstawowego założenia metody foresight jako konwersacji strategicznej.

Ilość nie oznacza jednak jakości. Zdecydowana większość tych projektów nie spełnia podstawowego założenia metody foresight jako konwersacji strategicznej. Programy realizowane są najczęściej na zlecenie jakiegoś organu władzy, np. urzędu marszałkowskiego, a wykonawcą jest zazwyczaj konsorcjum wyłonione w procedurze przetargowej. Warunki zamówienia publicznego precyzują zazwyczaj sztywno warunki brzegowe analizy, nierzadko z określeniem przez zamawiającego liczby i tematyki pól badawczych (Foresight Mazovia) .

Nie uwewnętrznia się refleksji strategicznej w codziennych działaniach potencjalnych interesariuszy projektu.

Warunki zamówienia definiują także produkt projektu, którym ma być raport zawierający wyniki i scenariusze rozwoju przyszłości. Wyniki te są zazwyczaj upowszechniane w formie trudnej do przeczytania publikacji oraz podczas zrytualizowanych konferencji nazywanych „konsultacjami społecznymi”. Działania te, choć często prowadzą do ciekawych wyników cząstkowych, nie spełniają jednak podstawowego zadania – uwewnętrznienia refleksji strategicznej w codziennych działaniach potencjalnych interesariuszy projektu .

Elementarna logika podpowiada, by najpierw zrealizować projekt foresight, aby wykorzystując dyskusję, jaką wywołał, i wiedzę, do jakiej powstania doprowadził, podjąć bardziej racjonalne decyzje strategiczne.

Skrajnym przypadkiem braku takiego uwewnętrznienia jest Narodowy Program Foresight Polska 2020. Rozpoczął się on w 2007 r., a zakończy jesienią tego roku. To oznacza, że harmonogram tego projektu całkowicie nie przystaje do rzeczywistych kalendarzy politycznych i administracyjnych. Jak bowiem wiadomo, trwają w tej chwili prace nad reformą systemu nauki i szkolnictwa wyższego, nad strategią rozwoju nauki, i dzielone są pieniądze w ramach funduszy strukturalnych UE, z których niemała część popłynie do sfery nauki i szkolnictwa wyższego. W zasadzie większość kluczowych decyzji zapadnie, zanim poznamy wyniki NPF Polska 2020. Elementarna logika podpowiada, by przyjąć – podobnie jak Czesi – odwrotną kolejność: najpierw zrealizować projekt foresight, by potem, wykorzystując dyskusję, jaką wywołał, i zdobytą dzięki niemu wiedzę, podjąć bardziej racjonalne decyzje strategiczne .
Kluczowe elementy sukcesu
Niestety, nadmierne zainteresowanie zamawiającego wynikami foresightu także zazwyczaj nie służy sprawie. Dzieje się tak wówczas, gdy instytucja zamawiająca analizę, np. organ władzy regionalnej, bezpośrednio ingeruje w proces konwersacji strategicznej, powodując jej skrzywienie, tak by wyniki analizy stanowiły wsparcie dla aktualnej polityki władzy, a nie podstawę działań perspektywicznych. Z tego względu w obszernej literaturze dotyczącej praktyki foresightu zwraca się uwagę na kilka elementów kluczowych dla osiągnięcia sukcesu.
Po pierwsze, należy jasno określić cel projektu. Dobrze zdefiniowany foresight może np. koncentrować się na próbie odpowiedzi na pytanie o perspektywiczne kierunki rozwoju technologii w danym regionie. Takie zawężenie tematu pozornie tylko oznacza redukcjonizm – dobrze poprowadzona refleksja na temat technologii doprowadzi do ujawnienia bardzo obszernej wiedzy dotyczącej gospodarki, społeczeństwa, edukacji, kultury, postaw. Stanie się tak wówczas, gdy rozwój technologii zostanie potraktowany jako symptom procesów zachodzących w strukturach społecznych, a nie jako cel sam w sobie.
Po drugie, należy dobrze zidentyfikować interesariuszy projektu i możliwie największą liczbę z nich włączyć do aktywnego udziału. W przypadku foresightu regionalnego w ćwiczeniu powinni uczestniczyć przedstawiciele władz lokalnych, przedsiębiorcy, środowisko akademickie i aktorzy społeczni. Należy unikać profesjonalizacji przedsięwzięcia, zapraszając do udziału w konwersacji strategicznej wyłącznie ekspertów. Nie istnieją eksperci od przyszłości, dotyczy ona wszystkich.
Po trzecie, należy precyzyjnie ustalić relacje z zamawiającym, tak by nie miał on bezpośredniego wpływu na produkcję wyników (może być co najwyżej jednym z interesariuszy uczestniczącym w konwersacji). Należy natomiast zrozumieć jego chęć kontroli nad środkami, co można zapewnić, rozdzielając nadzór nad merytorycznymi funkcjami foresightu od audytu formalnofinansowego.
Po czwarte, należy nieustannie podkreślać, że wynikiem foresightu jest nie strategia, lecz refleksja strategiczna ponad podziałami, której wyniki posłużą dopiero odpowiednim aktorom (np. władzom) do podjęcia odpowiednich działań strategicznych i politycznych.

Kluczowe elementy sukcesu: jasno określić cel projektu, dobrze zidentyfikować interesariuszy, precyzyjnie ustalić relacje z zamawiającym, podkreślać, że wynikiem foresightu nie jest strategia, lecz refleksja, założyć, że foresight jest procesem, który powinien być prowadzony nieustannie.

Po piąte, należy założyć już na samym starcie, że foresight jest procesem, który powinien być być prowadzony nieustannie, a nie tylko w jednorazowym projekcie realizowanym dlatego, że akurat pojawiły się unijne pieniądze, których nie można inaczej wydać. Foresight to nowoczesne narzędzie debaty nad przyszłością społeczeństwa obywatelskiego, a nie technokratyczna zabawka mająca zastąpić szklaną kulę.

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Dwa wymiary kapitału społecznego w kontekście polskim

Normy współpracy społecznej i zaufanie pozwalają na skuteczną koordynację działań prorozwojowych.

Pojęcie „kapitał społeczny” cieszy się w ostatnich dekadach ogromną popularnością, zwłaszcza po publikacji słynnej pracy Roberta Putnama poświęconej trwałym różnicom w poziomie rozwoju gospodarczego pomiędzy południem a północą Włoch. Autor zwrócił szczególnie uwagę na to, że znacznie wyższy poziom rozwoju gospodarczego północnych Włoch jest silnie związany z jakością więzi społecznych w tym regionie. Nie zdefiniował co prawda dokładnie wypromowanego przez siebie pojęcia, ale dość dobrze określił jego cechy. Chodziło mu o obecność w społecznościach regionów norm współpracy społecznej i zaufania, pozwalających na skuteczną koordynację działań prorozwojowych. W szczególności Putnam pisał, że „kapitał społeczny odnosi się tu do takich cech organizacji społeczeństwa, jak zaufanie, normy i powiązania, które mogą zwiększyć sprawność społeczeństwa, ułatwiając skoordynowane działania. Tak jak i inne postaci kapitału, kapitał społeczny jest produktywny, umożliwia bowiem osiągnięcie pewnych celów, których nie dałoby się osiągnąć, gdyby go zabrakło. […] Na przykład grupa, której członkowie wykazują, że są godni zaufania i ufają innym, będzie w stanie osiągnąć znacznie więcej niż porównywalna grupa, w której brak jest zaufania. […] We wspólnocie rolników […], w której rolnikowi inni pomagają ułożyć w stogach siano i gdzie narzędzia są powszechnie pożyczane, kapitał społeczny pozwala każdemu z farmerów na wykonywanie swojej pracy z mniejszym nakładem kapitału fizycznego w formie narzędzi i wyposażenia. Spontaniczna współpraca jest łatwiejsza dzięki społecznemu kapitałowi” .
Więzi społeczne kontra bezosobowe instytucje

Sama wąsko rozumiana racjonalizacja życia społecznego, eliminacja sieci społecznych, marginalizacja tradycji kulturowych i religijnych nie przesądzają o powodzeniu danej społeczności.

Należy zwrócić uwagę, że Putnam wskazał na niezwykle istotne, dotychczas zaniedbywane przez teoretyków aspekty podstaw rozwoju gospodarczego. Chodzi mianowicie o rolę wspólnoty społecznej z jej tradycjami i kulturowymi normami, o umiejętność działania grupowego warunkowaną przez owe normy, o zdolność do spontanicznej koordynacji. Wszystkie te aspekty zostały w znacznym stopniu pominięte we wczesnych teoriach modernizacji społecznej i rozwoju gospodarczego. Pierwotnym teoretykom nowoczesnych społeczeństw wydawało się, że postęp w rozwoju społecznym i gospodarczym, jaki obserwowali przede wszystkim w społeczeństwach zachodnich, polega głównie na ich wzrastającej instytucjonalizacji, formalizacji, rosnącej roli regulacji prawnych i bezosobowych mechanizmów, dzięki którym możliwe jest sprawne, bo ujednolicone i niezależne od różnic osobowych czy kulturowych działanie społeczeństwa i gospodarki. Z czasem jednak coraz bardziej oczywisty okazywał się fakt, że sama wąsko rozumiana racjonalizacja życia społecznego, eliminacja opartych na tradycyjnych strukturach rodzinnych, sąsiedzkich czy przyjacielskich sieci społecznych, marginalizacja tradycji kulturowych i religijnych nie przesądzają o powodzeniu danej społeczności, o jej szansach rozwojowych. Nieadekwatność takiego skrajnie oświeceniowego modelu rozwoju została udowodniona najwyraźniej w dawnych państwach komunistycznych. Ich rozwój oparto właśnie na uproszczonym, wczesnym paradygmacie modernizacji, w myśl którego jedyna droga do nowoczesności prowadzi przez wyeliminowanie tradycyjnych więzi społecznych i zastąpienie ich bezosobowymi strukturami instytucjonalnymi. Skrajnym wariantem tego podejścia był stalinizm, który prawie całkowicie marginalizował rolę życia prywatnego, a nawet rodzinnego, i rugował wszelkie tradycje kulturowe, zwłaszcza religijne. Tragiczne skutki takiego rozumienia modernizacji znane są w naszym kraju aż nadto dobrze .
Kapitał społeczny – jakie korzyści?

Umiejętność spontanicznej samoorganizacji często nieznających się wcześniej członków regionalnych społeczności jest jednym z kluczy do sukcesu gospodarczego.

Tymczasem Putnam zwrócił uwagę, że udany rozwój regionów takich jak w północnych Włoszech oparty jest nie tylko na działaniu narzuconych odgórnie i regulowanych ściśle skodyfikowanymi regułami instytucji, ale też w równym stopniu na niepisanych normach współpracy oraz organizacjach, w których ta współpraca się urzeczywistnia. Bardzo często są to struktury powstające oddolnie, nie do końca sformalizowane i rekrutujące członków na zasadzie pełnej dobrowolności. Co więcej, ci członkowie często wywodzą się z różnych środowisk, mogą funkcjonować jednocześnie w innych instytucjach i nierzadko mają odmienne poglądy polityczne. Umiejętność spontanicznej samoorganizacji często nieznających się wcześniej członków regionalnych społeczności w celu realizacji określonych, pragmatycznie zdefiniowanych celów, niezależnie od różnorodnych afiliacji rodzinnych, lokalnych czy kulturowych, Putnam uznał za jeden z kluczowych aspektów sukcesu gospodarczego badanych przez niego regionów. Jak wskazywał, wielomianowość życia społecznego takich społeczeństw umożliwia im optymalne wykorzystanie społecznych energii (talentów, wiedzy, zapału, doświadczenia, kontaktów, wreszcie zasobów materialnych i finansowych), nie zmusza bowiem ich członków do współpracy wyłącznie w ramach narzuconych przez tradycję czy odgórne czynniki struktur .

Kapitał społeczny to zakorzenienie we wspólnocie, które daje człowiekowi możliwość korzystania z jej zasobów, ze wsparcia jej członków.

Inne podejście do kapitału społecznego zaproponował znany francuski socjolog Pierre Bourdieu . W jego ujęciu kapitał społeczny to „zbiór rzeczywistych i potencjalnych zasobów, jakie związane są z posiadaniem trwałej sieci mniej lub bardziej zinstytucjonalizowanych związków wspartych na wzajemnej znajomości i uznaniu – lub, inaczej mówiąc, z członkostwem w grupie – która dostarcza każdemu ze swych członków wsparcia w postaci kapitału posiadanego przez kolektyw, wiarygodności, która daje im dostęp do kredytu w najszerszym sensie tego słowa”. W tej perspektywie więc kapitał społeczny to zakorzenienie we wspólnocie, które daje człowiekowi możliwość korzystania z jej zasobów, ze wsparcia jej członków .
Dwa wymiary kapitału społecznego

Kapitał wiążący: wszyscy członkowie społeczności znają się osobiście, a zaufanie, które do siebie żywią, oparte jest na wzajemnych bliskich związkach społecznych, często o charakterze powiązań krwi.
Kapitał pomostowy: zaufanie i umiejętność współpracy z osobami, których nie znamy osobiście, z którymi nie wiążą nas bezpośrednie kontakty.

Biorąc pod uwagę te dwa aspekty kapitału społecznego, w kolejnych pracach poświęconych temu pojęciu zaczęto wyróżniać jego dwa podstawowe wymiary, które w dużym stopniu odnieść można do wizji budowanych przez Putnama i Bourdieu: kapitał wiążący oraz kapitał pomostowy. Pierwszy odnosi się do zakorzenienia w strukturach społecznych najniższego poziomu, od poziomu rodziny do małej społeczności lokalnej. Ich cechą jest to, że wszyscy członkowie społeczności znają się osobiście, a ich wzajemne zaufanie oparte jest na bliskich związkach społecznych, często o charakterze powiązań krwi. Drugi typ kapitału społecznego – kapitał pomostowy odnosi się do zaufania i umiejętności współpracy z osobami, których nie znamy osobiście, z którymi nie wiążą nas bezpośrednie kontakty. Ten typ kapitału społecznego jest w szczególności związany z działaniem w ramach organizacji formalnych czy sytuacji, w których podejmować musimy działania w grupie nieznanych wcześniej osób w celu realizacji nowego zadania. Ważne jest wtedy, by osoby, które angażują się w takie przedsięwzięcia, nie postrzegały się wyłącznie poprzez pryzmat swoich cech wynikających z przynależności grupowych, a więc wiążącego kapitału społecznego, w szczególności pochodzenia rodzinnego (klanowego, kastowego czy klasowego), miejsca urodzenia, kultury, rasy czy religii. Istotna jest w takiej sytuacji otwartość na nieznajomych i pragmatyczna współpraca z nimi, możliwa dzięki powszechnej znajomości i akceptacji zasad współżycia społecznego i tradycji współdziałania wykształconych w ramach szerszej społeczności, np. regionalnej czy obywatelskiej w skali kraju .
Potrzebna jest równowaga

Idealna społeczność obywatelska powinna się opierać na równowadze pomiędzy dwoma wymiarami kapitału społecznego.

Te dwa wymiary kapitału społecznego: z jednej strony wymiar wiążący, oparty na silnych więziach grupowych, funkcjonowaniu w spersonalizowanych sieciach współpracy, a z drugiej strony wymiar pomostowy, odnoszący się do bezosobowych norm współpracy, zaufania i podzielanych powszechnie w danym kręgu kulturowym norm i ideałów dobra wspólnego, odnoszą się de facto do dwu podstawowych wymiarów organizacji społecznej, którymi od dawna zajmują się nauki społeczne: zakorzenienia i autonomii. Badacze kapitału społecznego dochodzą coraz powszechniej do wniosku, że idealna społeczność obywatelska powinna się opierać na równowadze pomiędzy owymi dwoma wymiarami organizacji społecznej. Zbyt wielka przewaga roli wiążącego kapitału społecznego, roli zakorzenienia we wspólnocie, a więc pochodzenia społecznego, koneksji rodzinnych i grupowych, prowadzi do zjawiska określanego jako „amoralny familizm”, a więc prymatu dobra partykularnego nad dobrem wspólnym. Zbyt silna rola kapitału społecznego pomostowego, a więc współpracy autonomicznych jednostek wyrwanych z kontekstu swych własnych kultur, społeczności rodzinnych, lokalnych czy sąsiedzkich, prowadzić może do wykorzenienia społecznego i na dłuższą metę groźnego w skutkach skrajnego indywidualizmu. Będzie on kosztowny, nawet jeśli nie zawsze dla społeczności jako takich, to prawie zawsze dla tracących poczucie przynależności i bezpieczeństwa psychicznego jednostek. Dobrym przykładem takich społeczności są mieszkańcy oddzielających się murem od świata zewnętrznego, zamkniętych osiedli. Choć są to zwykle osoby dość dobrze funkcjonujące w ramach struktur formalnych, umiejące porozumieć się ze sobą w konkretnych pragmatycznych kwestiach, to jednak często okazują się silnie wykorzenione, nieufne wobec świata poza murem ich osiedla, nieznające swych sąsiadów, nierzadko cierpiące z powodu depresji .
Polska nie jest jednolita

W południowo-wschodniej części Polski zauważalne są ponadprzeciętne zasoby kapitału społecznego wiążącego, a w północno-zachodniej – społecznego pomostowego.

Można więc powiedzieć, że rozwój każdej społeczności obywatelskiej odbywa się w kontekście pewnego ciągłego napięcia pomiędzy wymiarem zakorzenienia i autonomii oraz poszukiwania nowych stanów równowagi między siłą kapitałów społecznych wiążącego i pomostowego. Warto zwrócić uwagę, że badania nad zasobami kapitału społecznego w Polsce wskazują, iż możemy mówić o pewnym dualizmie naszego kraju . W jego południowo-wschodniej części zauważalne są ponadprzeciętne zasoby kapitału społecznego wiążącego, mamy tam więc do czynienia z regionami, których mieszkańcy są dobrze zakorzenieni w swoich rodzinnych, przyjacielskich i lokalnych społecznościach. W Polsce północno-zachodniej identyfikowany jest natomiast ponadprzeciętny w skali kraju poziom zasobów kapitału społecznego pomostowego. Mieszkańcy tych regionów mają więc poczucie większej autonomii i lepiej czują się w ramach pragmatycznie zorientowanych organizacji. Chodzi więc o to, by tak rozwijać społeczności regionalne, aby oba typy kapitału społecznego wzrastały, dochodząc do wzajemnej równowagi. Wiążące i pomostowe struktury kapitału społecznego są bowiem wzajemnie niezbędne. Zakorzenienie społeczne potrzebne jest nie tylko do prawidłowego rozwoju psychicznego i moralnego jednostek, ale również dlatego, że właśnie na poziomie najmniejszych struktur społecznych przekazywane są w dominującym stopniu wartości kulturowe, które stają się fundamentem rozwoju pomostowych struktur kapitału społecznego, dających jednostkom możliwość autonomicznego działania i samoorganizacji .
Kapitał społeczny a dobre rządzenie
Pomostowy kapitał społeczny jest zaś, jak wspomniano, niezbędnym czynnikiem rozwoju gospodarczego i społecznego, gwarantuje również możliwości funkcjonowania i dostarcza zasobów dla struktur społecznych najniższego szczebla. Jest także kluczowy dla funkcjonowania dużych społeczności obywatelskich w skali regionu czy kraju. Tylko dzięki jego obecności struktury organizacyjne, w ramach których funkcjonują i rządzą się nowoczesne społeczeństwa, mogą działać w pełni efektywnie. Warto zwrócić uwagę, że komunizm w Polsce narzucał organizacje społeczne niezakorzenione w normach i wartościach rodzimego kapitału społecznego. To powodowało, że nierzadko narastał silny konflikt pomiędzy wymiarem społecznego zakorzenienia a wymiarem autonomii. Umożliwiające teoretycznie autonomiczne działanie formalne struktury nie posiadały legitymizacji w znacznej części społeczności najniższego szczebla.

Tylko dzięki obecności kapitału społecznego struktury organizacyjne, w ramach których funkcjonują i rządzą się nowoczesne społeczeństwa, mogą działać w pełni efektywnie.
Konieczne wydaje się propagowanie idei dobra wspólnego jako niezbędnego warunku dobrego funkcjonowania najmniejszych struktur społecznych.

Nowe struktury formalne kontrolowane przez państwo zyskiwały pewną akceptację, często kosztem rozbicia tradycyjnych społeczności rodzinnych, lokalnych i sąsiedzkich, czego przykładem są regiony zajęte przez przesiedleńców po II wojnie światowej. W obu przypadkach można mówić o utrudniającej dobre rządzenie przepaści pomiędzy poziomami zakorzenienia i autonomii społecznej. Do dziś sformalizowane instytucje postrzegane są więc niejednokrotnie jako należące do świata obcego strukturom społecznym niskiego szczebla. Na wyższym poziomie organizacji społecznej często nie funkcjonuje pojęcie dobra wspólnego, które jest kluczem do budowy nowoczesnej wspólnoty obywatelskiej. Nieufność do formalnych struktur społecznych, w szczególności do instytucji publicznych, agend państwowych, a nawet do wybieranych w bezpośrednich wyborach przedstawicieli społeczeństwa, powoduje negatywne do nich nastawienie i podkreślanie ich dysfunkcji jako cech wrodzonych. Pozorną receptą na uzdrowienie sytuacji okazuje się wtedy maksymalne wycofanie się z ich struktur, ograniczenie ich zasięgu i znaczenia, a więc kompensacja pomostowego kapitału społecznego zdwojoną ilością kapitału wiążącego. Ten kierunek działania nie jest jednak przyszłościowy, ponieważ osłabienie struktur formalnej samoorganizacji społecznej, podważanie idei dobra wspólnego, zwiększa koszty autonomicznego działania wszystkich członków społeczności i powoduje trwonienie zasobów zbiorowości. Aby więc wzmacniać współczesne polskie społeczności ponadlokalne, konieczne wydaje się propagowanie idei dobra wspólnego jako niezbędnego warunku prawidłowego funkcjonowania najmniejszych struktur społecznych. Ważne jest, by wszystkie słabości struktur polskiego społeczeństwa obywatelskiego nie składały się, jak to często bywa, na obraz ich nieprzezwyciężalnej, immanentnej dysfunkcjonalności, ale stawały się przesłanką do aktywizacji społecznej na rzecz ich przezwyciężenia i wspólnej redefinicji powszechnie podzielanych celów rozwoju społeczności i sposobów ich realizacji.

Skip to content