Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Autonomiczne jednostki pływające – w oczekiwaniu na boom

Pobierz PDF

Rozmowę prowadzi Marcin Wandałowski – redaktor prowadzący „Pomorskiego Przeglądu Gospodarczego”.

Marine Technology została pod koniec ub.r. laureatem Nagrody Pomorskiej Gryf Gospodarczy 2022 w kategorii „lider innowacji” w segmencie mikro i małych przedsiębiorstw. Tytuł ten powędrował w Państwa ręce w dużej mierze za sprawą prac badawczo­‑rozwojowych nad autonomiczną jednostką pływającą, tzw. HydroDronem. Czy zatem po bezzałogowych pociągach i samochodach, przyszedł czas na statki pływające bez udziału człowieka?

Regularnie uczestniczę w różnego rodzaju targach i wystawach oceanograficznych – zarówno w Polsce, jak i za granicą. Jedna z najważniejszych jest organizowana co dwa lata w Londynie, a podczas ostatniej jej edycji wśród prezentowanych obiektów nie znalazł się ani jeden o charakterze załogowym. Już sam ten fakt pokazuje, w którym kierunku zmierza dziś branża – choć na razie nie mówimy jeszcze o bezzałogowych, inteligentnie sterowanych statkach, lecz raczej o mniejszych jednostkach pływających, stworzonych z myślą o realizacji konkretnych zadań.

Czy już teraz możemy spotkać tego typu obiekty?

Tak, choć nadal jest to jeszcze zjawisko dość rzadkie. Rozwój oraz zastosowanie jednostek bezzałogowych mogłyby być szersze, gdyby nie bariera mentalna. Problem jest analogiczny jak w wypadku samochodów autonomicznych – ludzie się boją. W branży morskiej hydrografowie obawiają się, że taka jednostka nie będzie w stanie zrobić tak dobrych pomiarów, jak oni sami. Tymczasem, chociażby przykład naszego HydroDrona pokazuje, że to błędna teza – odpowiednio zaprogramowane urządzenie jest w stanie prawidłowo pobrać próbki wody czy dna morskiego oraz wykonać pomiary batymetryczne i sonarowe.

Rozwój oraz zastosowanie pływających jednostek bezzałogowych mogłyby być szersze, gdyby nie bariera mentalna. Problem jest analogiczny jak w wypadku samochodów autonomicznych – ludzie się boją.

Czy barierą w obszarze rozwoju jednostek bezzałogowych nie są też finanse?

Uważam, że bariery finansowej raczej nie ma. Wręcz przeciwnie – obiekty autonomiczne mają potencjał do tego, by być wyraźnie tańszymi od „tradycyjnych”. Po pierwsze – na jednostce bezzałogowej, jak sama nazwa wskazuje, nie ma załogi, a więc może być ona znacznie mniejszych rozmiarów niż taka, na której niezbędni są ludzie. Po drugie, skoro nie ma załogi, to nie ma też kosztów jej utrzymania. Warto mieć na uwadze, że są to koszty ponoszone przez cały rok – także wtedy, gdy obiekt nie pływa, lecz stoi w porcie, jak chociażby zimą, kiedy badania i pomiary wykonuje się bardzo sporadycznie. W tym czasie nasz HydroDron stoi „za darmo” na naczepie samochodowej na parkingu. A wiele jednostek, przedstawianych m.in. na wspomnianych londyńskich targach, jest na tyle małych, że mieści się nawet w bagażnikach. Zwróciłbym też uwagę na aspekt ekologiczny – większość jednostek bezzałogowych jest napędzana silnikiem elektrycznym, co przekłada się zarówno na mniejszą emisję zanieczyszczeń, jak i na mniejszy hałas.

Wszystkie wymienione zalety nie zmieniają jednak faktu, że akweny są zdominowane przez jednostki załogowe. Obiekty inteligentne, autonomiczne są jednak przyszłością, od której nie uciekniemy. W tym kierunku zmierza cały świat oraz wszelkiego rodzaju pojazdy: nie tylko te pływające, lecz także te jeżdżące czy latające. Prędzej czy później wyparty zostanie zawód taksówkarza, którego zastąpią autonomiczne taksówki i podobnie będzie z małymi jednostkami pływającymi do obsługi portów czy do prowadzenia pomiarów na jeziorach, rzekach czy zalewach. Zapewne najpóźniej znajdą one zastosowanie na otwartym morzu, gdzie panują znacznie trudniejsze warunki.

Prędzej czy później wyparty zostanie zawód taksówkarza, którego zastąpią autonomiczne taksówki i podobnie będzie z małymi jednostkami pływającymi do obsługi portów czy do prowadzenia pomiarów na jeziorach, rzekach czy zalewach. Zapewne najpóźniej znajdą one zastosowanie na otwartym morzu, gdzie panują znacznie trudniejsze warunki.

Oswajanie nowości technologicznych często bywa dużym wyzwaniem. Wydaje się, że w ludzkiej naturze leży trzymanie się tego, co znamy, a także lęk przed rozwiązaniami całkowicie zautomatyzowanymi. To właśnie dlatego wolimy, żeby zoperował nas chirurg, który – jak to człowiek – może się pomylić, a nie maszyna, która wykona daną operację z niemal stuprocentową skutecznością…

Z pierwszego wykształcenia jestem nawigatorem i przez wiele lat zajmowałem się nawigacją radarową. Stąd też wiem, że większość wypadków oraz tragicznych zdarzeń, mających miejsce na morzu, wynika z ludzkich błędów. Podobnie jest zresztą na drogach. Nie mam więc wątpliwości, że gdyby nawigatorów czy kierowców zastąpiły odpowiednio zaprogramowane urządzenia, byłoby znacznie bezpieczniej. Choć tak długo jak na morzu czy na drodze będą poruszali się ludzie „z krwi i kości”, w stu procentach bezpiecznie nie będzie. Autonomiczna jednostka nie uchroni nas przecież przed wypadkiem, gdy wjedzie w nią – z premedytacją, czy nawet przypadkiem – rozpędzony pirat drogowy czy kierujący np. motorówką. Co innego oczywiście, gdyby w ruchu uczestniczyły tylko jednostki inteligentne – wówczas nie byłoby szansy na „trafienie” na agresywnego czy pijanego kierowcę.

Większość wypadków oraz tragicznych zdarzeń, mających miejsce na morzu, wynika z ludzkich błędów. Podobnie jest zresztą na drogach. Nie mam więc wątpliwości, że gdyby nawigatorów czy kierowców zastąpiły odpowiednio zaprogramowane urządzenia, byłoby znacznie bezpieczniej.

Temat Waszego HydroDrona przewinął się już podczas naszej rozmowy kilkukrotnie – czas chyba najwyższy, by powiedzieć kilka słów więcej na jego temat.

Jest to sztandarowy projekt, nad którym pracujemy. Obecnie udoskonalamy go w ramach „Szybkiej ścieżki dla firm” z Programu Operacyjnego Innowacyjny Rozwój. Skupiamy się na tym, by – przy wykorzystaniu rozwiązań sztucznej inteligencji – był on jeszcze bardziej samodzielny, m.in. poprzez inteligentne określenie dopuszczalnego obszaru manewrów w akwenie. Jego zadaniem jest prowadzenie badań hydrograficznych i w tym też celu wykonuje pomiary batymetryczne i sonarowe. HydroDron realizuje swoje misje w trybie autonomicznym, będąc jednak pod nadzorem operatora znajdującego się na brzegu, który może przejąć nad nim kontrolę, gdyby zaistniała taka potrzeba.

Z kolei w ramach projektu dla Portu Gdynia, nasz HydroDron pobiera próbki wody i dna, które są następnie badane między innymi pod kątem skażeń np. mikroplastikami. Zgodnie z przepisami, każdy port morski musi być przynajmniej raz na rok przesondowany pod kątem oceny występujących na akwenach portowych głębokości. W tym roku po raz pierwszy w historii gdyński port wykona pomiary batymetryczne i sonarowe przy użyciu naszego bezzałogowego pojazdu. Według mojej wiedzy tak unikalnych, uwzględniając pobieranie próbek wody i dna nie dokonuje dziś na świecie żadna inna jednostka autonomiczna.

Czy dobrze rozumiem, że Wasza jednostka pływa nie tylko na wodzie, lecz także pod wodą, aby móc zebrać próbki dna?

Nie, nie mamy jeszcze jednostki zdolnej do pływania pod wodą, choć przymierzamy się do takiego projektu – będziemy chcieli wyposażyć HydroDrona w pojazd podwodny, zdolny do monitorowania dna oraz weryfikacji tego, co wykryje sonar. Póki co dysponujemy pojazdami bezzałogowymi pływającymi na powierzchni oraz latającymi. Próbka dna jest natomiast pobierana za pomocą specjalnego czerpacza, w jaki wyposażony jest HydroDron.

Czy udało się już Państwu wyjść z HydroDronem na rynek?

Niestety nie udało nam się go jeszcze nikomu sprzedać. Cały czas jesteśmy na etapie zachęcania potencjalnych nabywców do zamówienia naszej jednostki. Póki co – starając się wypromować nasze know‑how – oferujemy HydroDronem usługi hydrograficzne, takie jak np. w gdyńskim porcie.

Cały czas jesteśmy na etapie zachęcania potencjalnych nabywców do zamówienia naszej jednostki. Póki co – starając się wypromować nasze know‑how – oferujemy HydroDronem usługi hydrograficzne, takie jak np. w gdyńskim porcie.

Myślę jednak, że w końcu doczekamy się biznesowego „przełamania”. Tak jak wspominałem – na rynku nie ma drugiej jednostki, która mogłaby pełnić te wszystkie funkcje co HydroDron. Oczywiście – na świecie pracuje się bardzo intensywnie w tym zakresie i niektóre obiekty są wyposażone w pewne funkcje, które są zaimplementowane także u nas. Niemniej żadna jednostka nie ma tak wyspecjalizowanego spektrum funkcjonalności, jak nasza.

W nawiązaniu do tego, o czym rozmawialiśmy wcześniej – liczymy też na to, że pojawi się nareszcie szerszy trend wykorzystywania jednostek bezzałogowych. Dałoby to bardzo silny impuls rozwojowy również dla nas. To prędzej czy później nastąpi, gdyż są to po prostu znacznie bardziej racjonalne ekonomicznie rozwiązania – jednostka autonomiczna może być mniejsza, tańsza, bardziej kompaktowa i zintegrowana od „tradycyjnej”, a i tak będzie umieć pozyskać wszystkie dane, które pozyskuje jednostka załogowa.

Czy na Pomorzu są inne firmy czy uczelnie, które również pracują nad tym, by „podpiąć” się pod trend pływających jednostek bezzałogowych?

Z pewnością – dla przykładu szereg projektów związanych z jednostkami autonomicznymi rozwijała Akademia Marynarki Wojennej w Gdyni. Jedna z nich powstała nawet w wersji pilotażowej, a Marine Technology uczestniczyło w projektowaniu dla niej systemu antykolizyjnego. Wiem, że obecnie na Politechnice Gdańskiej, gdzie jestem profesorem, zespół informatyków realizuje w ramach programu unijnego, własną jednostkę pływającą. Sądzę, że znalazłyby się u nas lokalnie także przedsiębiorstwa próbujące swoich sił w tym obszarze.

Niestety jednak, w świecie nauki często jest tak, że jakiś projekt badawczy jest realizowany, bo takie są trendy. Koniec końców brakuje jednak ciągu dalszego, czyli wdrożenia. Jednostka AMW, którą przed chwilą przytoczyłem, była pomyślana dla potrzeb ratownictwa – miała robić rozpoznanie i, wykorzystując kamerę termowizyjną, samodzielnie poszukiwać ofiar wypadków w wodzie. Został opracowany prototyp, lecz pomimo to projekt nie doczekał się kontynuacji. Nie jest to niestety zjawisko rzadkie – projekt zostaje zrealizowany i rozliczony, powstaje na jego bazie pewne opracowanie, które następnie trafia na półkę i tam już pozostaje.

W świecie nauki często jest tak, że jakiś projekt badawczy jest realizowany, bo takie są trendy. Koniec końców brakuje jednak ciągu dalszego, czyli wdrożenia.

Dlaczego tak się dzieje?

Moim zdaniem – a mówię to, będąc naukowcem od ponad 40 lat oraz przedsiębiorcą od 25 lat – brakuje zainteresowania tym, „co dalej”. Brakuje stawiania pytań i odpowiadania sobie na nie, jak np. co zrobić, by klient – firma czy urząd – chciał kupić daną jednostkę? Jak przekonać klienta do tego, że jednostki bezzałogowe są przyszłością? W jaki sposób przejść od prototypu do produkcji bardziej seryjnej?

Warto umieć na nie odpowiedzieć, gdyż przyszłość leży w innowacjach i są na nie, m.in. za sprawą Unii Europejskiej, zarezerwowane ogromne środki. Polskie przedsiębiorstwa i instytucje naukowe powinny z nich jak najszerzej korzystać, realizując projekty ukierunkowane ściśle na wdrożenia i sprzedaż. Z tego bierze się rozwój całych gospodarek.

Na koniec powiedzmy jeszcze kilka słów o Pańskiej firmie, której spektrum działań nie skupia się tylko i wyłącznie na doskonaleniu autonomicznej jednostki pływającej.

Marine Technology jest firmą z 25‑letnim stażem, zatrudniającą specjalistów w zakresie m.in. nawigacji, hydrografii, geoinformatyki, informatyki, oceanografii czy mechatroniki. Od początku istnienia zajmujemy się prawie wyłącznie badaniami naukowymi w dziedzinie nauk technicznych. Wywodzimy się z uczelni, na której nadal jeszcze pracuję. Z uczelni w pierwszej fazie działalności pochodzili także nasi pracownicy. Obecnie mamy już grono pracowników, którzy skupiają się na pracy wyłącznie w Marine Technology. Staramy się budować zespół będący w stanie podjąć współczesne cywilizacyjne wyzwania naukowe w zakresie nawigacji, hydrografii oraz geoinformatyki.

Czego – między innymi – dotyczą Wasze projekty?

Uczestniczymy obecnie w programie Lider, skierowanym do liderów polskiej nauki. Już czterokrotnie byliśmy jego laureatami, konkurując z najlepszymi krajowymi uczelniami. Nasze projekty w ramach wspomnianej inicjatywy dotyczą zaawansowanej hydrografii – m.in. w jednym z projektów – pomiarów takich jak w delcie Wisły, gdzie występują tzw. osuchy, czyli miejsca, w których dno akwenu wychodzi na powierzchnię. Obok nich jest bardzo płytko, a zaraz znów jest głęboko, co sprawia, że jest to obszar trudny do wysondowania. My badamy go przy wykorzystaniu zarówno HydroDrona, jak i drona latającego. Jednostka latająca mapuje teren, mierząc osuchy przy wykorzystaniu LiDAr (pomiar światłem), ustalając głębokość na akwenach płytkich przy pomocy kamery, natomiast jednostka pływająca wpływa w te miejsca, gdzie jest głęboko, sondując je wielowiązkową sondą hydroakustyczną.

Nasza badania dotyczą także tworzenia mapy wokół jednostki pływającej, podobnej do Google Street View Map. Jest to mapa obejmująca obszar nieco nad wodą oraz nieco pod wodą, co umożliwia budowanie tzw. map sferycznych, pozwalających na szeroką analizę np. zmian linii brzegowej pod wodą i na powierzchni. Mogą one także posłużyć dla potrzeb turystycznych atlasów wodnych, które – mam nadzieję – będą niebawem wydawane również i w Polsce. Są to atlasy, dzięki którym turysta będzie mógł odbyć wirtualny rejs rzeką, na której nigdy nie był, a także sprawdzić, czy w danym miejscu istnieje możliwość przepłynięcia, mając wgląd w odpowiednie informacje batymetryczne i sonarowe.

Jeszcze odnośnie map – Marine Technology opracowała m.in. pierwsze w Polsce mapy elektroniczne dla żeglugi śródlądowej dolnego odcinka Odry. Robiliśmy je „od A do Z” – od pozyskania danych, przez ich opracowanie, przetworzenie, zakodowanie, aż po produkcję gotowych map. Produkt ten jest obecnie dystrybuowany przez Urząd Żeglugi Śródlądowej w Szczecinie. Bardzo chętnie stworzylibyśmy podobnego typu mapy dla pozostałych odcinków Odry, jak również dla Wisły czy innych polskich rzek – na razie jednak nie ma na to odpowiedniego zapotrzebowania.

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Jak zbudować eksportowego giganta?

Pobierz PDF

Rozmowę prowadzi Marcin Wandałowski – redaktor prowadzący „Pomorskiego Przeglądu Gospodarczego”.

Firma MARKOS została w tym roku laureatem Pomorskiego Gryfa Gospodarczego w kategorii „Lider eksportu – średnie i duże przedsiębiorstwa”. Zanim jednak przejdziemy do tego, w jaki sposób udało się osiągnąć przedsiębiorstwu sukces, prosiłbym o kilka słów na temat historii jego powstania.

Firmę MARKOS założyłem wraz ze swoim kolegą w 1991 r. – był to czas dynamicznych zmian gospodarczych w Polsce oraz geopolitycznych w tej części Europy. Byliśmy okrętowcami, skupionymi tylko i wyłącznie na tej branży – wcześniej pracowaliśmy w biurze projektowo­‑konstrukcyjnym w Stoczni Ustka, gdzie nabyliśmy wiedzę i doświadczenie. Zaczynaliśmy powoli, z małą ilością pracowników. Koncentrowaliśmy się na projektowaniu i wytwarzaniu całego spektrum produktów związanych z przemysłem okrętowym. To był nasz zawód – wiedzieliśmy, jak to robić.

Po pewnym czasie zorientowaliśmy się, że branża okrętowa nie jest jedyną, która może dać nam chleb. Jeszcze pracując w stoczni, a w przeszłości także na studiach, zaznajomiliśmy się z wykorzystywaniem kompozytów do różnego typu produktów. Mieliśmy pewne doświadczenie, które było cenne przy projektowaniu konstrukcji z tego rodzaju materiałów. Zaczęliśmy aktywnie szukać, w różnych branżach, elementów, które moglibyśmy wykonywać, przez co portfolio naszych wyrobów zaczęło systematycznie się powiększać.

W końcu technologie kompozytowe stały się Waszą specjalizacją.

Weszliśmy w świat dużych jachtów, tworząc różne elementy dla największej wówczas niemieckiej stoczni jachtowej, znajdującej się w Bawarii. Zostaliśmy jej najważniejszym dostawcą komponentów, a współpraca ta trwa zresztą i nadal. Inny obszar, w którym dość wcześnie pojawiliśmy się z naszymi produktami, to branża związana z ochroną środowiska, a konkretniej: z budową oczyszczalni ścieków. Produkowaliśmy i dalej produkujemy też wszelkie zbiorniki dla firm zajmujących się hodowlą ryb. Udało nam się także zaznaczyć swoją obecność w sektorze automotive, dostarczając – po dziś dzień – elementy do znanych europejskich producentów kamperów i autobusów.

Branż, do których przez minione trzy dekady weszliśmy, można by długo wyliczać, jednak pragnąłbym wspomnieć jeszcze tylko o jednej, bardzo dla nas istotnej – od 20 lat funkcjonujemy na rynku budowy generatorów wiatrowych. Produkujemy gondole, czyli obudowy generatorów. Z początku byliśmy dostawcą kilku typów obudów dla różnych odbiorców, przede wszystkim z Niemiec, a obecnie naszymi klientami są giganci pokroju General Electric, Siemensa czy Enercona.

Tak szeroki zakres specjalizacji produkcyjnych stanowi z pewnością dobre uzasadnienie tegorocznego tytułu dla pomorskiego lidera eksportowego. Zanim jednak udało Wam się „podbić” rynki zagraniczne, musieliście postawić tam swoje pierwsze kroki, co nieraz bywa najtrudniejszym wyzwaniem. Jaka była pierwotna strategia eksportowa przedsiębiorstwa?

Współpracę z firmami zagranicznymi rozpoczęliśmy niemal równolegle z otwarciem naszej firmy i uruchomieniem produkcji. Było to możliwe dzięki kontaktom z lat, kiedy pracowaliśmy w usteckiej stoczni – zgłosiliśmy się do naszych dawnych partnerów, przede wszystkim z Niemiec i Danii, z informacją, że ruszamy z prywatną produkcją i z wielu stron spotkaliśmy się z pozytywnym odzewem.

W dalszym etapie nabieraliśmy eksportowej „masy krytycznej”, w dużej mierze za sprawą polecania nas kolejnym firmom przez naszych zleceniodawców, jak również dzięki osiąganiu coraz większej rozpoznawalności, budowanej przez wysoką jakość naszych produktów. Dla przykładu kilka lat po uruchomieniu działalności zaprojektowaliśmy własną łódkę ratunkową, a następnie rozpoczęliśmy jej produkcję. Jeden z naszych dobrych znajomych zaprezentował ją w Hamburgu podczas corocznej wystawy związanej z okrętownictwem. Następnie zgłosiło się do nas kilka firm chcących nawiązać współpracę.

Domyślam się, że w tym momencie, posiadając silną markę oraz rozpoznawalność na rynkach, na których działacie, nie musicie chyba zbytnio zabiegać o klientów…

MARKOS jest rozpoznawalny przede wszystkim w obszarze kompozytów wykorzystywanych do budowania łodzi i jachtów. Jesteśmy dostawcą komponentów zarówno dla stoczni niemieckich, jak i francuskich czy brytyjskich. „Świat” ten nie jest może hermetyczny, ale na pewno dość zamknięty – podmioty, które w nim działają, znają się ze sobą i komunikują. Tą drogą cały czas trafiają do nas nowi klienci, którym ktoś nas zarekomendował.

Jak wygląda Wasze otoczenie konkurencyjne?

Jak wspominałem na początku, MARKOS charakteryzuje się bardzo szerokim zakresem działań rynkowych. Nie spotkałem dotąd – w Polsce ani za granicą – żadnej firmy, która byłaby „uszyta” tak, jak nasza. Mówiąc o konkurencji, musiałbym się skupić zatem na poszczególnych obszarach, w których jesteśmy aktywni. I tak też w sferze energetyki wiatrowej silnie rywalizujemy z wieloma europejskimi firmami wyspecjalizowanymi tylko i wyłącznie w tym profilu produkcji. Z kolei w segmencie łodzi turystycznych konkurencję mamy także i w Polsce – nasze firmy są dużym producentem jachtów i jest sporo stoczni, które zajmują się tego typu działalnością.

Z drugiej strony – mamy w kraju bardzo nikłą konkurencję, jeśli chodzi o produkty typowo techniczne. Wynika to z faktu, że nieczęsto podpisuje się na nie kontrakty ciągłe. One „pojawiają się” raczej okresami, pewnymi pakietami, natomiast firmy działające w branży kompozytowej najczęściej szukają seryjności i ciągłości produkcji. Umowy jednorazowe znacznie rzadziej znajdują zainteresowanie. My z kolei bardzo chętnie lokujemy ciekawe, niekoniecznie seryjne, wyzwania w naszym portfolio – zwłaszcza takie, które stawiają przed nami wysokie wymagania techniczne.

Firmy działające w branży kompozytowej najczęściej szukają seryjności i ciągłości produkcji. Umowy jednorazowe znacznie rzadziej znajdują zainteresowanie. My z kolei bardzo chętnie lokujemy ciekawe, niekoniecznie seryjne, wyzwania w naszym portfolio – zwłaszcza takie, które stawiają przed nami wysokie wymagania techniczne.

Waszą silną stroną jest zatem elastyczność?

Owszem – możemy się pochwalić szeroką paletą technologii wykorzystywanych do produkcji, co pozwala nam często na zaprojektowanie procesu wytwarzania kompozytów od początku do końca, na zasadzie one‑stop‑shop. Na takie podejście może sobie pozwolić mało który z naszych konkurentów. Klient natomiast bardzo ceni sobie to, że ma cały proces pod kontrolą, w jednym miejscu – w innym wypadku byłby zmuszony do szukania różnych podmiotów do realizacji poszczególnych elementów łańcucha. Wszystko to wymagałoby czasu, transportu, różnego typu uzgodnień itd., co wiązałoby się z komplikacjami. Wygodniej jest zlecić cały pakiet zagadnień jednej firmie, która weźmie na siebie całkowitą odpowiedzialność za końcowy wyrób.

Często jesteśmy w stanie zaprojektować proces produkcji kompozytów od początku do końca, na zasadzie one‑stop‑shop. Na takie podejście może sobie pozwolić mało który z naszych konkurentów. Klient natomiast bardzo ceni sobie to, że ma cały proces pod kontrolą, w jednym miejscu.

Czy w obszarach, w których działacie, macie do czynienia z konkurencją z producentami z Dalekiego Wschodu, przede wszystkim z Chin, którzy mogą sobie pozwolić na proponowanie znacznie niższych cen?

W tej chwili już nie. Nieco inaczej było w przeszłości, kiedy koszty frachtu nie były zbyt wysokie, a koszty pracy w Chinach – znacznie niższe niż teraz. W tamtym czasie była to jednak konkurencja stricte cenowa, jakość chińskich produktów była bowiem znacznie poniżej poziomu, który satysfakcjonowałby europejskich odbiorców. Obecnie poziom produktów z Państwa Środka jest niewątpliwie o wiele wyższy, natomiast barierą jest relatywnie wysoki koszt przetransportowania ich na Stary Kontynent.

Chińscy producenci stanowili dla nas konkurencję w przeszłości, kiedy koszty frachtu nie były zbyt wysokie, a koszty pracy w Chinach – znacznie niższe niż teraz. Obecnie poziom produktów z Państwa Środka jest niewątpliwie o wiele wyższy, natomiast barierą jest relatywnie wysoki koszt przetransportowania ich na Stary Kontynent.

Czy można powiedzieć, że przez trzy dekady działalności MARKOS „wspina się” w łańcuchu tworzenia wartości dodanej – że zaczynaliście od produkcji prostszej, a z czasem nabyliście kompetencji do dostarczania klientowi znacznie bardziej skomplikowanych, zaawansowanych rozwiązań?

I tak i nie – od początku naszym założeniem było to, by nasze produkty stały na wysokim poziomie i miały odpowiednią jakość. Bardzo szybko uzyskaliśmy certyfikat, ważny w klasyfikacjach Det Norske Veritas czy Germanischer Lloyd. Od ponad 20 lat jesteśmy też jedną z niewielu europejskich firm certyfikowanych przez US Coast Guard, pod której nadzorem produkujemy łodzie ratunkowe. W wielu obszarach działalności niejako więc od zawsze stawialiśmy na produkcję wymagającą, zaawansowaną technicznie. Mieliśmy oczywiście też takie segmenty, w których dominowała produkcja prosta, co wiązało się z oczekiwaniami danego rynku czy klienta.

W jaki sposób na sytuację firmy wpłynęła pandemia?

Okres pandemii przyniósł nam dużą zmienność, jeśli chodzi o produkcję, a także potrzebę poszukiwania nowych opcji biznesowych. Jako dostawcy w branży automotive odczuliśmy mocno pierwszy etap kryzysu, kiedy do montowni kamperów czasowo przestały docierać niezbędne do produkcji elementy z firm, m.in. włoskich, które w tamtym czasie musiały być zamknięte. Mocno nas to „przyblokowało”.

Z drugiej strony – niektóre branże zupełnie inaczej zareagowały na pandemię. Niezwykle ożył na przykład holenderski rynek małych i średnich łodzi, co było następstwem zamknięcia możliwości spędzania wakacji w krajach typowo turystycznych. Holendrzy zaczęli masowo kupować produkowane w Polsce łodzie, a my przez pewien czas de facto wszystkie siły przerobowe przerzuciliśmy na ten rynek. Z czasem, obserwując, jak pandemia przygasa, pomału zaczęło wracać wiele spośród przedkryzysowych, „starych” kierunków.

W trakcie pandemii niezwykle ożył holenderski rynek małych i średnich łodzi, co było następstwem zamknięcia możliwości spędzania wakacji w krajach typowo turystycznych. Holendrzy zaczęli masowo kupować produkowane w Polsce łodzie, a my przez pewien czas de facto wszystkie siły przerobowe przerzuciliśmy na ten rynek.

Niestety – gaśnięcie pandemii nie oznaczało jednak uspokojenia sytuacji na rynku. Mam tu na myśli oczywiście wojnę w Ukrainę oraz jej następstwa. Jak mocno odczuliście to wydarzenie?

Było to dla nas odczuwalne szczególnie w kontekście nieciągłości dostaw. W pewnym momencie europejskie walcownie przestały dostawać stal z Mariupola, był też okres, kiedy materiał ten niesamowicie zdrożał, a w niektórych profilach był on na rynku w ogóle niedostępny. Podobnie było zresztą z wyrobami z aluminium. Teoretycznie nie jest to nasz podstawowy materiał, jednak bierze udział w wielu naszych procesach produkcyjnych, co wymagało od nas elastycznej reakcji.

Co więcej, następstwem pandemii oraz wojny są też problemy z nośnikami energii. Koszt zarówno energii elektrycznej, jak i gazu niesłychanie negatywnie wpływa na poziom ogólnych kosztów prowadzenia działalności, a w konsekwencji – na wyniki przedsiębiorstw. Mówiąc wprost: nasze przychody „pożerają” koszty energii. Staramy się zwiększać efektywność energetyczną naszej firmy, zainstalowaliśmy też pewne moce fotowoltaiczne, aby redukować koszty, ale nie jest to poziom kompensacji, który pozwoli na wyjście bez szwanku pod kątem finansowym.

Czy dotknął Was problem związany z wyjazdem znacznej części pracowników z Ukrainy na wojnę?

Tuż po wybuchu konfliktu faktycznie sporo mężczyzn poczuło w sobie obowiązek powrotu do ojczyzny i walki o jej wolność. Sądzę, że było to około kilkudziesięciu osób. Na szczęście jednak nie wpłynęło to negatywnie na nasze funkcjonowanie. Na rynku pracy ujawniły się nadwyżki siły roboczej w postaci polskich pracowników, którzy zostali bezrobotni, gdyż ich pracodawcy byli skoncentrowani na eksporcie na wschód. Tymczasem niemal z dnia na dzień zamknęły im się: rosyjski, białoruski, a także w dużej mierze ukraiński rynek. Firmy te musiały więc zredukować zatrudnienie, na czym skorzystał m.in. MARKOS.

Tuż po wybuchu konfliktu kilkudziesięciu naszych ukraińskich pracowników poczuło w sobie obowiązek powrotu do ojczyzny. Nie wpłynęło to negatywnie na nasze funkcjonowanie, gdyż na rynku pracy ujawniły się nadwyżki siły roboczej w postaci polskich pracowników, którzy stracili pracę, gdyż ich pracodawcy byli skoncentrowani na eksporcie na wschód.

Czy Wasi odbiorcy wymagają od Was tego, by procesy produkcyjne zachodziły przy wykorzystaniu tylko i wyłącznie zielonej energii? Z różnych źródeł słychać, że taka presja coraz częściej zaczyna się dziś pojawiać…

Nas to akurat nie dotknęło – nasi odbiorcy, szczególnie z segmentu globalnych koncernów, mają swoje wymogi środowiskowe, do których musimy się stosować, jednak nie są one jeszcze aż tak restrykcyjne, by premiować tylko i wyłącznie energię ze źródeł odnawialnych.

Czy z Pańskiej perspektywy Pomorze, a właściwie węziej: okolice Słupska, skąd pochodzicie, są dobrym miejscem na prowadzenie działalności przemysłowej?

Uważam, że tak – na początku, gdy zakładaliśmy firmę i zaczynaliśmy ją rozwijać, dużym atutem był korzystny z naszej perspektywy rynek pracy. Słupsk był bowiem miastem, w którym funkcjonował jakiś przemysł, w tym nawet stocznia, co sprawiało, że wielu tutejszych mieszkańców miało pewną kulturę, obycie techniczne. Były tu także szkoły kształcące młodzież w podstawowych zawodach związanych z techniką. Dawało nam to szansę na pozyskanie pracowników.

W tym kontekście warto mieć też na uwadze, że 30 lat temu lokalny rynek był nasycony PGR‑ami, a transformacja ustrojowa spowodowała wielkie bezrobocie wśród ich dotychczasowych pracowników. Wiele osób – nie tylko ze Słupska czy Ustki, ale i z wielu okolicznych miasteczek i wsi pozostawało w tamtym czasie bez pracy. Dla nas stanowili oni olbrzymi kapitał ludzki, który można było zagospodarować. Nie mieliśmy dzięki temu żadnych problemów związanych z zatrudnieniem nowych pracowników w obliczu dynamicznego rozwoju firmy. Wyzwaniem było tylko to, by ludzi tych odpowiednio dokształcić.

Jak sytuacja wygląda natomiast obecnie?

Dziś jesteśmy firmą rozpoznawalną w regionie i czujemy, że znajdujemy się w dobrym otoczeniu. Mam tu na myśli samorządowców, z którymi współpracujemy bardzo dobrze i blisko, zarówno na poziomie gminy, jak i województwa. Pomagamy sobie wzajemnie. Naszymi ważnymi partnerami są: miasto oraz gmina Słupsk, powiat słupski, jak i również środowisko edukacyjne czy instytucje otoczenia biznesu.

Z drugiej strony – największym bodaj minusem pozostaje kwestia dostępności transportowej. Nasza firma większość swoich produktów wywozi w kierunku zachodnim, a także do trójmiejskich portów. Nie mamy na tych trasach dobrych połączeń – choć ta sytuacja też ulega zmianie.

Czy obecnie lokalny rynek pracy jest Wam w stanie zapewnić odpowiednią ilość specjalistów?

Nie zawsze, dlatego też chcemy podejmować aktywne działania, które zapewnią nam pod tym kątem bezpieczeństwo. Jednym z mankamentów w kontekście działalności prowadzonej przez MARKOS jest fakt, że lokalne szkoły zawodowe ani technika nigdy nie kształciły specjalistów w zakresie szeroko rozumianych kompozytów. Sytuacja zmieniła się dwa lata temu, kiedy w ofercie edukacyjnej pojawił się nowy, interesująco sprofilowany zawód: monter jachtów i łodzi. W naszym interesie jest to, by młodzi ludzie chcieli się edukować w tym kierunku. Dlatego też, we współpracy z jedną ze słupskich szkół, planujemy przeprowadzenie wśród uczniów podstawówek akcję zachęcającą do wyboru tego kierunku na poziomie szkoły średniej. Będziemy ich zapewniać, że po ukończeniu tej specjalizacji, z dużą dozą prawdopodobieństwa znajdą pracę w naszym zakładzie.

Co więcej, planujemy także utworzyć wewnątrzfirmowy ośrodek praktycznej nauki zawodu. Chodzi o to, by uczniowie, trafiający do nas najpierw na praktykę, a także świeżo upieczeni absolwenci szkół, nie musieli od razu wchodzić na halę produkcyjną, gdzie panuje hałas, tempo i presja, lecz do miejsca spokojniejszego, gdzie krok po kroku będą mogli poznać wszelkie elementy związane z ich zawodem. Specjalnie w tym celu nabyliśmy nieruchomość, którą odpowiednio zaadaptujemy do wyżej opisanych potrzeb. W tym kontekście liczymy też na owocną współpracę z władzami samorządowymi.

Nadal ma Pan ze wspólnikiem energię do tego, by wdrażać w firmie kolejne zmiany, czy też planujecie „przekazać pałeczkę” młodszemu pokoleniu?

Ta zmiana już de facto zaszła – razem ze wspólnikiem zarządzaliśmy firmą przez pierwszych około 20 lat jej działalności. Natomiast w ostatnich 10 latach swoje powiedziało nowe pokolenie, wprowadzając przedsiębiorstwo na wyższy poziom technologiczny i „gabarytowy”. Można powiedzieć, że od tego czasu jesteśmy niejako obserwatorami i doradcami, dopingującymi i wspierającymi działania naszych młodszych współpracowników.

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Gdyńskie przełomowe nanoinnowacje

Pobierz PDF

Rozmowę prowadzi Marcin Wandałowski – redaktor prowadzący „Pomorskiego Przeglądu Gospodarczego”.

Nanoseen zostało niedawno laureatem konkursu „Polski Produkt Przyszłości”, organizowanego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości oraz Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Tytuł ten przypadł Wam za opracowaną przez spółkę nanomembranę NanoseenX, służącą oczyszczaniu oraz odsalaniu wody. Na czym polega to innowacyjne rozwiązanie?

Nasz flagowy produkt to wspomniana przez Pana nanomembrana, a właściwie zestaw nanomembran, składający się z sześciu sekcji, spośród których każda oczyszcza wodę z innego typu zanieczyszczeń i odsala z innych jonów. W całym procesie nie wykorzystujemy dodatkowej energii i ciśnienia, lecz wyłącznie grawitację. To przełomowe rozwiązanie, pierwszy tego typu produkt na świecie.

Nie ma na rynku innych technologii do odsalania wody?

Są – i to dość dużo. Najbardziej rozpowszechniona jest technologia odwróconej osmozy, która jednak nie dość, że wymaga bardzo dużo energii i ciśnienia, to w dodatku wydajność tego procesu jest niska. Tym samym nie jest też ona, rzecz jasna, zbyt ekologiczna. W dodatku jest to know‑how bardzo drogie, przez co wielu potencjalnych chętnych po prostu na nie nie stać. Dostępne są także inne rozwiązania, jednak ich wspólnym mianownikiem jest energochłonność, a często również mała wydajność. NanoseenX trudno do nich nawet porównać – to pierwsza, bardzo efektywna, technologia, bazującą wyłącznie na prostej filtracji wykorzystującej jedynie grawitację.

Wasz produkt jest już dziełem skończonym?

Cały czas rozwijamy go, polepszamy, staramy się zwiększyć wydajność filtracji oraz żywotność membran. Zależy nam też na dostosowaniu rozwiązania do różnego typu wód i cieczy – w tym momencie skupiliśmy się na wodzie z Bałtyku. Chcemy jak najbardziej dopracować nasze know‑how, gdyż konkurencja – inne firmy oraz instytuty badawcze – nie śpi. W tej grze liczą się przede wszystkim podmioty z Singapuru, Izraela, Stanów Zjednoczonych oraz Japonii.

NanoseenX to pierwsza na świecie technologia odsalania wody, bazująca wyłącznie na prostej filtracji. Cały czas trwają jednak prace nad jej dalszym polepszaniem i rozwijaniem. Konkurencja – w postaci firm oraz instytutów badawczych, głównie z Singapuru, Izraela, Stanów Zjednoczonych oraz Japonii – nie śpi.

Wyszliście już z NanoseenX na rynek?

Planujemy w 2023 roku przyspieszenie rozwoju produktów i rozpoczęcie produkcji masowej wraz z globalną sprzedażą urządzeń NanoseenX. Do tego celu poszukujemy dodatkowych źródeł finansowania zarówno od inwestorów indywidualnych, jak i instytucjonalnych. Wierzymy w to, że nasz produkt będziemy w stanie zaoferować w wielu miejscach na świecie – zainteresowanie nim już w tym momencie jest duże, mamy podpisanych masę listów intencyjnych. Na początku będziemy się jednak skupiali na rynku polskim a także na rynkach akwenu Morza Bałtyckiego – Szwecji, Finlandii, Litwie, Łotwie, Estonii, Danii oraz Niemczech.

Jakiego typu klienci będą korzystali z NanoseenX?

Na rynek będą wdrożone dwa podstawowe rozmiary membran – mniejsze będą skierowane do grupy klientów o mniejszym zapotrzebowaniu, np. domów jednorodzinnych, natomiast większe – do większych, jak np. firm produkcyjnych. Generalnie jednak nasze rozwiązanie jest w pełni skalowalne i w przyszłości będzie mogło być dostosowane pod konkretne potrzeby. Dodam też, że w tym momencie skupiamy się na instalacjach mobilnych, mogących zmienić miejsce zastosowania, lecz niebawem planujemy oferować także instalacje montowane „na stałe”.

Interesuje nas także przemysł statków i jachtów. Niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości małe butelki czy tuby do odsalania wody będą artykułami niezbędnymi na pojazdach pływających, mającymi zwiększyć bezpieczeństwo pasażerów w razie awarii czy utraty łączności – niczym gaśnica czy apteczka w aucie. Nasze rozwiązanie ma potencjał, by znaleźć zastosowane również w taki sposób.

Zatrzymajmy się na chwilę przy temacie kryzysu wodnego – jest on kojarzony przede wszystkim z gorącymi państwami afrykańskimi, a niekoniecznie z rejonem Morza Bałtyckiego, w którym będziecie stawiali pierwsze rynkowe kroki. Czy można powiedzieć, że obszar ten jest dla Nanoseen jedynie „poligonem doświadczalnym”, a w kolejnym etapie skupicie się na rynkach, na których problem deficytu wody doskwiera w znacznie większym stopniu?

Kryzys wodny przez wiele osób bywa błędnie utożsamiany wyłącznie z Afryką, częścią Azji oraz Ameryki Południowej. Tymczasem z problemami z wodą zmaga się także wiele innych państw na świecie – w tym te najbardziej rozwinięte, jak np. Stany Zjednoczone (a konkretniej – Kalifornia), Singapur, Izrael, Szwecja czy Hiszpania. Także Polska jest w szarym ogonie Europy, jeśli chodzi o dostęp do wody pitnej. Sam pochodzę spod Torunia i od dwóch lat w trakcie upałów, wieczorami nie ma wody w moim domu. Można więc powiedzieć, że problem ten znam z autopsji.

Kryzys wodny bywa błędnie utożsamiany wyłącznie z Afryką, częścią Azji oraz Ameryki Południowej. Tymczasem z problemami z wodą zmaga się także wiele innych państw na świecie – w tym te najbardziej rozwinięte, jak np. Stany Zjednoczone, Singapur, Izrael, Szwecja czy Hiszpania. Także Polska jest w szarym ogonie Europy, jeśli chodzi o dostęp do wody pitnej.

Generalnie rzecz ujmując – miejsc, w których jest deficyt wody będzie tylko przybywać. Zmiany klimatu są faktem, z roku na rok na Ziemi będzie coraz suszej, a wielu ludzi będzie z tego powodu zmuszonych do migracji. Szacuje się, że w 2025 r. niemal 3 miliardy osób będą żyły w rejonie, w którym są problemy z wodą.

Nawiązując natomiast do pytania – nie powiedziałbym, że państwa nadbałtyckie traktujemy jako poligon doświadczalny, lecz raczej jako dobre miejsce do postawienia pierwszych kroków na rynku. Wspominałem już, że nasze ambicje wykraczają daleko poza ten region i mam nadzieję, że uda nam się je zrealizować.

Jak dużo czasu zespołowi Nanoseen zajęło opracowanie przełomowego rozwiązania?

Jesteśmy grupą naukowców związanych z nanotechnologią, których – mogę śmiało powiedzieć – połączył rozszerzający się na świecie kryzys wodny. Problemem tym zajmujemy się od samego początku działalności, czyli od niespełna dwóch lat.

Jednakże swój osobisty początek prac nad technologią membranową datowałbym na 2009 r. – czyli na ponad dekadę przed powstaniem spółki – kiedy byłem jeszcze na studiach. Wówczas to rozpocząłem współpracę z zespołem fizykochemii materiałów węglowych na Wydziale Chemii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, po raz pierwszy wchodząc w świat nanomateriałów, nanotechnologii, nanokompozytów oraz badania ich właściwości. Mój pierwszy projekt dotyczący nanomembran do odsalania wody powstał w 2012 r. i wygrałem nawet za jego sprawą diamentowy grant.

Jak widać, od dawna chciałem stworzyć rozwiązanie, które za pomocą prostego przelewania, filtracji, będzie w stanie odsolić wodę. Przez długi czas – bezskutecznie. Po kilku latach poznałem się z moim obecnym wspólnikiem i założyliśmy Nanoseen. Udało nam się zgromadzić szerszy zespół naukowy pracujący nad tym know‑how. W moim przypadku finalne opracowanie NanoseenX było zatem efektem trzynastoletniego doświadczenia i pracy.

Jako Nanoseen nie koncentrujecie się jednak tylko i wyłącznie na temacie filtracji wody, lecz także opracowujecie swoje know‑how w branży rolnictwa. Jakie zastosowanie mogą w niej znaleźć nanotechnologie?

Z mieszanek nanomateriałów tworzymy proszki służące uprawie roślin. Są one dozowane doglebowo, zwiększając masę korzeniową, dzięki czemu roślina jest w stanie efektywniej pobierać makro‑ oraz mikroelementy, szybciej się tym samym rozwijając. Plantatorzy, który testowali ten produkt na swoich uprawach mieli zbiory o 2‑3 tygodnie szybciej niż ci, którzy stosowali nawozy. Same rośliny były też okazalsze i produkowały większe owoce, co przekładało się na lepsze plony. Owoce z kolei – co badaliśmy oczywiście w zewnętrznych instytutach – miały więcej makro‑ i mikroelementów, będąc produktami lepszymi, zdrowszymi.

Nasze rozwiązanie – przy żyznych glebach – zastępuje nawóz, co potwierdziliśmy zarówno my, jak i zewnętrzni partnerzy. Można powiedzieć, że w dobie rosnących cen nawozów, a nawet – w wielu wypadkach – wstrzymania ich produkcji, jest to rozwiązanie, którego oczekiwał rynek. To absolutna nowość, przynosząca prawdziwą rewolucję.

Opracowane na bazie nanomateriałów proszki służące uprawie roślin są w dobie rosnących cen nawozów, a nawet – w wielu wypadkach – wstrzymania ich produkcji, rozwiązaniem, którego oczekiwał rynek. To absolutna nowość, przynosząca prawdziwą rewolucję.

W jaki sposób testowaliście ten produkt?

Na początku badaliśmy go w laboratoriach, natomiast później stworzyliśmy pod Toruniem szklarnię, w której prowadziliśmy uprawy w warunkach rzeczywistych. Mamy także partnerów – rolników i plantatorów, którzy wykorzystywali nasz produkt w celach testowych. Niedawno skończyliśmy ostatnie w tym roku zbiory i mamy bardzo dużo wyników, potwierdzających skuteczność działania naszego rozwiązania. Cały czas poszukujemy też kolejnych – na ten moment mamy około 30 różnych mieszanek, które badamy na naszych uprawach wertykalnych w Trójmieście.

Czy wykorzystywane przez Was nanomateriały są produktami naturalnymi, czy też sztucznymi, powstałymi w procesie np. syntezy chemicznej?

Proszek, który aktualnie wdrażamy jest pochodzenia naturalnego, co swoją drogą stanowi dla nas duże ułatwienie – gdyby pochodził on ze skomplikowanej syntezy, musielibyśmy zarejestrować go jako środek ochrony roślin, co jest procesem drogim i wymagającym.

Czy wyszliście już z tym produktem na rynek?

Obecnie wdrażamy na polskim rynku nasz pierwszy proszek, rozpoczęliśmy też już jego sprzedaż międzynarodową.

Jak prezentuje się on pod kątem cenowym? Nowoczesne rozwiązania nanotechnologiczne kojarzą się raczej z czymś drogim…

Szacujemy, że koszt uprawy przy wykorzystaniu naszego produktu może być około sześć razy tańszy niż przy zastosowaniu tradycyjnych nawozów. Oczywiście – dużo też zależy od typu rośliny oraz ich zagęszczenia na hektar, natomiast generalnie proszek ten postrzegam jako produkt bardzo tani oraz łatwy w produkcji.

Wspomniał Pan, że jesteście globalnymi innowatorami w tej dziedzinie – czy konkurencja depcze Wam już po piętach?

Powiedziałbym, że na rynku rolniczym obserwujemy dziś działania mające na celu rozdrabnianie nawozów do jak najmniejszej skali – mikro i nano. Pozwala to na lepsze się ich przyswajanie. Wykorzystanie nanomateriałów jako takich jest tu jednak całkowitym novum – gdy ponad rok temu zaczęliśmy przyglądać się temu tematowi, na całym świecie znaleźliśmy raptem pojedyncze patenty dotyczące tego typu rozwiązań. W tym momencie pojawia się ich coraz więcej, przede wszystkim w Azji. Obserwujemy, że przybywa zespołów naukowych, które zainteresowały się tym tematem.

Na rynku rolniczym obserwujemy dziś działania mające na celu rozdrabnianie nawozów do jak najmniejszej skali – mikro i nano. Pozwala to na lepsze się ich przyswajanie. Wykorzystanie nanomateriałów jako takich jest tu jednak całkowitym novum.

Obecnie znajdujemy się na początku peletonu, ale – tak jak w wypadku nanomembran – nie możemy sobie pozwolić na zatrzymanie się, bo lada moment ktoś może nas wyprzedzić. A zależy nam na tym, by nasze rozwiązania były najlepsze na świecie.

Mówił Pan, że rozpoczęliście już sprzedaż międzynarodową swojego produktu. Jakie są Wasze kanały dotarcia na rynek, szczególnie mając na uwadze, że Nanoseen jest firmą o naukowym charakterze. Wszak wymyślenie i wyprodukowanie rozwiązania, a jego sprzedaż, to dwie oddzielne kwestie…

W tym momencie nie jesteśmy już firmą typowo naukową – coraz prężniej budujemy nasze zaplecze biznesowe. Poszerzyliśmy się chociażby o zespół – na razie czteroosobowy – odpowiedzialny za marketing, PR oraz pozyskiwanie klientów w Polsce i na świecie. Dysponujemy już swoimi bazami klientów oraz dystrybutorów i aktywnie poszukujemy chętnych do współpracy – mailujemy, dzwonimy, robimy spotkania online, wysyłamy próbki. Na ten moment nasza sprzedaż nie jest duża – każdy chce przetestować nasz produkt, przebadać go sobie wewnętrznie, zobaczyć jak działa.

Mówiliśmy już o dwóch przełomowych innowacjach autorstwa Nanoseen – czy macie w planach kolejne?

W grudniu rozpoczynamy kolejny projekt „wodny”, którego celem jest zamiana wody wodociągowej w destylowaną, posiadającą bardzo mało jonów. Będzie to filtr do branży pralniczej. Dodatkowo mamy już dwie duże firmy przemysłowe zajmujące się produkcją ubrań i oczyszczaniem wody, z którymi prowadzimy zaawansowane rozmowy na temat współpracy. Liczymy na to, że uda nam się wypracować innowacyjne rozwiązanie również i na tym polu.

Wspominał Pan o tym, że pochodzi Pan spod Torunia i to tam rozpoczynał Pan prace naukowe nad nanomateriałami. Jak się zatem stało, że Nanoseen został założony na Pomorzu?

Nasza firma powstała w Sopocie, później funkcjonowała w Toruniu, a następnie przeniosła się do Gdyńskiego Parku Naukowo­‑Technologicznego, w którym funkcjonuje po dziś dzień. Cały proces poszukiwania lokalizacji nie był jednak prosty – gdy zakładaliśmy Nanoseen, najbardziej zależało nam na znalezieniu powierzchni laboratoryjnej do pracy. W Polsce jest z tym natomiast ogólnie duży problem – mamy uczelnie, na których takie powierzchnie bardzo trudno jest wynająć i mamy parki technologiczne oraz naukowo­‑technologiczne. W tych pierwszych w ogóle nie ma laboratoriów, mogą się natomiast znajdować w tych drugich. Sęk jednak w tym, że tego typu parków jest naszym kraju niezbyt wiele. Nie przesadzę zbytnio mówiąc, że wśród firm toczą się prawdziwe bitwy o to, by móc znaleźć się w takim miejscu.

Kiedy powstawał Nanoseen, mieliśmy problem ze znalezieniem takich powierzchni w Trójmieście. Szukaliśmy ich w całej Polsce – mieliśmy już nawet oferty z Suwałk i Sosnowca. W końcu zdecydowaliśmy się na Toruń, w którym Uniwersytet Mikołaja Kopernika dał nam dostęp do laboratoriów na Wydziale Biologii. Chcieliśmy się dalej rozwijać i potrzebowaliśmy do tego dodatkowych powierzchni laboratoryjnych i biur – tam był jednak z tym problem. W końcu otrzymaliśmy ofertę z Gdyni, która idealnie nadawała się pod nasze potrzeby. Dlatego też przenieśliśmy się tutaj i bardzo sobie to miejsce chwalimy. Mamy tu dużo powierzchni „w zapasie”, które będziemy mogli uwolnić w miarę naszego rozwoju, kupna kolejnych sprzętów laboratoryjnych itd. Mamy też spore rezerwy przestrzeni stricte biurowej. Daje nam to możliwość bardzo szybkiego, sprawnego rozwoju.

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Sytuacja gospodarcza województwa pomorskiego w III kwartale 2022 r.

Pobierz PDF

Koniunktura gospodarcza

Po trzech kwartałach z rzędu, upływających pod znakiem dynamicznego podnoszenia stóp procentowych, na przestrzeni III kwartału br. proces ten wyraźnie spowolnił. Jesteśmy już także po październikowym posiedzeniu RPP, podczas którego po raz pierwszy od dokładnie roku zapadła decyzja o pozostawieniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie. Czy można zatem mówić o końcu cyklu podwyżkowego? Zdaniem prof. Adama Glapińskiego, prezesa Narodowego Banku Polskiego – odpowiedź brzmi „nie”. Jak argumentował podczas konferencji prasowej po ostatnim posiedzeniu RPP, to zatrzymanie cyklu, a nie formalny koniec. Cykl jest otwarty, to klasyczna sytuacja „wait and see”1.

Zdaniem nowej członkini RPP, prof. Joanny Tyrowicz, obrana przez Radę strategia jest jednak zdecydowanie zbyt liberalna, gdyż – jak wskazała – mamy silnie ujemne stopy procentowe, przyspieszającą inflację i cały czas relatywnie dobrą sytuację gospodarczą. Przekonywała ona również, że w przeciwieństwie do Fedu i Europejskiego Banku Centralnego, decyzje NBP nie powinny brać pod uwagę ogólnej sytuacji gospodarczej, lecz skupiać się tylko i wyłącznie na „zbiciu” inflacji, co jest jego zobowiązaniem wobec społeczeństwa. Zwróciła także uwagę na to, że polityka pieniężna będzie mniej skuteczna, jeżeli dalej będzie gospodarkę stymulowała polityka fiskalna2.

Nawiązując do wspominanej już inflacji – nadal znajdujemy się na ścieżce jej wzrostu. Wrzesień był siódmym miesiącem z rzędu, kiedy utrzymywała się ona na poziomie przekraczającym 10 proc. w stosunku do analogicznego miesiąca roku poprzedniego, niebezpiecznie zbliżając się do 20 proc. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w lipcu znajdowała się ona w Polsce na poziomie 15,6 proc., w sierpniu – 16,1 proc., a we wrześniu – 17,2 proc.3 To najwyższy odczyt tego wskaźnika od lutego 1997 r. Podobnie jak w poprzednich miesiącach, z bardzo wysokim poziomem inflacji zmaga się także wiele innych gospodarek, w tym m.in. nasz największy partner handlowy, czyli Niemcy, gdzie po raz pierwszy od ponad 70 lat poziom inflacji osiągnął wartość dwucyfrową (10,0 proc. we wrześniu, 10,4 proc. w październiku)4.

Nie może zatem dziwić, że reakcją banków centralnych jest podnoszenie stóp procentowych. Dynamiczne tempo zacieśniania polityki monetarnej przez banki centralne w długim terminie przełożyć się może jednak na istotne szkody z punktu widzenia globalnego wzrostu gospodarczego. Obrazują to doskonale załamujące się obecnie krzywe rentowności obligacji. W USA od kilku już miesięcy dwuletnie obligacje skarbowe mają zdecydowanie wyższą rentowność od dziesięcioletnich. Analiza danych historycznych wskazuje, że z dużą dozą prawdopodobieństwa świadczy to o nadchodzącej recesji. Czy tak będzie i tym razem?

To, co dzieje się obecnie na świecie, znajduje odzwierciedlenie w trendach i procesach, jakie mają miejsce w skali gospodarek regionalnych, w tym również pomorskiej. W wypadku tej ostatniej, w czterech spośród siedmiu analizowanych przez Główny Urząd Statystyczny branż, wskaźnik bieżącej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw kształtował się na koniec września br. poniżej zera – dotyczyło to: przetwórstwa przemysłowego (–⁠4,4 pkt.), handlu detalicznego (–⁠6,3 pkt.), budownictwa (–⁠7,9 pkt.) oraz, przede wszystkim, zakwaterowania i usług gastronomicznych (–⁠40,9 pkt.). Szczególnie frapujący jest ostatni z sektorów, w którym wyraźnie ujemne wartości wskaźnika odnotowano także w sierpniu (–⁠29,7 pkt.) oraz lipcu (–⁠33,7 pkt.). Jest to tym bardziej zastanawiające, gdy weźmiemy uwagę, że Gdańsk, Sopot czy Władysławowo tradycyjnie należały podczas minionych wakacji do najbardziej popularnych destynacji turystycznych w naszym kraju.

Jak jednak wskazują najświeższe badania, ze względu na galopującą inflację, Polacy zmienili swój tryb wakacyjnego odpoczynku – ich wyjazdy były po pierwsze krótsze, a po drugie, bardziej oszczędne: więcej, niż zazwyczaj, turystów decydowało się na samodzielne przygotowywanie posiłków zamiast stołowanie się w restauracjach, mieli oni też niższą skłonność do wydawania pieniędzy „na miejscu” – na wszelkiego rodzaju suweniry, przekąski czy sprzęt turystyczny. Nie dopisała także pogoda – reprezentanci branży wskazują, że przez kapryśną pierwszą połowę lipca, sezon rozpoczął się na dobre dopiero w jego połowie. Nie bez znaczenia jest też fakt, że siłą rzeczy porównują oni obecny sezon z ubiegłym, który był rekordowy – kiedy to nad polskie morze przybyły tłumy turystów spragnionych wakacyjnego wypoczynku po okresie pandemii.

Pod koniec kwartału przewaga ocen pozytywnych dotyczyła natomiast sektorów: informacji i komunikacji (+⁠21,6 pkt.), handlu hurtowego (+⁠7,8 pkt.) oraz transportu i gospodarki magazynowej (+⁠5,3 pkt.). Na szczególna uwagę zasługuje ostatnia z ww. branż, w przypadku której wrześniowy odczyt był najwyższy od grudnia 2019 r., a zatem de facto od wybuchu pandemii. Po raz pierwszy od tego czasu dodatnia wartość analizowanego wskaźnika została też zanotowana przez dwa miesiące z rzędu (w sierpniu wyniósł on na Pomorzu +⁠2,5 pkt.). Najbliższe tygodnie pokażą, czy jest to początek nowego trendu i powrotu tego sektora na dobre tory.

Wykres 1. Indeks bieżącej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw wg sektorów w województwie pomorskim w okresie od września 2021 do września 2022 r.

Przedział wahań wskaźnika wynosi od –⁠100 do +⁠100. Wartości ujemne oznaczają przewagę ocen negatywnych, dodatnie – pozytywnych.
Źródło: opracowanie IBnGR na podstawie danych GUS

Optymizmem nie nastraja porównanie wrześniowych odczytów wskaźnika bieżącej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw w województwie pomorskim na tle tych, z analogicznego okresu 2021 r. Porównanie to wskazuje, że w aż sześciu spośród siedmiu badanych branż, nastroje przedsiębiorców były lepsze przed rokiem. Największa różnica „na minus” dotyczy – co wyjaśnialiśmy powyżej – sektora zakwaterowania i usług gastronomicznych (–⁠63,3 pkt. względem września ub.r.). Bardzo duży spadek miał miejsce także w wypadku sektorów informacji i komunikacji (–⁠32,7 pkt.) oraz handlu hurtowego (–⁠30,0 pkt.), natomiast mniejszy, choć wyraźny, w wypadku sektorów przetwórstwa przemysłowego (–⁠13,1 pkt.), budownictwa (–⁠12,2 pkt.) oraz handlu detalicznego (–⁠9,0 pkt.). Tak duże pogorszenie spowodowane jest najpewniej przede wszystkim wysokim poziomem inflacji – przypomnijmy bowiem, że o ile we wrześniu br. wyniosła on 17,2 proc., o tyle jeszcze przed rokiem kształtowała się ona na poziomie „zaledwie” 5,9 proc. Jedyną branżą, która widzi dziś swoją kondycję lepiej niż przed rokiem był natomiast wychodzący z pandemicznego kryzysu obszar transportu i gospodarki magazynowej.

Porównanie wartości analizowanego wskaźnika dla Pomorza oraz Polski ogółem wskazuje na to, że odczucia pomorskich przedsiębiorców – w ujęciu generalnym – nie odbiegają zbytnio od tych, obserwowanych przeciętnie w kraju. Świadczy o tym fakt, że w sześciu spośród siedmiu badanych obszarów gospodarki różnica ta mieściła się w zakresie ±⁠9 pkt. I tak też, nieznacznie lepiej niż średnio w Polsce swoją bieżącą sytuację ocenili pomorscy przedsiębiorcy z branż: przetwórstwa przemysłowego (+⁠8,7 pkt.), budownictwa (+⁠5,5 pkt.), handlu hurtowego (+⁠5,0 pkt.) oraz transportu i gospodarki magazynowej (+⁠4,5 pkt.). Minimalnie gorzej z kolei – ci, z sektorów: informacji i komunikacji (–⁠4,7 pkt.) oraz handlu detalicznego (–⁠5,3 pkt.). Jedynym mocno „odstającym” obszarem (–⁠36,5 pkt.) było natomiast zakwaterowanie i usługi gastronomiczne.

O niełatwych realiach, w jakich przyszło dziś funkcjonować pomorskim przedsiębiorcom świadczy też porównanie bieżących wartości opisywanego wskaźnika z tymi sprzed siedmiu lat. Wnioski z niego nie są niestety pozytywne – w oczach respondentów z pięciu branż ówczesna ogólna sytuacja przedsiębiorstwa była lepsza od obecnej. W największym stopniu widać to za sprawą branż: zakwaterowania i usług gastronomicznych (–⁠43,3 pkt. względem września 2015 r.), a także – w mniejszym już stopniu – informacji i komunikacji (–⁠19,4 pkt.), przetwórstwa przemysłowego (–⁠16,8 pkt.), handlu detalicznego (–⁠13,1 pkt.) oraz budownictwa (–⁠4,5 pkt.). Nieznacznie lepiej niż w tamtym czasie swoją sytuację postrzegają natomiast regionalni przedsiębiorcy z branż: handlu hurtowego (+⁠3,7 pkt.) oraz transportu i gospodarki magazynowej (+⁠4,0 pkt.).

Podobnie jak na koniec II kwartału br., również i na koniec III‑ego, zarówno pomorscy, jak i – szerzej – polscy przedsiębiorcy widzieli przyszłość w ciemnych barwach. Dowodem na to jest ocena odnotowanych wartości wskaźnika przewidywanej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw, która dla wszystkich badanych obszarów gospodarki przyjęła wartości negatywne – i to zazwyczaj wyraźnie „pod kreską”. W największym stopniu było to widać w wypadku sektorów: transportu i gospodarki magazynowej (–⁠33,8 pkt.), handlu hurtowego (–⁠33,6 pkt.), zakwaterowania i usług gastronomicznych (–⁠26,9 pkt.), handlu detalicznego (–⁠24,1 pkt.) oraz budownictwie (–⁠20,8 pkt.). O największym optymizmie – a w zasadzie: o najmniejszym pesymizmie, można mówić w wypadku branż: przetwórstwa przemysłowego (–⁠9,7 pkt.) oraz informacji i komunikacji (–⁠5,2 pkt.).

W porównaniu z przeciętnymi ocenami w skali kraju mamy „remis” – w trzech przypadkach odczyty dla Pomorza były wyższe niż dla Polski ogółem, w trzech były niższe, a w jednym identyczne. Do grupy pierwszych należały sektory: przetwórstwa przemysłowego (+⁠14,7 pkt. względem średniej ogólnokrajowej), zakwaterowania i usług gastronomicznych (+⁠5,8 pkt.) oraz budownictwa (+⁠3,9 pkt.), natomiast do drugiej – handlu detalicznego (–⁠6,2 pkt.), handlu hurtowego (–⁠14,2 pkt.), a także transportu i gospodarki magazynowej (–⁠18,6 pkt.). Z kolei wynik eq aequo dotyczył sektora informacji i komunikacji.

Działalność przedsiębiorstw

We wrześniu br. w województwie pomorskim w rejestrze REGON znajdowało się 342,0 tys. podmiotów gospodarki narodowej. Tym samym było ich o 4,4 tys. więcej niż na koniec poprzedniego kwartału oraz o 13,0 tys. więcej niż przed rokiem.

Wykres 2. Dynamika produkcji sprzedanej, budowlano­‑montażowej i sprzedaży detalicznej w województwie pomorskim w okresie od stycznia 2018 do września 2022 r.

Źródło: opracowanie IBnGR na podstawie danych Urzędu Statystycznego w Gdańsku

Dane dotyczące produkcji sprzedanej przemysłu wskazują na to, że miniony kwartał nie był okresem udanym z perspektywy pomorskich firm produkcyjnych. W porównaniu z analogicznym okresem 2021 r., jej wartość była wyższa jedynie w lipcu – i to nieznacznie, o 5,7 proc. Z kolei w kolejnych dwóch miesiącach znajdowała się ona na poziomach wyraźnie niższych niż przed rokiem, odpowiednio o: 17,9 proc. w sierpniu oraz 18,8 proc. we wrześniu. Na nienajlepszą kondycję polskiego przemysłu ogółem wskazuje także indeks PMI. Przypomnijmy: na koniec poprzedniego kwartału wyniósł on 44,4 pkt., co było najniższym odczytem od ponad dwóch lat. W III kwartale jego wartości wyniosły natomiast: 42,1 pkt. w lipcu, 40,9 pkt. w sierpniu oraz 43,0 pkt. we wrześniu, co – najogólniej mówiąc – świadczy o pesymistycznych nastrojach reprezentantów branży odnośnie nadchodzącej przyszłości. Warto jednak zauważyć, że wrześniowy odczyt po raz pierwszy od pół roku był wyższy od odczytu z poprzedniego miesiąca. Przyczyn obecnej sytuacji polskich firm przemysłowych należy szukać przede wszystkim w inflacji, którą – zdaniem ankietowanych przedsiębiorstw – napędzają w największym stopniu: energia, niekorzystne kursy walut oraz niedobory podaży surowców (szczególnie elektroniki). Niestety – niepewna sytuacja na rynku przełożyła się na redukcję etatów. Liczba miejsc pracy w przemyśle spadła czwarty miesiąc z rzędu, a pod względem ilościowym – w największym stopniu od maja 2020 r. W tym momencie na próżno szukać promyków nadziei dla polskiego II sektora na najbliższe miesiące: jest mało prawdopodobne, że inflacja zacznie gwałtownie maleć, a międzynarodowe konflikty oraz napięcia zakończą się, co znormalizuje sytuacje na rynku surowcowym. W dodatku – co z perspektywy Polski szczególnie niepokojące – pogarsza się sytuacja niemieckiego przemysłu, będącego naszym ogromnym partnerem handlowym, w którym wskaźnik PMI wyniósł we wrześniu 47,8 pkt., co było wartością najniższą od dwóch lat5.

Mając na uwadze dane statystyczne, większe powody do zadowolenia mogli mieć w mijającym kwartale pomorscy przedsiębiorcy z branży budownictwa – wartości indeksu produkcji budowlano­‑montażowej w każdym miesiącu były bowiem wyższe niż w analogicznym okresie ub.r., odpowiednio o: 28,6 proc. w lipcu, 59,4 proc. w sierpniu oraz 18,8 proc. we wrześniu. Dane ogólnopolskie wskazują jednak, że sektor ten w mijającym kwartale wszedł w okres wyraźnego spowolnienia – we wrześniu produkcja budowlano­‑montażowa zwiększyła się w ujęciu rok do roku o zaledwie 0,3 proc., co było spowodowane przede wszystkim osłabieniem budowy budynków. Ekonomiści zwracają uwagę na słabe perspektywy dotyczące inwestycji w budownictwo mieszkaniowe, co spowodowane jest ogromnym spadkiem popytu na kredyty hipoteczne w związku z wysokością stóp procentowych. Przygotowywany przez GUS indeks koniunktury w budownictwie spadł we wrześniu br. do poziomu –⁠19,1 proc. (najniższego od 6 miesięcy), a sami przedsiębiorcy z branży za największe problemy, na jakie napotykają uznali: koszty materiałów, koszty zatrudnienia oraz niepewność ogólnej sytuacji gospodarczej6.

Na przestrzeni całego III kwartału br. indeks sprzedaży detalicznej towarów utrzymywał się na poziomach wyższych niż w analogicznym okresie 2021 r., choć warto zauważyć, że odczyty te były jednak zauważalnie niższe niż w okresie od kwietnia do czerwca. Przechodząc do liczb: w lipcu wartość ta była wyższa o 18,5 proc. niż przed rokiem, w sierpniu o 16,0 proc., natomiast we wrześniu – o 17,9 proc. Z kolei w skali Polski wzrost ten był nieznacznie wyższy, wynosząc odpowiednio: 18,4 proc, 21,5 proc. oraz 21,9 proc. Miejmy jednak na uwadze, że powyższe wartości mają charakter nominalny, a jeśli chodzi o realny (w cenach stałych), poziomy te są wyraźnie niższe – sprzedaż detaliczna liczona w cenach stałych była we wrześniu br. wyższa jedynie o 4,1 proc. niż przed rokiem. Do dokonywania zakupów klientów nie zachęca rosnąca drożyzna, której najlepszym dowodem jest najwyższa w historii miara deflatora sprzedaży detalicznej, która wyniosła na koniec III kwartału 17,1 proc. Warto także pamiętać, że na sumę sprzedaży detalicznej towarów „pracują” także uchodźcy, których należy postrzegać jako kilkaset tysięcy (lub nawet więcej) dodatkowych konsumentów zwiększających popyt. Bez ich obecności analizowany wskaźnik z pewnością osiągnąłby niższe poziomy. Jak wskazuje Krzysztof Kolany, główny analityk portalu Bankier.pl, konsumpcja nadal będzie hamować, a w nadchodzących miesiącach, gdy w konsumentów uderzą podwyżki rachunków za energię elektryczną, ciepło sieciowe czy gaz ziemny, prawdopodobnie odnotowane zostaną ujemne odczyty sprzedaży detalicznej w cenach stałych7.

Handel zagraniczny

W III kwartale br. wartość wyeksportowanych z Pomorza towarów wyniosła 4 418,5 mln euro, natomiast sprowadzonych do regionu – 4 805,8 mln euro. Oznacza to, że piąty kwartał z rzędu saldo handlu zagranicznego było ujemne, wynosząc tym razem –⁠387,3 mln euro. Zarówno eksport, jak i import osiągnęły w mijającym kwartale wartości minimalnie niższe niż w II kwartale 2022 r. – odpowiednio o: 2,1 proc. oraz 2,0 proc. Były one jednocześnie wyraźnie wyższe niż w analogicznym okresie ub.r. (eksport o 8,9 proc., import o 11,3 proc.) oraz diametralnie wyższe niż w – naznaczonym pandemią – III kwartale 2020 r. (eksport o 56,7 proc., import o 68,4 proc.).

Z kolei w skali całej polskiej gospodarki, w pierwszych dziewięciu miesiącach 2022 r. wartość wyeksportowanych towarów wyniosła 251,9 mld euro, natomiast importowanych – 266,7 mld euro. Podobnie zatem jak na Pomorzu, saldo handlu zagranicznego ukształtowało się po raz kolejny na poziomie ujemnym, wynosząc –⁠14,7 mld euro. Odnosząc te dane do analogicznego okresu 2021 r., w bieżącym roku eksport wzrósł o 20,3 proc., natomiast import – o 28,5 proc.8

Niemal 43 proc. wyeksportowanych z województwa pomorskiego w III kwartale br. towarów pochodziło z pięciu grup: statków, łodzi oraz konstrukcji pływających (11,8 proc. pomorskiej sprzedaży zagranicznej w analizowanym okresie), maszyn i urządzeń elektrycznych (9,9 proc.), zbóż (8,4 proc.), ryb i skorupiaków (7,0 proc.) oraz, kotłów, maszyn i urządzeń mechanicznych (5,6 proc.). W zestawieniu tym zwraca uwagę bardzo „demokratyczne” rozłożenie akcentów – brak jest tu grupy towarów, która zdominowałaby w znacznym stopniu całą strukturę. Na przestrzeni mijających lat niejednokrotnie była nią grupa statków, łodzi oraz konstrukcji pływających, co wynika ze specyfiki branży stoczniowej, w której zlecenia są często długoterminowe oraz opiewają na bardzo wysokie kwoty. Bywa więc, że nawet realizacja pojedynczego kontraktu wpływa w dużym stopniu na cały kształt kwartalnej struktury eksportu. Warto również podkreślić, że po raz kolejny bardzo wysoki udział w pomorskim eksporcie miała grupa zbóż, co może wynikać ze zmian w łańcuchach dostaw, jakie nastąpiły w związku z rosyjską agresją na Ukrainę.

Wykres 3. Struktura kierunkowa eksportu z województwa pomorskiego w III kwartale 2022 r.

Źródło: opracowanie IBnGR na podstawie danych Izby Celnej w Warszawie

W III kwartale 2022 r. niemal 1/5 eksportowanych z Pomorza towarów powędrowało do Niemiec, czyli – tradycyjnie już – największego odbiorcy pomorskiej sprzedaży zagranicznej. Na kolejnych pięciu pozycjach znalazły się natomiast: Holandia (6,4 proc.), Szwecja (6,3 proc.), Wielka Brytania (3,7 proc.), Stany Zjednoczone (3,5 proc.) oraz Francja (3,5 proc.). Nasi zachodni sąsiedzi nieustannie pozostają też największym odbiorcą eksportu w skali polskiej gospodarki ogółem – w pierwszych dziewięciu miesiącach br. ich udział wyniósł 27,7 proc., a ich jego plecami znalazły się: Czechy (6,6 proc.) oraz Francja (5,7 proc.).

Pomorska struktura importowa towarów w III kwartale br. okazała się być zdecydowanie mniej „demokratyczną” od struktury eksportowej – w jej wypadku udział pięciu czołowych grup towarów ukształtował się na poziomie 57,4 proc. Znalazły się wśród nich: paliwa (21,3 proc. udziału w pomorskim imporcie w III kwartale 2022 r.), maszyny i urządzenia elektryczne (12,3 proc.), ryby i skorupiaki (8,5 proc.), statki, łodzie oraz konstrukcje pływające (8,2 proc.), a także artykuły odzieżowe i dodatki odzieżowe dziane (7,1 proc.). Ta ostatnia – razem z grupą artykułów odzieżowych i dodatków odzieżowych niedzianych – odpowiadały aż za 14 proc. regionalnego importu. Generalnie, również i w analizowanym okresie – tradycyjnie już – widać znaczne podobieństwo struktury towarowej importu i eksportu.

Na przestrzeni III kwartału br., dominującym pomorskim partnerem importowym były Chiny, które odpowiadały za 20,9 proc. sprowadzanych do regionu towarów. To ogromna zmiana – do tej pory, przez całe lata liderem w tym obszarze była Rosja, głównie za sprawą sprzedaży ropy naftowej, a jej udział często oscylował w granicach 1/5 wartości pomorskiego importu. Obecnie udział ten – za sprawą nałożonych sankcji związanych z agresją na Ukrainę – stopniał do 8,4 proc., a gospodarka rosyjska znalazła się w strukturze kierunkowej importu za plecami nie tylko Państwa Środka, ale i Norwegii, której bardzo wysoki, niemal 14‑procentowy udział wiąże się z diametralnym wzrostem importu paliw na Pomorze, jaki miał miejsce w ostatnich miesiącach. Poza „podium” w III kw. 2022 r. znalazły się natomiast: Niemcy (5,6 proc.), Bangladesz (5,4 proc.) oraz Holandia (5,1 proc.). Z kolei w strukturze importowej dla Polski ogółem w okresie styczeń­‑wrzesień 2022 r. prym wiodły: Niemcy (20,5 proc.), Chiny (14,8 proc.) oraz Rosja (4,9 proc.).

Wykres 4. Struktura kierunkowa importu do województwa pomorskiego w III kwartale 2022 r.

Źródło: opracowanie IBnGR na podstawie danych Izby Celnej w Warszawie

Barometr innowacyjności

We wrześniu br. zaprezentowana została kolejna edycja Europejskiego Rankingu Innowacyjność (European Innovation Scoreboard 2022). W najnowszym zestawieniu zaprojektowanego przez Komisję Europejską badania, unijnym liderem okazała się Szwecja, która razem z czterema następnymi w rankingu gospodarkami: fińską, duńską, holenderską oraz belgijską, znalazła się w grupie „liderów innowacyjności”. Obok niej wyróżnione zostały trzy inne grupy, odpowiednio: „silni innowatorzy”, „umiarkowani innowatorzy” oraz „wschodzący innowatorzy”. Co nie może dziwić, Polska została zaliczona do ostatniej z tej grup, wyprzedzając jedynie Łotwę, Bułgarię oraz Rumunię. Tuż przed nami – w tym samym segmencie – znalazły się także: Słowacja, Chorwacja oraz Węgry.

Z badania wynika, że nasza gospodarka pod względem innowacyjności znajduje się dziś na poziomie 60,5 proc. średniej unijnej – dla porównania: jest to wynik wyższy o 4,3 pkt. proc. niż w ub.r. oraz o 11,3 pkt. proc. wyższy niż w 2015 r. W porównaniu z ubiegłoroczną edycją raportu, Polska wyraźnie umocniła swoją pozycję w obszarach: innowatorów procesów biznesowych, zatrudnienia w innowacyjnych przedsiębiorstwach oraz liczbie zagranicznych doktorantów. Z kolei największe spadki dotyczyły płaszczyzn: technologii związanych ze środowiskiem, mobilności pracowniczej w jednostkach naukowych i technologicznych oraz nakładów finansowych na innowacje w przeliczeniu na jednego pracownika.

Opisywany raport tradycyjnie już ocenił poziom innowacyjności całej Unii Europejskiej w skali świata. Wnioski są raczej pozytywne – choć Wspólnota nadal wyraźnie „odstaje” od globalnych liderów pokroju Stanów Zjednoczonych czy Korei Południowej, to jednak w 2022 r. po raz kolejny dystans ten zmniejszyła. Zdaniem autorów badania, UE w ub.r. wyprzedziła na płaszczyźnie innowacyjności Japonię9.

Wykres 5. Liczba pomorskich wynalazków zgłoszonych i opublikowanych w Biuletynie Urzędu Patentowego w okresie styczeń­‑wrzesień 2022 r.

Źródło: opracowanie na podstawie http://www.uprp.pl

Warto zwrócić uwagę także na kolejne renomowane badanie – Global Innovation Index – którego 15. edycja również została zaprezentowana we wrześniu. To przygotowywane przez Światową Organizację Własności Intelektualnej (WIPO) zestawienie wzięło pod uwagę aż 81 wskaźników z obszarów takich jak m.in. edukacja, nakłady na B+⁠R czy otoczenie instytucjonalne. Zwycięzcą rankingu okazała się Szwajcaria, która wyprzedziła Stany Zjednoczone, Szwecję, Wielką Brytanię oraz Holandię. W pierwszej „dziesiątce” najbardziej innowacyjnych gospodarek świata znalazło się jeszcze miejsce dla: Korei Południowej, Singapuru, Niemiec, Finlandii oraz Danii. Bardzo wysoką, 11. lokatę zajęły Chiny. Polska znalazła się na 38. miejscu, poprawiając swoją ubiegłoroczną pozycję o dwa „oczka”. Trudno jednak mówić o tym, byśmy z roku na rok „wspinali” się po drabince najbardziej innowacyjnych państw – w latach 2016‑2022 nasza pozycja w analizowanym rankingu stale mieści się między 38. a 40. lokatą10.

Podobnie jak w poprzednich kwartałach, udział województwa pomorskiego w liczbie zgłaszanych patentów był w III kwartale 2022 r., niższy od udziału regionu w liczbie mieszkańców całej Polski (6,0 proc.) oraz w odniesieniu do liczby ogólnopolskich przedsiębiorstw (6,8 proc.). Niemniej należy mieć na uwadze, iż statystyka patentowa jest zdominowana przez zgłoszenia z województwa mazowieckiego, w tym w szczególności z Warszawy.

Spośród pomorskich wynalazków zgłoszonych do opatentowania w III kwartale br., największa część (20,6 proc.) pochodziło z działu C (różne procesy przemysłowe, transport) Międzynarodowej Klasyfikacji Patentowej. Niespełna 18‑procentowy był z kolei udział dwóch kolejnych działów – E (budownictwo, górnictwo) oraz F (budowa maszyn, oświetlenie, ogrzewanie, uzbrojenie, technika minerska). Ten ostatni odpowiadał także za największą nadreprezentację w strukturze zgłoszonych wynalazków względem kraju (+⁠7,9 pkt. proc.). Na przeciwnym biegunie znalazł się natomiast dział C (chemia, metalurgia), którego udział był na Pomorzu niższy o 8,1 pkt. proc. niż przeciętnie w skali Polski.

W III kwartale ub. r. największa nadreprezentacja zgłoszonych na Pomorzu wynalazków także dotyczyła działu F, sięgając poziomu +⁠8,6 pkt. proc., natomiast największe ujemne odchylenie odnosiło się do działu B (różne procesy przemysłowe, transport), wynosząc –⁠8,2 pkt. proc.

Tabela 1. Ogólnopolskie oraz pomorskie zgłoszenia wynalazków opublikowane w Biuletynie Urzędu Patentowego wg Międzynarodowej Klasyfikacji Patentowej (MKP) w III kwartale 2022 r. oraz w 2022 r. ogółem

Dział MKP III kwartał 2022 r. 2022 r.
Pomorskie Polska różnica Pomorskie Polska różnica
% % pkt. proc. % % pkt. proc.
Dział A – Podstawowe potrzeby ludzkie 14,7 19,4 –⁠4,7 21,9 20,7 +⁠1,2
Dział B – Różne procesy przemysłowe; Transport 20,6 23,0 –⁠2,4 23,4 23,5 –⁠0,1
Dział C – Chemia; Metalurgia 11,8 19,9 –⁠8,1 18,0 18,4 –⁠0,4
Dział D – Włókiennictwo; Papiernictwo 0,0 0,2 –⁠0,2 0,0 1,0 –⁠1,0
Dział E – Budownictwo; Górnictwo 17,6 11,0 +⁠6,6 10,9 9,9 +⁠1,0
Dział F – Budowa maszyn; Oświetlenie; Ogrzewanie; Uzbrojenie; Technika minerska 17,6 9,7 +⁠7,9 14,1 9,9 +⁠4,2
Dział G – Fizyka 11,8 12,1 –⁠0,3 8,6 11,2 –⁠2,6
Dział H – Elektrotechnika 5,9 4,7 +⁠1,2 3,1 5,4 –⁠2,3
RAZEM 100,0 100,0   100,0 100,0  

Źródło: opracowanie IBnGR na podstawie http://www.uprp.pl

Biorąc pod uwagę wynalazki zgłoszone do opatentowania przez pomorskich twórców sumarycznie od początku 2022 r., największe dodatnie odchylenie w ich strukturze dotyczy również działu F, sięgając poziomu +⁠4,2 pkt. proc.

Ważniejsze wydarzenia11

Navblue otworzy biuro w Gdańsku
Spółka Navblue, będąca częścią Airbusa, otwiera swoje biuro w Gdańsku. Navblue specjalizuje się w zakresie operacji lotniczych, natomiast gdański oddział będzie się zajmował m.in. produkcją baz danych oraz tworzeniem oprogramowania dla branży lotniczej.

Modernizacja elektrociepłowniczego laboratorium
PGE Energia Ciepła w Gdańsku i Gdyni dokonało modernizacji swojego laboratorium chemicznego. Zostało ono wyposażone w nowoczesne oprzyrządowanie zdolne do precyzyjniejszych badań powietrza, wody i gleby.

Nabrzeże Holenderskie zostanie zmodernizowane
Znajdujące się w Porcie Gdynia Nabrzeże Holenderskie zostanie zmodernizowane – w ramach inwestycji m.in. przebudowana zostanie nawierzchnia kolejowo­‑drogowa, a także zbudowana zostanie sieć zasilająca portowe żurawie. Projekt będzie kosztował 32 mln zł i zostanie zrealizowany do końca 2023 r.

Niebawem rozbudowa DCT
Gdański terminal kontenerowy DCT zostanie rozbudowany o trzecie nabrzeże głębokowodne. Dzięki przedsięwzięciu zdolności przeładunkowe terminalu zwiększą się o 1,5 mln TEU do poziomu 4,5 mln TEU. Tym samym DCT stanie się jednym z największych obiektów tego typu w całej Europie.

Powstaje Centrum Offshore
Gdyński Uniwersytet Morski buduje w Gdańsku Centrum Offshore, które będzie się składało z dwóch budynków, o łącznej powierzchni 5,5 tys. m². Jak mówi rektor Uniwersytetu, prof. Adam Weintrit, Centrum będzie „siedzibą certyfikowanych laboratoriów, których funkcjonowanie wpisuje się w proces przygotowania i realizacji inwestycji w morską energetykę wiatrową. Powstanie Centrum Offshore, umożliwi prowadzenie kompleksowych, specjalistycznych prac badawczych i rozwojowych na potrzeby innowacyjnego przemysłu morskiego”.

Kolejne firmy IT w Gdańsku
Do Arkońska Business Park w Gdańsku wprowadza się znana polska firma z branży IT All for One Poland, która działa na rynku usług SAP. Z kolei w Olivia Business Centre swoje biuro będzie miała międzynarodowa firma iTechArt z siedzibą w Nowym Jorku, również działająca w sektorze IT.

Połączenie Lotosu i Orlenu staje się faktem
98,89 proc. akcjonariuszy Lotosu oraz 98,28 proc. akcjonariuszy Orlenu zagłosowało – podczas walnych zgromadzeń poszczególnych spółek – za przyjęciem uchwały połączeniowej. Udział Skarbu Państwa w połączonym koncernie będzie wynosił około 35 proc.

Microsoft stworzy cyfrowego bliźniaka rafinerii
Amerykański gigant pomoże Grupie Lotos w stworzeniu tzw. cyfrowego bliźniaka rafinerii, czyli jej wiernego, digitalnego odwzorowania, pozwalającego lepiej przewidywać oraz reagować na potencjalne problemy awarie. Będzie to pierwsze zastosowanie tej technologii w polskiej branży naftowo­‑gazowej.

Sunreef Yachts zainwestuje w Zjednoczonych Emiratach Arabskich
Gdańska firma specjalizująca się w produkcji luksusowych jachtów otworzy zakład produkcyjny w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Jak mówi jej prezes, Francis Lapp, wynika to z rosnącego popytu na jachty w rejonie Bliskiego Wschodu, Azji oraz Australii. Niezależnie od tej inwestycji, kontynuowana będzie działalność gdańskiego zakładu spółki.

Pomorze z największym magazynem energii?
PGE ma w planach budowę Bateryjnego Magazynu Energii Elektrycznej przy Elektrowni Szczytowo­‑Pompowej Żarnowiec. Jego moc ma wynieść przynajmniej 200 MW, natomiast pojemność – ponad 280 MWh, co uczyni go jednym z największych w Europie.

Albatros przekazany Marynarce Wojennej
Gdańska stocznia Remontowa Shipbuilding ukończyła budowę niszczyciela min Albatros i przekazała go Polskiej Marynarce Wojennej.

Kolejne projekty Stoczni Crist
Stocznia Crist przygotowuje dwie konstrukcje dla konsorcjum Femern Link Contractors, które posłużą w projekcie budowy podmorskiego tunelu łączącego Danię i Niemcy. Gdyński zakład wybuduje jednostkę do układania żwiru na dnie morza oraz specjalny ponton do transportowania elementów tunelu.

Za nami Baltic Ports Conference
W Gdyni odbyła się Konferencja Portów Bałtyckich. Dyskusja podczas spotkania została zdominowana przez temat rosyjskiej agresji na Ukrainę, a co za tym idzie – bezpieczeństwa. Uczestnicy konferencji rozmawiali też m.in. o tym, w jaki sposób wojna zmieniła dotychczasowe korytarze transportowe i co to oznacza dla bałtyckich portów morskich.

LPP otworzyło Fulfillment Center
Gdański potentat z branży odzieżowej otworzył nowy magazyn zlokalizowany pod Pruszczem Gdańskim. Choć będzie on wysoce zautomatyzowany, to władze spółki twierdzą, że znajdzie w nim docelowo zatrudnienie około 2 tys. osób.

Kolejowe połączenie kontenerowe z Czechami
Firma Metrans otwiera kolejowe połączenie kontenerowe między czeską Ostrawą a gdańskim terminalem DCT. Pociągi będą kursowały trzy razy w tygodniu i, co ciekawe, będą miały długość 750 m zamiast 650 m, co zwiększy możliwości przewozowe o 15 proc.

Amerykańska firma półprzewodnikowa w Gdańsku
Solidigm – amerykańska firma działająca w branży półprzewodnikowej, należąca do koncernu SK hynix, otworzy w Gdańsku do końca roku swoje pierwsze polskie centrum operacyjne. Będzie ono zlokalizowane w budynku Alpha Airport City.

W Gdańsku powstanie elektrownia gazowo­‑parowa
Na terenach Lotosu ma zostać zbudowana elektrownia gazowo­‑parowa o mocy 450‑600 MW. Jej powstanie jest planowane na 2026 r., a nakłady inwestycyjne, wynoszące około 2,5 mld zł, ma pokryć PKN Orlen.

Odchodzi wieloletni prezes Hestii
Piotr Maria Śliwicki, kierujący sopocką firmą ubezpieczeniową już od ponad 30 lat, podjął decyzję o rezygnacji z piastowanego stanowiska w dniu 1 stycznia 2023 r. Był z nią związany od początku działalności spółki.

1 za: https://finanse.gazetaprawna.pl/artykuly/8563188,glapinski-inflacja-stopy-procentowe-rpp-koniunktura.html

2 za: https://www.money.pl/gospodarka/nowa-czlonkini-rpp-uderza-w-glapinskiego-jego-zdolnosc-do-przekonania-do-czegokolwiek-nie-jest-wysoka-6810511886563936a.html

3 za: https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ceny-handel/wskazniki-cen/wskazniki-cen-towarow-i-uslug-konsumpcyjnych-pot-inflacja-/miesieczne-wskazniki-cen-towarow-i-uslug-konsumpcyjnych-od-1982-roku/

4 za: https://businessinsider.com.pl/gospodarka/inflacja-w-niemczech-bije-rekordy-podwyzki-cen-dwucyfrowe/j4ebdds

5 za: https://www.money.pl/gospodarka/wskaznik-pmi-dla-przemyslu-w-polsce-we-wrzesniu-2022-r-s-p-global-6818943795891008a.html oraz https://www.money.pl/gospodarka/wskaznik-pmi-dla-przemyslu-wrzesien-2022-r-niemcy-i-strefa-euro-oto-najnowsze-dane-6818959491414880a.htm

6 za: https://tvn24.pl/biznes/z-kraju/budownictwo-produkcja-budowlano-montazowa-za-wrzesien-i-liczba-rozpoczetych-budow-dane-gus-6173582 oraz https://www.muratorplus.pl/biznes/raporty-i-prognozy/koniunktura-w-budownictwie-gospodarcza-pazdziernik-2022-aa-Da3o-FMr4-puty.html

7 za: https://www.bankier.pl/wiadomosc/Sprzedaz-detaliczna-w-Polsce-wrzesien-2022-8426616.html

8 źródło: https://stat.gov.pl/

9 za: https://www.kpk.gov.pl/european-innovation-scoreboard-2022-ue-wyprzedzila-japonie oraz https://research-and-innovation.ec.europa.eu/knowledge-publications-tools-and-data/publications/all-publications/european-innovation-scoreboard-2022_en

10 za: https://www.gov.pl/web/ncbr/ncbr-a-rankingi-innowacyjnosci oraz https://www.globalinnovationindex.org/gii-2022-report#

11 W niniejszym podrozdziale wykorzystano informacje pochodzące m.in. z portalów https://www.trojmiasto.pl/ oraz https://pomorskie.eu/

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Technologie hardware – przeskoczyć próg wejścia

Pobierz PDF

Rozmowę prowadzi Marcin Wandałowski – redaktor prowadzący „Pomorskiego Przeglądu Gospodarczego”.

Jak – na przestrzeni ostatnich 2‑3 dekad – wyglądał typowy rozwój polskiego przedsiębiorstwa specjalizującego się w projektowaniu i produkcji hardware’u?

Początki wielu polskich przedsiębiorstw technologicznych, które dziś mają własne rozwiązania i produkty, polegały na współpracy – w roli podwykonawców – z podmiotami zachodnimi. Po prostu, jako kraj, dysponowaliśmy tańszą siłą roboczą i ogólnie niższymi kosztami, więc byliśmy atrakcyjni. Z czasem wielu firmom udało się zbudować własne wewnętrzne doświadczenie, zatrudnić nowych, zdolnych ludzi i, biorąc się za coraz bardziej złożone i wymagające przedsięwzięcia, awansować w łańcuchach wartości.

W związku z tym, że polskie podmioty przynosiły swoim zachodnim partnerom ogromną wartość, stawały się one w większym stopniu potrzebne. Dotychczasowi i nowi kontrahenci zaczęli zapraszać je do coraz bardziej interesujących projektów. Nierzadko nawiązywały one też współpracę ze świetnymi, zagranicznymi oraz polskimi uczelniami. Wiele firm zbudowało swoje laboratoria, stawiając na naukę, naukę i jeszcze raz naukę.

Jakiego typu bariery napotykały najczęściej, a może – nadal napotykają – tego typu przedsiębiorstwa?

Największym problemem w realizacji projektów okazywały się zazwyczaj nie być wcale bezpośrednio pieniądze, lecz brak długoletniego doświadczenia. Posiadając młodą kadrę, polskim firmom brakowało kompetencji biznesowych i procesowo­‑menedżerskich, jakimi dysponowali ich zagraniczni partnerzy.

Oczywiście, często z ich strony można było liczyć na wsparcie w zakresie nabywania tych umiejętności, ale de facto krajowe podmioty uczyły się wszystkiego z poziomu zerowego – „w boju”, popełniając masę błędów. Przedsiębiorstwa założone po transformacji ustrojowej były pierwszym „pokoleniem” polskich firm, mającym szansę uczyć się od zachodnich organizacji, jak rozwijać innowacyjne w skali świata produkty.

Przedsiębiorstwa założone po transformacji ustrojowej były pierwszym „pokoleniem” polskich firm, mającym szansę uczyć się od zachodnich organizacji, jak rozwijać innowacyjne w skali świata produkty.

Przy okazji, bardzo szybko przekonywały się one też, jak ogromnym wyzwaniem w zakresie rozwijania nowoczesnych technologii jest ich nieprawdopodobnie szybka zmienność. Specyfikacje techniczne, nad którymi pracują przecież nieraz setki osób, zmieniają się we wręcz astronomicznym tempie.

Jakie jeszcze czynniki negatywnie wpłynęły na tempo rozwoju polskich firm z branży hardware’u?

Problemem okazywała się nieraz – i nadal zresztą czasem się okazuje – fizyczna odległość polskich kooperantów od central zachodniej innowacyjności i rozwoju. Choć komunikacja i współpraca zdalna – owszem – jest coraz bardziej powszechna i dostępna, to w obszarze technologii dotyczy ona jednak głównie software’u. W wypadku hardware’u nie ma często innej drogi kooperacji, niż w formie fizycznych spotkań w laboratorium, przy przyrządach pomiarowych. A to tylko jedna z wielu różnic pomiędzy tymi dziedzinami…

Czego dotyczą pozostałe?

Zasadniczą różnicą jest to, że w wypadku hardware’u cykl od pomysłu, przez realizację, do stworzenia finalnego urządzenia, jest niezwykle drogi i trwa bardzo długo. Wyobraźmy sobie, że dana firma chce stworzyć serwer posiadający jakiś interfejs radiowy. Na budowę prototypu potrzebuje pół roku, a cały proces kosztuje 100 tys. dolarów. Później trzeba stworzyć kolejnych kilka prototypów, które będą musiały zostać przetestowane, a właściwie – mówiąc wprost – zniszczone.

Aby bowiem dany produkt hardware’owy mógł zostać dopuszczony na rynek, trzeba sprawdzić jego pracę w różnym zakresie temperatur oraz wilgotności, w specyficznych realiach zasilania, generalnie – w maksymalnie niekorzystnych warunkach. Wszystko w imię bezpieczeństwa i niezawodności konstrukcji – proszę sobie wyobrazić co by było, gdyby np. ładowarka do telefonu po kilkunastu godzinach, bycia wetkniętym w gniazdko elektryczne, nagle wybuchła. A przecież sprzętów elektronicznych, z których korzystamy dziś na co dzień jest multum.

Aby produkt hardware’owy mógł zostać dopuszczony na rynek, trzeba sprawdzić jego pracę w różnym zakresie temperatur oraz wilgotności, w specyficznych realiach zasilania, generalnie – w maksymalnie niekorzystnych warunkach. Wszystko w imię bezpieczeństwa i niezawodności konstrukcji.

Podczas tzw. corner testów takie urządzenia się psują, więc trzeba wydawać setki tysięcy dolarów na budowę kolejnych prototypów. A ich składanie jest zawsze bardzo pracochłonne – to nie jest przecież jeszcze etap produkcji seryjnej, nie istnieje szczegółowo rozpisana dokumentacja. W dodatku procesów tych nie da się przeprowadzić bez wysoko wyspecjalizowanych techników i konstruktorów.

Wróćmy jeszcze na moment do kwestii problemów – czy coś jeszcze znajduje się na Pańskiej liście?

Na bazie lat doświadczeń, zaobserwowałem, że ludzie nagminnie nie doszacowują czasu i kosztów potrzebnych do uruchomienia hardware’u. Moją codzienną bolączką było tłumaczenie sprzedawcom czy osobom z działu marketingu, że jeśli przyszedł do nich inżynier i pokazał fajny prototyp urządzenia, którego stworzenie zajęło mu pół roku, to od tego momentu potrzebował on będzie trzy razy więcej czasu na to, by zrobić z tego prototypy, na których będzie mogło pracować kilku kolejnych inżynierów.

Później trzeba będzie to urządzenie odpowiednio przetestować, zaprogramować sposób, w jaki będzie łączyło się z innymi urządzeniami, stworzyć dokumentację oraz opracować formułę pozwalającą na osiągnięcie powtarzalności produkcji. Często też trzeba będzie znaleźć czas na to, by dane urządzenie zainstalować u klienta i nauczyć obsługi jego pracowników. I nagle z 1,5 roku robią się np. 3 lata oczekiwania – tak właśnie cały ten proces rozciąga się w czasie.

Czy można go przyspieszyć?

Bywają na to sposoby – zatrudnia się do pracy nad danym projektem więcej ludzi, czy też usprawnia wybrane procesy. Daje to nieraz szansę na zaoszczędzenie kilku tygodni czy miesięcy. Tyle że cuda tu się raczej nie zdarzają – pewne rzeczy potrzebują po prostu odpowiednio dużo czasu, by mogły się zadziać i z 3 lat nie zrobią się nagle 3 miesiące.

Tak jak wspominałem – bywa to nieraz trudne do „przełknięcia” dla osób nietechnicznych. Menedżer czy sprzedawca, widząc działający prototyp, od razu chce wychodzić z produktem na rynek. Tymczasem największym błędem, jaki może popełnić firma specjalizująca się w hardware jest sprzedanie urządzenia, które nie jest jeszcze do końca dopracowane. Jego późniejsze utrzymywanie czy supportowanie będzie bowiem kosztowało niewyobrażalne pieniądze, mnóstwo czasu oraz frustracji.

Menedżer czy sprzedawca, widząc działający prototyp, od razu chce wychodzić z produktem na rynek. Tymczasem największym błędem, jaki może popełnić firma specjalizująca się w hardware jest sprzedanie urządzenia, które nie jest jeszcze do końca dopracowane.

Specyfiką tej branży jest to, że pojawiają się tu błędy i awarie. Wielu wierzy, że ich to nie spotka, ale zapewniam – spotka. I to nieraz w najbardziej newralgicznych momentach, np. dzień przed wyjazdem do klienta. Nic dziwnego – praca jest intensywna, ludzie zmęczeni, przez co nietrudno o przecięcie kabelka czy zwarcie. Wszystkie te pomyłki są oczywiście do naprawy, jednak wiąże się to z czasem, kosztami i nerwami.

Czy – pomimo wskazanych przez Pana bolączek i barier – polskie firmy miały i mają pewnego rodzaju atuty, by być lepszymi od konkurentów?

Zdecydowanie – i to nie tylko w sferze hardware’u. Mamy nieprawdopodobną sprawność w działaniu jak rebelianci czy partyzanci – znajdując się w trudnych warunkach, potrafimy zebrać się w grupę i stworzyć zgrany zespół, po prostu „się sprężyć”. Szybko podejmować decyzje, dynamicznie i kreatywnie omijać przeszkody, opracowywać nieszablonowe rozwiązania. Przy czym, niestety, często odbywa się to kosztem rodziny, snu czy odpoczynku.

Mamy w Polsce nieprawdopodobną sprawność w działaniu jak rebelianci czy partyzanci. Znajdując się w trudnych warunkach, potrafimy zebrać się w grupę i stworzyć zgrany zespół – po prostu „się sprężyć”. Szybko podejmować decyzje, dynamicznie i kreatywnie omijać przeszkody, opracowywać nieszablonowe rozwiązania.

Takie podejście pozwala na osiąganie bardzo wysokiej dynamiki – niezwykle szybkie działanie. Ten kij ma jednak dwa końce. W takiej formule nie powinny funkcjonować nawet młode, nieopierzone firmy pokroju start‑upów. Może będzie to efektywne przez kilka miesięcy, ale na dłuższą metę – z pewnością nie. Prowadzenie biznesu porównałbym do maratonu, podczas gdy wiele krajowych firm specjalizuje się bardziej w sprincie.

Co więcej, działając w szalonym tempie, siłą rzeczy, o pewnych sprawach się zapomina. Wiele różnych kwestii umyka. Takie niedomknięte sprawy, często nawet drobiazgi, w finalnej fazie bardzo opóźniają przygotowanie produkcji, generując duże koszty.

Prowadzenie biznesu porównałbym do maratonu, podczas gdy wiele krajowych firm specjalizuje się bardziej w sprincie.

Dlaczego polskie firmy „wyspecjalizowały się” w takim właśnie, dynamicznym – ale krótkofalowym podejściu?

Problem jest chyba w tym, że – mając na uwadze niedługą historię kapitalizmu w naszym kraju – właściciele firm założonych w okresie okołotransformacyjnym, nie mieli się za bardzo od kogo uczyć prowadzenia biznesu. Sądzę, że obecnie uruchamiane w Polsce firmy mogą już w jakiś sposób uczyć się od poprzedników. Chociaż to też nie jest wcale takie oczywiste – pierwsze „pokolenie” polskich przedsiębiorców z lat 90. ubiegłego stulecia, działało w zupełnie innych realiach. Inne były reguły gry, inne było wewnątrzkrajowe oraz zewnętrzne otoczenie itd.

Czy zatem jesteśmy – przynajmniej w sferze hardware’u – nadrobić zaległości względem wiodących firm zachodnich?

Byłbym sceptyczny – z dwóch powodów. Po pierwsze, dystans dzielący polskie przedsiębiorstwa od liderów jest bardzo duży, znajdujemy się w znacznie wcześniejszej fazie rozwoju. Może nam zwyczajnie zabraknąć czasu na nadrobienie zaległości. Po drugie, rynek nie zawsze premiuje najlepsze rozwiązania. Wielkie korporacje, które na nim dominują, często podejmują decyzje w sposób – powiedziałbym – mało merytoryczny.

To znaczy?

Moje doświadczenie jest takie, że tego typu koncerny nie są generalnie skore do ponoszenia ryzyka. A takowym mogłoby być np. postawienie na rozwiązanie technologiczne małej, nikomu nieznanej firmy z Polski. Pójście w kierunku innowacyjności wymaga pewnej odwagi, a w wielkim międzynarodowym koncernie nikt nie będzie chciał „podłożyć swojej głowy” tylko po to, by sprawdzić nowy produkt. Z perspektywy korporacyjnych dyrektorów najważniejsze są bowiem wyniki finansowe – a wdrożenie innowacji zawsze generuje ryzyko w nich „namieszania”.

Pójście w kierunku innowacyjności wymaga pewnej odwagi, a w wielkim międzynarodowym koncernie nikt nie będzie chciał „podłożyć swojej głowy” tylko po to, by sprawdzić nowy produkt. Z perspektywy korporacyjnych dyrektorów najważniejsze są bowiem wyniki finansowe – a wdrożenie innowacji zawsze generuje ryzyko w nich „namieszania”.

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Sytuacja gospodarcza województwa pomorskiego w II kwartale 2022 r.

Pobierz PDF

Koniunktura gospodarcza

II kwartał 2022 r. był kolejnym, podczas którego dynamika zdarzeń zachodzących zarówno w polskiej, jak również globalnej gospodarce, była bardzo wysoka. Okres ten uzmysłowił nam, że wojna w Ukrainie oraz jej skutki dla Polski oraz świata nie będą miały charakteru krótkotrwałego i powierzchownego, lecz długotrwały i głęboki. Jednym z nich, który odczuwamy już teraz, jest potężna fala inflacji, o niespotykanym od dekad rozmiarze. Choć w tym kontekście warto dodać, że proces wzrostu ogólnego poziomu cen i usług rozpoczął się kilka miesięcy przed wybuchem konfliktu i był spowodowany następstwami pandemii, a w wypadku Polski – jeszcze wcześniej, w głównej mierze za sprawą luźnej polityki pieniężnej prowadzonej przez NBP.

Wskaźnik inflacji konsumenckiej CPI osiągał w naszym kraju na przestrzeni II kwartału br. wartości odpowiednio: 12,4 proc. w kwietniu, 13,9 proc. w maju oraz 15,5 proc. w czerwcu. Ten ostatni jest najwyższym odczytem od marca 1997 r., czyli od ponad 25 lat. Problem ten dotyczy jednak nie tylko Polski – rekordowe poziomy inflacji są notowane także w wielu innych gospodarkach, np. (dane za czerwiec) 8,2 proc. w Niemczech (najwyższy od prawie 50 lat) czy 9,1 proc. w Stanach Zjednoczonych (najwyższy od ponad 40 lat)1.

Tak wysoki poziom inflacji jest spowodowany w zdecydowanej mierze wzrostem cen paliw oraz żywności, jak również – jak podkreślają eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego2 – reorganizacji łańcuchów dostaw oraz związanych z nimi niedoborów materiałów. Powyższe zjawiska wynikają natomiast po pierwsze – ze skutków pandemii, a po drugie – z wojny, jaka toczy się dziś w Ukrainie.

Jako że kryzys wynikający z wojny za wschodnią granicą zbiegł się w czasie z kryzysem pandemicznym, windując – jak już wspomniano – poziom inflacji, byliśmy w Polsce świadkami dziesięciomiesięcznego cyklu wzrostu stóp procentowych, w efekcie którego stopa referencyjna NBP została podniesiona do poziomu 6,50 proc. Po raz ostatni znajdowała się ona tak wysoko w marcu 2005 r. Najbliższe miesiące pokażą, czy działania Rady Polityki Pieniężnej przyniosą oczekiwany skutek, czyli istotne ograniczenie poziomu inflacji. Wielu ekonomistów spodziewa się, że jej szczyt zostanie osiągnięty już niebawem, wskazując najczęściej na wczesną jesień br. Z kolei niedawna analiza NBP przewiduje że może on nastąpić dopiero w I kwartale 2023 r. Niezależnie jednak od tego, źródła obecnego szoku inflacyjnego są głównie podażowe, co przekłada się na mniejsze możliwości wpływania na niego poprzez krajową politykę monetarną.

Przenieśmy się na Pomorze, gdzie – pomimo trudnych czasów – nastroje lokalnych przedsiębiorców, mierzone wartością wskaźnika bieżącej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw, w pięciu spośród siedmiu badanych obszarów rynku, były na koniec II kwartału br. pozytywne. W największym stopniu dotyczyło to tradycyjnie już sektora informacji i komunikacji (+27,0 pkt.), który nadal pozostaje jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się obszarów gospodarki, a kryzys związany z pandemią tylko ten rozwój przyspieszył. Wyraźna przewaga głosów „na plus” dotyczyła także sektorów: zakwaterowania i usług gastronomicznych (+16,1 pkt.) oraz handlu hurtowego (+13,4 pkt.). W przypadku tego pierwszego było to bez wątpienia związane z rozpoczynającym się sezonem turystycznym. W wypadku drugiego – widać pozytywne odbicie względem I kwartału br., kiedy – miesiąc do miesiąca – notowane wartości wskaźnika były średnio o około 10 pkt niższe. Niewielka przewaga pozytywnych ocen dotyczących bieżącej sytuacji przedsiębiorstwa odnosiła się także do sektorów: przetwórstwa przemysłowego (+4,0 pkt.) oraz transportu i gospodarki magazynowej (+1,1 pkt.).

W II kwartale 2022 r. „pod kreską” – i to dość niewielką – znalazły się jedynie sektory: handlu detalicznego (–1,6 pkt.) oraz budownictwa (–6,4 pkt.). W wypadku obydwu może to wynikać z wysokiej inflacji, przekładającej się na spadek siły nabywczej pieniądza, którego skutkiem jest niższa skłonność do dokonywania zakupów (nie licząc wydatków mających chronić oszczędności przed inflacją, np. w nieruchomości czy niektóre dobra luksusowe), oraz wysokiego poziomu stóp procentowych, windującego koszt kredytów (w tym również hipotecznych), co ogranicza popyt na mieszkania. Kondycji sektora budownictwa cały czas nie poprawia również zmniejszony popyt na powierzchnie biurowe, którego źródłem jest upowszechnienie się pracy hybrydowej oraz zdalnej.

Ciekawie przedstawia się porównanie wartości wskaźnika ogólnej bieżącej sytuacji przedsiębiorstw pomiędzy czerwcem br. a czerwcem ub.r. W czterech spośród badanych siedmiu obszarów gospodarki tegoroczna ocena respondentów jest wyższa niż przed rokiem – mowa tu konkretnie o sektorach: zakwaterowania i usług gastronomicznych (+36,3 pkt. względem czerwca 2021 r.), transportu i gospodarki magazynowej (+5,8 pkt.), informacji i komunikacji (+4,9 pkt.) oraz handlu detalicznego (+1,2 pkt.). Z kolei „na minusie” w ujęciu rok do roku znalazły się obszary: przetwórstwa przemysłowego (–5,0 pkt.), budownictwa (–10,2 pkt.) oraz handlu hurtowego (–19,2 pkt.).

Wykres 1. Indeks bieżącej ogólnej sytuacji przedsiębiorstwa wg sektorów w województwie pomorskim w okresie od czerwca 2021 do czerwca 2022 r.

Przedział wahań wskaźnika wynosi od –100 do +100. Wartości ujemne oznaczają przewagę ocen negatywnych, dodatnie – pozytywnych.
Źródło: opracowanie IBnGR na podstawie danych GUS

Ocena bieżącej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw z pomorskiej perspektywy wypadła na koniec II kwartału br. korzystnie w porównaniu do ocen ankietowanych przedsiębiorców z Polski ogółem – w pięciu spośród siedmiu analizowanych sektorów notowane na Pomorzu wartości wskaźnika były wyższe niż przeciętnie w skali kraju. Największa różnica „na plus” (+19,5 pkt. względem średniej ogólnopolskiej) dotyczyła sektora zakwaterowania i usług gastronomicznych, co – jak już wspomniano – wynika z sezonowego charakteru tej branży, a także faktu, że województwo pomorskie jest w skali kraju jedną z najbardziej obleganych destynacji turystycznych. Lepiej niż średnio w kraju swoją sytuację oceniali także przedsiębiorcy z branż: przetwórstwa przemysłowego (+12,9 pkt.), budownictwa (+6,1 pkt.), handlu hurtowego (+4,8 pkt.) oraz informacji i komunikacji (+1,2 pkt.). Minimalnie poniżej średniej krajowej były natomiast oceny respondentów z sektorów: transportu i gospodarki magazynowej (–1,3 pkt.) oraz handlu detalicznego (–2,1 pkt.).

Pomorscy przedsiębiorcy z czterech spośród siedmiu analizowanych obszarów oceniali swoją bieżącą ogólną sytuację gorzej niż w analogicznym okresie 2015 r. Największa różnica in minus dotyczyła sektora informacji i komunikacji, co jednak nie świadczy o tym, że branża ta przechodzi obecnie na Pomorzu przez kryzys, lecz jest dowodem na rozkwit tego sektora, jaki miał miejsce przed siedmioma laty – w tamtym okresie miesięczne oceny wskaźnika bieżącej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw niejednokrotnie przekraczały poziom 40, a nawet 50 pkt. Pozostałymi obszarami pomorskiej gospodarki, w których bieżąca ocena jest gorsza od tej z 2015 r. są: przetwórstwo przemysłowe (–6,6 pkt.), budownictwo (–0,6 pkt.) oraz transport i gospodarka magazynowa (–0,4 pkt.). „Na plusie” znalazły się natomiast pozostałe trzy badane obszary: handel detaliczny (+2,3 pkt.), handel hurtowy (+3,4 pkt.) oraz zakwaterowanie i usługi gastronomiczne (+11,4 pkt.).

Zjawiska kryzysowe nie wpływają dobrze na poczucie bezpieczeństwa wśród przedsiębiorców, co doskonale obrazuje wskaźnik przewidywanej ogólnej sytuacji gospodarczej przedsiębiorstw, który dla wszystkich siedmiu badanych obszarów gospodarki przyjmował na koniec II kwartału br. wartości negatywne. Najczarniej nadchodzącą przyszłość widzieli respondenci z branż: handlu hurtowego (–25,2 pkt.), zakwaterowania i usług gastronomicznych (–20,0 pkt.), budownictwa (–18,0 pkt.), handlu detalicznego (–17,6 pkt.) oraz informacji i komunikacji (–16,8 pkt.). Wyraźnie lepsze – choć z nadal przeważającym negatywnym akcentem – nastroje dotyczyły natomiast branż: przetwórstwa przemysłowego (–5,8 pkt.) oraz transportu i gospodarki magazynowej (–1,8 pkt.). Wydaje się, że jedynym dużym zaskoczeniem podczas analizy wspomnianego wskaźnika są zdecydowanie negatywne odczucia przedsiębiorców z branży zakwaterowania i usług gastronomicznych, którzy w czerwcu br. byli na starcie sezonu wakacyjnego. W miesiącu tym zazwyczaj wartości wskaźnika przewidywanej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw znajdują się zdecydowanie na plusie, czego najlepszym dowodem jest czerwiec 2021 r., kiedy wartość ta wyniosła aż 73,7 pkt., będąc o prawie 94 pkt. wyższą niż w czerwcu br.

Szczególnie optymistycznych wniosków nie przynosi też porównanie wartości wskaźnika notowanych na Pomorzu z tymi dla Polski ogółem. Wynika z niego, że pomorscy przedsiębiorcy z jedynie trzech branż oceniają nadchodzącą przyszłość lepiej niż na poziomie polskiej gospodarki ogółem. Chodzi tu konkretniej o sektory: transportu i gospodarki magazynowej (+12,0 pkt. względem przeciętnej ogólnokrajowej), przetwórstwa przemysłowego (+11,3 pkt.) oraz budownictwa (+0,4 pkt.). W pozostałych – i to zazwyczaj dość wyraźnie – rysowała się przewaga ocen pesymistycznych. Widać to było w największym stopniu na przykładzie branży zakwaterowania i usług gastronomicznych (–26,8 pkt.), a także: informacji i komunikacji (–14,2 pkt.) oraz handlu hurtowego (–11,6 pkt.).

Działalność przedsiębiorstw

Na koniec II kwartału 2022 r. w województwie pomorskim zarejestrowanych było 337,6 tys. podmiotów gospodarki narodowej. Ich liczba wzrosła zatem przez rok o ponad 12 tys., natomiast od końca poprzedniego kwartału – o 2,9 tys.

Wykres 2. Dynamika produkcji sprzedanej, budowlano­‑montażowej i sprzedaży detalicznej w województwie pomorskim w okresie od stycznia 2018 do czerwca 2022 r.

Źródło: opracowanie IBnGR na podstawie danych Urzędu Statystycznego w Gdańsku

W II kwartale br. indeks produkcji sprzedanej pomorskiego przemysłu przez wszystkie trzy miesiące – podobnie jak na przestrzeni wcześniejszych czterech kwartałów – osiągnął wartości wyższe niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Wyniosły one odpowiednio: +7,0 proc. w kwietniu, +12,6 proc. w maju oraz +7,8 proc. w czerwcu, co świadczy o rozwoju tego sektora w naszym regionie. Co więcej – nawiązując do opisywanego wcześniej wskaźnika bieżącej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw – wśród pomorskich reprezentantów branży od grudnia 2020 r. przeważają pozytywne nastroje, podczas gdy w skali ogólnopolskiej – są one (za wyjątkiem lipca i sierpnia 2021 r.) cały czas „na minusie”. Czy w nadchodzących miesiącach pomorski II sektor nadal będzie się na tle Polski wybijał, czy też będzie równał w dół? Z jednej strony odczuwa on na własnej skórze negatywne konsekwencje pandemii oraz wojny w Ukrainie, takie jak m.in. wzrost kosztów energii i surowców czy przerwanie dotychczas istniejących łańcuchów dostaw. Z drugiej strony rodzą się przed nim szanse związane z reorganizacją owych łańcuchów czy przenoszeniem produkcji do Europy Środkowo­‑Wschodniej – m.in. za sprawą trendów tzw. nearshoringu oraz friendshoringu. Nie zmienia to jednak faktu, że pod koniec II kwartału br. większość pomorskich przedsiębiorców z branży produkcyjnej patrzyło w przyszłość z niepokojem, o czym świadczy chociażby ujemna wartość wskaźnika przewidywanej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw. Przewaga nastrojów pesymistycznych nie dziwi, gdy weźmiemy pod uwagę sytuację całego polskiego przemysłu, w którym w maju i czerwcu wskaźnik PMI znalazł się na poziomie poniżej 50 pkt. – odpowiednio: 48,5 pkt. oraz 44,4 pkt. Ten ostatni był najniższym odczytem od ponad dwóch lat. Jak wskazują eksperci IHS Markit – wysoka inflacja i narastające napięcia geopolityczne doprowadziły do silnego spadku nowych zamówień i w konsekwencji także produkcji przemysłowej. Wieszczone od pewnego czasu spowolnienie gospodarki staje się najwyraźniej faktem3.

W II kwartale 2022 r. – drugi kwartał z rzędu – wartości indeksu produkcji budowlano­‑montażowej na Pomorzu notowały niezmiernie wysokie wartości. Tym razem wskaźnik ten był wyższy niż w analogicznym okresie 2021 r.: o +120,1 proc. w kwietniu, o +143,8 proc. w maju oraz o +94,6 proc. w czerwcu. Niemniej jednak – podobnie jak w okresie styczeń­‑marzec br. – benchmarkiem było bardzo nieudane z perspektywy tej branży I półrocze 2021 r., po którym nastąpiło pozytywne odbicie. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można zatem przypuszczać, że w kolejnym kwartale wzrost produkcji budowlano­‑montażowej na Pomorzu będzie w ujęciu rok do roku znacznie skromniejszy. Tym bardziej, że dochodzą do nas negatywne sygnały płynące z poziomu polskiej gospodarki ogółem. Najlepszym na to dowodem jest fakt, że – według Głównego Urzędu Statystycznego – dynamika produkcji budowlano­‑montażowej wyniosła w czerwcu jedynie 5,9 proc. (w kwietniu było to 9,3 proc., a w maju – 13,0 proc.). Był to wynik znacznie poniżej oczekiwań ekonomistów, a wynika on ze znacznego wyhamowania inwestycji, za którym stoi m.in. drastyczny spadek liczby przyznawanych kredytów hipotecznych (w czerwcu br. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało o niemal 60 proc. mniej klientów niż przed rokiem), co bardzo ogranicza popyt na nowe mieszkania, czy również problemu niedoboru pracowników na rynku pracy, wzmocnionego w dodatku wysoką presją na wzrost wynagrodzeń4.

Na przestrzeni II kwartału 2022 r. w ujęciu rok do roku wyraźnie wyższe były także wartości indeksu sprzedaży detalicznej towarów. Wzrost ów wyniósł odpowiednio: +49,2 proc. w kwietniu, +25,9 proc. w maju oraz +21,5 proc. w czerwcu. Co istotne – w przeciwieństwie do poprzedniego kwartału – punktem odniesienia z 2021 r. nie był już okres największego pandemicznego spowolnienia odnotowanego w sektorze handlu. Nie zmienia to jednak faktu, że patrząc na najbliższą przyszłość, trudno o dużą dozę optymizmu. Widać to zresztą już po wartościach omawianych wcześniej wskaźników bieżącej oraz przewidywanej ogólnej sytuacji przedsiębiorstw w tym sektorze, które od kilku (a w przypadku przewidywanej – nawet kilkunastu) miesięcy znajdują się „na minusie”, będąc też zarazem niższymi niż przeciętnie w Polsce. Źródłem pesymistycznych bieżących ocen oraz przewidywań jest w pierwszej kolejności wysoki poziom inflacji. Przekłada się on na spadek konsumpcji – mówiąc wprost: wielu z nas nie jest w stanie zaakceptować tak dynamicznego wzrostu cen. Jak wskazuje główny analityk portalu bankier.pl, Krzysztof Kolany, utrzymujące się od miesięcy fatalne nastroje konsumentów zaczęły się przekładać na faktyczne decyzje zakupowe. Trudno, by było inaczej, gdy spojrzymy chociażby na deflator sprzedaży detalicznej, czyli miernik wzrostu cen w dużych sklepach, który w czerwcu br. wyniósł aż 16,2 proc., co jest najwyższym wynikiem w historii jego pomiarów. W takiej sytuacji nie można się zatem dziwić wyliczeniom Głównego Urzędu Statystycznego, z których wynika, że liczona w cenach stałych sprzedaż detaliczna w tym miesiącu była w ujęciu rok do roku wyższa o jedynie 3,2 proc. niż przed rokiem. Wynik ten był wyraźnie niższy niż w poprzednich miesiącach oraz niż wskazywały prognozy ekonomistów5.

Handel zagraniczny

W II kwartale 2022 r. zaobserwowaliśmy na Pomorzu wyraźne zmniejszenie się salda handlu zagranicznego – nadal, jak na przestrzeni poprzednich trzech kwartałów, było ono ujemne, jednak względem okresu styczeń­‑marzec br. „stopniało” z –1 331,7 mln euro do –389,5 mln euro. Stało się tak dzięki zwiększeniu wartości pomorskiego eksportu (względem I kwartału 2022 r.) o 11,6 proc. do poziomu 4 513,3 mln euro, przy jednoczesnym spadku wartości sprowadzanych do regionu towarów, wynoszącym –9,2 proc. (kwotowo 4 902,8 mln euro).

Podobnie jak w poprzednim kwartale, zarówno wartości eksportu, jak i importu były na Pomorzu o wiele wyższe niż w analogicznych okresach dwóch poprzednich lat. Wartość eksportu zwiększyła się o 16,9 proc. względem II kwartału 2021 r. oraz o 61,7 proc. względem II kwartału 2022 r. Z kolei wartość towarów importowanych „urosła” odpowiednio o: 31,3 proc. oraz 113,3 proc. Tak niskie obroty handlu zagranicznego w II kwartale 2020 r. wynikają rzecz jasna z pandemii koronawirusa – warto mieć na uwadze, że w tym okresie miały miejsce na całym świecie liczne tzw. lockdowny, wstrzymanie wielu procesów produkcyjnych oraz zerwanie licznych łańcuchów dostaw.

Mając na uwadze całą polską gospodarkę, wartość wyeksportowanych towarów w okresie styczeń­‑czerwiec 2022 r. wyniosła 165,4 mld euro, natomiast wartość sprowadzonych do Polski – 177 mld euro. Tym samym saldo handlu zagranicznego nadal było ujemne, wynosząc –11,6 mld euro. W porównaniu z I półroczem 2021 r. – eksport wzrósł o 19,1 proc., natomiast import – o 31,3 proc.6

W II kwartale br. wśród towarów eksportowanych z Pomorza dominowały te z grup: statków, łodzi i konstrukcji pływających (16,0 proc. udziału w pomorskim eksporcie ogółem), maszyn i urządzeń elektrycznych (10,0 proc.), zbóż (8,1 proc.) oraz paliw (7,6 proc.). W zestawieniu tym szczególną uwagę zwraca wysoki – najwyższy od I kwartału 2020 r. – udział grupy zbóż, mogący wynikać ze znacznego ograniczenia eksportu tego towaru z Ukrainy z uwagi na rosyjską agresję. Z kolei pozostałe z wyróżnionych grup należą do czołówki eksportowanych z Pomorza towarów praktycznie w każdym kwartale.

Wykres 3. Struktura kierunkowa eksportu z województwa pomorskiego w II kwartale 2022 r.

Źródło: opracowanie IBnGR na podstawie danych Izby Celnej w Warszawie

Towary o największej wartości zostały w II kwartale br. wyeksportowane z Pomorza do: Niemiec (17,9 proc. udziału pomorskiego eksportu), Szwecji (6,5 proc.), Holandii (5,6 proc.), Francji (5,5 proc.), Wielkiej Brytanii (4,6 proc.) oraz Czech (3,5 proc.). Struktura ta była bardzo podobna do odnotowanej na koniec poprzedniego kwartału. Z kolei w I półroczu 2022 r. wyeksportowane z Polski towary trafiły w największej mierze na rynki: niemiecki (27,6 proc.), czeski (6,6 proc.), francuski (5,8 proc.) oraz brytyjski (5,0 proc.).

W zestawieniu towarów importowanych do województwa pomorskiego w II kwartale 2022 r. największy udział – tradycyjnie już – miała grupa paliw (25,9 proc. pomorskiego importu ogółem). Na kolejnych pozycjach znalazły się natomiast: maszyny i urządzenia elektryczne (10,6 proc.), artykuły i dodatki odzieżowe dziane (7,4 proc.), ryby i skorupiaki (6,5 proc.), statki, łodzie oraz konstrukcje pływające (6,4 proc.), a także artykuły i dodatki odzieżowe niedziane (6,0 proc.). W tym kontekście wyróżnić należy stale rosnący udział dwóch grup „odzieżowych”, który wyniósł łącznie 13,3 proc. wartości pomorskiego importu. Dla porównania, przed rokiem odpowiadały one za 8,5 proc., natomiast przed dwoma laty – za 7,3 proc. wartości regionalnego importu.

Generalnie – podobnie jak w wielu poprzednich kwartałach – zauważyć można spore podobieństwo struktury towarowej importu i eksportu. Pierwsza z nich jest bowiem w znacznym stopniu kształtowana przez drugą – na Pomorze importowane są towary podlegające przetworzeniu, które następnie są w sporej części eksportowane.

Pomimo nałożonych sankcji gospodarczych, w II kwartale br. dominującym dostawcą towarów na pomorski rynek pozostawała Rosja. Warto jednak zauważyć, że ogólny udział importu z tego kierunku wyniósł 19,1 proc., co jest wynikiem zdecydowanie niższym niż w poprzednim kwartale, lecz – co prawda nieznacznie, ale jednak wyższym niż w analogicznym okresie roku 2021 oraz 2020. Godnym zauważenia jest fakt, że w strukturze kierunków importu na Pomorze dotychczasowego lidera niemal dogoniły już Chiny (udział wynoszący również 19,1 proc.), które dotychczas znajdowały się najczęściej kilka punktów procentowych poniżej Rosji. Dalsze miejsca przypadły z kolei: Bangladeszowi (7,0 proc. – głównie za sprawą importu artykułów odzieżowych), Norwegii (6,7 proc.), Niemcom (5,6 proc.) oraz Holandii (4,0 proc.). Wśród partnerów importowych w skali całej polskiej gospodarki ogółem dominowały natomiast: Niemcy (20,7 proc.), Chiny (14,5 proc.), Rosja (6,0 proc.) oraz Włochy (4,8 proc.).

Wykres 4. Struktura kierunkowa importu do województwa pomorskiego w II kwartale 2022 r.

Źródło: opracowanie IBnGR na podstawie danych Izby Celnej w Warszawie

Barometr innowacyjności

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości wraz z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju już po raz 24. przyznały nagrody oraz wyróżnienia dla najbardziej innowacyjnych polskich produktów i technologii o globalnym potencjale. Kapituła Polskiego Produktu Przyszłości wytypowała zwycięzców w trzech kategoriach: „Produkt Przyszłości Przedsiębiorcy”, „Wspólny Produkt Przyszłości Instytucji Szkolnictwa Wyższego i Nauki oraz Przedsiębiorcy”, a także „Produkt Przyszłości Instytucji Szkolnictwa Wyższego i Nauki”.

Laureatem nagrody głównej w pierwszej z kategorii okazała się gdyńska firma Nanoseen, która opracowała nanomembranę NanoseenX, służącą do oczyszczania i odsalania wody. Rozwiązanie to ma w zamiarze przyczynić się do przezwyciężenia kryzysu wodnego na świecie, pomagając w zapewnieniu dostępu do wody pitnej szerokim rzeszom ludzi. Kapituła przyznała także wyróżnienia czterem kolejnym technologiom, wśród których znalazły się m.in. system identyfikacji biometrycznej pozwalający na dokonywanie płatności okiem czy innowacyjne nanomateriały tlenowo­‑cynkowe. Autorami ww. rozwiązań były firmy spoza Pomorza.

Znamiennym jest, że w tym roku nie przyznano nagrody głównej dla żadnego ze wspólnych projektów biznesu i uczelni. Kapituła zdecydowała się przyznać jedynie trzy wyróżnienia. Drugim i ostatnim pomorskim akcentem było natomiast wyróżnienie w kategorii nowoczesnych rozwiązań naukowych, jakie uzyskała Politechnika Gdańska. Doceniono prowadzony przez nią projekt IZNAK, w ramach którego opracowane zostały inteligentne, autonomiczne znaki drogowe mogące znaleźć wykorzystanie w adaptacyjnym sterowaniu pojazdów. Nagroda główna przypadła natomiast Politechnice Poznańskiej za opracowany przez nią system automatycznego projektowania i druku 3D spersonalizowanych ortez i protez kończyn, który pobiera dane pacjentów z bezkontaktowych pomiarów7.

W II kwartale 2022 r. w Biuletynie Urzędu Patentowego opublikowano informację o 856 wynalazkach zgłoszonych do opatentowania. Liczba zgłoszeń pochodzących z województwa pomorskiego sięgnęła 49, co stanowiło 5,7 proc. wszystkich zgłoszonych wynalazków. Jest to udział wyższy o 0,4 pkt. proc. niż w poprzednim kwartale i o 1,0 pkt. proc. wyższy niż w analogicznym okresie 2021 r.

Wykres 5. Liczba pomorskich wynalazków zgłoszonych i opublikowanych w Biuletynie Urzędu Patentowego w okresie styczeń­‑czerwiec 2022 r.

Źródło: opracowanie IBnGR na podstawie http://www.uprp.pl

Podobnie jak w poprzednich kwartałach, udział województwa pomorskiego w liczbie zgłaszanych patentów był w II kwartale 2022 r., niższy od udziału regionu w liczbie mieszkańców całej Polski (6,0 proc.) oraz w odniesieniu do liczby ogólnopolskich przedsiębiorstw (6,8 proc.). Niemniej należy mieć na uwadze, iż statystyka patentowa jest zdominowana przez zgłoszenia z województwa mazowieckiego, w tym w szczególności z Warszawy.

Na przestrzeni II kwartału 2022 r. spośród wszystkich pomorskich wynalazków zgłoszonych do opatentowania największy udział miały te z działu B (różne procesy przemysłowe, transport) Międzynarodowej Klasyfikacji Patentowej – odpowiadały one za niemal 35 proc. wynalazków z analizowanego okresu. Znaczący był też udział dwóch kolejnych działów – A (podstawowe potrzeby ludzkie – 22,4 proc.) oraz C (chemia i metalurgia – 20,4 proc.). Także wspomniany dział B odpowiadał za największą nadreprezentację zgłoszonych na Pomorzu wynalazków w porównaniu z resztą kraju (+8,3 pkt. proc.). Z kolei największa różnica in minus dotyczyła działu G (fizyka) i wyniosła –8,2 pkt. proc.

W analogicznym okresie poprzedniego roku największa różnica „na plus” dotyczyła działu H (elektrotechnika), wynosząc aż +18,6 pkt. proc. względem reszty kraju. Z kolei na drugim biegunie znalazł się wówczas dział C (–6,6 pkt. proc.).

Tabela 1. Ogólnopolskie oraz pomorskie zgłoszenia wynalazków opublikowane w Biuletynie Urzędu Patentowego wg Międzynarodowej Klasyfikacji Patentowej (MKP) w II kwartale 2022 r. oraz w 2022 r. ogółem

Dział MKP II kwartał 2022 r. 2022 r.
Pomorskie Polska różnica Pomorskie Polska różnica
% % pkt. proc. % % pkt. proc.
Dział A – Podstawowe potrzeby ludzkie 22,4 21,1 +1,3 24,5 21,3 +3,2
Dział B – Różne procesy przemysłowe; Transport 34,7 26,4 +8,3 24,5 23,8 +0,7
Dział C – Chemia; Metalurgia 20,4 16,7 +3,7 20,2 17,7 +2,5
Dział D – Włókiennictwo; Papiernictwo 0,0 1,8 –1,8 0,0 1,4 –1,4
Dział E – Budownictwo; Górnictwo 6,1 9,6 –3,5 8,5 9,3 –0,8
Dział F – Budowa maszyn; Oświetlenie; Ogrzewanie; Uzbrojenie; Technika minerska 12,2 8,6 +3,6 12,8 9,9 +2,9
Dział G – Fizyka 2,0 10,2 –8,2 7,4 10,8 –3,4
Dział H – Elektrotechnika 2,0 5,6 –3,6 2,1 5,8 –3,7
RAZEM 100,0 100,0 100,0 100,0

Źródło: opracowanie IBnGR na podstawie http://www.uprp.pl

Mając na uwadze zgłoszenia wynalazków notowane narastająco od początku 2022 r., można stwierdzić, że względem kraju Pomorze specjalizuje się przede wszystkim w dziale A, który charakteryzuje nadreprezentacja rzędu +3,2 pkt. proc.

Ważniejsze wydarzenia8

Zysk Energi za ubiegły rok
Grupa Energa, wchodząca w skład grupy kapitałowej Orlen, odnotowała w 2021 r. zysk netto wynoszący niemal 1 mld zł, przy przychodach w wysokości 13,7 mld zł. Dla porównania – rok wcześniej spółka zanotowała stratę w wysokości prawie 0,4 mld zł.

Nowy właściciel Saur Neptun Gdańsk
Saur Neptun Gdańsk będzie od początku 2023 r. spółką należącą w 100 proc. do miasta Gdańska. Miasto odkupiło od francuskiego właściciela 51 proc. akcji za niemal 44 mln zł.

Nowe promy Stena Line
Stena Line wprowadzi dwa nowe promy, które będą kursowały na linii Gdynia­‑Karlskrona – pierwszy ma rozpocząć pracę w lipcu, a drugi w listopadzie br. Jednostki te będą większe (każda z nich będzie mogła pomieścić do 1 200 pasażerów) oraz bardziej ekologiczne od dotychczasowych jednostek.

Crist zwodowała blok pod wycieczkowca
W Stoczni Crist zwodowany został 175‑metrowy, w pełni wyposażony w elektrykę oraz hydraulikę blok, który będzie częścią wielkiego wycieczkowca, jaki zbudowany zostanie we francuskiej stoczni Saint‑Nazaire.

Gdański port bałtyckim wiceliderem
Port Gdańsk w I kwartale br. okazał się być drugim największym bałtyckim portem pod względem przeładunków, wyprzedzając Primorsk. Liderem pozostaje rosyjska Ust Ługa, do której dystans pozostaje nadal duży – w analizowanym okresie przeładowano w niej ponad 26 mln ton, podczas gdy w Gdańsku – niespełna 15 mln ton.

Rekordowy przeładunek naftowy
Port Gdynia przyjął największy jak dotąd rozładunek zbiornikowca, który dostarczył do bazy paliw PERN w Dębogórzu 46 tys. m³ oleju napędowego pochodzącego z Arabii Saudyjskiej.

LPP pozbyło się rosyjskich aktywów
LPP sprzedało rosyjską spółkę RE Trading chińskiemu konsorcjum – tym samym gdański potentat odzieżowy po 20 latach spędzonych w Rosji, opuszcza tamtejszy rynek, na którym miał 600 sklepów swoich marek.

Nowe data center w Gdańsku
Firma 3S uruchomiła w Gdańsku nowoczesne data center, dzięki któremu lokalne firmy będą miały możliwość korzystania m.in. z usług chmury obliczeniowej, dostępu do internetu oraz bezpieczeństwa IT. To siódmy tego typu obiekt operatora w Polsce, a pierwszy na Pomorzu.

Gdańsk doczeka się nowego terminala paliwowego?
PERN ma w planach wykorzystanie infrastruktury Siarkopolu Gdańsk do zorganizowania przeładunku oleju napędowego transportowanego ze statków na kolej. PERN jest właścicielem 85 proc. akcji Siarkopolu.

Zastrzyk pieniężny dla miast
Trójmiasto otrzymało łącznie 120 mln zł w ramach drugiej edycji rządowego funduszu z programu Polski Ład, z których 65 mln przypadło na Gdańsk, 40 dla Gdyni, a 15 dla Sopotu. Środki te zostaną przeznaczone m.in. na realizację I etapu tzw. Nowej Świętokrzyskiej i Nowej Kampinoskiej w Gdańsku oraz przebudowę ul. Unruga w Gdyni.

Dwukrotnie większy pływający terminal?
Pływający terminal gazu skroplonego w okolicach Gdańska, którego przepustowość była pierwotnie zaplanowana na 6 mld m³, ma być jednak dwukrotnie większa i wynieść 12 mld m³.

Publiczny Terminal Promowy otwarty
W Gdyni otwarty został Publiczny Terminal Promowy, który zlokalizowany jest przy nabrzeżu Polskim i może przyjmować promy pasażerskie do długości 240 m. Wcześniej terminal znajdował się przy nabrzeżu Helskim i był w stanie przyjmować jednostki do długości 175 m.

Kolejny rekord DCT
W marcu br. w Terminalu DCT w Gdańsku przeładowano ponad 206 tys. TEU, co było najwyższą wielkością przeładunków w jego historii. Wcześniejszy rekord został pobity w styczniu 2020 r.

Nowy operator Bałtyckiego Terminala Zbożowego
Od lipca br. dzierżawcą Bałtyckiego Terminala Zbożowego jest spółka Mondry z Gdańska. Dotychczasowy dzierżawca rozwiązał w kwietniu umowę z Portem Gdynia ze względu na remont Nabrzeża Indyjskiego, które – jego zdaniem – miały utrudniać mu pracę.

Zlecenie na nowe okręty wojenne
Konsorcjum, w skład którego wchodzą: Remontowa Shipbuilding, PGZ Stocznia Wojenna oraz Ośrodek Badawczo­‑Rozwojowy Centrum Techniki Morskiej, zbuduje cztery niszczyciele min typu Kormoran II. Mają one zostać zrealizowane w latach 2026‑2027.


1
za: https://stat.gov.pl, https://www.bankier.pl/wiadomosc/Inflacja-w-USA-wyraznie-wyzsza-niz-oczekiwali-ekonomisci-Ceny-rosly-najszybciej-od-ponad-40-lat-8374451.html oraz https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/swiat/artykuly/8458034,inflacja-w-niemczech-najwyzsza-od-50-lat.html

2 za: https://alebank.pl/gus-inflacja-wzrosla-do-156-proc-w-czerwcu/?id=415479&catid=25926

3 za: https://www.money.pl/gospodarka/fatalny-sygnal-z-polskiego-przemyslu-tak-zle-nie-bylo-od-lat-6785679354681888a.html

4 za: https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/przemysl-budownictwo-srodki-trwale/budownictwo/dynamika-produkcji-budowlano-montazowej-w-czerwcu-2022-roku,14,43.html oraz https://www.money.pl/banki/zapasc-na-rynku-kredytow-hipotecznych-w-czerwcu-prawie-60-proc-mniej-wnioskow-6786888956148256a.html

5 za: https://www.bankier.pl/wiadomosc/Sprzedaz-detaliczna-w-Polsce-czerwiec-2022-8378359.html

6 źródło: https://stat.gov.pl/

7 za: https://www.wnp.pl/tech/zwyciezcy-xxiv-edycji-konkursu-polski-produkt-przyszlosci-wylonieni,600505.html

8 W niniejszym podrozdziale wykorzystano informacje pochodzące m.in. z portalów https://www.trojmiasto.pl/ oraz https://pomorskie.eu/.

Skip to content