Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Zapobiec pstrokaciznom

Z Dr inż. Zbigniewem Szczepańskim , wójtem gminy Chojnice, rozmawia Leszek Szmidtke

To właśnie samorządy najczęściej obwinia się o to, że nasze wsie i miasta są po prostu brzydkie. Niby wójtowie, burmistrzowie i prezydenci mają narzędzia do kształtowania przestrzeni, a jednak efekty są mizerne.

Większość samorządów nie rozumie, jak ważne ma w rękach narzędzia. Radni często zachowują się jak maszynki, uchwalając to, co zostanie poddane pod głosowanie. W zapisach planu miejscowego wielokrotnie znajdujemy interesy właścicieli gruntów i planisty, który nie zawsze jest bezinteresowny. A posiadanie prawa własności do działki nie jest prawem do decydowania wyłącznie według własnej woli. Kiedy ambicją jest zbudowanie domu różniącego się od sąsiednich, to powstają pstrokate osiedla i na przykład każdy dom ma dach w innym kolorze: żółtym, niebieskim, grafitowym, a obok jeszcze stary eternit. Polska, moim zdaniem, jest jednym z brzydszych krajów Europy. Niestety w mojej gminie też tego nie uniknęliśmy.

Chciałem rozmawiać o pomysłach, które wyróżniają gminę Chojnice, a Pan mówi, że jest tak jak wszędzie.

Staramy się uczyć na własnych błędach. Wprowadziliśmy już pewne zmiany w prawie miejscowym, by zapobiec różnego rodzaju pstrokaciznom, budom itp. Już 17 lat temu ustaliliśmy w gminie, w miejscowych planach, że powierzchnia działki to minimum tysiąc metrów. I dzisiaj nie ma u nas mniejszych działek.

W innych gminach sprzedaje się mniejsze działki. Jakie więc znaczenie ma ten zapis?

Chodziło nam właśnie o to, by nieco się różnić od innych. Chcemy, by nowe domy tonęły w zieleni. Podpatrzyliśmy to u Duńczyków i przykładamy dużą wagę do tego, by było zielono. Zwracamy również uwagę na szczegółowe zapisy planów, by wykluczały one budowę tzw. pałacyków. Mamy ich na Pomorzu bardzo dużo, mimo że jest wiele zabytkowych obiektów, które wymagają ratunku.

Jednak o charakterze, o wyglądzie pomorskiej wsi w mniejszym stopniu decydują dwory czy pałace, a w większym zwykłe domy.

Kiedy przysłowiowy Kowalski chciał przekwalifikować grunty rolne na inwestycyjne lub budowlane, to urzędnicy, samorządowcy podchodzili do tego automatycznie. Gmina nie zastanawiała się nad kosztami, które musiała później ponieść, uzbrajając te tereny. Takie na przykład błędy popełniliśmy we wsi Swornegacie. Na granicy parku narodowego, parku krajobrazowego stworzyliśmy nowe osiedla. Powstały 2 lub 3 kilometry od centrum tej pięknej kaszubskiej wsi. To naprawdę był wielki błąd. Często nie analizujemy szczegółowych zapisów planów zagospodarowania. Mówię to szczerze, bo większość samorządów tak właśnie postępuje. Jeśli planista przygotowujący projekt wpisuje, że „dopuszcza się naturalną kolorystykę dachów”, to, co to znaczy? Niebieski, zielony, żółty czy czerwony to przecież naturalne kolory tęczy! I kiedy na małej przestrzeni, na jakimś osiedlu, niemal każdy dom ma elewację i dach w innym kolorze, to mamy totalną pstrokaciznę!

Czyli, Pańskim zdaniem, należy doprecyzowywać plany zagospodarowania przestrzennego?

W niektórych krajach tzw. starej Unii Europejskiej prawodawstwo wręcz wymaga wpisywania dopasowanych projektów. My nie chcemy iść aż tak daleko, by faworyzować jednego projektanta, ale kilka lat temu na koszt gminy opracowaliśmy pewne projekty regionalne, robił to między innymi Jan Sabiniarz. Chcieliśmy, proponując darmowe projekty, propagować architekturę regionalną, kaszubską.

Czy widać już efekty?

W kaszubskiej miejscowości Swornegacie już można to zauważyć, w innych jeszcze nie. Cały czas podkreślam, że uczymy się na naszych błędach i błędach naszych sąsiadów. Zarzuca nam się nawet ograniczanie praw obywatelskich, bo decydujemy, w jakim kolorze mogą być elewacje czy dachy. Tylko że przestrzeń nie należy do każdego z nas, przestrzeń należy do wszystkich i musimy też szanować sąsiadów oraz gości. W czasie Pomorskiego Kongresu Obywatelskiego wypowiadała się osoba mieszkająca w Holandii i dziwiła się naszej pstrokaciźnie. W Holandii dopuszcza się różne kolory, ale poszczególne części danej miejscowości czy poszczególne ulice są jednorodne kolorystycznie.

Czyli w gminie Chojnice chcecie, by domy przy jednej ulicy miały dachy w kolorze niebieskim, przy drugiej już w żółtym, a przy trzeciej w czerwonym?

Trochę Pan przesadził. O gminie Chojnice zrobiło się głośno, kiedy wnioskowałem na sesji ograniczenie zapisów dopuszczających dużą paletę kolorystyczną dachów. Zapis o naturalnych kolorach taką pstrokaciznę umożliwia. Dlatego postulowałem ograniczenie kolorystyki dachów do jednego – ceglastoczerwonego, gdy uchwalaliśmy plan obejmujący reprezentacyjną miejscowość naszej gminy, kolebkę polskiego żeglarstwa śródlądowego, Charzykowy. Wprowadziliśmy więc w planie na ośmiu hektarach zapis, że dopuszcza się na dachach jedynie kolor ceglastoczerwony. Oczywiście podniósł się krzyk, ale przypominam, że planowanie i zagospodarowanie przestrzenne to ustawowe kompetencje gmin. Chociaż do tej pory samorządy korzystały z tego w niewielkim stopniu. Na terenie gminy Chojnice jest 40 miejscowości, 17 tysięcy mieszkańców, a przyjeżdża tutaj rocznie około 200 tysięcy turystów. Dlatego szczególnie w tych najczęściej odwiedzanych miejscowościach: Charzykowy, Swornegacie, Funka, Bachorze, Krojanty będziemy zwracali baczną uwagę na kolorystykę elewacji i dachów. Charzykowy były dla nas znakiem, że musimy coś z tym zrobić. Niedawno byłem na Dolnym Śląsku z samorządowcami z powiatu człuchowskiego, podziwialiśmy tam starą, piękną architekturę. Byliśmy też w przepięknej Pradze, gdzie w starym centrum nie znajdzie się innego koloru niż ceglastoczerwony. Jeden z uczestników tego wyjazdu, który ma w gospodarstwie budynek z niebieskim dachem, stwierdził, że w najbliższym czasie zmieni ten kolor.

Nowe plany będą dotyczyły nowych inwestycji, a jak chce Pan rozwiązać sprawę istniejących zabudowań?

Wszystkie plany, które mają być uchwalane, będą podlegały szczególnej obróbce. Będziemy oczywiście to uzgadniali z władzami parku narodowego i parku krajobrazowego, a także z Urzędem Marszałkowskim Województwa Pomorskiego i Pomorskim Urzędem Wojewódzkim. Wydaje mi się, że gminy powinny lepiej współpracować z innymi instytucjami, urzędami. Wiem, że będzie to niekiedy odbierane jako ingerowanie w prawo i kompetencje gmin. Niestety jestem prawie pewny, że w Charzykowych na wspomnianych ośmiu hektarach znajdzie się ktoś, kto postawi dach w kolorze grafitowym czy brązowym. I wówczas będzie tylko jedna możliwość – policja budowlana i rozbiórka takiego dachu. Pyta Pan, co z istniejącymi „gargamelami”. Jesteśmy bezbronni, nie mamy żadnych instrumentów, żeby na przykład zabronić wymiany starej, pięknej, omszonej dachówki na niebieskie blachy, którymi właściciel chce pokryć dach. Oczywiście możemy prosić, możemy rozmawiać, możemy sprawę nagłaśniać…

Możecie również zachęcać, stosując ulgi finansowe dla modernizujących swoje domy. Pieniądze są zwykle skutecznym narzędziem w takich przypadkach.

Tak, ale staram się nie tworzyć dodatkowych furtek. Chociaż w najbliższym czasie uruchamiamy system dofinansowania dla tych, którzy będą zmieniać stare dachy kryte eternitem. Oczywiście w takich przypadkach na pewno wprowadzimy ograniczenia kolorystyki nowych dachów.

Czy w gminie Chojnice dostrzega Pan architekturę, którą możemy nazwać regionalną?

Nie ma oczywiście jednoznacznej definicji architektury regionalnej. W starych budynkach można się doszukiwać pewnych cech. Natomiast dzisiaj możemy do tego nawiązywać. Wspominałem, że zleciliśmy opracowanie kilku projektów uwzględniających naturalne materiały budowlane, a więc kamień, drewno, trzcinę. Można z nich korzystać…

Są zainteresowani?

Niestety niewielu. Może samorządy powinny mieć jeszcze jakiś prawny instrument pomagający lansować takie projekty. W gminie Chojnice oraz w Brusach w ostatnim czasie postawiliśmy budynki publiczne nawiązujące do starej regionalnej architektury. Nie ma lepszych przykładów dla naszych mieszkańców niż takie działania. Goszcząc co roku około 200 tysięcy turystów, staramy się dbać o wizerunek gminy. Różnie to bywa, ale się staramy. Jest jeszcze jeden problem – dzika zabudowa. Od kilkunastu lat z tym walczymy. Około 300 budynków zostało rozebranych, pozostało jeszcze jakieś 20. Procedury trwają bardzo długo. Często sprawa kończy się w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Gdańsku lub nawet w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Taka sytuacja zachęca wręcz do łamania prawa, do stawiania takich nielegalnych domów. Dochodzą do tego jeszcze tzw. wozy Drzymały. Często rolnicy dzielą swoje pola na 30 arowe działki. I chociaż nie ma tego w planach, to tak postępują. Nie dopuszczamy do zabudowy mieszkaniowej, więc jako właściciele gruntów rolnych o takiej powierzchni stawiają sobie przyczepy campingowe. Jest to wielkie zagrożenie dla terenów cennych przyrodniczo.

Wiele jednak zależy od postawy samorządów, postawy wójtów.

Tak, samorządy mają instrumenty prawne, jednak jako społeczeństwo jeszcze do tego nie dorośliśmy. Jeżeli plany miejscowe są ogólne, to można niemal wszystko budować. A przecież przestrzeń jest dobrem wspólnym, na straży stoi gmina posiadająca narzędzia do pilnowania jej jakości.

Dziękuję za rozmowę.

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Kształtowanie architektury i przestrzeni w perspektywie

Kształtowanie przestrzeni w szerokim tego słowa rozumieniu odbywa się – mimo powszechnego mniemania – według nieco innych mechanizmów niż w odniesieniu do dzieł architektury. O ile bowiem poszczególne budynki projektowane są na zamówienie konkretnych inwestorów i przez jednego architekta lub pracownię (a więc niejako z definicji mają ściśle określony charakter), o tyle kształt przestrzeni jest wynikiem działalności wielu architektów i wielu inwestorów, których wysiłki nie zawsze są ze sobą koordynowane.

Tym procesem harmonizowania i koordynacji działań w przestrzeni zajmują się z kolei urbaniści, a narzędziami ich pracy są rozmaite plany, projekty i studia, w tym prawo miejscowe w postaci miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Niestety, narzędzia te nie zawsze są skuteczne, a często też w ogóle się ich nie używa. Efektem może być trudna do wyobrażenia sytuacja, w której w nowo projektowanej budowli każdy z pokoi projektowany byłby przez innego architekta według własnej wizji i bez koordynacji z kolegami. Nie sądzę, iżby ktokolwiek chciałby w takim budynku zamieszkać.

Taka natura kształtowania ładu w przestrzeni wymaga więc wielkiej umiejętności negocjacji, koordynacji i tworzenia reguł zezwalających na różnorodność, a jednocześnie niedopuszczających do powstawania chaosu. Tylko w przypadku uporządkowania tego procesu mówić możemy o ładzie w przestrzeni; w przeciwnym (i bardzo częstym niestety) razie mamy do czynienia z dysharmonią, rażącą wszystkich brzydotą.

Problem ładu w przestrzeni

Jeden z paneli organizowanych w trakcie II Pomorskiego Kongresu Obywatelskiego dotyczył zagadnienia ładu w przestrzeni. Podkreślić należy, iż problem ten nie jest zastrzeżony jedynie dla wąskiego grona architektów i urbanistów. Tak naprawdę sposób, w jaki ukształtowana jest otaczająca nas przestrzeń, jest jednym z ważniejszych czynników decydującym o wielu aspektach naszego życia. Wymienić tu należy takie kwestie, jak estetyka otoczenia czy harmonia przestrzeni, w której wszyscy na co dzień przebywamy, ale wspomnieć też trzeba o rynkowej wartości pięknie ukształtowanej przestrzeni. To, w jaki sposób ukształtowana jest przestrzeń, wpływa bowiem nie tylko na nasze samopoczucie, ale także na jej atrakcyjność dla turystów oraz inwestorów. Oznacza to, iż jakością przestrzeni i architektury powinniśmy się interesować nie tylko hobbystycznie, ale traktować to zagadnienie jako jedno z kluczowych dla naszej egzystencji – tak samo jak warunki pracy czy zamieszkania.

Często narzekamy na jakość przestrzeni – postrzegamy ją jako nieatrakcyjną, co wynika z przypadkowych zestawień form poszczególnych budynków i budowli, ozdabiania posesji rozmaitymi elementami „upiększającymi” oraz braku troski lokalnych społeczności o przestrzenie wspólne – a więc ulice, place, skwery i parki. Nawet jeśli są one remontowane i utrzymywane w należytym stanie, ich wyraz architektoniczny jest często pochodną zastosowanych rozwiązań technicznych o charakterze standardowym. Pozbawia się je więc indywidualnego wyrazu poprzez stosowanie powszechnie dostępnych, zuniformizowanych materiałów czy rozwiązań projektowych. A nawet jeśli przestrzenie te – czyli place i ulice nawet małych miejscowości – są dużym nakładem sił i środków kompleksowo odnawiane, to zamiast szukać nowoczesnego wyrazu lokalnych form, stosuje się wzięte z katalogów firm wytwórczych wzory lamp czy kostki brukowej. W efekcie przestrzeń publiczna miasta pomorskiego i dolnośląskiego nie będą się od siebie wiele różnić. Niestety, w dodatku często przy tym niszczymy elementy lokalnego dziedzictwa kulturowego, zazwyczaj nie mając nawet świadomości wartości historycznego sposobu rozplanowania przestrzeni, może zniszczonego i wybrakowanego, ale jednak historycznego, autentycznego detalu urbanistycznego, czy wreszcie elementów małej architektury.

Odpowiedzialność za kształtowanie ładu przestrzennego – indywidualizm inwestora a dobro wspólne

Problem ten dotyka zagadnienia fundamentalnego – czy kreowanie spójnego architektonicznie krajobrazu jest wyrazem troski o wartość kulturową danego miejsca, czy też ograniczaniem praw indywidualnych? Odpowiedź na to pytanie nie jest w polskich realiach łatwa – mamy bowiem powszechne skłonności do indywidualizmu, niechęci wobec narzucania nam ostrzejszych reguł postępowania, co odnosi się także do kształtowania architektury otaczającej nas przestrzeni. Niestety, nawet wysiłki powołanych w celu ochrony tych dóbr kultury służb konserwatorskich spełzają na niczym, co wynika między innymi z nadmiernego rygoryzmu i braku jasno sformułowanej polityki ochrony dziedzictwa kulturowego. Polityki powszechnie akceptowanej oraz zrozumiałej dla wszystkich zainteresowanych. Wybór modelu kształtowania przestrzeni wiąże się też silnie z jego możliwymi długoterminowymi konsekwencjami. Winniśmy się więc zastanowić, na czym nam bardziej zależy – na modelu liberalnym, mogącym prowadzić do szybkiego zaspokojenia potrzeb indywidualnych w sposób odpowiadający samym zainteresowanym, czy na budowie spójnej tożsamości kulturowej miejsca, prowadzącej do wykreowania efektu przestrzeni ukształtowanej w sposób piękny i harmonijny (to jednak w dłuższej perspektywie).

Ten nasz polski indywidualizm łączy się niestety z ogromnym zróżnicowaniem gustów poszczególnych inwestorów, które są kształtowane na podstawie bardzo niejednorodnych wzorów. Gusta te prowadzą także do swoistej „cepeliady” w architekturze, będącej często karykaturą form regionalnych, czy wręcz zbiorem zapożyczeń z innych kręgów kulturowych. Dość wymienić tu słynne „góralskie domki”, masowo wznoszone na działkach letniskowych. Niestety, wzory te rzadko uznać można za odpowiednie dla danego miejsca, co prowadzi niekiedy do efektów komicznych, a nawet tragicznych. Są one tym groźniejsze, że obiekty raz zbudowane będą trwać w krajobrazie przez kolejne dziesiątki lat i raczej nigdy z niego nie znikną. Dlatego też jednym z wątków debaty w trakcie panelu stać się powinno pytanie, czy możliwe i celowe jest aktywne kształtowanie tych gustów w trosce o ład przestrzenny miejsc, a także, czy nieład przestrzeni nie jest przypadkiem wyrazem dezintegracji społecznej – a więc zjawiska znacznie groźniejszego dla społeczności regionu.

Ład przestrzeni a regionalność formy architektonicznej

Kształtowanie ładu przestrzeni w skali regionu, jakim jest Pomorze, wiąże się jednak przede wszystkim z ważnym dla naszej tożsamości pytaniem o „pomorskość” architektury i jej regionalny wymiar – czy możliwe i celowe jest ukształtowanie jednolitego wyrazu architektury regionu, swoistej „pomorskiej tożsamości architektonicznej”. Problem regionalizmu w architekturze ma bowiem zazwyczaj wymiar bardziej lokalny – możemy mówić o formach architektury kaszubskiej czy kociewskiej, ale czy możliwe jest łączenie tak różnych tradycji w jedną całość? To raczej wątpliwe. Należy raczej dążyć do odbudowy silnych tradycji lokalnych z całą ich specyfiką i zróżnicowaniem. To poprzez konsekwentne budowanie spójnego krajobrazu kulturowego poszczególnych miejscowości, poprzez pielęgnacje ich autentycznych tradycji budowlanych oraz kształtowanie tożsamości lokalnej dopracować się możemy miejsc uważanych powszechnie za atrakcyjne.

Dyskusja nad powyższymi zagadnieniami pozwala na wypracowanie poglądu co do możliwości ukształtowania spójnej architektonicznie przestrzeni regionu i znaczenia tego procesu dla formowania się regionalnej wspólnoty i społeczeństwa obywatelskiego. Problem ten nie jest abstrakcyjny – architektura i sposób kształtowania przestrzeni jest bowiem jednym z bardziej istotnych narzędzi w kształtowaniu ładu społecznego. O ile jednak zastosowanie tej tezy na poziomie regionalnym może być dyskusyjne, o tyle na poziomie lokalnym – a więc poszczególnych miejscowości – jest jak najbardziej realne.

Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Rzecz w tym, czy możliwe jest wypracowanie kompromisu pomiędzy szeroko rozumianą społecznością regionu a jego elitami, pozwalającego na ograniczenie owych indywidualnych gustów na rzecz dobra wspólnego, jakim jest ład w przestrzeni. Problem ten wiąże się z kolejnym zagadnieniem – znaczeniem współczesnych elit w kształtowaniu tożsamości regionu. Dochodzimy więc do konkluzji, iż pytanie o ład w architekturze i przestrzeni jest tak naprawdę pytaniem o jakość dialogu społecznego i rolę elit w kształtowaniu tożsamości regionalnej. Jeśli „obywatelskość” uznać można za dobro wspólne, takie same miano przypisać należy jakości przestrzeni oraz jej architekturze.

Nieład w przestrzeni świadczy więc nie tylko o naszej skłonności do indywidualizmu, ale także o utracie znaczenia elit i autorytetów nadających ton dyskusji o kształtowaniu przestrzeni. W efekcie brak nam jakiejkolwiek krytyki architektonicznej i urbanistycznej. Zastępują ją popularne oceny, których jakość, ze względu na brak fachowej świadomości, pozostawia zazwyczaj wiele do życzenia. Wzorcami są natomiast, znane z seriali telewizyjnych i stron kolorowych pism, egzotyczne nierzadko obiekty. W efekcie mamy do czynienia z powstawaniem „krzywych domków” i „góralskich (lub kaszubskich) gospód” w dość zaskakujących ilościach i eksponowanych miejscach, które są nawet czasem promowane przez lokalne władze jako lokalna atrakcja. Należy jednak pamiętać, że nie każdy kicz – mimo pewnej atrakcyjności popkulturowej – stanie się trwałą wartością w przestrzeni, a kolekcja „przekrzykujących się” nawzajem form nie wykreuje nam harmonijnej przestrzeni.

Perspektywa bieżąca i długofalowa w kształtowaniu przestrzeni

Wspomniana powyżej „popkulturowość” w kształtowaniu przestrzeni jest pochodną bieżących, często krótkotrwałych mód i tendencji. Inwestor, w celu osiągnięcia zysku czy wykreowania swojego wizerunku, poddaje się tym modom, które niestety nie są zbieżne z modami obowiązującymi parę sezonów temu, a jednocześnie będą miały równie krótkotrwały charakter. Jednak inercja przestrzeni – z uwagi na koszt kreowania poszczególnych dzieł – jest ogromna. Powoduje ona, że dzieła epoki „wczorajszej” koegzystują ze współczesnymi, a za parę lat przestrzeń ta zostanie wzbogacona o kolejne wytwory architektury, kreowane już według kolejnych wzorców. Jeśli więc chcemy żyć w przestrzeni harmonijnej i ustabilizowanej, nie poddającej się agresywnej promocji współczesnych mód, musimy stworzyć stabilne i skuteczne reguły jej kształtowania. Problem ten wymaga jednak – jak już wspomniano – konsensusu danej społeczności i samoograniczenia się inwestorów w imię dobrze pojętego dobra publicznego.

Podsumowanie

Przedstawione w niniejszym artykule zagadnienia są przedmiotem ciągłej debaty w środowiskach architektów i urbanistów, a także szeroko pojętych społecznościach lokalnych od wielu lat. Zresztą, dyskusja o tym, co i jak będzie zbudowane, interesowała ludzi od zawsze. Wystarczy tu przywołać dyskusje prasowe z XIX wieku dotyczące stylów architektonicznych czy modeli rozbudowy miast. Problem leży w tym, aby dyskusje te – prowadzone na łamach prasy, przez środowiska fachowe, na drodze konkursów czy różnego rodzaju studiów projektowych – przynosiły konkretne efekty w postaci stabilnych i skutecznych regulacji. Niestety, w Polsce takich regulacji często brakuje, a dyskusje uważane są za akademickie bądź niepotrzebne. Jeśli sytuacji tej nie zmienimy, polska przestrzeń dalej nie będzie kształtowana w harmonijny sposób, a ładem urbanistycznym będziemy się zachwycać, odwiedzając duńskie lub toskańskie miasteczka.

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Ważny jest szacunek dla tego, co jest wokół

Z Tomaszem Błyskoszem , Dyrektorem Regionalnego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków w Gdańsku, rozmawia Leszek Szmidtke

W naszym województwie jest pewne wyjątkowe miejsce – Żuławy. Obszar mało zróżnicowany pod względem rzeźby terenu, nieporośnięty lasami, za to poprzecinany licznymi kanałami i rowami melioracyjnymi. Czy tamtejsza architektura, ta rodem z przeszłości, współgra z tym terenem, można mówić w tym przypadku o harmonii?

Rzeczywiście to teren wyjątkowy, wydarty wodzie i dlatego przy budowaniu brano pod uwagę zagrożenie powodziowe. Oczywiście materiały budowlane także miały znaczenie. W większości były to obiekty drewniane, stąd w odniesieniu do Żuław można mówić o harmonii, o ładzie przestrzennym. Chociaż to wcale nie jest takie oczywiste. Często poddajemy się sugestii, że skoro coś jest stare, to dobrze się komponuje.

Czy rzeczywiście nasz zachwyt nad starą architekturą, nad jej wkomponowaniem w otoczenie, wynika z tego, że jej twórcy zrobili to świadomie i jest ona świadectwem wysokiego kunsztu? Czy też jest to raczej skutek tego, że dajemy sobie zasugerować, stawiamy znak równości: skoro stare, to musi być ładne?

Wpadamy w taką pułapkę i wydaje nam się, że to, co stare, to również piękne. Dzisiaj mamy inne materiały, inne technologie. Dlatego dawniej nie budowano na przykład wysokich budynków. A przez to powstające te trzysta czy dwieście lat temu nowe budynki były dostosowane do wysokości istniejących. Nawet jeżeli nie były zbyt ładne, w dużym stopniu współgrały z otaczającą zabudową. Dzisiaj często deweloperzy nie zwracają uwagi na to, co jest w sąsiedztwie. Zapominają, że nie tylko kupujący drogie mieszkania w stawianym przez nich budynku mają się czuć dobrze, lecz również ci, którzy spoglądają na zabudowę z zewnątrz.

Wracając jednak do przeszłości, czy kolejną pułapką, w którą wpadamy, nie jest cząstkowe spojrzenie na starą architekturę? Zachowały się przede wszystkim kościoły, ratusze, pałace, dwory, które zwykle tworzyli najlepsi wówczas architekci, budowniczowie. Do takich budowli sprowadzano najlepsze materiały. Właścicieli bądź fundatorów było na to stać. Budynków, które były zamieszkiwane przez uboższą część ówczesnych społeczeństw, zachowało się niewiele.

To zależy, na jakim terenie. Jeżeli spojrzymy na przykład na Żuławy, to rzeczywiście zachowały się głównie obiekty ludzi majętnych.

Sporo uwagi poświęcamy Żuławom, tamtejszej architekturze. Czy jednak możemy mówić o czymś, co można nazwać pomorską architekturą?

Architektury pomorskiej nie ma. Możemy wyodrębnić kociewską. Zachowało się tam sporo obiektów jednorodzinnych i widać doskonałe gospodarowanie przestrzenią. Wsie, przysiółki są pięknie wkomponowane w teren. Podobnie jest na Kaszubach. To jest architektura rodzima, charakterystyczna dla poszczególnych części naszego regionu.

Mówiliśmy o Kociewiu, o Kaszubach, czyli o obszarach wiejskich. A przecież to miasta w znaczącym stopniu wpływały i nadal wpływają na charakter poszczególnych regionów. Kamienice gdańskie różnią się od krakowskich. Tym pierwszym bliżej na przykład do budynków w Lubece. Czy zatem możemy pokusić się o stworzenie wspólnego mianownika dla miast i ich zabudowy w naszym regionie?

Tutaj przede wszystkim musimy przyjrzeć się początkom miast. Miasta średniowieczne mają inną wielkość działek niż miasta lokowane w późniejszych wiekach. A to właśnie ich wielkość determinowała sposób tworzenia budynków. W Gdańsku, Elblągu i w innych miastach hanzeatyckich działki były wąskie. Jednak już w Wejherowie, mieście utworzonym w okresie nowożytnym, działki były dużo szersze. Mamy tam na przykład obszerny rynek. W XVII wieku, a także w czasach późniejszych, zupełnie inne były reguły gospodarowania przestrzenią. Jeżeli mamy mówić o pewnych wspólnych elementach, to raczej dotyczą one detali i rozwiązań architektonicznych. Najłatwiej to odnaleźć poza miastami, bo architektura drewniana powiela różnego rodzaju łączenia ciesielskie, zwieńczenia, czy też właśnie detale architektoniczne. Tam łatwiej odnaleźć zarówno pewne podobieństwa, jak i różnice.

Czy małe miasta coś wyróżnia? Może tam doszukamy się elementów, z których można by stworzyć pewien kanon pomorskiej, regionalnej architektury?

W takich miastach, jak: Kościerzyna, Starogard Gdański, Kartuzy, Gniew, również w innych, nie znajdziemy jakiegoś zdecydowanego wspólnego mianownika. Możemy jednak powiedzieć, że ich ukształtowanie, na przykład w odniesieniu do rynku i najbliższego otoczenia, jest inne niż podobnej wielkości miast mazowieckich czy małopolskich. Inaczej też jest kształtowany dach, inaczej jest kształtowane zwieńczenie budowli, jak i elewacje kamienic. Jednak właśnie ich szczyty najbardziej się różnią. Tamtejsze attyki były płaskie, zakończone grzebieniem, gzymsem, pomorskie pięły się ku górze, miały raczej formę trójkąta.

Ta architektura to przecież nie tylko kościoły, budynki, to również na przykład przydrożne kapliczki. Czy Pomorze w tym przypadku różni się od innych regionów? Przy okazji warto przypomnieć, że samorząd województwa znalazł pieniądze na ratowanie takich zabytków.

Duży wpływ na charakter budowli mają użyte materiały budowlane. Na południu Polski większość obiektów była budowana z kamienia. W naszym regionie dominowała cegła. Wprawdzie niekiedy została przykryta tynkiem, ale i tak dostrzec możemy rozwiązania konstrukcyjne, a często także sposób układania. Kiedy cegła znajduje się na elewacji, stanowi również element dekoracyjny. I w taki sposób, w jaki została ułożona, jak dobrano kolorystykę, oddziałuje na nas. Jeżeli zaś mówimy o kapliczkach, to mamy piękne gotyckie, mamy też późniejsze drewniane kapliczki. Szczególnie te drewniane są niezwykle bogate w swojej różnorodności. Kaszubskie i kociewskie różnią się od siebie, co więcej inne style możemy spotkać w sąsiadujących powiatach. Drewniane kapliczki wykonywali i często dalej wykonują lokalni twórcy. To jest jeszcze jeden wyróżnik.

Jan Sabiniarz, architekt, który bardzo sobie upodobał regionalną stylistykę, twierdzi, że współczesna architektura pozbawiona jest ducha…

– To stwierdzenie jest bliskie nam wszystkim, ale trzeba pewną rzecz wyjaśnić. Nie mamy do współczesnej architektury takiego dystansu jak do historycznej. To, co dzisiaj oglądamy, jest pewną unifikacją. Niemal w każdym zakątku kraju czy nawet Europy widzimy podobne budynki. Musimy jednak pamiętać, że to, co powstawało przed wiekami, było dziełem architektów z różnych krajów, którzy często przybywali do Polski, na przykład z Włoch. Ich przyzwyczajenia, dorobek, umiejętności odnajdujemy w naszych pałacach, kaplicach, kościołach. Inaczej też postrzegano rolę architektury, inaczej rozumiano estetykę, harmonię. Przykładem są barokowe kaplice przy gotyckich kościołach. Wiele obiektów – kościołów czy dworów przez wieki rozbudowywano, doklejając niejako kolejne części.

To chyba czas na wnioski, czas odpowiedzieć, jak czerpać z przeszłości, jak dzisiejsi architekci, inwestorzy mają wykorzystywać tradycję, w tym również pomorską tradycję?

Jeżeli twórca, także inwestor, dostrzeże, co dzieje się wokół niego i w oparciu o to zacznie tworzyć swoje dzieło, wówczas nie zdominuje ono otoczenia. A jeżeli mówimy o ładzie architektonicznym, czy szerzej ładzie przestrzennym, to musimy o tym pamiętać. Dzisiejsza technologia, materiały budowlane nie są żadnymi ogranicznikami. Dlatego ten szacunek jest tak ważny. W centrach miast, tam, gdzie plany miejscowego zagospodarowania to przewidują, jest miejsce na współczesną architekturę i można się piąć do góry, stawiając nowoczesne galerie handlowe czy biurowce. Kiedy jednak coś powstaje w otoczeniu jezior, lasów, pól, w otoczeniu istniejącej historycznej zabudowy, to trzeba być pokornym. Miasta rządzą się trochę innymi prawami i kształtowanie współczesnej architektury odbywa się w inny sposób – jest większa swoboda tworzenia. Chociaż polecam uwzględnianie kolorystyki czy materiałów budowlanych nawiązujących do tego, co było dawniej na tym terenie.

Chyba jednak czasami trudno to pogodzić z chęcią zysku. Niekiedy mam wrażenie, że jedno drugie wyklucza.

Ale to nie jest nowa sytuacja. Pod koniec XIX i na początku XX wieku mieliśmy podobną sytuację. Powstawało na przykład wiele kamienic czynszowych i ówcześni inwestorzy kierowali się podobnymi zasadami. Tworzono ciasną zabudowę, bo technologia nie pozwalała na budowanie wieżowców. Też upychano w tych kamienicach ludzi, sklepy. Te budynki nie były wyższe niż 20 czy 30 metrów. Nad nimi dominowały jedynie wieże kościołów.

Kilkaset metrów od pańskiego biura powstają nowe budynki mieszkalne. Ulice Lastadia, Toruńska niegdyś otoczone były starą zabudową – część się zachowała. W pobliżu są dwa piękne gotyckie kościoły, jest stary i nowy kanał Motławy, Główne Miasto w zasięgu wzroku. Czy to, co powstaje wpisuje się w otoczenie?

Ta przestrzeń nie jest jednorodna. Owszem z jednej strony jest kościół św. Trójcy, z drugiej św. Piotra i Pawła, ale pomiędzy nimi bloki z lat siedemdziesiątych. To, co teraz powstaje przy ulicy Toruńskiej, nawiązuje do dawnych spichrzów. Nowa Lastadia to już zabudowa zunifikowana.

Czy deweloperzy będą zwracali większą uwagę na otoczenie, na wkomponowanie nowej zabudowy w istniejącą. Oczywiście, o ile ta istniejąca jest wartościowa?

To już jest i oczywiście będzie skutek naszej edukacji, naszej wiedzy o tym, jak powinna być ukształtowana przestrzeń w mieście historycznym. Im więcej wiemy, tym pokorniej traktujemy to, co zastaliśmy. Tym też łatwiej panujemy nad chęcią wybicia się i wyróżnienia, budowania sobie pomników.

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Ład przestrzenny katalizatorem rozwoju Gdańska?

Ład przestrzenny – pojęcie utożsamiane z porządkiem, równowagą, stabilnością, spójnością, harmonią i pięknem. Pojęcie będące przedmiotem zainteresowań szerokiej grupy specjalistów: urbanistów, architektów, geografów, socjologów, psychologów, ekonomistów oraz wszystkich tych, którym kształt przestrzeni, jak i zasady, według których przestrzeń ta funkcjonuje, nie są obojętne. O pojęciu tym pisze się, dyskutuje. O pojęciu – bo ład przestrzenny w Gdańsku, tak jak i niemalże w całej Polsce, jest właśnie pojęciem. Jest wyobrażeniem, zjawiskiem niemającym realnego wymiaru w rzeczywistości. W Gdańsku ładu przestrzennego nie ma. W Gdańsku ład przestrzenny „się zdarza” we fragmentarycznych przestrzeniach dzielnic, kwartałów czy ulic, budząc wśród odbiorców zachwyt i tęsknotę za czymś, co deficytowe.

Dlaczego XIX-wieczne fotografie Gdańska są lustrem, w którym odbija się przestrzeń harmonijna? Dlaczego my, współcześni, ponad dwa wieki później, wyposażeni w całą armię najnowszych rozwiązań technologicznych, inżynieryjnych, komunikacyjnych, bogatsi również o wiedzę z zakresu socjologii, psychologii społecznej, nie potrafimy żyć w ładzie? Czy ceną rozwijającego się miasta jest utrata ładu przestrzennego? I dlaczego ładu przestrzennego w Gdańsku nie ma?

Czy można winić za to niecałkowite pokrycie Gdańska obowiązującymi miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego? I to, że są tereny, na których inwestycje powstają w drodze decyzji o warunkach zabudowy? Raczej nie, bo przecież te fragmenty Gdańska, na których miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego obowiązują, nie wyróżniają się szczególnie pozytywnie z tkanki miasta.

Czy to skutek dostępności tak różnorodnych w formie i kolorze materiałów budowlanych wykorzystywanych do realizacji inwestycji? Nie, bo to nie ich różnorodność, lecz umiejętność wyboru z szerokiego wachlarza asortymentu wpływa na kształt przestrzeni.

Czy to wysokość środków finansowych potrzebnych do wyboru odpowiednich, wysokiej klasy materiałów budowlanych? Też nie, bo przy niższych nakładach finansowych można uzyskać estetyczne obiekty, a wysokie koszty realizacji inwestycji nie są gwarantem wysokiej jakości przestrzeni.

Poziom kultury estetycznej? Odbiór ładu przestrzennego może być kwestią smaku i gustu. Tylko, co jest ładne? Czy to, co jest ładne, czy to, co się komu podoba? De gustibus non est disputandum. Są jednak przestrzenie, które obiektywnie odbieramy pozytywnie, nawet jeśli nie potrafimy odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego tak się dzieje.

Poziom kultury społecznej? Z nim związane jest postępowanie według tzw. „świętego prawa własności”, w myśl którego właściciel uzurpuje sobie prawo do działań przestrzennych, których skutki wykraczają daleko poza strefę prywatną. Zauważalna jest również większa dbałość o dobro „swoje” niż o „wspólne” – traktowane jako niczyje.

Zanik tożsamości miejsca? Brak edukacji regionalnej, ignorowanie kontekstualności, wreszcie przyzwolenie na powstawanie architektury tzw. „spadochronowej”, mogącej zaistnieć w każdym innym miejscu w Polsce, trwale rzutuje na kształt przestrzeni i jej funkcjonowanie.

A może przyczyny braku ładu przestrzennego leżą jeszcze gdzie indziej? Bo cóż można powiedzieć, gdy na świeżo ukończonych ścianach Błędnika, remontowanego przy dużym nakładzie środków finansowych i przy niemałych wyrzeczeniach gdańszczan, widnieją pospiesznie „wysprayowane” bazgroły. Są sytuacje, gdzie na tworzenie ładu przestrzennego miasta mają wpływ nie zapisy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, nie cena i rodzaj użytych materiałów, ale elementarne zasady kultury osobistej. Albo ich brak.

Czy w ogóle ład przestrzenny jest potrzebny do rozwoju Gdańska, skoro nasze miasto rozwija się bez niego? Może jest tak, że gdy nie dba się o ład przestrzenny – nie narzuca się ograniczeń wielkości i formy nowoprojektowanych obiektów, miasto rozwija się znacznie dynamiczniej. Może szkoda czasu, energii i pieniędzy na ograniczanie inwencji twórczej inwestorów. Może oni bez tych ograniczeń wybudują szybciej, taniej, funkcjonalniej, a przede wszystkim więcej. A gdy będzie budowane szybciej, taniej, funkcjonalniej i więcej, to rozwój będzie szybszy. Może te wszystkie ograniczenia: ustalanie obowiązującej linii zabudowy, maksymalnej powierzchni zabudowy, minimalnej powierzchni biologicznie czynnej, intensywności zabudowy, szerokości elewacji, wysokości i formy zabudowy, rodzaju i kąta nachylenia dachu, a także kolorystyki i rodzaju materiałów – hamują rozwój i zniechęcają inwestorów. A dodatkowo, gdy już inwestor przez to wszystko przebrnie, okazuje się, że efekt i tak nie wszystkim się podoba. Zaraz znajduje się nie jeden nawet, lecz cała grupa tych, którzy zaczynają krzyczeć, że zbyt proste albo zbyt krzywe, zbyt kolorowe albo zbyt szare. A najgłośniej, że brzydkie i jakim prawem – tu – w tysiącletnim Gdańsku! Czyż nie podobnie było z zabudową przy Targu Węglowym – w miejscu budynku LOT-u. Tak zaciekle kłóciliśmy się o przyszły kształt tej przestrzeni, o formę mających tam powstać budynków, o ich funkcje, o to, czy będą odtwarzać przedwojenny Danziger Hof, czy do niego nawiązywać, że nawet nie zauważyliśmy, jak inwestorzy spakowali walizki i wyjechali. Spostrzegli bowiem, że czegokolwiek nie zrobią, to i tak jakaś grupa podniesie larum, że brzydko, że nie tak. A budynek LOT-u jak stał, tak stoi.

Niby więc ten ład przestrzenny nie tylko do rozwoju potrzebny nie jest, ale wręcz go hamuje. Niby to tylko wydawanie pieniędzy podatnika i inwestora na urzędników i planistów, którzy chcą urzeczywistniać jakieś tam swoje zasady. Ale wyobraźmy sobie, co by to było, gdyby tych zasad w ogóle nie formułować i zgodnie z życzeniem wielu inwestorów nie określać intensywności, skali i formy zabudowy nowoprojektowanych obiektów architektury. Jak wyglądałaby przestrzeń? Jak byśmy się w niej poruszali? Jak byśmy w niej żyli? Czy tak zdegradowana przestrzeń byłaby jeszcze cokolwiek warta? Czy ktokolwiek chciałby jeszcze w nią inwestować?

Zadbana przestrzeń posiada wymierną wartość. Przestrzeń rozwijająca się w sposób niekontrolowany, kształtowana bez namysłu, bez planowania, swoją wartość traci. A wraz z nią tracą wszyscy, którzy są właścicielami jej elementów. Brzydkie, źle funkcjonujące miasto generuje niższe dochody, bo to nie tylko mniej turystów, ale to także zmęczeni i mniej wydajni mieszkańcy. Brzydkie i źle funkcjonujące miasto generuje też wyższe koszty, bo to nie tylko tynk spadający na głowy przechodniów czy kongestia w kłębach spalin, ale też młodzież pijąca pod trzepakiem tanie piwo.

To, co może opłacać się w krótkiej perspektywie czasowej, nie musi być opłacalne w długiej. I odwrotnie. Inwestorzy giełdowi to wiedzą. Czas, aby tą prostą zasadę dostrzegli też inni.

Ład przestrzenny jest integralnie połączony nie tylko z ładem ekonomicznym, ale też z ładem ekologicznym i społecznym. Razem tworzą spójną całość niczym system naczyń połączonych. Dopóki kompleksowo nie zajmiemy się źle funkcjonującymi elementami, trudno będzie o znaczący i trwały rozwój. Tam, gdzie maksymalizacja zysku zdaje się być nadrzędnym celem kształtowania przestrzeni miejskiej, mało miejsca zostaje na walory przyrodnicze. Może jednak warto spojrzeć na tereny zielone jako na skuteczny i tani sposób kształtowania korzystnych warunków życia i zdrowia mieszkańców.

Istotną rolę w kształtowaniu ładu przestrzennego pełni partycypacja społeczna. Udział mieszkańców w kreowaniu najbliższego otoczenia poprzez ich ocenę i artykulację oczekiwań może przyczynić się do wzmocnienia poczucia odpowiedzialności za przestrzeń. Pozytywne jest to, że władze Gdańska dostrzegają potrzebę takiej debaty publicznej.

Dzisiejsze działania kształtują przestrzeń przyszłości. Tę, w której żyjemy, dostaliśmy w użytkowanie tylko na krótki czas. Jesteśmy zobligowani do przekazania jej następnym pokoleniom w stanie przynajmniej nie gorszym. Szczególnie, gdy – tak jak w Gdańsku, otrzymaliśmy ją z ogromnym dziedzictwem historycznym, kulturowym, przyrodniczym i swoistym genius loci stanowiącym o jej wyjątkowości. A przecież często brak wiedzy o unikatowych walorach Gdańska jest powodem niewłaściwych działań przestrzennych. Kształtując otaczającą nas przestrzeń, musimy o niej myśleć kompleksowo z uwzględnieniem kontekstualności, tożsamości kulturowej, aspektów ekonomicznych, ekologicznych i społecznych, a także długofalowo, przyczyniając się tym samym do budowania podstaw trwałego rozwoju.

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Funkcje rozwojowe centrów ważnym elementem planowania przestrzennego

Cechą ustabilizowanych, rozwiniętych gospodarek rynkowych jest historyczny proces koncentracji funkcji centrotwórczych leżący u podstaw kształtowania śródmieść i ośrodków centralnych miast różnej wielkości. To nie ich wielkość, lecz atrakcyjność obszarów centralnych decyduje o wizerunku i randze poszczególnych miast. Atrakcyjność ta przejawiająca się w sile przyciągania centrum jest zjawiskiem złożonym. Czynniki wywierające wpływ na atrakcyjność obszarów centralnych według Macieja Nowakowskiego (1990) [1] to:

– ograniczoność przestrzenna koncentracji funkcji dyspozycyjno-usługowych, sprzyjająca wygodzie korzystania z nich przez użytkowników;

– różnorodność funkcji dyspozycyjno-usługowych, wielofunkcyjność, sprzyjająca załatwieniu różnych spraw w czasie jednego pobytu w centrum;

– unikatowość funkcji występujących w centrum, niepowtarzalny charakter bądź standard obiektów;

– specjalizacja i komplementarny charakter funkcjonalny poszczególnych części centrum;

– jakość rozwiązań przestrzennych, a szczególnie odpowiedni potencjał przestrzeni publicznych przyjaznych dla użytkownika pieszego;

– walory i tradycje historyczno-kulturowe oraz znaczący udział obiektów o charakterze prestiżowym.

Ranga obszarów centralnych

Głównym wyznacznikiem rangi poszczególnych obszarów centralnych informującej o ich charakterze lokalnym, regionalnym, metropolitalnym krajowym lub międzynarodowym jest liczba i struktura rodzajowa ich użytkowników. Obecnie nie prowadzi się w Polsce systematycznych badań w tym zakresie.

Zastępczą formą diagnozowania obszarów centralnych może być badanie struktury rodzajowej, ilościowej i przestrzennej wybranych selektywnie funkcji. Metodę taką zastosowano w opracowaniu eksperymentalnym sporządzonym dla obszaru metropolitalnego Trójmiasta na zlecenie Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego [2]. Jest to wizja autorska, której celem było określenie potencjału metropolitalnego Trójmiasta. Stanowić ona może istotną inspirację do dalszych prac planistycznych.

Potencjał metropolitalny

Potencjał metropolitalny ma znaczenie dwojakie. Pojęcie to oznaczać może stopień mocy, gdy odniesiemy go do stanu obecnego. Oznaczać może także możliwość dalszego rozwoju, gdy mówimy o przyszłości. Miernikiem potencjału metropolitalnego obszarów centralnych jest stopień skupienia funkcji metropolitalnych, a także zdolność tego obszaru do ich intensyfikacji.

Jako tezę wyjściową przyjęto twierdzenie, że funkcje metropolitalne to takie funkcje, które decydują o powiązaniach metropolii z gospodarką krajową i światową, a ich oddziaływanie wykracza poza granice regionu wojewódzkiego, sięgając skali krajowej i międzynarodowej. Selekcję miejsc i obiektów o znaczeniu metropolitalnym, które były przedmiotem badań, przeprowadzono w oparciu o 10 specyficznych cech miasta metropolitalnego, opisanych przez B. Jałowieckiego (1999) za P. Soldatesem (1987). W rezultacie przyjęto następującą kategoryzację miejsc i obiektów o znaczeniu metropolitalnym według wyróżnionych sfer:

1. Sfera badań i innowacji – obejmuje uczelnie publiczne i niepubliczne, instytuty naukowe oraz ośrodki transferu technologii takie jak centra innowacji, parki technologiczne, inkubatory przedsiębiorczości.

2. Sfera wydarzeń i twórczości – obejmuje instytucje kultury (teatry, opery, filharmonie, kina, muzea) oraz miejsca cyklicznych wydarzeń kulturalnych i sportowych o znaczeniu ponadregionalnym, a także instytucje targowo-wystawiennicze, hotele, centra kongresowe i media o znaczeniu ponadlokalnym.

3. Sfera zarządzania – obejmuje przedstawicielstwa dyplomatyczne państw i organizacji międzynarodowych oraz administrację rządową krajową i odpowiednie delegatury.

4. Sfera działalności gospodarczej – obejmuje instytucje otoczenia biznesu, w tym centra wspierania biznesu, izby gospodarcze, organizacje pracodawców, centrale instytucji finansowych i ubezpieczeniowych, przedsiębiorstwa „trzeciej fali”, prestiżowe biurowce.

Wszystkie miejsca i obiekty zidentyfikowane przestrzennie traktowane są jako cele ruchu metropolitalnego.

Za źródła ruchu międzynarodowego, głównie europejskiego, uznano powiązania zewnętrzne drogą: powietrzną, lądową (drogi ekspresowe i autostrady, koleje), wodną (szlaki morskie i śródlądowe) oraz miejsca generujące te ruchy: lotniska, terminale pasażerskie, dworce i przystanki kolejowe, bazy promowe, dworce żeglugi pasażerskiej, mariny.

W związku z wyraźną tendencją do traktowania w miastach europejskich kolei jako szybkiego środka transportu wewnątrzmiejskiego, a węzłów integracyjnych jako „łańcucha mobilności” (P. Clark, 2006), wszystkie punkty przystankowe SKM uznano za potencjalne źródła ruchu metropolitalnego. Jako powiązania o znaczeniu metropolitalnym wyróżniono osie dróg łączących źródła i cele ruchu, niezależnie od ich obecnej kategorii technicznej i funkcjonalnej. Są one fragmentem infrastruktury przemieszczania się ruchu metropolitalnego i tworzą, wraz z wizualnie dostępnym otoczeniem, metropolitalne przestrzenie przepływu (A. Holub, 2002). Jako nadrzędne kryterium powiązań w otoczeniu SKM przyjęto teoretyczną dostępność pieszą (3′, 6′, 9′, 12′, 15′) do wszystkich punktów dworcowych i przystankowych kolei. Wynikowy ideogram struktury warstwy metropolitalnej przedstawia rysunek 1.

Rysunek 1. Ideogram struktury wewnętrznej warstwy metropolitalnej

05_01

Oznaczenia: K1-n – dworce kolejowe;

A1-n – dworce autobusowe;

P1-n – bazy promowe;

L1-n – lotniska;

N, IN, M, K, W, T, D, A, B, OB – symbole obiektów i miejsc o znaczeniu metropolitalnym.

Teoretycznie wyizolowana struktura o znaczeniu ponadregionalnym, łącząca źródła i cele ruchu metropolitalnego, określana dalej warstwą metropolitalną, powinna być przedmiotem specjalnej troski zarządzających przestrzenią. Sposób jej zagospodarowania i zabudowania stanowić będzie o wizerunku całej metropolii. Z tego względu powinna być poddana w pierwszej kolejności niezbędnym zabiegom zmierzającym do koncentracji, dopełnień, rewitalizacji, rewaloryzacji i naprawy krajobrazu zurbanizowanego.

Funkcje metropolitalne Trójmiasta
W rezultacie badań diagnostycznych nad strukturą przestrzenną funkcji metropolitalnych stwierdzono bardzo dużą polaryzację w rozmieszczeniu przestrzennym obiektów i miejsc o znaczeniu metropolitalnym w skali regionalnej, gdyż:

– 92 proc. analizowanego zbioru zlokalizowane jest na obszarze Trójmiasta, stanowiącym zaledwie 8,3 proc. obszaru objętego analizą,

– 5 proc. analizowanego zbioru zlokalizowane jest na obszarze otaczających powiatów, których powierzchnia stanowi 91,7 proc. całego obszaru badań,

– 3 proc. zbioru zlokalizowane jest poza obszarem badań.

Do charakterystycznych cech struktury funkcji metropolitarnych należy zaliczyć:

– znaczący udział (42 proc.) ogółu badanych obiektów o znaczeniu metropolitalnym ze sfery wydarzeń i twórczości, wynikający z mocnych funkcji turystycznych metropolii trójmiejskiej (turystyka morska, nadmorska, miejska, kulturowa, biznesowa, kongresowa, sanatoryjno-rehabilitacyjna i specjalistyczna);

– specjalne walory funkcjonalne wynikające z położenia nadmorskiego odróżniające Trójmiasto od rywali metropolitalnych i unikatowy w skali kraju rozwój funkcji wynikających z położenia nadmorskiego Trójmiasta (konsulaty, terminale, mariny);

– koncentrację obiektów oraz miejsc o znaczeniu metropolitalnym w obszarze Trójmiasta;

– istnienie unikatowej struktury przestrzennej warstwy metropolitalnej Trójmiasta wynikającej z położenia nadmorskiego i spuścizny geopolitycznej objawiającej się:

– bipolarnością,

– różnorodnością tożsamości miejskich,

– strukturą rdzenia metropolitalnego,

– znaczącą koncentrację funkcji metropolitalnych w obszarze śródmieść Gdańska, Gdyni i Sopotu obejmującą łącznie 54,4 proc. badanego zbioru;

– występowanie wielowęzłowego rdzenia metropolitalnego, na którego oś „nanizanych” jest 20 struktur węzłowych okołoprzystankowych; tworzy on niemal ciągłe pasmo o szerokości około 1500 m i 22 km długości pomiędzy centrami Gdańska i Gdyni;

– rozproszenie celów ruchu metropolitalnego w obrębie rdzenia będące rezultatem jego rozległości;

– duży potencjał strukturotwórczy dla rozwoju przyszłych funkcji metropolitalnych w obrębie rdzenia metropolitalnego.

Rola śródmieść w strukturze rdzenia metropolitalnego

W obszarze Trójmiasta czytelna jest Funkcjonalna Przestrzeń Zurbanizowana (ESPON 2005) o znaczeniu metropolitalnym. Strukturę organizacyjną tej przestrzeni tworzy wielowęzłowy rdzeń metropolitalny „nanizany” na oś SKM. Dwadzieścia struktur węzłowych okołoprzystankowych tworzy ciągłe pasmo o szerokości około 1500 m. Organizację przestrzenną funkcji metropolitalnych rdzenia trójmiejskiego charakteryzuje duża polaryzacja stopnia koncentracji badanych obiektów. W rezultacie badań stwierdzono, iż największe skupiska obiektów o znaczeniu metropolitalnym znajdują się w obszarach śródmieść Gdańska, Gdyni i Sopotu, w tym:

– 27,9 proc. – dwuprzystankowe śródmieście Gdańska,

– 19,3 proc. – trójprzystankowe śródmieście Gdyni,

– 7,2 proc. – jednoprzystankowe śródmieście Sopotu.

W obszarze sześciu struktur węzłowych stwierdzono brak obiektów lub ich śladową ilość (poniżej 1 proc.). W pozostałych czternastu strukturach węzłowych ilość obiektów metropolitalnych waha się od 1,1 do 17,6 proc., co oznacza bardzo małą koncentrację tych usług. Na obszarze obu śródmieść Gdańska i Gdyni zidentyfikowano ponad 200 obiektów i miejsc o znaczeniu metropolitalnym, w tym 60 proc. na obszarze śródmieścia Gdańska i 40 proc. w śródmieściu Gdyni. Przeprowadzone analizy świadczą o proporcjonalnie wyższym od Gdańska skupieniu funkcji metropolitalnych na obszarze śródmieścia Gdyni.

Cechą charakterystyczną jest wyraźnie ukształtowana specjalizacja obu śródmieść. Na obszarze śródmieścia Gdańska dominuje sfera wydarzeń. Niemal 59 proc. wszystkich zidentyfikowanych w Gdańsku punktów to cele ruchu turystycznego cudzoziemców wyróżnione w przewodnikach Pascala. Dominantę funkcjonalną śródmieścia Gdyni tworzą sfery zarządzania i działalności gospodarczej, stanowiąc łącznie 55 proc. wszystkich wyróżnionych obiektów o znaczeniu metropolitalnym. Decyduje o tym znaczące nagromadzenie obiektów administracji morskiej szczebla krajowego oraz prestiżowe biurowce.

Zasady kształtowania struktury przestrzennej centrum metropolitalnego

Na tle badań Europejskiej Sieci Obserwatorów Planowania Przestrzennego (ESPON 2005) jako szanse rozwojowe centrum Trójmiejskiego Obszaru Metropolitalnego uznać można:

– zaliczenie Trójmiasta do europejskich miast metropolitalnych (łącznie z Katowicami, Krakowem i Wrocławiem),

– osiąganie już obecnie przez Trójmiasto podstawowych mierników ilościowych określających rangę funkcji metropolitalnych w europejskiej sieci miast w zakresie:

– koncentracji potencjału ludnościowego – min. 1,0 mln,

– szkolnictwa wyższego – min. 50 000 studentów (Trójmiasto – 84 500; 23 uczelnie),

– funkcji turystyki – min. 10 000 łóżek i 100 łóżek/1000 mieszkańców (Trójmiasto – 16 200 łóżek; 216 łóżek/1000 mieszkańców),

– unikatowy w skali kraju rozwój funkcji wynikających z położenia nadmorskiego Trójmiasta (konsulaty, terminale, mariny),

– unikatową w kraju pozycję Trójmiasta dotyczącą skali ruchu turystycznego odmorskiego (70 proc. ruchu wpływa od strony morza w tym 50 proc. od strony gdyńskiej).

W wyzwaniach europejskich rekomenduje się wzmacnianie unikatowych wartości wynikających z walorów położenia i posiadanych zasobów oraz wspieranie specjalizacji funkcjonalnej koncentracji funkcji metropolitalnych w śródmieściach.

W wizji autorskiej kierunki planowania przestrzennego centrum metropolitalnego przedstawiono w formie ogólnych zasad. Zasady określają istotne wartości i kierunki równoważenia struktury przestrzennej:

(Z1) Zasada rozwoju selektywnego wymaga uznania unikatowego rdzenia trójmiejskiego jako wartości metropolitalnej, wspierającej konkurencyjność tego obszaru w sieci miast europejskich.

(Z2) Zasada podtrzymania bipolarności wymaga uznania specjalizacji funkcjonalnej centrum Gdańska i Gdyni jako wyzwania europejskiego.

(Z3) Zasada specjalizacji funkcjonalnej odniesiona do centrów metropolitalnych Gdańska, Gdyni i Sopotu oznacza potrzebę wzmacniania unikatowych wartości wynikających z walorów położenia i posiadanych zasobów.

(Z4) Zasada wielofunkcyjności odnosi się do funkcji komplementarnych wspierających specjalizację i dotyczy całych struktur węzłowych, ich części oraz pojedynczych obiektów.

(Z5) Zasada koncentracji określa potrzebę wykorzystania renty położenia obiektów w otoczeniu węzłów; oznacza to wspieranie tym wyższej intensywności użytkowania przestrzeni, im bliżej punktów węzłowych.

(Z6) Zasada dostosowania struktury warstwy metropolitalnej do warunków konkurencyjności miast w układach ponadnarodowych wymaga poprawy jakości środowiska zurbanizowanego; dotyczy to w równym stopniu istniejących, jak i potencjalnych miejsc rozwoju funkcji metropolitalnych.

(Z7) Zasada wysokiej jakości przestrzeni metropolitalnej oznacza dobry poziom rozwiązań oraz kompleksowość nowych realizacji w zakresie sposobu zabudowania, zagospodarowania oraz infrastruktury technicznej i transportowej.

(Z8) Zasada rozwoju zdolnego do zaspokajania potrzeb współczesnych w sposób nienaruszający możliwości zaspokajania potrzeb przyszłych pokoleń wyrażać się powinna w selektywnym wyborze kompleksowych działań w wybranych węzłach.

(Z9) Zasada wzmacniania potencjału wyrażać się powinna w dopełnianiu w pierwszej kolejności tych struktur węzłowych, w których wystąpiła wcześniej koncentracja funkcji metropolitalnych.

(Z10) Zasada długookresowości oznacza akceptację długiego cyklu rozwojowego realizowanego konsekwentnie w oparciu o ustabilizowane rozwiązania projektowe.

Centra subregionalne

Bardzo niski stopień organizacji przestrzennej funkcji metropolitalnych poza obszarem trójmiejskim stwarza wyjątkową szansę wpływania na ich przyszły rozwój. Uznano za szczególnie predestynowane do ich rozwoju wybrane miejsca położone w zasięgu 45 min. dostępności transportowej do rdzenia metropolitalnego. W pasmach wyznaczonych przez istniejące i projektowane do 2020 r. trasy drogowe, a także kolejowe o znaczeniu metropolitalnym, mogą być lokowane funkcje dwojakiego rodzaju:

– w miejscach węzłowych powinny być lokowane funkcje metropolitalne, które będą miały znaczenie odciążające dla obszaru trójmiejskiego,

– w pozostałych miejscach, wyznaczonych przez uwarunkowania lokalne, mogą być lokowane funkcje metropolitalne terenochłonne (parki technologiczne, parki naukowe, parki rozrywki, pola golfowe).

Miasta Tczew i Wejherowo powinny być traktowane jako centra odciążające Trójmiasto wskazane do koncentracji selektywnie wybranych funkcji metropolitalnych. Stanowią one symboliczne „bramy metropolitalne”, dostępne środkami transportu szynowego w czasie 30 min. od głównych dworców Gdańska i Gdyni. Wyznacza to ich uprzywilejowane miejsce w strukturze pasmowej metropolii.

Przypisy:

1 M. Nowakowski, Centrum miasta: teoria, projekty, realizacje, Arkady, Warszawa 1990.

2 B. Bańkowska, B. Szwankowska, L. Michalski, D. Płońska, Identyfikacja i potencjał rozwojowy funkcji metropolitalnych w obszarze metropolitalnym Trójmiasta, [w:] Studia nad obszarem metropolitalnym Trójmiasta; Pomorskie Studia Regionalne, Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego, Gdańsk 2006.

Kategorie
Pomorski Przegląd Gospodarczy

Planowanie przestrzenne a harmonijny rozwój całego regionu

Zaspakajanie indywidualnych i zbiorowych potrzeb – zarówno egzystencjalnych, jak i rozwoju, społecznych i gospodarczych – odbywa się w przestrzeni, wymaga korzystania z jej cech, zasobów i wartości. Przestrzeń, jej elementy i struktura, w istotny sposób określają możliwości lub stanowią ograniczenia rozwoju. Często stan przestrzeni uznawany jest za niezadowalający dla zaspokojenia potrzeb indywidualnych bądź określonych oczekiwań zbiorowych społeczności terytorialnych (rodziny, grupy społecznej, osiedla wiejskiego lub miasta, regionu, państwa, kontynentu, a nawet globu ziemskiego).

Na tym tle rodzi się niezbędność poszukiwania dróg i określania działań prowadzących do satysfakcjonującej zmiany stanu przestrzeni, ocenianej z różnych punktów widzenia (realizacji celów społecznych i gospodarczych, efektywności ekonomicznej, skuteczności technicznej, skutków środowiskowych itp.). Kierunek poszukiwań wyznaczany jest przez złożony zestaw kryteriów, które składają się na pożądany efekt określany mianem ładu przestrzennego [1]. Według S. Podolaka [2] jest to określony w czasie i miejscu pożądany stan zagospodarowania przestrzennego, wynikający z historycznie zmiennych systemów wartości ludzkich oraz zmieniających się warunków środowiska naturalnego i antropogenicznego. Każde zagospodarowanie przestrzenne cechuje się określonym stanem ładu przestrzennego. Stopień społecznej aprobaty tego stanu wynika z oceny istniejącego stanu w odniesieniu do pożądanego – na podstawie tego tworzone są sądy o braku lub istnieniu ładu. Kształtowanie ładu przestrzennego jest więc nieustającym procesem przekształcania środowiska przez człowieka, tworzenia nowych jego stanów, zgodnie z jego systemem wartości i możliwościami w granicach środowiska naturalnego.

W tej sytuacji oczywistym staje się stwierdzenie, że kształtowanie ładu przestrzennego w bardzo zróżnicowanej przyrodniczo, społecznie i gospodarczo przestrzeni regionu jest zadaniem niezmiernie złożonym. Na pewno przykładem takiego regionu jest województwo pomorskie, bowiem występują w nim duże różnice między jego składowymi obszarami, np.:

– pod względem przyrodniczym: między Pobrzeżem położonym w strefie bezpośredniego lub bliskiego kontaktu z morzem a obszarami na wysoczyźnie czy umiejscowionymi w Dolinie Wisły, w tym często poniżej poziomu morza; między żyznymi i niemal bezleśnymi Żuławami Delty Wisły a bogatymi w lasy i wody lecz słabymi agroekologicznie zespołami Pojezierza Pomorskiego;

– pod względem społecznym i kulturowym: między terytoriami zamieszkałymi w dużym stopniu przez silnie zintegrowaną społeczność kaszubską z jej specyficznym dziedzictwem kulturowym (w tym językiem) a obszarami, na których po II wojnie światowej nastąpiła zasadnicza wymiana ludności, a stopień jej integracji i tożsamości z przestrzenią jest mniejszy;

– pod względem gospodarki i zagospodarowania: między zurbanizowaną, gęsto zaludnioną – ok. milionową strukturą aglomeracji nad Zatoką Gdańską, charakteryzującą się występowaniem zróżnicowanych wyspecjalizowanych usług, w tym transportu morskiego oraz przetwórstwa z tym związanego, intensywnie zagospodarowaną, o niewielkim poziomie bezrobocia, a obszarami położonymi z dala od niej, o niskiej gęstości zaludnienia, zwłaszcza w zachodniej części województwa, z rozdrobnioną, luźną siecią osadniczą i dominacją zatrudnienia w rolnictwie, leśnictwie oraz produkcji i usługach z nimi związanych, gdzie poziom bezrobocia jest wysoki.

Na strukturę przestrzeni województwa wpływają powiązania przyrodnicze, transportowe i infrastrukturalne z otoczeniem, a wśród nich zwłaszcza:

– nadmorskie położenie u ujścia największej polskiej rzeki, w strefie Pojezierzy Południowobałtyckich, co rzutuje na liczne występowanie obszarów cennych przyrodniczo, w tym obszarów ważnych dla ochrony przyrody europejskiej (w systemie Natura 2000, krajowe korytarze ekologiczne, park narodowy i krajobrazowe);

– układ przestrzenny Doliny Dolnej Wisły, który stanowi główne pasmo infrastrukturalne wyposażone w drogi samochodowe, linie kolejowe, szlaki żeglugowe, rurociągi paliw i gazu oraz linie elektroenergetyczne i telekomunikacyjne, gdzie budowana jest autostrada A1;

– odchodzące od aglomeracji w różnych kierunkach pasma transportowe i infrastrukturalne organizujące zagospodarowanie przestrzeni. Dla organizacji terytorialnej społeczeństwa i gospodarki w regionie, a zwłaszcza ich obsługi, duże znaczenie posiada zróżnicowanie organizacji sieci osadniczej, co charakteryzują:

– z jednej strony integrująca się coraz bardziej struktura aglomeracyjna przekształcająca się w przestrzeń metropolitalną i w związku z tym coraz silniej powiązana współpracą międzynarodową, czemu służą węzły transportu lotniczego, porty oraz dworce żeglugi i kolei;

– z drugiej strony rozległe obszary wiejskie, zwłaszcza popegeerowskie, w tym peryferyjnie położone, które nie odczuwają korzystnego oddziaływania przemian koncentrujących się w metropolii.

W związku z tym przed planowaniem rozwoju w ujęciu przestrzennym ujawnia się zasadniczy dylemat wymagający rozwiązania: jak we współczesnych warunkach gospodarowania godzić wymogi konkurencyjności i efektywności, dyktowane przez globalizującą się gospodarkę oraz związaną z tym konieczność szybkiej restrukturyzacji (przystosowania i modernizacji) gospodarki w regionie z zaspokajaniem społecznych oczekiwań dotyczących sprawiedliwości i równości szans na odczuwalną poprawę jakości życia obywateli i ich wspólnot samorządowych w całym regionie?

Zasadniczą sprawą wynikającą z polityki państwa wchodzącego w skład Unii Europejskiej, otrzymującego z niej wsparcie w realizacji tej polityki rozwoju, jest zinterpretowanie na poziomie regionalnym zasadniczych idei dotyczących realizacji konstytucyjnej zasady zrównoważonego rozwoju [3], ustawowego zapisu o utrzymywaniu i kształtowaniu ładu przestrzennego [4] oraz europejskich zasad spójności społecznej, gospodarczej i terytorialnej [5]. W planie zagospodarowania przestrzennego województwa pomorskiego [6] stwierdzono, że taką generalną zasadą jest „długookresowe równoważenie rozwoju różnych sfer życia w przestrzeni województwa”, a kierunkiem polityki przestrzennej ją realizującą jest: „kształtowanie struktur przestrzennych warunkujących dynamizację rozwoju przez aktywne inicjowanie i wspomaganie przedsięwzięć społeczno-gospodarczych samorządów lokalnych, podmiotów publicznych i kapitału prywatnego lokalizowanych w przestrzeni województwa”.

Rysunek 1. Model przestrzenny województwa – umiarkowanej policentrycznej koncentracji

04_01

Polityka równoważenia rozwoju to efektywnościowo najskuteczniejszy kierunek rozwoju struktury przestrzennej województwa – wyróżnia ją wybór proporcji między efektywnością i równością, między:

– polityką nastawioną na usuwanie nierówności (barier, ograniczeń, „wąskich gardeł”) i rozwiązywanie konfliktów w zagospodarowaniu i funkcjonowaniu struktury przestrzennej województwa,

– polityką polaryzacji dążącej do tworzenia szans dla całości województwa przez większe zaangażowanie w konkurencję międzynarodową po to, aby utrwalać obecne i poszukiwać nowych podstaw ekonomicznych szans na rozwój, który umożliwi realizację równości.

W województwie pomorskim realizacja takiej polityki oznacza:

– kształtowanie ośrodków, pasm i sfer aktywności, przedsiębiorczości i innowacji w miejscach, które wybierane są przez mechanizmy gospodarki rynkowej – odnosi się to w dużym stopniu do obszaru metropolitalnego i łatwo dostępnych transportowo innych obszarów województwa;

– obejmowanie oddziaływaniem tej polityki także stref i ośrodków (części województwa i gmin) zaniedbanych cywilizacyjnie z przyczyn historycznych i transformacyjnych

– aktywna polityka samorządu województwa oddziałuje na przyspieszenie ich rozwoju przez tworzenie warunków dla lokalizacji efektywnych ekonomicznie przedsięwzięć dostosowanych do cech i warunków przyrodniczych i kulturowych środowiska.

Konkretyzacją tej polityki jest wybrany otwarty model przestrzenny województwa – umiarkowanej policentrycznej koncentracji (rysunek 1.). Uzasadnia go integracja przestrzeni województwa z systemem krajowym, bałtyckim i europejskim oraz jego uwarunkowania wewnętrzne, które wskazują na potrzebę kształtowania otwartego systemu przestrzennego zdolnego do dynamizacji jego przekształceń w pierwszym dwudziestoleciu XXI w. Wizję takiego systemu opartego o model umiarkowanej policentrycznej koncentracji tworzyłyby:

– europejski i krajowy system infrastruktury technicznej, której konstrukcją nośną będzie autostrada A1 i drogi ekspresowe, zmodernizowane linie kolei, porty morskie i lotniska oraz system energetyczny (elektroenergetyczny, gazowy i paliw) i gospodarki wodnej;

– metropolia trójmiejska jako jeden z potencjalnych biegunów (ośrodków) rozwoju społeczno-gospodarczego o znaczeniu europejskim (tzw. europol), które w procesie konkurencji międzynarodowej (europejskiej i globalnej) tworzyć będą coraz silniejsze węzły przedsiębiorczości i innowacji; może ona oddziaływać na całą polską i bałtycką przestrzeń;

– pasma potencjalnie najwyższej innowacyjności i aktywności społeczno-gospodarczej kształtujące się współzależnie z budową i modernizacją międzynarodowego i krajowego systemu infrastruktury technicznej (głównym jego elementem będzie system autostrad i dróg ekspresowych, linii kolejowych, telekomunikacyjnych, paliwowo-energetycznych);

– sieć regionalnych i podregionalnych ośrodków równoważenia rozwoju kreowanych w strefach, które z powodu historycznie ukształtowanego opóźnienia cywilizacyjnego i recesji okresu transformacji ustrojowej wymagają aktywizacji przy pomocy czynników zewnętrznych, inaczej grozi im trwała peryferyzacja i marginalizacja; do ośrodków tych można zaliczyć Słupsk o znaczeniu regionalnym oraz Chojnice z Człuchowem i zespół miast w Dolinie Wisły (Kwidzyn, Malbork, Tczew, Starogard Gd.) o znaczeniu subregionalnym;

– strefy rozwoju i ośrodki gospodarki turystycznej, w których najwyższe w kraju walory środowiska przyrodniczego i unikatowe wartości kultury materialnej będą pobudzać popyt europejski – główne źródło ich potencjalnej aktywizacji;

– europejska i krajowa sieć ekologiczna ochrony i kształtowania środowiska przyrodniczego.

Kształtujące się w ten sposób w procesie gry rynkowej i celowo wspierane przez politykę samorządu województwa przy wsparciu polityką regionalną państwa i UE ośrodki, pasma i strefy stawać się będą głównymi ogniwami dynamizującymi rozwój województwa. W wyniku obiektywnie uwarunkowanych trendów wspieranych aktywnym oddziaływaniem może umocnić się już w najbliższym dwudziestoleciu jeden z ważnych polskich biegunów rozwoju, koncentrujący aktywność społeczno-gospodarczą w północnej Polsce i wiążący gospodarkę kraju z innymi biegunami Europy Bałtyckiej. Byłoby to ważnym czynnikiem zapobiegania wciąż możliwej marginalizacji Północnej Polski w strukturze integrującej się Europy.

Przypisy:

1 Zob. Dyskusja [w:] Człowiek i środowisko, t.1, nr 4, 1977; Zesz. Nauk. PG – Architektura nr 30, Gdańsk 1996; B. Szmidt, Ład przestrzeni, PIW, W-wa 1981; Kształtowanie ładu przestrzennego polskich metropolii w procesie transformacji ustrojowej III RP, pod red. J. Kołodziejskiego i T. Parteki, Biuletyn KPZK PAN, z. 193, W-wa 2001; F. Pankau Kształtowanie ładu przestrzennego obszarów wiejskich, II Polski Kongres Odnowy Wsi, Gdańsk – Szymbark 6-8 maja 2004.

2 S. Podolak, O kształtowaniu ładu przestrzennego, W-wa 1993.

3 Art. 5 Konstytucji RP; art. 3 pkt.50 Ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 roku, Prawo ochrony środowiska.

4 Art. 1 Ustawy z dnia 27 marca 2003 roku o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

5 Art. 158 Traktatu Ustanawiającego Wspólnotę Europejską, Strategie: Lizbońska i Goeteborska, Rozporządzenie Rady z dnia 11 lipca 2006 r. ustanawiające przepisy ogólne dotyczące EFRR, EFS oraz Funduszu Spójności; Rezolucja Parlamentu Europejskiego w sprawie znaczenia spójności terytorialnej w rozwoju regionalnym (Dz.U.UE z 21.09.2006).

6 Plan zagospodarowania przestrzennego województwa pomorskiego, praca pod red. F. Pankau, Pomorskie Studia Regionalne, Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego, Gdańsk 2002, www.woj-pomorskie.pl.

Skip to content